Jurecki: Graliśmy jak panienki. Myślę tylko o zbiciu przeciwnika!

Polscy szczypiorniści zagrają dziś ostatni mecz drugiej fazy grupowej Euro 2016. Stawka będzie gigantyczna, wyjdziemy bowiem walczyć o awans. W przypadku zwycięstwa na pewno wystąpimy w półfinale mistrzostw Europy, remis lub porażka mogą nas wykluczyć z walki o medale. Świadomość rangi wieczornego starcia ma jeden z naszych reprezentantów, Michał Jurecki.


Dalsza część tekstu pod wideo
Nasz rozgrywający uważa, że musimy zdecydowanie poprawić grę w stosunku do tego, co pokazaliśmy przeciwko Norwegom. Tamten mecz przegraliśmy, bo:


- Zagraliśmy słabo, zbyt miękko, jak grzeczniutkie panienki - mówi zawodnik w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".


I dodaje, że szczypiorniak to dyscyplina dla twardzieli, którzy kochają walkę. Dlatego trzeba było wstrząsnąć ekipą, a popularny "Dzidziuś" nadaje się do tego jak nikt inny:


- Taki mam charakter, zawsze mówię to, co myślę. W drużynie musi znaleźć się ktoś, kto wyłoży kawę na ławę - tłumaczy, czemu po przegranej użył nieparlamentarnych słów.



Nasi dzisiejsi rywale, prowadzeni przez Żeljko Babicia, przegrali dotąd trzy mecze i szanse na awans mają matematyczne - potrzebują wysokiego zwycięstwa z biało-czerwonymi oraz korzystnych układów wyników innych gier. Trudno jednak przypuszczać, by odpuścili w swoim prawdopodobnie ostatnim występie na imprezie.


Jurecki zapowiada oczywiście walkę, dodając, że atmosfera hali i obecność żywiołowo reagujących fanów działa na niego niesamowicie motywująco:


- Gdy człowiek wychodzi na boisko, widzi całe rodziny – dzieci, rodziców, dziadków – krzyczących, śpiewających, z wymalowanymi twarzami, ubranych na biało czerwono, z flagami, piszczałkami, szalikami – to, gdzieś głęboko w duszy myśli tylko o jednym – zbiciu przeciwnika!


Początek meczu Polska - Chorwacja o 20:30.

Przeczytaj również