“Przyjaźń Wisły Kraków z Legią Warszawa nigdy nie zagaśnie”. Historia kibicowskiej zgody

“Przyjaźń Wisły z Legią nigdy nie zagaśnie”. Historia kibicowskiej zgody “Białej Gwiazdy” i “Wojskowych”
Youtube
Choć dziś może wydawać się to szokujące, nie jest to historia wymyślona. Pod koniec lat 70-tych kibice Wisły Kraków mieli “zgodę” z fanami warszawskiej Legii. Przyjaźń nie potrwała długo, bo tylko trochę ponad rok (inne źródła podają, że dwa lata). W tym czasie wiślacy i legioniści zdążyli jednak wspólnie zasiadać na trybunach, wspierać się na wyjazdach i intonować przyśpiewkę: “Niech Polonia zginie, niech Polonia zgaśnie, przyjaźń Wisły z Legią, nigdy nie zagaśnie!”. W rzeczywistości zagasła dość szybko.
Zgoda między klubami powstała w sierpniu 1977 roku po meczu Wisła - Legia. Kibice starszej daty pamiętają wyjazd Wisły do Bytomia na mecz z tamtejszą Polonią. Legioniści grali wówczas w Zabrzu z Górnikiem. Korzystając z okazji, warszawiacy w Katowicach przesiedli się na pociąg do Bytomia, dołączając tam do fanów Wisły. Na miejscu czekała na nich “niespodzianka” w postaci chuliganów Polonii. Kibice “Białej Gwiazdy” i Legii zostali potraktowani pałkami i łańcuchami. Zginął wówczas 17-letni fan zespołu z Krakowa. To właśnie wtedy powstała przyśpiewka: “Niech Polonia zginie, niech Polonia zgaśnie, przyjaźń Wisły z Legią, nigdy nie zagaśnie”.
Dalsza część tekstu pod wideo
W kolejnych miesiącach kibice obu klubów dalej żyli w zgodzie. Wiślacy swobodnie mogli poruszać się w barwach po stolicy, a na meczu zasiadali tuż obok “Żylety”. Problem w tym, że nie wszystkim tak dobre stosunki się podobały. Taką osobą był m.in. śp. “West Ham” - jeden z liderów szalikowców Wisły, autor tekstów do wielu przyśpiewek intonowanych przy Reymonta.
Pierwsze poważniejsze zgrzyty nastąpiły w 1978 roku podczas meczu Legia - Odra Opole. Wiślacy wspierali wtedy zaprzyjaźnioną Odrę, co nie spodobało się legionistom, którzy niejako zrewanżowali się przy okazji spotkania Wisła - Lechia, dopingując ekipę z Gdańska, która była wtedy ich zgodą.
Niektóre źródła podają, że przyjaźń zakończyła się jeszcze w 1978 roku, inne zaś, że w sierpniu 1979. Czarę goryczy przelało pobicie śp. “Muzyka” - jednego z legionistów. Kibice Wisły zaprosili go na zakrapianą alkoholem imprezę, po czym wybili mu zęby w jednym z przejść podziemnych. Chociaż wiślacy upierali się, że nie mieli z pobiciem “Muzyka” nic wspólnego, sytuacja przyczyniła się do zakończenia zgody między kibicami obu klubów.

Od przyjaźni do wrogości

Dziś kibice obu drużyn - delikatnie mówiąc - nie pałają do siebie sympatią. Raczej nie dochodzi już do bezpośrednich starć, bo i bezpieczeństwo na stadionach (i w drodze na nie) stoi na dużo wyższym poziomie. Jeszcze jakiś czas temu zdarzały się jednak chuligańskie incydenty. Wspomnieć można chociażby o rozgrywanym w 2008 roku finale Pucharu Polski, który miał miejsce w Bełchatowie.
Kibole Legii rzucali wówczas materiałami pirotechnicznymi w sektor wiślaków. Jak sie okazało, był to tylko zapalnik. Po chwili kilkuset kibiców znalazło się na murawie, a policja była zmuszona użyć gazu pieprzowego.
***
Dziś Legia i Wisła spotkają się nie tylko na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej, ale przede wszystkim na murawie. Choć “Biała Gwiazda” od kilku lat boryka się z gigantycznymi problemami, starcia z “Wojskowymi” dalej elektryzują całą piłkarską Polskę. Określa się je m.in. klasykiem czy Derbami Polski.
Faworytem starcia jest z pewnością Legia. Chociaż podopieczni Aleksandara Vukovicia nie są w najlepszej dyspozycji, zdobyli ostatnio cenne trzy punkty w starciu z Lechem Poznań, dzięki czemu przesunęli się na 7. miejsce w ligowej tabeli.
Dużo większe problemy mają przy Reymonta. Wisła przegrała pięć ekstraklasowych meczów z rzędu, przez co znalazła się tuż nad strefą spadkową. Nie jest to na pewno idealny moment, by jechać akurat do Warszawy.
Trudno więc liczyć, że kibice zobaczą równie spektakularne mecze jak w poprzednim sezonie. W dwóch takich spotkaniach rozgrywanych w ramach kampanii 2018/2019 padło aż 10 goli.
Przy Łazienkowskiej Wisła i Legia podzieliły się punktami (3:3) po niezwykle emocjonującym meczu. Chociaż do przerwy “Wojskowi” prowadzili 2:0, w 62. minucie było już 3:2 dla “Białej Gwiazdy”. Ostatecznie remis gospodarzom uratował w 90. minucie dobrze znany w Wiśle Carlitos.
Równie ciekawie, choć już dużo mniej wyrównanie było w Krakowie. Tam piłkarze Macieja Stolarczyka zagrali chyba swój najlepszy mecz w sezonie, gromiąc Legię aż 4:0. Bramki strzelali Peszko, Pietrzak, Kolar i Błaszczykowski. Pierwszej trójki nie ma już przy Reymonta, a czwarty z muszkieterów od dłuższego czasu leczy kontuzję. Nic więc dziwnego, że “Biała Gwiazda” mocno obniżyła w tym sezonie loty.
Klasyk to jednak zawsze klasyk. Liczymy więc na przynajmniej częściowo takie emocje, jak w poprzednim sezonie!
Dominik Budziński

Przeczytaj również