Ta strona wykorzystuje pliki cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w Polityce prywatności
Everton
{{supporters}}
{{supporters}}
3:0
Data
6 kwi 2014 | 14:30
Rozgrywki
Kibiców
39504
Arsenal Londyn
{{supporters}}
{{supporters}}
1 Połowa
8'
10'
14'
34'
 
 
44'
2 Połowa
62'
(samobój)
 
 
71'
81'
86'
90'
 
{{periods_name[current_period]}}
{{event.time}}'
{{event.extra}}'
{{event.person_1_name}}
(niestrz. karny)
(obr. karny)
(samobój)
(rzut karny)
({{event.person_2_name}})
(asysta {{event.person_2_name}})
 
 
{{event.time}}'
{{event.extra}}'
{{event.person_1_name}}
(niestrz. karny)
(obr. karny)
(samobój)
(rzut karny)
({{event.person_2_name}})
(asysta {{event.person_2_name}})
 
 
Zakończony Zakończony Przerwa Trwa {{time}}' + {{extra}}'
Mecz jeszcze się nie rozpoczął. Wynik i zdarzenia meczowe będą aktualizowane na bieżąco od pierwszego gwizdka sędziego.
Statystyki meczu (Aktualizowane co 10 minut)
48% Posiadanie piłki 52%
12 Strzałów 9
9 Strzałów celnych 5
62 Ataków 61
35 Groźnych ataków 38
3 Rzutów rożnych 6
6 Fauli 5
1 Kartek 2
8 Rzutów wolnych 8
24 Wyrzutów z autów 25
2 Spalonych 3

Skrót meczu

Video dodane przez: pct 6 kwi 2014 | 16:18
Komentarze
14 kwi 2014 | 18:43
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
czy Szczesny kiedyś wybroni Arsenalowi jakiś mecz ?
7 kwi 2014 | 15:02
+10
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
nie wiem czy arsenal stracił formę czy everton ją zdobył

xD
7 kwi 2014 | 16:13
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Everton jest co raz lepszy i naprawdę zasługują w tym sezonie na Top 4 . A arsenal? jak zwykle wymiękł z Lepszym klubem . Zdecydownie kara powinna byc Liga Europy
7 kwi 2014 | 12:02
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Arsenal ;(

7 kwi 2014 | 11:09
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Sorki. Poeta !!!
7 kwi 2014 | 11:08
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
sourceDay To jakiś poeata ? Cos go nawiedziło ?

Arsenal tak jak BD to nie ta druzyna co wczesniej , szkoda ciala dawaja na calej lini
7 kwi 2014 | 09:04
+10
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
arsenal zaczynają grać jak cieniasy
7 kwi 2014 | 05:21
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
co to za przydupas ten sourceDay???
6 kwi 2014 | 23:43
-17
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 23:42
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Widzicie; jak się to dzieje na tym świecie! - powiedziała matka-kaczka oblizując sobie dziób, gdyż i ona miała ochotę na głowę węgorza. - Ruszajcie nogami - mówiła - kołyszcie się i ukłońcie się tej starej kaczce, jest najwykwintniejszą ze wszystkich, jakie są tutaj. Ma w sobie hiszpańską krew i dlatego jest taka gruba; widzicie, ma na nodze zawiązany czerwony gałganek. To jest najwyższa odznaka, jaką kaczka może otrzymać, oznacza to, że obawiają się, aby nie zginęła, i że ludzie i zwierzęta będą ją mogli odróżnić od innych kaczek. Kołyszcie się! Nogi stawiać nie do środka. Dobrze wychowane kaczątko rozstawia szeroko nogi jak ojciec i matka. Tak, a teraz kiwnijcie głowami i powiedzcie : Kwa!
Tak też robiły. Ale inne kaczki patrzały na nie i mówiły głośno
- Ach, Boże, po cóż nam to towarzystwo ? Jakby nas nie było i tak dosyć. Fe, jak wygląda tamto kaczątko! Nie chcemy go tu. mieć między nami! - I zaraz potem jedna z kaczek podfrunęła i dziobnęła kaczątko w kark.
- Zostaw je w spokoju - powiedziała matka. - Nie robi nikomu nic złego.
- Tak, ale jest takie duże i tak dziwnie wygląda - powiedziała kaczka, która dziobnęła kaczątko - i dlatego trzeba je szturchać!
- Ładne masz dzieci, mateczko! - powiedziała kaczka z czerwonym gałgankiem na nodze. -Wszystkie są śliczne prócz tego jednego, które się nie udał. Byłoby dobrze, gdybyś je mogła odmienić.
- To niemożliwe, łaskawa pani! - powiedziała matka-kaczka. - Nie jest wprawdzie ładne, ale ma dobre serduszko i umie świetnie pływać, tak samo jak inne, nawet może trochę lepiej. Przypuszczam, że wyrośnie z brzydoty albo z wiekiem zmaleje. Za długo leżało w jajku i dlatego nie wygląda tak, jak powinno wyglądać.
Skubnęła je w kark i pogładziła po piórkach.
- To jest zresztą kaczor - dodała - i dlatego uroda nie będzie miała dla niego takiego znaczenia. Myślę, że będzie silny i że jakoś da sobie radę.
- Inne kaczątka są śliczne! - powiedziała stara. - Zachowujcie się tak, jakbyście były u siebie w domu, a jeżeli znajdziecie głowę węgorza, możecie mi ją przynieść. ,
I kaczęta zachowywały się tak jak u siebie w domu.
Ale zarówno kaczki, jak kury dziobały, potrącały, kopały i wyśmiewały biedne kaczątko, które ostatnie wykluło się z jajka i było takie brzydkie. - Za duże! - mówili wszyscy, a indyk, który urodził się z ostrogami i wyobrażał sobie z tego powodu, że jest cesarzem, napuszył się jak okręt o wydętych żaglach i zwrócił się w stronę kaczątka gulgocząc tak, że aż mu cała głowa poczerwieniała. Biedne kaczątko nie wiedziało, co ma począć ani dokąd pójść; martwiło się bardzo, że jest takie brzydkie i że jest pośmiewiskiem całego podwórka:
Tak było pierwszego dnia, a potem działo się coraz gorzej i gorzej. Wszyscy prześladowali biedne kaczątko, nawet rodzeństwo było bardzo niedobre dla niego.
- Żeby cię kot porwał, ty wstrętny potworze! - mówiły kaczęta.
A matka dodawała
- Byłoby lepiej, żebyś sobie poszedł gdzieś daleko!
Kaczki je dziobały, kury szczypały, a dziewczyna, która karmiła drób, kopała je nogami. Wreszcie kaczątko uciekło, przefrunęło przez płot, a małe ptaszki w krzakach uniosły się przerażone w górę. "To dlatego, że jestem takie brzydkie" - pomyślało kaczątko i zamknęło oczy; ale biegło wciąż dalej, aż przyleciało nad wielkie bagno, gdzie mieszkały dzikie kaczki. Siedziało tam całą noc, bo było takie zmęczone i smutne.
Rankiem podniosły się do lotu dzikie kaczki i zaczęły się przyglądać nowemu towarzyszowi.Dzikie kaczki rozmawiają z Brzydkim kaczątkiem
- Coś ty za jeden? - spytały, a kaczątko kręciło się na wszystkie strony i witało wszystkich, jak tylko mogło najgrzeczniej.
- Jesteś strasznie brzydki! - mówiły kaczki. - Ale co to nas obchodzi, dopóki nie będziesz się chciał ożenić z kimś z naszej rodziny.
Biedne kaczątko! Naprawdę nie myślało o małżeństwie, gdyby mu tylko pozwolono leżeć w sitowiu i napić się trochę wody z moczarów!
Leżało tam całe dwa dni; potem przyleciały dwie dzikie gęsi, a raczej gąsiory, gdyż były to samce; niedawno wykluły się z jaj i dlatego były takie rezolutne.
- Słuchaj no, towarzyszu - mówiły - jesteś taki brzydki, że cię nawet polubiliśmy. Czy chcesz pociągnąć z nami i zostać wędrownym ptakiem? Tu w pobliżu, w innym bagnie, przebywa kilka uroczych,, zachwycających gęsi, same młode panny, które potrafią mówić "kwa", może do nich będziesz miał szczęście mimo swojej brzydoty.
"Pif, paf!" - rozległo się nagle nad nimi i obie dzikie gęsi padły martwe w sitowie, a woda zaczerwieniła się od ich krwi. "Pif, paff!!" - zabrzmiało znowu i całe stada dzikich gęsi wyleciały z sitowia, a potem znów słychać` było strzały. Było to wielkie polowanie: myśliwi leżeli naokoło bagna, niektórzy siedzieli na gałęziach drzew; błękitny dymek unosił się jak obłoki pomiędzy ciemnymi drzewami i snuł się nad wodą; psy myśliwskie łaziły po błocie: plusk, plusk! Trzcina i sitowie gięły się na wszystkie strony. Jakiż lęk ogarnął biedne kaczątko! Kręciło głową, chcąc ją schować pod skrzydło, ale w tej samej chwili stanął obok niego strasznie wielki pies, z wywieszonym ozorem i błyszczącymi groźnie oczyma, dotknął pyskiem kaczątka, pokazał ostre zęby i - plusk uciekł nie schwytawszy go.
- Ach, dzięki ci, Boże! - westchnęło kaczątko. - Jestem takie brzydkie, że nawet psy nie raczą mnie ugryźć.
I potem leżało zupełnie spokojnie, podczas gdy śrut gwizdał nad sitowiem, a wystrzał grzmiał po wystrzale.
Dopiero późno w dzień strzały uspokoiły się, ale biedne pisklę jeszcze długo nie odważyło się ruszyć, przeczekało jeszcze parę godzin i dopiero potem, rozejrzawszy się wokoło, wydostało się z bagna; biegło, jak tylko mogło najprędzej, polem i łąkami, dął silny wicher, z trudem więc mogło poruszać się naprzód.
Pod wieczór kaczątko zbliżyło się do ubogiej małej chatki; była to tak żałosna chatka, że sama nie wiedziała, na którą stronę ma upaść. 'Przymała się więc jako tako. Wicher gwizdał nad kaczątkiem tak, że musiało aż przysiąść na ogonie, aby się utrzymać na nogach; dęło coraz silniej i silniej; wtedy ujrzało kaczątko, że drzwi urwały się z jednej zawiasy i wisiały krzywe, tak że łatwo było się przemknąć przez szparę do środka. Brzydkie kaczątko tak też uczyniło. Mieszkała tam sara kobieta z kotem i kwoką; kot, którego nazywała synkiem, umiał wyginać grzbiet i sypać iskry, ale po to trzeba go było głaskać pod włos. Kwoka miała krótkie nóżki i dlatego przezwano ją Krótkonóżką; składała dzielnie jajka i kobieta kochała ją jak własne dziecko.
Brzydkie kaczątko w chatce starej pani Rano spostrzeżono obce kaczątko, kot zaczął miauczeć, a kwoka gdakać.
- Co to jest? - powiedziała stara i obejrzała się, ale miała słaby wzrok i dlatego zdawało jej się, że kaczątko jest tłustą kaczką, która się tu zabłąkała.
- To dobry nabytek! - powiedziała. - O ile to nie jest kaczor, będę miała kacze jaja. Trzeba wypróbować!
I kaczątko zostało wystawione na trzytygodniową próbę, ale nie zniosło jaj. Kot był panem domu, a kwoka panią i mówili bez przerwy: "My i świat!" Gdyż myśleli, że byli połową, i to lepszą połową świata. Kaczątko uważało, że można być innego zdania, ale kwoka tego nie znosiła.
- Czy umiesz znosić jaja?
- Nie!
- A więc przynajmniej stul buzię!
A kot powiedział:
- Czy umiesz się nastroszyć, miauczeć i sypać iskry ?
- Nie!
- A więc zachowaj swoje zdanie dla siebie, kiedy rozsądni ludzie mówią!
Kaczątko siedziało w kącie i smuciło się. Wtedy myślało o świeżym powietrzu, o słońcu i poczuło gwałtowną chęć pływania po wodzie. Aż wreszcie nie mogło się powstrzymać, aby nie powiedzieć tego kwoce.
- Co ci przyszło do głowy? Nie masz nic do roboty i dlatego kaprysisz. Składaj jaja albo mrucz, to ci przejdzie.
6 kwi 2014 | 23:42
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Jakże pięknie było na wsi! Lato było w pełni! Żółciło się żyto, zielenił owies, siano na zielonej łące ułożono w stogi, bocian chodził na długich, czerwonych nogach i paplał po egipsku; nauczył się bowiem tego języka od matki. Wokoło łąk i pól ciągnęły się wielkie lasy, a w lasach leżały głębokie jeziora - tak, na wsi było naprawdę prześlicznie. W blasku słońca, otoczony głębokimi rowami, stał tam stary dwór; od muru aż po brzeg wody rosły liście łopianu; a były tak wielkie, że pod największymi mogły się zmieścić stojące dzieci; było tam tak dziko, jak w najgęstszym lesie.
W tym to gąszczu siedziała w swym gnieździe kaczka, wysiadywała pisklęta, nudziła się, bo trwało to bardzo długo, a rzadko kto ją odwiedzał; inne kaczki wolały pływać po kanałach niż wchodzić pod liście łopianu, aby z nią pogadać. `
Aż wreszcie jedno jajko po drugim zaczęło pękać, słychać była: "Pip, pip!", wszystkie żółtka ożyły i wytknęły główki.
"Kwa, kwa!" - mówiła kaczka, a pisklęta hałasowały, jak tylko umiały najgłośniej, i rozglądały się pod zielonymi liśćmi na wszystkie strony; matka pozwalała im patrzeć, ile tylko chciały, bo zielony kolor jest zdrowy dla oczu.
- Jaki świat jest wielki! - mówiły kaczęta, gdyż było im o wiele luźniej niż przedtem, kiedy leżały w skorupie.
- Czy myślicie, że to jest cały świat? - powiedziała matka. - Świat ciągnie się jeszcze daleko po drugiej stronie ogrodu, aż do księżego pola, ale nigdy tam jeszcze nie byłam. Czy jesteście już wszystkie ? - Potem wstała. - Nie, to jeszcze nie wszystkie; największe jajko jeszcze nie pękło. Jak długo to ma trwać? Teraz mam już naprawdę tego dosyć! - I znowu usiadła.
- No, co słychać? - spytała stara kaczka, która przyszła ją odwiedzić.
- Z jednym najdłużej się ciągnie! - odpowiedziała kaczka siedząca na jajkach. - Wcale nie chce się otworzyć. Ale zobacz te inne. Są to najpiękniejsze kaczęta, jakie kiedykolwiek widziałam. Wszystkie podobne są do ojca: tego nicponia. Zupełnie do mnie nie przychodzi!
- Pokaż mi jajko, które nie chce pęknąć - powiedziała stara. - Możesz mi wierzyć, że to jest jajko indycze. I mnie już tak nieraz oszukali, i potem miałam wiele kłopotów i trudów z malcami, gdyż bały się wody. Nie mogłam sobie dać rady, popychałam, krzyczałam, ale to nic nie pomagało. Pokaż mi to jajko! Tak, to jest indycze. Porzuć je i ucz inne dzieci pływać!
- Jednak jeszcze trochę na nim posiedzę! - powiedziała kaczka. - Tak długo już siedziałam, że jeszcze mogę parę dni wytrzymać!
- Jak uważasz! - odrzekła stara kaczka i poszła sobie.
Wreszcie duże jajo pękło. "Pip, pip!" - zapiszczało pisklątko i wylazło; było bardzo duże i brzydkie. Kaczka przyjrzała mu się.
- Jakież to kaczątko jest duże - powiedziała. - Niepodobne do żadnego innego. Ale nie jest to chyba pisklę indycze ? No, zaraz się o tym przekonamy. Musi wejść do wody, nawet gdybym je miała sama tam wepchnąć.
Brzydkie kaczatko wskakuje do wody i pływaNazajutrz była piękna pogoda; słońce oświetlało wielkie liście łopianu. Matka-kaczka wraz z całą rodziną zeszła do kanału. Plusk! Wskoczyła do wody. "Kwa, kwa!" i jedno kaczątko po drugim plusnęło do kanału. Woda zalewała im głowy, ale podnosiły je zaraz w górę i pływały wspaniale; nogi same się poruszały, wszystkie były w wodzie, nawet brzydkie, szare kaczątko pływało razem z innymi.
- Nie, to nie jest indyk! - powiedziała kaczka. - Spójrz tylko, jak ładnie porusza nogami, jak prosto się trzyma. To moje własne dziecko. W gruncie rzeczy, kiedy mu się dobrze przyjrzeć, jest zupełnie ładne. Kwa, kwa! Chodźcie teraz ze mną, wyprowadzę was w świat, przedstawię . was na podwórku, ale trzymajcie się zawsze w pobliżu, aby nikt na was nie nastąpił, i strzeżcie się kota!
Przyszły na podwórko. Był tam straszny hałas, gdyż dwie rodziny pokłóciły się o głowę węgorza, którą w końcu złapał kot.
6 kwi 2014 | 23:40
-8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
treść komentarZabytki

Wczesne zabytki runiczne
Najstarsze odnalezione inskrypcje runiczne pochodzą z 200 r. n.e. Już one ukazują mistrzostwo pisma i różnice w technikach jego zapisywania. Inskrypcje z tego okresu bywają trudne do tłumaczenia, gdyż badacze mają problemy z rozpoznaniem liter. Napisy zbadane do tej pory są rzadkie i zawierają głównie imiona własne.

Pismo runiczne występowało wtedy głównie na terenach północnych, potem rozpowszechniło się na południe i wschód Europy. W północnych Niemczech odkryto broszę z I w. n.e., która posiada litery podobne do run. Niektórzy badacze uważają że jest to najwcześniejszy przykład pisma runicznego.

Najsłynniejszy zapis w 24 znakowym Futharku pochodzi z okresu między rokiem 400 a 450 n.e. Umieszczony na wspaniałym dużym rogu ze złota, znaleziony w 1734 r. niedaleko wioski Gallehus w Tonder w Jutlandii. Miał różnorodne dekoracje figuralne zwierzęce i ludzkie oraz napis runiczny na szczycie. Róg został skradziony w 1802 r. i przetopiony, ale istnieją zapiski. Kamień z Rök w Ostergotlandii należy do najwspanialszych kamieni runicznych w Szwecji. Umieszczona jest na nim najdłuższa znana inskrypcja, szczelnie pokrywająca całą powierzchnię.

za
6 kwi 2014 | 23:40
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
treść komentarzaWystępują trzy rodzaje pisma runicznego:

1. Runy starogermańskie - 24 znaki.
Najstarszy rodzaj pisma runicznego, który występowała głównie w północnej Europie, między III a IX w. n.e.

2. Runy anglosaskie - 31 znaków.
Wędrujące licznie ludy germańskie prawdopodobnie pochodzące z Fryzji, które przybyły w V w. n.e. na tereny Anglii przyniosły wraz ze sobą runy. Mają one dużo cech wspólnych z fryzyjskimi runami. Wzbogacono 24 literowy futhark do 28 i więcej na potrzeby lingwistyczne.

3. Młodszy futhark (lub też nordycki czy skandynawski)16 znaków.
Tutaj obserwujemy odwrotną sytuację, futhark został zredukowany z 24 do 16 znaków. Występował głownie na terenie Skandynawii. Większość znanych nam napisów runicznych pochodzi z terenów Szwecji. Z powodu ich przewagi runy uważa się powszechnie za nordyckie.

Najbardziej znana i dostępna kolekcja znajduje się w Muzeum Brytyjskim, można je także podziwiać w Narodowym Muzeum Starożytności Szkocji, oraz mniejszych muzeach lokalnych. Niektóre zabytki runiczne pozostawiono na ich rodzimych miejscach, można je także spotkać zwiedzając Skandynawię i północne części Europy.
6 kwi 2014 | 23:39
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
treść komentarzaFuthark


Futhark to pismo pionowe o kształtach okrągłych, związane z materiałem który był wykorzystywany do zapisu, było to zazwyczaj drewno. Pisano na podłużnych drewnianych listwach, których słoje utrudniały wyrycie kresek poziomych i krzywizn. Litery składały się z pionowo prowadzonych cięć w poprzek włókien oraz z cięć ukośnych które stały oddzielnie. Większość runów składa się z pojedynczego, wysokiego wycięcia pionowego, oraz pewnej liczby odgałęzień pochylonych na jedną lub na dwie strony. Nawet najwcześniejsze przykłady pisma wykazują, że występowały różnice w kształcie niektórych liter, trudno więc podać standardowy wzór germańskiego runicznego alfabetu. Runy były używane przez wiele stuleci i w wielu krajach, istniały lokalne różnice w formie.
6 kwi 2014 | 23:39
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}

Znak Litera Nazwa Znaczenie Drzewo Kolor Ziele Klejnot
runy F Feoh bydło bez czarny jasnoczerwony pokrzywa agat mszysty
runy U Ur bawół brzoza ciemnozielony mech torfowiec granat
runy TH Thorn cierń cierń jaskrawo-czerwony rojnik szafir
runy A Ansur usta jesion ciemnoniebieski muchomor szmaragd
runy R Rad koło od wozu dąb jaskrawo-czerwony bylica chryzopraz
runy K Ken latarnia sosna jasnoczerwony pierwiosnek krwawnik
runy G Geofu dar jesion/wiąz głęboki niebieski bratek opal
runy W Wynn szczęście jasion żółty len diament
runy H Hagall grad jesion/cis jasnoniebieski konwalia onyks
runy N Nied potrzeba buk czarny rdest wężownik lapis lazuli
runy I Is lód olcha czarny lulek czarny kocie oko
runy J Jara żniwa dąb jasnoniebieski rozmaryn kornalina
runy Y Eoh cis cis ciemnoniebieski mandragora topaz
runy P Peorth kubek do kości olcha czarny tojad akwamaryn
runy Z Elhaz łoś cis złoty andżelika ametyst
runy S Sigel słońce jałowiec biały/srebrny jemioła rubin
runy T Tyr Tyr(bóg) dąb jaskrawo-czerwony szałwia koral
runy B Beorc brzoza brzoza ciemnozielony Alchemilla xanthochra kamień księżycowy
runy E Ehwaz koń dąb/jesion biały krostawiec szpat islandzki
runy M Mann człowiek ostrokrzew głęboki czerwony marzanna granat
runy L Lagu woda, morze wierzba głęboki zielony por perła
runy NG Ing Ing (bóg) jabłoń żółty chmielnik bursztyn
runy D Daeg dzień(światło) światło świerk jasnoniebieski szałwia sclatrea
runy O Othel własność głóg głęboki żółty koniczyna rubin
6 kwi 2014 | 23:39
-5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Historia

Historia tego pisma sięga do czasów Cesarstwa Rzymskiego, kiedy to na pograniczu z imperium żyły ludy barbarzyńskie posługujące się językami germańskimi, m.in.: Anglowie, Frankowie, Fryzowie, Goci, Jutowie, Longobardowie, Sasi, Skandynawowie, Teutonowie oraz Wandalowie. Plemiona te, pomimo powszechnej opinii,iż były niepiśmienne aż do momentu chrystianizacji, posiadały swój sposób pisania (alfabet runiczny). Obecnie wiadomo że runy stanowią zapis wczesnych stadiów rozwoju języków gockiego, duńskiego, szwedzkiego, norweskiego, angielskiego, fryzyjskiego i plemion środkowych Niemiec. Najstarsze inskrypcje runiczne sięgają II wieku n.e. i wykazują takie mistrzostwo pisma, że musiało powstać na początku ery chrześcijańskiej.

Jest wiele hipotez na temat powstania pisma runicznego. Początkowo myślano, że wywodzi się ono od liter alfabetu łacińskiego, ze względu na podobieństwo (adaptacja prestiżowego pisma na potrzeby barbarzyńców). Kolejna teza głosiła, iż runy mają pochodzenie wschodnioeuropejskie, ponieważ odnaleziono na tych terenach wczesne znaleziska zapisane pismem runicznym przez Gotów. Niektórzy uważają, że runy podobne są do liter greckiego alfabetu tj. np. b do beta, lub też pochodzenie pisma argumentowali patriotycznie. Problem nadal pozostaje nie rozwiązany.

Mimo tego, że najstarsze inskrypcje datuje się nas schyłek drugiego wieku n.e., przypuszczalnie powstało ono wcześniej, gdyż ukazuje mistrzostwo wykonania i dojrzałość w technikach zapisywania znaków. Pismo to szybko się rozpowszechniło i rozwinęło. Już około 500 r.n.e. odnajdujemy jego ślady w Danii, Szwecji, Polsce, na Rusi i Węgrzech. Wiemy że runy były używane przez wiele stuleci i w wielu krajach. W XI wieku obserwujemy wymieranie pisma na terenie Anglii, Niemiec i Holandii. Zostaje zastąpione przez pismo łacińskie. Odwrotnie dzieje się na terenach Skandynawii i jej koloniach, runy przetrwały tam od początku ich istnienia aż po dzień dzisiejszy. Dla badaczy najcenniejsze są wczesne inskrypcje, opisujące wydarzenia i zjawiska, na temat których istnieje niewiele świadectw.

Rodzi się pytanie dlaczego wynaleziono runy, po co były potrzebne Germanom? Istnieją dwie hipotezy na ten temat. Jedna głosiła że plemiona germańskie stworzyły pismo runiczne jedynie na potrzeby religijne, rytualne czy magiczne. Nie wykorzystując go w życiu codziennym, gdyż przekaz ustny i pamięć ludzka były wystarczające. Większość runologów odrzuca takie stwierdzenie i uważa, że ludy germańskie używały runów w życiu codziennym.

Trudno określić, jak powszechną była znajomość tego pisma wśród ludzi. Na temat mistrzów pisma runicznego również niewiele wiadomo: nie wiemy jak ich ćwiczono, kto ich zatrudniał, czy komponowali teksty, ile inskrypcji mogli wykonać w ciągu swego życia.

Runolodzy mają wiele trudności w badaniu tego pisma. Materiał który przetrwał do dzisiaj to zaledwie mały fragment całego zasobu runów z dawnych czasów. Popularne było zapisywanie tekstu na drewnie i kościach (bardzo nietrwałym materiale) ze względu na dostępność. Napisy na metalu ulegały korozji, a metale szlachetne, srebro i złoto, były przetapiane dla wartości kruszcu.

6 kwi 2014 | 21:33
+20
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
lepiej słownik sobie kup chłopcze :D
6 kwi 2014 | 23:43
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 20:50
+13
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
haha tak się z nas śmialiście ze na 7 miejscu jesteśmy a sami nie zakwalifikujecie sie do LM ;)
Pozdrowienia z Czerwonego Manchesteru
6 kwi 2014 | 21:07
-6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
kto sie z was smial bo ja nie widzialem zeby kibice kanonierow dawali na MU sam nawet bronilem przed hejtami takze patrz na jaki skrut wchodzisz:P
6 kwi 2014 | 22:01
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
jestes analfabeta wiec stul jape i nie kompromituj sie bardziej skrótowcu
6 kwi 2014 | 23:31
-4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
t9 wyłączone mam:)
6 kwi 2014 | 23:43
-4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 20:25
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Lubię Kanonierów, ale prawda jest taka, że Wenger o formacji obronnej nie wie nic i dobiera kiepskich zawodników. Od DM do BR, sami Kaszaniarze
6 kwi 2014 | 20:18
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Rasiaka i Wawrzyna do Arsenalu i będzie to upragnione mistrzostwo
6 kwi 2014 | 23:43
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 20:04
-10
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Oby tylko arsenal nie byl na 4 miejscu bo znowu anglia najslabsza w lm
6 kwi 2014 | 21:05
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ziom z takim budrżetem jak ma wenger to powiniśmy sie Cieszyć bo byś my byli w premier leauge słabiakiem
6 kwi 2014 | 18:36
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Prawda jest taka że liga Angielska jest bardzo silnaa.. :) Widać to po tym chociazby - Arsenal , tak mierzyl w mistrzostwo , a tu nawet top 4 zostaje pod wielkim znakiem zapytania , o top 3 juz to nie mowmy bo zarowno City,Chelsea i Liverpool są w tym sezonie bardzo mocni i walka pomiedzy nimi bedzie toczyla sie do samego konca ... :)

Co z Arsenalem ?.. Mial pare dobrych meczy ! Naprawde super meczy w tym sezonie , no ale co ... ? To nie jest ekipa ktora moglaby pokusic sie o wygranie ligi , Ta liga jest po prostu za mocna ;/ Arsenal nie ma wystarczajacego skladu :/ Taka wlasnie jest prawda ...

Popatrzmy !
Poczatek sezonu... :) Arsenal ma wiele meczy lajtowych gdzie mozna zarobic w kazdym po 3 pkt :) Nadchodza mecze z silniejszymi , przewaga zostaje powoli tracona ... i tak .;/

Forma Ozila z poczatku sezonu przepadla .. I tak wlasnie Arsenal pogubil punkty , bo ten ofensywny pomocnik robil roznice na poczatku sezonu , a co teraz ... no brak formy ;/

Coo Daalej ?... 4 miejsce Arsenalu , 5 ? ;/ Szkodaa po prostu .. Nie chce tu obrazac ich ale majster w tym sezonie to jednak marzenie ... Musza walczyc teraz o LM :)) bo jesli everton przycisnie , ciezko bedzie... :D
6 kwi 2014 | 17:55
+23
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Jeszcze wyjdzie ze Man Utd wyprzedzi Arsenal , maja tylko 7 pkt straty a do konca sezonu 5 kolejek.
6 kwi 2014 | 17:49
+18
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Stawiałem na Everton ale takiego wyniku sie nie spodziewałem
6 kwi 2014 | 17:41
+12
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
hahahha!!
6 kwi 2014 | 17:25
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
wnw45 nie płacz bo maestro3 ma 100% racji obrażasz gościa który przedstawił wszystko jak czarno na białym, zaczyna sie ból dupska? taka prawda odnośnie Arsenału oraz wengera.
6 kwi 2014 | 17:05
+22
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Arsenal i walka o majstra heheheheh. Sprawdza sie wszystko to, co pisalem, czyli zaczna sie mecze z topem i Kanonierzy beda masowo gubic punkty. Prawda jest taka, ze Arsenal tak dlugo na poczatku sezonu byl liderem, bo jakiegos silniejszego rywala mieli dopiero chyba w 8 czy 9 kolejce. Z Wengerem jest jak z Moyesem kiedy jeszcze prowadzil Everton. Francuz zadowala sie 4 miejscem, ktoreo dla niego jest jak puchar. Natomiast dla Szkota najwazniejsze bylo zajecie miejsc 6-10. Przyszedl Martinez i od razu juz w pierwszym sezonie Everton moze wywalczyc gre w LM. Dla mnie to nie jest przypadek, Moyes po prostu ograniczal rozwoj Evertonu(co prawda utrzymywal mniej wiecej spokojna pozycje, jednak ciezko bylo u niego o jakis postep), to samo wlasnie jest z Wengerem. Takze jesli Ars chce w przyszlych sezonach powaznie walczyc o majstra, czy puchar LM to musi przede wszystkim zwolnic francuskiego trenera i zatrudnic kogos mlodszego, swiezego. Wiadomo jest ryzyko (moze sie udac jak Martinez w Evertonie, ale moze sie tez nie udac jak Moyes w United), jednak lepsze to niz wiecznie zadowalanie sie gra w LM, ktora dla Wengera jak puchar :)

Co do meczu, to brawa dla Evertonu z taka gra zasluguja na gre w LM i szczerze bede im kbicowal, aby osiagneli ten cel.

Najwieksza beke mam z kibicow Ars, tak sie smiali, ze United nie zagra LM (co tak naprawde wciaz jest mozliwe, poprzez wygranie LM, remis z Bayernem daje podstawy by tak sadzic) , a tu sami moga nie zagrac... :D. Wystarczy, ze Everton wygra zalegly mecz, oraz pozostale mecze ze slabszymi, a w meczach z City i United ugraja choc 2 punkty na to na 99% zagraja w LM, bo choc Ars ma latwiejszy terminarz to nie wierze ze nic nie straca . Teraz Arsenal powoli staje sie specjalista od dostawanie porzadnie w dupe z zespolami z topu: 0-6 z Chelsea, 0-3 z Evertonem, 1-5 z Liverpoolem, 3-6 z City. Szkoda ze United jest w tym sezonie bez formy, bo wynik moglby byc jeszcze wiekszy niz ta wygrana 1-0 nad Arsenalem w meczu na OT :).
6 kwi 2014 | 17:11
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
kiedy sie idioto smialem z MU? no popatrz na moje komentarze idioto i poczytaj to ze MU ma slaby sezon to nie znaczy ze sa slabi bo wygrali 13 razy bpl Arseanla i Chelsea po 2 razy reszta porkow po raz i wogole...

jakis baran podaje sie za kibica Arsenalu robi ferment a ty lykasz młody...

A i tak zalosne jest to powatarzanie a nie mowilem" to juz kurwa z 10 komentarz gdzie sie tak osrywasz raz w zyciu cos zgadles i sie unosisz jakbys puchar polski w waleniu konia zdobyl:) sluchaj nie znasz sie na niczym jestes lama i wypierdalaj bo nie wiesz nawet 15 % tego czemu Ars teraz gra sloabo ogladasz skruty meczyki 2 minuty i wydaje ci sie ze cos wiesz lolu
6 kwi 2014 | 17:25
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
wnw45, idz sie wyzalic, na kanonierzy.com... :). Nigdzie nie wymienilem twojego nicka, takze nie rozumiem twojego bolu dupy, tak jakbym pisal to do ciebie, chodzilo mi o ogol waszych kibicow.
Tu nawet nie trzeba sie znac, byc wiedziec, ze z Wengerem ciezko bedzie wam wygrac majstra :)

,,sluchaj nie znasz sie na niczym jestes lama i wypierdalaj bo nie wiesz nawet 15 % tego czemu Ars teraz gra sloabo ogladasz skruty meczyki 2 minuty i wydaje ci sie ze cos wiesz lolu'', idz ochlon bo widac, ze jak to pisales, to az caly musiales byc w pianie hehe :D
6 kwi 2014 | 20:37
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
nie bylem ale gunwo wiecie a sie sadzicie:)
6 kwi 2014 | 23:44
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 17:56
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
prze tych leszczy United nie wyprzedzi Evertonu ;/
6 kwi 2014 | 23:43
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 23:43
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 16:48
+14
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Przygody WAGINERA, mecze wyjazdowe cz. 5
6 kwi 2014 | 16:48
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
wow, szczerze powiedziawszy jestem w szoku, że Everton tak łatwo poradził sobie z Arsenalem! gratulacje :D
6 kwi 2014 | 16:45
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Co się dzieje ? Czy Everton był za silny czy Arsenal był za słaby ?
6 kwi 2014 | 16:56
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Jakbyś mecz ogladal, to bys wiedzial, ze pierwsze poważne zagrozenie ze strony Arsenalu nastąpiło w 88 minucie.
6 kwi 2014 | 16:45
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
no coz forma jest jaka jest (a raczej nie ma) dograc sezon na tym 4 miejscu i trzeba wzmocnien zamiast napastnika 20 letniego no name kupic kogos lepszego od tego Sanogo i Giru.
ta ta ta ta na na na COYG!
Gdyby nie porazki to czlowiek by nie mial o czym mowic :)
6 kwi 2014 | 16:51
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
a to mailo byc setne zwycienstwo Arsenalu nad Evertonem:)
hehe co okazja urodziny 1000 mecz czy cos takiego to wpierdol niech oni graja zwykle mecze bez histori lepiej to wychodzi:)
6 kwi 2014 | 16:51
+5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Zapomnij o 4, Everton bardziej zasłużył i ma jeszcze jeden zaległy mecz
6 kwi 2014 | 17:05
-2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
bardziej zasluzyl bo ciulal sie po 8-7 miejscu niz Arsenal ktory 27 kolejek byl liderem hahahahahahahahahah hipokryci Polscy so swiatowymi Szlagierami w tym fachu:)
6 kwi 2014 | 20:37
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
wygrana = 3pkt
remis = 1pkt
porażka = 0pkt

Co za różnica w jakiej kolejności zdobywa się poszczególne rezultaty? Jeśli drużyna po ostatniej kolejce ma na koncie więcej punktów niż inna ekipa, znaczy, że byli lepsi. Proste jak drut.
6 kwi 2014 | 16:38
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
super mecz Evertonu!!!!!! Chelsea bedzie miala sklad za 1-2lata Cortuois Lukaku Bruyne i jeszcZe kilku .. wylecialo mi z glowy .. napiszcie mi kogo opuscilem
6 kwi 2014 | 16:33
+27
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Super mecz Evertonu. Mają świetnych grajków, dużo talentów w drużynie i trenera z wizją. Mam nadzieje że skończą ligę na 4 miejscu, Arsenal i tak gówno pokazuje w LM i przydałaby się jakaś świeża krew. Wynik nie jest niespodzianką, Arsenal to cały czas przeciętna drużyna, która zbiera baty od kolejnej ekipy z czołówki tabeli. I oni chcieli być mistrzami...
6 kwi 2014 | 16:41
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
przecientne to bylo City od poczatku swojego istnienia mazyli o tym zeby miec takie wyniki jak Arsenal tylko wpompowane setki milionow daly sredni wynik wiec nie pierdol.
6 kwi 2014 | 16:41
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
rz*
6 kwi 2014 | 17:18
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
100 % Racji. A Everton szanuje za to jak grają w tym sezonie, bo zrobili na mnie duże wrażenie już w pierwszej części sezonu. A te wasze pompowane przez szejków i rosjan baloniki z hajsem szczerze pierdole. Niedługo ktoś kupi jakiś nowy klub np. sunderland i nakupi zawodników to bedzie miał sunderland kibiców co całe życie im kibicowali.
6 kwi 2014 | 20:39
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
dokladnie ale lamy nie rozumieja:)
7 kwi 2014 | 01:20
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Pewnie lepszy balonik z hajsem z Uzbekistanu nie? Wenger z własnej kieszeni za Ozila nie zapłacił. Najeżdżacie na Chelsea bo sami nie potraficie porządnie zainwestować pieniędzy, chociaż Arsenal to klub pompowany kasą przez milionerów z Uzbekistanu i z Ameryki. Ból dupy w sumie zrozumiały -
7 kwi 2014 | 01:21
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Zapomniałem dodać 06 zgłoś się ^^
9 kwi 2014 | 18:57
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Zpomniałem dodać pocałuj mnie w dupe. I zobacz sobie podsumowanie wydatków Arsenalu i reszty to skończysz z tym pierdoleniem.
9 kwi 2014 | 19:07
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
"Sami nie potraficie dobrze zainwestować pieniędzy" Dobra gimbie nie mamy o czym rozmawiać i nie będę Cię uczył czytać jakieś konkretne źródła. A Arsenal jest wzorem i przykładem do naśladowania jeśli chodzi o zarządzanie i inwestowanie.
6 kwi 2014 | 16:29
+5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
wenger potrzebuje wakacji strasznie zestresowany,arsenal niestety wykontuzjowany ,troche cienko wyglada ich gra ,niektorzy zawodnicy to statysci,mysle ze ten sezon dla nich sie juz skonczyl
6 kwi 2014 | 16:29
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Szoook :) Szanse przed meczem oceniałem 50/50, ale taki wynik to wielkie zaskoczenie.
No to sprawa tytułu dla Arsenalu już jest przesądzona, a raczej brak tytułu... Znowu :|
6 kwi 2014 | 23:44
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 16:28
+21
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Tyle kibiców ile dołączyło do drużyny z Londynu, tyle samo w tym momencie odeszło. Lojalność przede wszystkim (nie kieruję tego do wszystkich kibiców Kanonierów :) )
6 kwi 2014 | 16:47
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
hehe proste przyszli za Ozilem i poszli wraz z jego chujowa forma:)

no ale on jest za slaby na caly sezon terz musi miec zmiennika:)
6 kwi 2014 | 16:28
+23
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Gdzie ten Arsenal z poczatku sezonu? Gdzie Ci kibice co wczesniej byli? :) wszystko sie kiedys konczy...
6 kwi 2014 | 16:27
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Arsenal coraz gorzej...
6 kwi 2014 | 16:26
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Chciałbym, aby Everton zagrał w LM.
Arsenalu jakoś nie lubię, a fajnie by było, gdyby Anglię a LM reprezentowały 2 zespoły z Liverpoolu. Miasto by zarobiło, i ogólnie byłoby ciekawiej :)
Powodzonka ;)
6 kwi 2014 | 16:24
+25
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
co tu się kurwa dzieje?? miał być mistrz będzie liga europy
6 kwi 2014 | 23:44
-2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
- Ale pływać jest tak przyjemnie! - powiedziało kaczątko. - Tak rozkosznie jest zanurzyć się głową w wodzie i znaleźć się nagle na dnie!
- To ci dopiero przyjemność! - powiedziała kwoka. - Chyba oszalałeś? ! Spytaj kota, który jest najmądrzejszym stworzeniem, jakie znam, czy chciałby ta k pływać w wodzie i dawać nurka. O mnie już wcale nie mówię. Spytaj naszą starą panią mądrzejszej od niej nie ma chyba na. całym świecie. C myślisz, że chciałaby pływać i dawać nurka ?
- Nie rozumiecie mnie! - powiedziało kaczątko.
- No, jeżeli my cię nie rozumiemy, to kto cię zrozumie? Nigdy nie będziesz mądrzejszy od kota i od tej kobiety, o mnie już wcale nie mówię. Nie upieraj się tak, moje dziecko, i dziękuj Bogu za wszystko dobre, co dla ciebie uczyniono. Czyż nie dostałeś się do ciepłego pokoju? Czyż nie obracasz się wśród istot, od których możesz się czegoś nauczyć? Ale jesteś nieznośny i rozmowa z tobą nie jest przyjemnością. Możesz mi wierzyć, że ci dobrze życzę, mówię ci przykre rzeczy, a po tym właśnie poznaje się prawdziwych przyjaciół. Staraj się lepiej składać jajka i naucz się miauczeć lub sypać iskry.
-Myślę, że pójdę sobie w świat! - powiedziało kaczątko.
-No to idź! - odrzekła kwoka.
I kaczątko poszło. Pływało po wodzie, nurkowało, ale nikt nie zwracał na i nie uwagi, bo było takie brzydkie.
Nadeszła jesień, liście w lesie pożółkły i stały się brązowe, wiatr pędził je tak, że tańczyły w powietrzu; a powietrze było zimne; chmury zwisały brzemienne gradem i śniegiem, a na płocie siedział kruk i wołał "kra, kra!" z zimna. Już na samą myśl o tym można było porządnie zmarznąć. Biedne kaczątko bynajmniej nie czuło się dobrze.
Pewnego wieczoru słońce pięknie zaszło, a z krzaków wyfrunęła, cała chmara cudnych,. wielkich ptaków; kaczątko nigdy jeszcze nie widziało takich pięknych ptaków, były oślepiająco białe i miały długie, giętkie szyje; były to łabędzie. Wydawały dziwne dźwięki, rozpostarły wspaniałe, długie skrzydła i odleciały z zimnych okolic do ciepłych krajów, do otwartych mórz; wznosiły się tak wysoko, wysoko, że biednemu kaczątku zrobiło się jakoś dziwnie, kręciło się w wodzie, wyciągało do nich szyję wysoko w powietrzu i w końcu wydało głośny i dziwny dźwięk którego samo się przestraszyło. Ach nie mogło zapomnieć o pięknych ptakach, o szczęśliwych ptakach i kiedy zniknęły mu one z oczu, zanurzyło się w wodzie, aż na dno, a gdy wypłynęło, było jak nieprzytomne. Nie wiedziało wcale, jak się te ptaki nazywają ani dokąd lecą, a jednak kochało je, jak nikogo nigdy nie kochało; nie zazdrościło im wcale, jakżeż mogłoby marzyć, aby być tak piękne jak one; gdyby bodaj kaczki chciały je ścierpieć w swoim towarzystwie - biedne, brzydkie stworzonko!
A zima była taka mroźna, mroźna! Kaczątko musiało się wciąż kręcić po wodzie, aby ją chronić od zamarznięcia, ale co noc otwór, w którym pływało, stawał się węższy, zamarzał tak, że aż trzeszczała lodowa powłoka; kaczątko musiało przebierać nogami, aby woda nie stanęła, aż w końcu zmęczyło się, znieruchomiało i przymarzło do lodu.
Wczesnym rankiem przyszedł jakiś wieśniak; zobaczył kaczątko, porozbijał drewniakami lód na kawałki i zabrał je do domu, do swojej żony. Tam. je ocucono.
Dzieci chciały się z nim bawić, ale kaczątko myślało, że chcą mu zrobić coś złego ze strachu wpadło do miski z. mlekiem, tak że mleko rozlało się po izbie, kobieta krzyknęła, załamała ręce, a kaczątko pofrunęło do dzieży z masłem, a potem do beczki z mąką, z której zaraz wyleciało; jakżeż strasznie wyglądało! Kobieta krzyczała i biegała za nim z pogrzebaczem, a dzieci goniły je, potrącały się i krzyczały - na szczęście drzwi były otwarto i kaczątko wyfrunęło między krzaki i świeżo spadły śnieg - leżało tam ledwo żywe.
Ale byłoby to zbyt smutne opisywać wszystko, co wycierpiało biedne kaczątko w czasie ostrej zimy.
Kiedy słońce zaczęło na nowo grzać, leżało w bagnie pomiędzy sitowiom; skowronki śpiewały, była cudna wiosna.
Nagle rozwinęło do lotu skrzydła, które szumiały silniej niż przedtem i niosły je mocniej niż dawniej, i zanim się obejrzało, znajdowało się w dużym ogrodzie, gdzie kwitły jabłonie, gdzie kiście bzu pachniały i zwieszały się na długich, zielonych gałęziach ku wodnej powierzchni krętych kanałów. Ach, jakże tu było pięknie, jak świeżo, wiosennie! W tej samej chwili kaczątko ujrzało trzy cudne, białe łabędzie; zerwały się z zarośli i z szumem skrzydeł lekko popłynęły po wodzie. Kaczątko znało już te piękne stworzenia i na ich widok poczuło dziwny smutek.
"Chcę popłynąć do nich, do tych królewskich ptaków! Na pewno mnie zadziobią na śmierć, gdy ja, taki brzydal, odważę się do nich zbliżyć; ale nic to mnie nie obchodzi. Wolę, żeby mnie zabiły te ptaki, niż szczypały mnie kaczki, dziobały kury i kopała dziewczyna karmiąca ptactwo i żebym cierpiał w zimie". Sfrunęło na wodę i zaczęło płynąć ku wspaniałym łabędziom; zobaczyły je i szumiąc skrzydłami popłynęły mu naprzeciw.
Brzydkie kaczatko stało się łabędziem-Zabijcie mnie! - zawołało biedne stworzenie i pochyliło głowę czekając na śmierć, ale cóż ujrzało w przezroczystej wodzie? Swój własny obraz, lecz jakże zmieniony! Nie było już niezgrabnym, czarnoszarym, brzydkim, odrażającym ptakiem, ale samo stało się łabędziem.
Nie zaszkodziło to nic łabędziowi, że urodził się na podwórzu wśród kaczek, skoro wykluł się z łabędziego jaja.
Jakże czuł się szczęśliwy po tych wszystkich cierpieniach i przeciwnościach losu, dopiero teraz potrafił ocenić swoje szczęście. A duże łabędzie pływały naokoło niego i gładziły go dziobami.
Do ogrodu przyszło kilkoro małych dzieci, które rzucały chleb i ziarnka do wody, najmniejsze z nich zawołało:
- Przybył nowy łabędź! - a inne dzieci wołały razem z nim: - Tak, zjawił się nowy! - i klaskały w ręce, i kręciły się w kółko, a potem pobiegły do swych rodziców i razem rzucali do wody chleb i ciastka, a wszyscy wołali
- Ten nowy jest najładniejszy. Taki młody i piękny!
A stare łabędzie pochyliły przed nim głowy.
Wtedy ptak poczuł się zmieszany z radości: schował głowę pod skrzydła i sam nie wiedział, co się z nim dzieje; był zbyt szczęśliwy, ale wcale nie dumny, gdyż dobre serce nie bywa nigdy pyszne; myślał o tym, jak go prześladowano i wyszydzano, i słuchał, jak wszyscy teraz mówili, że jest najpiękniejszym ze wszystkich pięknych ptaków. Bzy pochylały swe gałęzie nad powierzchnią wody, a słońce grzało mocno i rozkosznie; wtedy zaszumiały skrzydła młodego łabędzia, podniosła się smukła jego szyja i zawołał z głębi serca:
- Nawet nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem!
6 kwi 2014 | 16:20
+23
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Everton po Ligę Mistrzów! Brawo The Toffes! Totalne zaskoczenie...
6 kwi 2014 | 16:26
+10
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Dla mnie akurat to nie jest zaskoczenie, gdybyś oglądał wcześniejsze mecze arsenalu wiedział byś, że są oni dość słabi a większość meczy wygrali przypadkiem. Z lepszymi drużynami dostają zawsze srogi wpi**dol ;)
6 kwi 2014 | 16:39
-6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
ty za to chujowym znawca jestes... pierwsza seria byla ok remis z Chelsea serie zwycienstw... kontuzje zjadly sqad i tyle...
LM LE bez znaczenia niech ten sezon sie skonczy i cos wkoncu Wenger kupi wzmocnienie jakies....
{{comment.created_datetime}}
{{comment.user_score.team_A_name}}
{{comment.user_score.team_A_score}}:{{comment.user_score.team_B_score}}
{{comment.user_score.team_B_name}}

Zawodnicy

#
Zawodnik
Bramki(karne)
Asysty
Bramki
Asysty
Żółte kartki
Czerwone kartki
Łącznie
1
29 (5)
2
25 (1)
3
24 (2)
4
20 (0)
5
20 (4)
6
18 (1)
7
17 (2)
8
16 (2)
9
16 (2)
10
15 (0)
{{$index + 1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_2}}
{{player.value_3}}
Pełna tabela

Premiership

#
Drużyna
M
Z
+/-
Pkt
1
38
27
65
86
2
38
26
51
84
3
38
25
44
82
4
38
24
27
79
5
38
21
22
72
6
38
21
4
69
7
38
19
21
64
<