expekt

Drugoligowiec rozbił Arsenal, debiut Bielika

Ostatnia aktualizacja: 27/10/15 22:58, Komentarzy: 3

0
3
Fot. Philip Willcocks/Shutterstock

Arsenal Londyn przegrał z Sheffield Wednesday 0:3 w Capital One Cup. W 60 minucie na boisko wszedł Krystian Bielik.

Arsene Wenger desygnował do gry dosyć rezerwowy skład. Od pierwszej minuty mecz zaczęli gracze prosto z akademii "Kanonierów" Glen Kamara oraz Alex Iwobi. W 19 minucie wszedł inny junior, Ismael Bennacer. W 60 minucie natomiast w barwach Arsenalu zadebiutował Krystian Bielik. 

To nie było szczęśliwe spotkanie dla Arsene'a Wengera. Nie tylko z powodu kompromitującej porażki z drugoligowcem, ale także z powodu dwóch kontuzji. W piątej minucie z boiska zszedł Alex Oxlade-Chamberlain. W jego miejsce wszedł Theo Walcott, który po 13 minutach gry musiał opuścić murawę. W jego miejsce wszedł wspomniany Bennacer.

"Kanonierzy" na przerwę schodzili z szokującym wynikiem - przegrywali 0:2. W drugiej połowie nie tylko nie odmienili losów spotkania, ale już w 52 minucie stracili trzeciego gola. 8 minut później na boisku zameldował się Krystian Bielik. Polak pokazał się z dobrej strony, a dziennik "Daily Mail" nazwał jego występ "jedynym pozytywem koszmarnego wieczoru Arsenalu".
Źródło: własne/Daily Mail
dafabet
Dodaj komentarz
Junior starszy
CTH
Zarejestrowany od: 1536 dni
Ilość komentarzy: 367
Oceny: +1654
28.10.2015 / 08:07:07
No i o jeden puchar mniej do ugrania.
Junior
cziken1
Zarejestrowany od: 417 dni
Ilość komentarzy: 96
Oceny: +573
Kibicuje:
Manchester United Polska FC Barcelona
27.10.2015 / 23:12:55
Arsenal pokazał swoje prawdziwe oblicze ^^
Solidny ligowiec
schnor25
Zarejestrowany od: 1536 dni
Ilość komentarzy: 1110
Oceny: +8605
Kibicuje:
Arsenal Londyn Pogoń Szczecin
27.10.2015 / 23:23:38
Fakt, wychodząc w połowie rezerwowym składem. Nie chcę umniejszać w 100% zasłużonego zwycięstwa Sheffield, pokazali charakter, że im zależy na odniesieniu zwycięstwa. Stworzyli parę sytuacji (3-4), zamienili to na gole i wygrali. Młodzi w Arsenalu nic nie kreowali, prawie wgl nie zbliżali się pod bramkę przeciwnika, więc jak tu wgl coś strzelić i tym samym wygrać? Bacząc na liczbę juniorów, którzy grali w drugiej linii można mówić o sporym rozczarowaniu, ale chyba nie kompromitacji.