expekt

"Nie traktujmy kibica jak problemu!"

Ostatnia aktualizacja: 27/07/15 16:18, Komentarzy: 1

0
1
Fot. Dziurek / Shutterstock.com

Dariusz Marzec, nowy prezes Ekstraklasa S.A., w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" ocenił, że obecnie kluby w zbyt małym stopniu przykładają wagę do kwestii tych, którzy powinni być dla nich najważniejsi: kibiców.

- W biznesie klient jest w centrum uwagi. W piłce nie jesteśmy na tym etapie. Jeżdżąc po klubach i analizując sytuację, dochodzę do wniosku, że kibic, docierając na stadion i siadając na krzesełku, jest już zmęczony. Nie mógł kupić biletu online, był problem z wyrobieniem karty kibica. Potem stoi w korku, bo komunikacja miejska nie wypuściła więcej autobusów. Wchodzi na trybuny i na bramkach zator. Kiedy wymęczony dociera na miejsce, nie może szybko i wygodnie kupić kiełbaski czy piwa, które osłodziłyby mu widowisko. Po takich przeszkodach, jak ma mu się podobać to, co widzi? Musimy się zastanowić, jak usunąć kibicowi kłody spod nóg. - tłumaczył.

- Nie można traktować kibica jako potencjalnego problemu. Jeśli mieszkaniec Warszawy chciałby spędzić weekend we Wrocławiu, Poznaniu czy Trójmieście i mieć jeszcze w pakiecie bilety na mecz, to nie powinno być to nie do zrealizowania. Kiedy byłem w Brazylii, bez problemu kupiłem w hotelu wejściówki na mecz krajowego pucharu. Nikt się nie zastanawiał, czy możesz stworzyć zagrożenie. - dodawał Marzec, który funkcję prezesa Ekstraklasy S.A. sprawuje od kilku tygodni. 
Źródło: Przegląd Sportowy
dafabet
Dodaj komentarz
Kluczowy zawodnik
Makaveli
Zarejestrowany od: 1462 dni
Ilość komentarzy: 3908
Oceny: +10429
Kibicuje:
FC Barcelona Mordovia Saransk
27.07.2015 / 17:43:41
Wszystko fajnie, ale w najsilniejszych ligach dokonano najpierw selekcji kibiców. Stadiony w Anglii czy Hiszpanii mają trybuny zaraz przy murawie, piłkarz wyrzuca piłkę z autu zaraz koło ciebie i nie ma problemu. Tam sobie całe rodziny siedzą na całych stadionach, grupki śpiewają, wszyscy intonują. A polski stadion? Jest jakaś "żyleta", gdzie siedzą ludzie, których nie chciałbyś na mieście spotkać. Dookoła nich aspirujące zakapiory, którzy też specjalnie meczem nie są zainteresowani, ale za to znają masę chamskich przyśpiewek. Na "sektorze rodzinnym" siedzą ludzie, którzy nie przejmują się faktem, iż po meczu ich dzieci będą znały więcej przekleństw, niż niejeden recydywista. Do tego zazwyczaj dochodzi grupka zdziwionych ludzi będących na stadionie z przypadku. Tylko na największych stadionach są jeszcze sektory w miarę normalne, gdzie nie trzeba mieć kuratora, by czuć się w miarę swojsko.

Dopóki tak wyglądają kibice na polskich stadionach, dopóty są oni problemem. Już nawet nie chce mi się zaczynać tematu gimboprawicowców robiących sobie ze stadionu trybunę polityczną. Legia dość zapłaciła z numery kumpli Leśnodorskiego. Póki na stadionach jest patologia, póty całe środowisko piłkarskie to leśne dziadki. Kto normalny się tym zainteresuje?

Tabela