expekt

Putnocky: Przychodzę do Lecha z dużymi nadziejami

Ostatnia aktualizacja: 07/06/16 18:12, Komentarzy: 0

0
0
Fot. MediaPictures.pl / Shutterstock.com

- Mam nadzieję, że dobrze będzie mi się grało w Poznaniu. Przychodzę do Lecha z dużymi nadziejami - mówi nowy bramkarz Kolejorza Matus Putnocky w rozmowie z oficjalną witryną zespołu.

Przez ostatnie półtora roku występował w Ruchu Chorzów. Przeciwko swojej nowej drużynie występował trzykrotnie. Raz zremisował i dwa razy przegrał. - Zawsze z Lechem grało się trudno - mówi Putnocky, który w lutym 2015 roku obronił rzut karny wykonywany przez Marcina Kamińskiego. Jeszcze w tej samej rundzie uchronił Ruch przed stratą bramki z karnego przez Marcina Flisa z GKS-u Bełchatów i Guilherme z Legii Warszawa.

- Gdy trafiłem do polskiej ligi broniłem karne. Początek był dobry, ale później było z tym różnie. Mam nadzieję, że w Lechu też będę bronił. Bramkarz w takich sytuacjach musi mieć przeczucie. To jednak kwestia nie tylko szczęścia, ale też umiejętności - mówi 31-letni Słowak, który w ostatnim sezonie zagrał w 34 meczach. Opuścił tylko trzy mecze Ruchu Chorzów.

Gdy zaczynał swoją przygodę z piłką, obserwował grę Gianluigi Buffona i Petera Schmeichela. - Buffon do dziś mi imponuje. Gra na równym poziomie i nie ma wahań formy. W dzieciństwie moim idolem był jednak Peter Schmeichel. Fajnie, że jego syn Kasper zdobył ostatnio mistrzostwo Anglii. Historia Leicester była niesamowita. Myślałem, że będą grali o utrzymanie, ale pokazali, że gdy drużyna jest razem w szatni i na boisku, to można zrobić coś wielkiego - przyznaje Putnocky, który liczy na sukcesy w swoim nowym klubie.

Słowak nie ma żadnego problemu z porozumiewaniem się po polsku. Nie tylko ze względu na to, że przez ostatnie kilkadziesiąt miesięcy grał w Polsce. - Mój rodzinny dom jest położony 20 km od Polski. Jeździliśmy do Polski na zakupy. Mam też szwagra Polaka. Dlatego nie było mi trudno przejść do polskiej ligi - zaznacza. - Jeszcze przed transferem do Ruchu myślałem, że znam wiele słów. Szybko jednak zrozumiałem, że to nie jest prawda - dodaje zawodnik cytowany przez lechpoznan.pl.

Jego zdaniem polska liga jest silniejsza od słowackiej pod każdym względem. - Gra się szybciej. Zawodnicy mają też lepszą technikę. Słyszałem, że polskie zespoły długo czekają na awans do Ligi Mistrzów. U nas grały Artmedia Petrzałka, Żylina i FK Koszyce. Nie wiem dlaczego tak długo to trwa. Mam nadzieję, że już wkrótce komuś się uda i wierzę, że będzie to Lech - podkreśla 31-letni golkiper.

Przed transferem do Kolejorza nowy zawodnik tego klubu nie miał okazji zwiedzić Poznania. W stolicy Wielkopolski był jednak już kilka dni później przy okazji meczu Lecha z Ruchem Chorzów na zakończenie sezonu. - Podoba mi się tutaj. Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Najważniejsze, że podoba się żonie. Mam nadzieję, że będzie tutaj, gdzie jeździć rowerem, bo bardzo to lubię. Czas wolny lubię jednak spędzić w domu i odpocząć między treningami - kończy swoją wypowiedź.
Źródło: asinfo.
dafabet
Dodaj komentarz

Nikt jeszcze nie skomentował tego materiału. Bądź pierwszy!

Tabela