Profil użytkownika klapaucyusz
  • Zarejestrowany od 1711 dni
  • Dodanych komentarzy 2474
  • Dodanych do sportbuzz 2
  • Łącznie ocen 14854
  • Plusów 13909
  • Minusów 945
Ostatnio dodane komentarze
2019-05-19 23:11:28
+24
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Fajnie, zabawne, tylko że np. Piątek ma 30 goli, a nie został uwzględniony.
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
No mam nadzieję, że tak będzie... Dobrze życzę Cracovii (choć z drugiej strony Błoń), bo to klub ze wspaniałą jak na polskie warunki historią, ale jeśli mieliby grać w Europie tak, jak w 2016, to lepiej, żeby w ogóle nie grali. Trochę niepokojące, że dziś, o tę Europę podobno walcząc, dostali u siebie ostre bęcki od Pogoni.
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Chłopie, daj im się najpierw skompromitować, a dopiero potem tę kompromitację komentuj.
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Chodzi oczywiście o Ewkę Pajor :)
+11
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
I gwoli prawdy - jeśli szczyl jest "nowym Lewandowskim", "nowym Messim" czy nowym królem kosmosu, to znaczy, że jest nikim. Jeśli w nagłówkach włoskich gazet będzie stało "Aleksander Buksa", to będzie znak, że chłopak coś już w Italii znaczy.
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Zdziwionym niską jakoby kwotą objaśniam - szesnastolatek może być "nowym Lewandowskim" tylko w narracji dziennikarzy silących się na sensację. Chłopak w tym wieku to wielka niewiadoma. Spójrzcie na składy mistrzów świata i Europy do lat 17 - o większości z nich słuch ginie nawet zanim zaczną na dobre kariery seniorskie. Ostaje się zwykle 2-3 z grona dwudziestu, którzy mieli być "nowymi Lewandowskimi" itp. Kilkadziesiąt milionów euro to można dostać za młode talenty, które już pokazały potencjał w dorosłym futbolu. Jeśli chłopak ciągle będzie "nowym Lewandowskim" w wieku 20-21 lat, albo już w młodszym wieku przebije się do poważnej piłki, wtedy będzie wart duże pieniądze.
+18
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Maldini i Baresi - jako najlepsi na swoich pozycjach piłkarze, którzy kiedykolwiek grali razem. (opcjonalnie: Maldini i Nesta). Ronaldo i Rivaldo jako najlepsi napastnicy kiedykolwiek grający razem. (Wraz z Ronaldinho tworzyli tercet, w którym każdy zdobył tytuł piłkarza roku na świecie! Niepowtarzalna sprawa). Xavi i Iniesta jako najskuteczniejszy, najlepiej zgrany dwuosobowy zespół ever. Z polskiego podwórka: Boniek i Lato A.D. 1982. Pierwszy strzelał, drugi asystował. Bardziej współcześnie: Żuraw władca muraw i Franek łowca bramek oraz, oczywiście, Glikanian Pazdanu ;)
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Nie skończyło się na Wiśle. Był jeszcze "wielki Lech", któremu udało się dwa razy awansować do fazy wiosennej, po wyeliminowaniu m.in. Juve, RB Salzburg, Nancy, Feyenoordu, Dnipro, Austrii Wiedeń. Zresztą od tamtego czasu Legia trzy razy grała w fazie wiosennej. Jakby na to spojrzeć z odpowiedniego dystansu, to poziom polskich klubów od połowy lat 90-tych niewiele się zmienił. Przepaść między europejskimi potęgami a polskimi słabeuszami rośnie powoli, ze stałą prędkością. Lata, w których udało się naszym klubikom awansować do fazy wiosennej europucharów w III RP to: 1990, 1996, 2002, 2003, 2008, 2010, 2011 (2 kluby), 2014, 2016, przy czym w czasach dominacji Wisły o awans było trochę trudniej. W sezonie 2011/12 można było łudzić się, że jest progres ligi, wtedy w ciągu dwóch sezonów na wiosnę grały aż trzy polskie kluby. Ale potem na placu boju została tylko Legia, która zresztą koncertowo marnuje swój potencjał.
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Gdyby chodziło tylko o poziom sportowy, żadne rozgrywki młodzieżowe nie miałyby sensu. Ale młodzi powinni też rywalizować z równymi sobie wiekiem. A dla kibiców to dodatkowa frajda - obserwować przyszłe sławy już w tej fazie, cieszyć się medalami...
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Autor ewidentnie nie może się zdecydować, czy w 1950 roku był mecz finałowy, czy go nie było. Otóż nie było. Był ostatni, decydujący mecz. Można nazwać go "finałem", bo to słowo oznacza m.in. zakończenie czegoś, ale po co mieszać czytelnikom w głowach.
{{comment.created_datetime}}
{{comment.content}}
×
Włącz powiadomienia przeglądarkowe i otrzymuj od nas najważniejsze wiadomości sportowe! Kliknij w poniższą instrukcję i dowiedz się, jak to zrobić.