Jan Urban: Nazwiska nie grają. Występują ci, którzy są w najlepszej dyspozycji

Jan Urban: Nazwiska nie grają. Występują ci, którzy są w najlepszej dyspozycji
asinfo
Poza Szymonem Pawłowski i Darko Jevticiem sztab szkoleniowy może skorzystać ze wszystkich piłkarzy w niedzielnym spotkaniu z Zagłębiem. Oznacza to, że trener Kolejorza ma bardzo duże pole do popisu. - Szatnia zdaje sobie sprawę, że nazwiska nie grają - mówi Jan Urban w rozmowie z oficjalną witryną poznańskiego Lecha.


Dalsza część tekstu pod wideo
O tym, że tak jest najlepiej świadczą zmiany, których dokonał sztab szkoleniowy przed meczem ze Śląskiem Wrocław. O ile pojawienie się w wyjściowym składzie Marcina Robaka i Dariusza Formelli było spowodowane urazami zawodników, którzy zagrali w meczu o Superpuchar i nie byli zdolni do występu w meczu ligowym, to już zamiana Lasse Nielsena na Paulusa Arajuuriego była spowodowana decyzją trenera.


Duńczyk usiadł na ławce rezerwowych mimo tego, że w pierwszym meczu sezonu zdobył bramkę. - Grają ci, którzy są w najlepszej dyspozycji. To oznacza to jednak, że w szatni nie ma hierarchii. Gdybyśmy patrzyli tylko na nazwiska to nigdy Jóźwiak, Gumny, Kownacki i Formella by nie grali - tłumaczy trener Kolejorza. - Zawsze będzie ktoś kto przebija ich doświadczeniem i liczbą rozegranych meczów - dodaje.


Jego zdaniem kluczową rolę w środku pola poznańskiego zespołu ma odgrywać Łukasz Trałka. I to w oparciu o niego budowany będzie skład na każde kolejne spotkanie. Po powrocie do zdrowia Macieja Makuszewskiego rywalizacja w linii pomocy jest jeszcze większa niż kilka dni temu. Do treningów po urlopie wrócił także Karol Linetty, który jeszcze bardziej zwiększa konkurencję w środku pola. A to bardzo cieszy szkoleniowca, który ma duże możliwości wyboru przed kolejnymi meczami ligowymi.
Źródło: asinfo.

Przeczytaj również