Kto mistrzem Polski? Sławomir Peszko wskazuje faworyta: Są najmocniejsi. Stawiam ich wyżej niż resztę

Kto mistrzem Polski? Sławomir Peszko wskazuje faworyta: Są najmocniejsi. Stawiam ich wyżej niż resztę
PressFocus/własne
- Kto zostanie mistrzem Polski? Lecha stawiam troszkę wyżej niż resztę stawki, faktycznie jest najmocniejszy - pisze Sławomir Peszko w drugim felietonie z cyklu “Setka z Peszkinem”. Były reprezentant kraju wskazuje też najpoważniejszych rywali “Kolejorza” w walce o tytuł, analizuje problemy Legii Warszawa i - lekko wbijając szpilę Piotrowi Stokowcowi - wyjaśnia, dlaczego w zeszłym sezonie gry Lechii Gdańsk nie dało się oglądać.
baner superbet peszkin
superbet
Legia nie obroni tytułu mistrzowskiego - to wydaje się jasne. W Warszawie zastanawiają się, czy dogonią jeszcze strefę pucharową, ale zdecydowanie powinni skupić się na tym, co za plecami, bo inne drużyny też chcą się utrzymać w Ekstraklasie. Piłkarze muszą myśleć o tym, by zdobywać punkty i uciec ze strefy spadkowej, a nie analizować, ile brakuje im do Lecha czy reszty zespołów z czołówki. Legia nie powinna więc patrzeć w górę tabeli, tylko w dół, bo jest niebezpiecznie. Choć z drugiej strony nikomu chyba w stolicy - jak i zresztą całej Polsce - przez myśl pewnie nie przeszło, że legioniści mogliby spaść z ligi. Nie wyobrażam sobie, by na jeszcze dłużej zakotwiczyli na dnie tabeli.
Skąd Legia ma takie kłopoty? Jej problemem na pewno jest zbyt duża liczba obcokrajowców w szatni, ściąganych w ostatnim okienku. Niełatwo zjednoczyć tylu piłkarzy różnych narodowości. Każdy ma inny charakter. Trudno je połączyć. Natomiast warto podkreślić, że przecież ktoś tych zawodników obserwował. Wątpię, by przeprowadzano transfery na zasadzie: agent polecił, raporty InStat są obiecujące, to go ściągamy do Legii. Tak to chyba nie funkcjonuje, klub dysponuje sztabem ludzi odpowiadających za wzmocnienia. Choć wiadomo, że na koniec decydujące zdanie ma prezes, on podpisuje kontrakt z zawodnikiem, on za większość rzeczy odpowiada, wraz z dyrektorem sportowym.
Łatwiej jednak wymienić trenera niż odsunąć od gry siedmiu piłkarzy. Odszedł więc Czesław Michniewicz - Legia grała naprawdę słabo, długo nie miała wyników, atmosfera wyglądała na zachwianą.
Podejrzewam, że jeśli do przerwy zimowej sytuacja w tabeli się nie zmieni, znów będą potrzebne wzmocnienia kadrowe. Chyba że pomoże zespołowi energia nowego trenera, Marka Gołębiewskiego. Wydaje mi się, że szansa dla niego to rozwiązanie tymczasowe. Małe ryzyko - jak się nie uda, to zawsze można powiedzieć, że to był tylko trener tymczasowy, a nowe, większe nazwisko przyjdzie wraz z rozpoczęciem następnego sezonu. Ale oczywiście nie skreślajmy Gołębiewskiego na starcie. Hansi Flick w Bayernie też miał być na chwilę po zastąpieniu Niko Kovaca, a doskonale wiemy, jak się potoczyły jego losy. Może więc w Warszawie również liczą na realizację podobnego scenariusza, że uda się pójść śladami Bayernu.
***
A propos zmian na karuzeli trenerskiej - roszada w Lechii Gdańsk pokazuje, jak ważną rolę odgrywa porozumiewanie się piłkarzy z trenerem, mówienie wspólnym językiem, a nie ciągła dyscyplina taktyczna i atmosfera wiecznej, żelaznej pracy. Zamiast tego lepszym rozwiązaniem jest danie czasami zawodnikowi wolnej ręki na boisku, by mógł pokazać pełnię umiejętności. Dzięki temu Lechia odżyła. Od zatrudnienia Tomasza Kaczmarka punktuje znakomicie. Może i odpadła z Pucharu Polski, ale taki właśnie jest puchar - można natknąć się na trzecioligowca i odpaść, bo nieobliczalni rywale akurat grają na 200%. Da radę to przełknąć, choć chyba nie wypada tak mówić. Za to zespół może się teraz skupić na grze o mistrzostwo, bo na pewno o tym marzy. W Gdańsku jest mocna, szeroka kadra, do tego trener, który - jak widać - dogadał się z zawodnikami i dobrze to w szatni funkcjonuje. Mam zresztą kontakt z paroma piłkarzami i wiem, jak jest.
baner superbet peszkin
superbet
Myślę, że Lechia będzie mocnym przeciwnikiem dla Lecha Poznań w walce o tytuł. W zeszłym sezonie i wcześniej Lechia grała jednostajnie. Gdzieś tam wygrała 1:0, tu się długo broniła, nikt nie chciał tego oglądać. Zero polotu, zero ofensywnej piłki. Wyglądało to tak, że ty jako piłkarz pragniesz się rozwijać, pracujesz, ale nic z tego nie masz, bo tkwisz w tym samym miejscu. Teraz się to zmieniło, wreszcie są fajne akcje, przyjemnie się tę drużynę ogląda. Tak jak z Legią u siebie, gdy kibice pierwszy raz od dawna wychodzili ze stadionu naprawdę szczęśliwi, uśmiechnięci, radośni, że mają zespół, który gra efektownie, z polotem.
Kto jeszcze będzie się liczył w rywalizacji o mistrzostwo? Wspomniany Lech faktycznie jest najmocniejszy, stawiam go troszkę wyżej niż resztę stawki, nawet mimo ostatniej straty punktów ze Stalą Mielec, którą ratował bramkarz Rafał Strączek - kto oglądał, ten wie, że dokonywał niemożliwego i zasłużył na miano piłkarza kolejki.
Trzeba zauważyć, że wyjątkowo stabilnie gra też Raków. Odkąd odpadł z europejskich pucharów rzadko głupio traci punkty, no może poza ostatnim pechowym remisem w Łęcznej. Na przekroju całego sezonu piłkarze Rakowa na bank będą się liczyć w walce o tytuł. Pogoń też, choć w Szczecinie zwykle idą do przodu przez 3/4 sezonu, po czym tracą szansę na trofeum w końcówce. Jest jeszcze Śląsk, przeplatający bardzo dobre mecze z jakąś dziwną porażką, jak tą w Niecieczy z zeszłego tygodnia. Ale wydaje się, że z trenerem Magierą śmiało mogą we Wrocławiu marzyć o pierwszej trójce na koniec. Mocno brałbym to pod uwagę.
Upatruję więc pięć drużyn, które mogą zająć pierwszą trójkę: Lecha, Raków, Lechię, Pogoń i Śląsk.
Na drugim biegunie mamy za to mój inny były klub, Wisłę Kraków. Jak na początku sezonu kibice chodzili na Wisłę, to byli zadowoleni - wiślacy wrócili do swojej, "krakowskiej" gry, z posiadaniem piłki, masą podań, efektywnym robieniem przewagi, kreowaniem sytuacji. A później, z meczu na mecz, gdzieś to gasło, coraz mniej wychodziło. Widać też, że przeciwnicy dokładnie obserwowali grę "Białej Gwiazdy" i znaleźli na nią sposób.
Cóż, teraz przed Wisłą derby Krakowa. To szansa na odkupienie win, m.in. za porażkę 0:5 ze Śląskiem czy ostatnio 0:2 w Płocku. Derby są kluczowe, przede wszystkim dla piłkarzy, by zdołali odzyskać zaufanie kibiców.

Oferta specjalna SUPERBET

Bonus 1520 PLN + darmowy zakład 34 PLN na start rejestrując konto z kodem "PESZKIN"! - PRZEJDŹ TUTAJ
Sprawdź Super Game i wejdź za darmo do gry o 200 000 PLN oraz Super Mini!

--------------------------------------------
Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+

Przeczytaj również