expekt

Przed Ligą Mistrzów - analiza grup

Ostatnia aktualizacja: 13/09/15 21:02, Komentarzy: 2

7
2
Fot. Yury Dmitrienko / Shutterstock.com

Już we wtorek 32 drużyny rozpoczną rywalizację w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Oprócz corocznych głównych faworytów: Barcelony, Bayernu i Realu, a także grona zespołów, którym daje się szanse na ostateczny tryumf są zespoły, dla których sukcesem będzie samo wyjście z grupy lub nawet pojedyncze zwycięstwo. Przyjrzyjmy się dokładniej wszystkim grupom tych najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie.


Grupa A


PSG
Real Madryt
Szachtar Donieck
Malmoe



Na Santiago Bernabeu doszło do małej rewolucji: Carlo Ancelottiego, który w zeszłym sezonie nie zdołał wygrać ani Primera Division ani też obronić tytułu w Europie zastąpił Rafael Benitez, który ostatnio nie potrafił nawet zakwalifikować się do Ligi Mistrzów z Napoli, w ostatniej rundzie przegrywając z Athletic Bilbao. Za tą zmianą  nie poszły jednak znaczące ruchy kadrowe: ostatecznie nie udało się nawet sprowadzić Davida de Gei, pozyskanie Danilo potwierdzono jeszcze w zeszłym sezonie, a Mateo Kovacic to raczej uzupełnienie składu niż zawodnik, który będzie znaczącym graczem. Dyspozycja drużyny z Madrytu w nowym sezonie zależy w dużej mierze od tego jak sam Benitez będzie się dogadywał z zawodnikami i jaką strategię wykorzystującą potencjał całej kadry zaproponuje.

Już czwarty rok możni arabscy sponsorzy klubu z Paryża czekają na wielki sezon swojego zespołu w europejskich pucharach. Wydawało się, że przełom nastąpi w poprzednich rozgrywkach, kiedy Francuzi wyeliminowali Chelsea, ale później nie sprawili w zasadzie żadnych problemów Barcelonie. Pocieszeniem może być dla nich jednak fakt, iż solidna gra z roku na rok przekłada się choćby na to, że w tym roku Paryżanie byli losowani z pierwszego koszyka i mogą się pochwalić zdecydowanie lepszymi statystykami niż choćby równie bogaty Manchester City. Latem zwycięzcy Ligue 1 dodatkowo bardzo solidnie się wzmocnili: ciekawie zapowiada się przede wszystkim powrót Angela di Marii na Santiago Bernabeu i pewnie znów zechcą powalczyć przynajmniej o półfinał. By mieć na to szansę muszą jednak uniezależnić swój atak od Zlatana Ibrahimovica, co może nie być tak trudne biorąc pod uwagę to, że Szwed ma coraz więcej problemów z kontuzjami.

Szachtar Donieck zajął dopiero drugie miejsce w lidze w poprzednim sezonie, ale nie miał większych problemów z awansem do fazy grupowej pokonując w kwalifikacjach naszpikowane  gwiazdami tureckie Fenerbahce. Ukraiński zespół stracił jednak dwóch kluczowych zawodników: Douglasa Costę, który znakomicie wpasował się do Bayernu, a także Luiza Adriano, który w zeszłym sezonie strzelił aż 9 bramek w Lidze Mistrzów (to nic, że aż 8 najsłabszemu w grupie BATE), odszedł także defensywny pomocnik Fernando. Najwięcej w drużynie powinno zależeć od Alexa Teixeiry, pozostali Brazylijczycy: Taison, Marlos czy Bernard na razie nie pokazywali się z dobrej strony w Lidze Mistrzów.

Ostatnim do brydża w tej grupie są Szwedzi, którzy awansowali m.in dzięki świetnemu spotkaniu u siebie z Salzburgiem w trzeciej rundzie wygranemu 3:0, na wyjeździe ulegli bowiem 0:2 co wydawało się zamykać im drogę do fazy grupowej. To właśnie u siebie, podobnie jak rok temu kiedy wygrali jedno spotkanie grupowe z Olympiakosem, drużyna szwedzka powinna być najmocniejsza, a na Marcusa Rosenberga obrońcy rywali będą musieli uważać. W tym układzie jednak każde miejsce oprócz ostatniego w grupie będzie z pewnością sporą niespodzianką.


Nasz typ:

1. Real Madryt
2. PSG
3. Szachtar Donieck
4. Malmoe


Grupa B


PSV
Manchester United
CSKA
Wolfsburg



Czerwone Diabły powracają do piłkarskiej elity po roku nieobecności i dwóch letnich okienkach transferowych, w czasie których wpompowano w drużynę ogromne pieniądze, radykalnie poszerzając skład na niemal wszystkich pozycjach. Niemal, bo pierwsze spotkania ligowe pokazują, że zespół Louisa van Gaala nadal ma ogromne problemy na pozycji napastnika, gdzie z konieczności grał Wayne Rooney, a choć z dobrej strony ostatnio pokazał się Martial przed nim jeszcze sporo pracy. Jednocześnie jednak wynik dwumeczu z FC Brugge w eliminacjach, a raczej olbrzymia dysproporcja pomiędzy poziomem gry w tych dwóch spotkaniach a meczami ligowymi (wynikająca w dużej mierze z klasy belgijskiego rywala) pokazuje, że w Europie Anglicy mogą znów dojść bardzo daleko. Szczególnie, że trafili do stosunkowo łatwej grupy.

Drugie miejsce Wolfsburga w Bundeslidze było niespodzianką o tyle, że drużyna z miasta Volkswagena poczyniła ogromny postęp względem poprzednich rozgrywek i przez moment była lepsza nawet od Bayernu, z którym na początku drugiej rundy wygrała 4:1. Wilki prezentowały w lidze ofensywny styl gry, oparty o szybki atak jednocześnie jednak choćby Napoli pokazało w Lidze Europy, że szkoleniowiec wicemistrza Niemiec Dieter Hecking ma jeszcze nad czym pracować. Teraz musi on dodatkowo pozmieniać sporo w pomocy, bo drużyna straciła lidera w osobie Kevina de Bruyne, a Julian Draxler może nie być tego kalibru graczem; po za tym odszedł również Perisic. Niemcy powinni jednak walczyć w tej grupie o drugie miejsce. 

Interesujące jest to, że mistrzowie Holandii trafili do grupy, w której zagrają z zespołem na rzecz którego stracili swoją największą gwiazdę, Memphisa Depaya. W dodatku odszedł również Georginio Wijnaldum, a nowi zawodnicy raczej nie są graczami prezentującymi ten sam poziom, co zresztą dobrze widać w lidze, gdzie zeszłoroczny dominator stracił już cztery punkty. Ekipa z Eindhoven może mieć problemy z awansem, mimo że była losowana z pierwszego koszyka.

Z kolei Rosjanie z CSKA musieli się przebijać przez dwie rundy eliminacji, gdzie najpierw mieli ogromne problemy ze Spartą, a w drugiej okazali się lepsi niż Sporting. Do drużyny wrócił Seydou Doumbia, któremu zdecydowanie nie poszło w Rzymie, a zespół ma spory potencjał, tyle że raczej nie na fazę pucharową Ligi Mistrzów. Z drugiej strony jednak ta grupa jest bardzo wyrównana i nawet drugie miejsce Rosjan przy solidniejszej niż wcześniej grze w obronie jest możliwe. 

Nasz typ:

1. Manchester United
2. Wolfsburg
3. PSV Eindhoven
4. CSKA Moskwa

 

Grupa C


Benfica
Atletico
Galatasaray
Astana


Dwa lata temu drużyna prowadzona przez Diego Simeone dokonała niemożliwego: nie tylko zdobyła tytuł Mistrzów Hiszpanii przełamując dziewięcioletnią dominację Barcelony i Realu, ale też awansowali do finału Champions League, grając w dodatku dość wąskim składem. W poprzednim sezonie drużynę poddano lekkiemu liftingowi, także dlatego, że kilku podstawowych zawodników odeszło i sezon Los Colchoneros zakończyli na trzecim miejscu w lidze i ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Latem jednak sprowadzono kilku interesujących piłkarzy, tym razem wzmacniając przede wszystkim ofensywę, w której dotąd kluczowym elementem był Antoine Griezmann, jeden z najbardziej elektryzujących graczy młodego pokolenia, który pełni już w drużynie ważną funkcję. Jeśli Martinez, Vietto i Ferreira Carrasco szybko wkomponują się w zespół, Atletico może być znowu groźne dla wszystkich. 

Dwukrotny z rzędu Mistrz Portugalii w zeszłym sezonie zupełnie zawiódł, w rozgrywkach pucharowych zajmując ostatnie miejsce w nie tak trudnej grupie z Monaco, Bayerem i Zenitem. Sama obrona tytułu w kraju była w tym kontekście dużym sukcesem zważywszy na skład FC Porto, ale przecież oba zespoły są od kilku sezonów wręcz drenowane z największych talentów, za które jednak dzięki obrotności piłkarskich managerów pokroju słynnego Jorge Mendesa dostają ogromne pieniądze. Obecnie w drużynie od początku będzie grał pewnie niechciany w Atletico Raul Jimenez co pokazuje, że drużyna jest coraz słabsza. Paradoksalnie jednak w tak wyrównanej grupie może ona zająć wyższe miejsce niż przed rokiem, bo zespół z pewnością nie jest słabszy od Galatasaray.

Turcy wygrali ligę po tym jak zdecydowali się zwolnić nieradzącego sobie kompletnie w Turcji Cesare Prandellego. Pod wodzą Włocha, byłego selekcjonera reprezentacji Italii grali kiepsko nie tylko w kraju, ale też, a może przede wszystkim w Europie, w swojej grupie Champions League zajęli ostatnie miejsce. Przed sezonem dołączyli do zespołu m.in Lukas Podolski i Kevin Grosskreutz, ale najwięcej powinno zależeć jak zwykle od Wesleya Sneijdera i skuteczności w meczach u siebie gdzie Turcy powinni być jak zwykle najgroźniejsi. Pierwszym testem będzie spotkanie z Atletico.

Udział Astany w fazie grupowej Ligi Mistrzów to bodaj największa niespodzianka kwalifikacji, a jednocześnie można spokojnie założyć, że żaden z zespołów nie chciał trafić na Kazachów w grupie, bynajmniej jednak nie ze względu na piłkarską klasę, a długą podróż na mecz wyjazdowy. Astana zaczynała fazę kwalifikacyjną od drugiej rundy, ale nie wyeliminowała żadnego mocnego zespołu, co pokazuje, że reforma Platiniego jednak działa. Co do Kazachów jednak każdy punkt zdobyty w tej grupie będzie dla nich sukcesem choć kibice mogą narzekać na brak - prócz Atletico - wielkich rywali w tych rozgrywkach. 

Nasz typ:

1. Atletico
2. Benfica
3. Galatasaray
4. Astana


Grupa D


Juventus
Manchester City
Sevilla
Borussia Moenchengladbach



Manchester City miał w ostatnich latach ogromnego pecha w losowaniu co przełożyło się na przeciętną ilość punktów w Rankingu, a w konsekwencji na większe prawdopodobieństwo ponownego wpadnięcia na trudniejszych rywali. To jeden z powodów, dla którego Obywatele są obecnie w dużo gorszej sytuacji niż inny, podobny klub Paris Saint Germain, ale oczywiście nie tłumaczy ich to w zupełności. W poprzednich rozgrywkach tylko mobilizacja w dwóch ostatnich spotkaniach dała im drugie miejsce i przepustkę do fazy pucharowej, po słabej grze w pierwszych spotkaniach, ale tam czekała na nich FC Barcelona. Teraz wzmocnieni Sterlingiem, Otamendim i Kevinem de Bruyne, kapitalnie grający na początku sezonu w lidze podopieczni Manuela Pellegriniego zechcą od początku narzucić ton rywalizacji w tej grupie, a wpadnięcie na tak trudnych przeciwników w tej fazie może być dla nich tym razem korzystne, szczególnie, że każdy z nich ma swoje problemy.

U zwycięzców Ligi Europy z zeszłego sezonu, którzy właśnie w ten sposób zapewnili sobie awans do fazy grupowej LM działy się latem dziwne, choć też po części dobrze znane z poprzednich lat, rzeczy. Zespół musiał bowiem znów przejść małą przebudowę po tym, jak odeszli Bacca, Aleix Vidal, a także istotny szczególnie w europejskich pucharach Stephan Mbia. Na ich miejsce pozyskano kilku ciekawych graczy jak choćby Konoplianka, Krohn Dehli czy Immobile, którzy mogą stać się ważnymi graczami w zespole o olbrzymich ambicjach, który w ostatnich sezonach zazwyczaj trafiał idealnie z transferami, a Unai Emery wyrósł niespostrzeżenie na jednego z najciekawszych trenerów w Europie. W dodatku Estadio Ramon Sanchez Pizjuan jest twierdzą trudną do zdobycia i choć początek sezonu - jak pokazują mecze ligowe - może być dla Sevilli trudny, stać ich na drugie miejsce.  

Juventus to oczywiście zeszłoroczny finalista, ale jeśli prześledzimy drogę piłkarzy Starej Damy do finału to zobaczymy, że piłkarze Massimiliano Allegriego, prócz przeciętnego pod koniec sezonu Realu Madryt, nie pokonali nikogo znaczącego. Latem z drużyny odeszło aż trzech podstawowych graczy: najlepszy strzelec Carlos Tevez, człowiek od czarnej roboty Arturo Vidal i mocno już zaawansowany wiekowo, ale nadal znakomity Andrea Pirlo. Zespół przechodzi przebudowę, na miejsce wspomnianych graczy przyszli nowi, niektórzy perspektywiczni jak Paulo Dybala czy Alex Sandro, ale najwięcej będzie zależało od Allegriego, który musi zaproponować inną taktykę, bo dziś ma po prostu innych graczy, a początek sezonu jest słaby w wykonaniu Juventusu. Oczywiście po powrocie Marchisio i w przypadku dojścia do wysokiej formy Moraty i nowego piłkarza Samiego Khediry będzie lepiej, ale ta grupa jest piekielnie mocna.

Borussia Moenchengladbach zapewniła sobie w zeszłym sezonie start w fazie grupowej bez kwalifikacji dzięki wysokiemu, trzeciemu miejscu i tym samym wyprzedziła w lidze choćby Bayer i Borussię Dortmund. To jednak już przeszłość, a popularne Źrebaki w nowym sezonie grają już dużo gorzej. Max Kruse to w zasadzie jedyny ważniejszy gracz (nie licząc ledwie wypożyczonego z Bayeru Kramera), który latem opuścił zespół, ale głównym problemem zespołu Luciena Favre'a są kontuzje czołowych graczy i bardzo krótka ławka rezerwowych. Konieczność łączenia gry w lidze z europejskimi pucharami może być dla drużyny zabójcza, szczególnie w tak wymagającej grupie. Na tę chwilę wygląda na to, że Borussia zajmie ostatnie miejsce. 

Nasz typ:

1. Manchester City
2. Sevilla
3. Juventus
4. Borussia Moenchengladbach


Grupa E


Barcelona
Bayer Leverkusen
AS Roma
BATE



Obrońcy tytułu na początku rozgrywek nie skorzystają z piłkarzy, których pozyskali w letnim okienku transferowym, a to wszystko ze względu na zakaz rejestracji nowych graczy jaki został na drużynę z Katalonii nałożony ze względu na nieprawidłowości przy pozyskiwaniu młodych graczy. Trudno więc powiedzieć w jakiej formie w przyszłym roku będą Arda Turan i Aleix Vidal, nie powinno to jednak znacząco wpłynąć na grę Katalończyków, którzy dysponują przede wszystkim najsilniejszym atakiem w Europie, a z czasem powinni zacząć też grać lepiej w obronie, która ostatnio kulała. Drużyna Luisa Enrique jest faworytem nie tylko do wygrania tej grupy, ale do obrony tytułu, co jeszcze nie udało się w Champions League nikomu

Wicemistrz Serie A latem pozyskał kilku niezłych zawodników, w większości na zasadzie wypożyczenia. Zarówno jednak Edin Dzeko jak i Mohammed Salah, a także Lucas Digne, Antonio Rudiger i bramkarz Arsenalu Wojciech Szczęsny, który powoli staje się ulubieńcem kibiców powinni sprawić, że Giallorossi będą grali lepiej niż w poprzednim sezonie. Problemem może być jednak uparte trzymanie się przez trenera Rudiego Garcii jednej strategii, co pośrednio doprowadziło do wielkiej klęski, jaką była porażka 1:7 z Bayernem. Nie powinno zdziwić jeśli walka Romy z Bayerem rozstrzygnie się w bezpośrednich starciach pomiędzy tymi zespołami, a nawet w lepszym bilansie bramkowym.
  
Bayer jako dopiero czwarta ekipa z Bundesligi musiał uczestniczyć w kwalifikacjach gdzie pokonał już jednego przedstawiciela Serie A - rzymskie Lazio. Pomimo straty Koreańczyka Sona zespół Rogera Schmidta może być postrzegany nawet jako mocniejszy niż w poprzednim sezonie, a to przede wszystkim ze względu na pozyskanie Aranguiza, Mehmediego i Javiera Hernandeza czy rozwój Hakana Calhanoglu. Obrona może być rzeczywiście słabszą formacją jednak wcale nie zdziwi jeśli to Roma okaże się gorsza od zespołu z Niemiec, który ma spore szanse na awans do fazy pucharowej. 

BATE w zeszłym sezonie było jedną z najgorszych drużyn w fazie grupowej, w sześciu spotkaniach Białorusini stracili aż 24 bramki, o pięć więcej niż druga w tej klasyfikacji drużyna. Ekipa z Borisowa co roku korzysta jednak z reformy Platiniego, w kwalifikacjach pokonali Dundalk, Videoton (w przeciwieństwie do Lecha Białorusini mieli w tym dwumeczu lekkie kłopoty), a także Partizan i awansowali do fazy grupowej gdzie powinni być jednak typowym dostarczycielem punktów.


Nasz typ:

1. Barcelona
2. AS Roma
3. Bayer Leverkusen
4. BATE


Grupa F


Bayern
Arsenal
Olympiakos
Dinamo Zagrzeb



Bawarczycy w trzecim sezonie Pepa Guardioli na Allianz Arena mierzą w tytuł, który ostatnim razem zdobyli w wielkim stylu jeszcze za czasów Juppa Heynckesa, za którym tęsknią kibice Bayernu. Trzeba jednak oddać Guardioli, że w zeszłym sezonie Monachijczycy wcale nie byli tak daleko od Barcelony. "Blaugrana" wygrała wyraźnie z drużyną, w której brakowało kilku podstawowych zawodników na czele z Alabą i Robbenem głównie dzięki znakomitej grze Lionela Messiego w końcówce pierwszego spotkania. Dziś wzmocniony Bayern, który dokonał przynajmniej dwóch świetnych transferów, pozyskując Douglasa Costę i Arturo Vidala, powinien być mocniejszy i jeśli tylko nie przydarza się Bawarczykom jakieś kontuzje to nie ma co trudzić się nawet pisaniem o ich szansach w tej grupie, bo nie jest ona żadnym punktem odniesienia dla możliwości zawodników z Monachium.

Kanonierzy mogą być zadowoleni z losowania, bo choć na początku sezonu specjalnie nie imponują formą to i tak powinni z tej grupy wyjść spokojnie. Problemem jest oczywiście obsada pozycji napastnika, na której z konieczności będzie grał pewnie Olivier Giroud, zawodnik niezły, ale z pewnością nie wybitny, co powinny pokazać starcia bezpośrednie z Bayernem, który na tej pozycji ma jednego z najlepszych graczy na świecie, którego pewnie znacie. W dodatku podobnie jak w Bayernie w ostatnich latach drugim problemem w Londynie były kontuzje i o ile nie wpływają one na Bawarczyków tak mocno, przynajmniej w początkowej fazie rozgrywek, o tyle w Arsenalu bywają one podstawowym tematem debat kibiców.

Olympiakos w cuglach wygrał ligę grecką kończąc sezon z 12 punktami przewagi nad Panathinaikosem. Latem drużyna się wzmocniła pozyskując m.in Browna Ideye, Felipe Pardo, Luką Milivojevicem czy Alfredem Finnbogassonem, ale nie są to transfery na wagę awansu do fazy pucharowej i chyba nie ma co liczyć na to, że Grecy będą podobną rewelacją jak choćby dwa lata temu gdy wyszli z grupy i toczyli wyrównany bój z Manchesterem United Davida Moyesa. 

Chorwaci awansowali do fazy grupowej przechodząc trzy rundy kwalifikacji, z których najtrudniejsza była trzecia, gdzie dwukrotnie zremisowali z norweskim Molde. Najbardziej wartościowymi piłkarzami w zespole są macedoński pomocnik Arijan Ademi, ostatnio kontuzjowany i algierski napastnik El Arbi Hillel Soudani , który w eliminacjach strzelił trzy bramki i zaliczył cztery asysty. Dinamo jednak nie ma realnych szans na powalczenie z pozostałymi drużynami o awans, a nawet o trzecie miejsce z Olympiakosem.

Nasze typy:

1. Bayern
2. Arsenal
3. Olympiakos
4. Dinamo

Grupa G


Chelsea
Fc Porto
Dynamo Kijów
Maccabi Tel Aviv



Londyńczycy na początku sezonu nie są w dobrej formie, ale akurat w tej grupie powinni sobie poradzić bez żadnych problemów. Drużyna cierpi przede wszystkim przez brak zmian, który ugruntował skład z poprzedniego sezonu, piłkarzy nasyconych sukcesem z ostatnich rozgrywek krajowych. Wystarczyło wpuścić do tego zespołu trochę świeżej krwi poprzez transfer Pedro, a już ofensywa drużyny Jose Mourinho spisuje się lepiej i choć w tym momencie jeszcze wiele można jej zarzucić, przede wszystkim bardzo solidnej w poprzednich rozgrywkach defensywie, to jednak biorąc pod uwagę potencjał drużyny i tę grupę powinno być tylko lepiej.

Portugalczycy zaprezentowali się nieźle w poprzednim sezonie Ligi Mistrzów nawet mimo dotkliwej porażki z Bayernem, z którym przecież sensacyjnie wygrali pierwsze spotkanie aż 3:1. Wiadomo jednak, że jak co roku z drużyny odeszło kilku podstawowych graczy, tym razem Jackson Martinez, Danilo, Alex Sandro, ale przecież w Portugalii do perfekcji opanowano sztukę zastępowania tych zawodników innymi i choć Alberto Bueno, Gianelli Imbula, Andre Andre, Danilo Pereira na dziś nie wyglądają jak zawodnicy, którzy mogliby z miejsca zastąpić starych liderów to Porto stać na zajęcie drugiego miejsca, szczególnie w takiej grupie.

Dynamo Kijów zdołało w poprzednim sezonie przerwać pięcioletnią hegemonię klubu z Doniecka i zdobyć Mistrzostwo Ukrainy, a do tego drużyna byłej klubowej legendy Serhija Rebrowa zaprezentowała się dobrze w rozgrywkach Ligi Europejskiej. Latem z drużyny odszedł Jermain Lens, ale za to przybył Derlis Gonzalez z FC Basel, w klubie zdołano też zatrzymać lidera Andreja Jarmolenkę. Dynamo powinno powalczyć o awans do fazy pucharowej, ale ostatecznie, ze względu na większe doświadczenie w pucharach i niezłą kadrę, większe szanse dajemy mimo wszystko Portugalczykom.

Awans Maccabi to pewnie największa obok Astany niespodzianka kwalifikacji, szczególnie że Izraelczycy w ostatniej fazie rozgrywek wyeliminowali faworyzowane FC Basel. Największą gwiazdą zespołu jest 28-letni ofensywny pomocnik Eran Zahavi, który w pięciu meczach kwalifikacyjnych strzelił aż siedem goli, większość jednak słabym zespołom. Trudno jednoznacznie ocenić szanse Maccabi na awans z tej grupy, bo nie jest ona trudna, a w dodatku mało kto zna prawdziwy potencjał izraelskiego mistrza, na dziś jednak typujemy ostatnie miejsce zespołu Slavisy Jokanovica.


Nasz typ:


1. Chelsea
2. FC Porto
3. Dynamo
4. Maccabi


Grupa H


Zenit St. Petersburg
Valencia
Olympique Lyon
Gent


Zenit to obok PSV bodaj najsłabsza drużyna losowana z pierwszego koszyka dzięki wysokiemu współczynnikowi w Rankingu. Rosjanie mimo dobrej gry w poprzednich sezonach w Lidze Europejskiej i stałym wysokim wydatkom na transfery nie zaszli jeszcze daleko w Lidze Mistrzów, w poprzednim sezonie nie wychodząc z grupy, a jeszcze wcześniej awansując z drugiego miejsca z najmniejszą ilością punktów w historii. Obecna grupa wydaje się jednak dobra do tego by w końcu ją wygrać, co prawda faworytem od początku wydaje się Valencia, ale drużyna straciła w zasadzie tylko Rondona, którego zastąpił Dzyuba, a Andre Villas-Boas poukładał grę zespołu, który mając choćby Hulka, Kerzakowa, Witsela, Garcię czy Danny'ego jest w stanie powalczyć nawet o pierwsze miejsce.

Czwarta w poprzednim sezonie La Liga Valencia nie bez problemu pokonała w czwartej rundzie kwalifikacji AS Monaco, będąc jednak w przekroju całego dwumeczu drużyną lepszą. Od przejęcia klubu przez bogatego biznesmena Petera Lima Nietoperze próbują wrócić na szczyt tak w kraju jak i w Europie. Powrót do Ligi Mistrzów jest więc naturalną konsekwencją wydanych ostatnio pieniędzy, co do których jednak nie ma pewności, że są pożytkowane dobrze, bo mimo ogromnych wydatków w zespole brakuje choćby klasowego napastnika i solidnego ofensywnego pomocnika, jest za to kilku graczy z potencjałem, którzy jednak na razie prezentują się wyjątkowo nierówno.

W przypadku drugiego w poprzednim sezonie w Ligue 1 Lyonu sukcesem było utrzymanie najlepszych piłkarzy z poprzedniego sezonu Alexandra Lacazzette i Nabila Fekira, ale odszedł młody Clinton N'Jie. Do drużyny sprowadzono kilku niezłych graczy jak choćby Darder, Yanga - Mbiwa czy wciąż bardzo dobry Mathieu Valbuena, ale ważnym czynnikiem w przypadku tej drużyny mogą się okazać kontuzje: Fekir straci  większą część sezonu z powodu zerwania więzadła krzyżowego, Clement Grenier pojawi się na boisku prawdopodobnie pod koniec roku, a Gueida Fofana ma problemy od zeszłego sezonu. To prawdopodobnie uniemożliwi ekipie z Lyonu walkę o awans z grupy.

Gent to sensacyjny Mistrz Belgii, który kończył pierwszą część sezonu na drugim miejscu za Brugge, a w rundzie rewanżowej, podobnej jak w Ekstraklasie zdystansował i ekipę z Bruggii i Anderlecht. Była to spora niespodzianka, bo w zespole prowadzonym przez Heina Vanhaezebroucka próżno szukać ciekawych nazwisk, drużyna w pierwszej części sezonu nie strzelała wiele bramek, a i najmniej ich nie traciła i wydaje się, że po prostu skorzystała z problemów FC Brugge. Biorąc pod uwagę to jak słabo grało Brugge i przeciętny start Mistrzów w nowy sezon nie wydaje się, by mogli powalczyć o awans w tej wyrównanej grupie.

Nasz typ:

1. Zenit
2. Valencia
3. Olympique Lyon
4. Gent

Dawid Ilnicki
Źródło: własne
dafabet
Dodaj komentarz
Kluczowy zawodnik
Mati 09
Zarejestrowany od: 652 dni
Ilość komentarzy: 2929
Oceny: +13929
Kibicuje:
Arsenal Londyn Borussia Dortmund Pogoń Szczecin Polska
14.09.2015 / 21:53:42
Juve, Lyon i Galasataray raczej wyjdą z grupy.
Junior starszy
Siwus121
Zarejestrowany od: 1224 dni
Ilość komentarzy: 176
Oceny: +1243
Kibicuje:
AC Milan
14.09.2015 / 19:38:46
Czy tylko mnie dziwi, że redaktorzy wyżej cenią Seville od Juventusu ja rozumiem włoska drużyna jest w przebudowie i choć wyniki tego nie pokazują to grają całkiem nieźle tylko mają problem ze skutecznością. A i po drugie jeśli nie znacie zasad losowania to nie piszcie bzdur bo PSG nie jest losowane z pierwszego koszyka za zgromadzone punkty tylko jako mistrz kraju dlatego bezsensu jest porównywanie losowania City do Francuzów

Tabela