Bolid w cieniu gokarta. Olivier Giroud, czyli najbardziej niedoceniony napastnik świata

Bolid w cieniu gokarta. Olivier Giroud, czyli najbardziej niedoceniony napastnik świata
Ververidis Vasilis / Shutterstock
Autor: Mateusz Jankowski 31 mar 2020 | 12:45
Zagrajmy przez chwilę w dosyć popularną grę: Zgadnij kto to? Na początek krótki opis postaci. Francuz, po trzydziestce, na papierze środkowy napastnik, który lubi także operować przed polem karnym. Idealna definicja nowoczesnej fałszywej “dziewiątki”, potrafiącej przedłożyć cel drużynowy ponad indywidualne zdobycze. Bardzo dobra technika, na koncie kilka pucharów, multum pięknych bramek, znaczący udział przy sukcesie kadry narodowej. Odpowiedź to oczywiście Karim Ben… otóż nie tym razem. Chodzi naturalnie o Oliviera Giroud.
Zestawienie napastników Realu Madryt oraz Chelsea nie jest przypadkowe, ponieważ to sam zawodnik występujący na co dzień w stolicy Hiszpanii postanowił dokonać tego typu porównania. Mogłoby się wydawać, że z racji przebywania w jednej szatni podczas wielu zgrupowań, Benzema wykaże się pewną dozą kurtuazji, ale 32-latek postanowił nie zostawiać suchej nitki na Giroud.

Konflikt interesów

Patrząc na pierwszy rzut oka na nazwiska obu panów, można by rzeczywiście dojść do wniosku, że Benzema znajduje się półkę albo i dwie wyżej od Giroud. Niczym bolid przy gokarcie, Porsche Cayenne przy Fiacie Multipli czy najnowszy Aston Martin w zestawieniu z trabantem po kasacji. Jednak, tak jak nie należy lekceważyć mocy trabantów, tak i Giroud zasługuje na uznanie.
Mimo, że Benzema ma na koncie kilka Pucharów Europy, od lat gra w jednym z najlepszych klubów świata, pławiąc się w splendorze, jego indywidualna przewaga nad zawodnikiem Chelsea nie jest wcale taka pewna. Wystarczy spojrzeć w kroniki reprezentacji Francji, aby skutecznie podważyć słuszność tezy “złotoustego” Karima Benzemy.
Snajper Realu ostatni mecz dla “Les Bleus” rozegrał przed pięcioma laty, mierząc się z Armenią. Na boisku Benzema godnie pożegnał się z trójkolorowymi barwami, ponieważ ustrzelił dublet, ale już samo odsunięcie go od składu odbyło się w oparach skandalu przez wielkie “S”.
Każdy z nas raczej słyszał o słynnej seksaferze, w której główne role odegrali Benzema i początkowo niczego nieświadomy Mathieu Valbuena. Karim pośredniczył w kontaktach między byłym zawodnikiem Lyonu, a zorganizowaną grupą przestępczą, która w jakże “niewyjaśnionych” okolicznościach wpadła w posiadanie wideo kompromitujących filigranowego pomocnika.
Gdy cała sprawa ujrzała światło dzienne, Benzema był skończony w reprezentacji. Didier Deschamps jasno zaznaczył, że napastnik Realu nie znajduje się w jego planach ani na EURO 2016, ani w dalszej przyszłości. Z kolei lukę na środku ataku wypełnił człowiek, który stał się obecnie celem ataków Benzemy, czyli oczywiście Olivier Giroud. Bolid został zastąpiony gokartem, a Francja wreszcie wróciła na właściwe tory.

Brakujący element

Reprezentacja “Trójkolorowych” przed banicją Benzemy przypominała istny cyrk na kółkach, którego pozazdrościć mógłby nawet sam Monty Python. Szczyt możliwości kadry, w której pierwsze skrzypce miał odgrywać Benzema nastąpił chyba na EURO 2012, gdy Francuzi odpadli w ćwierćfinale. Ten rezultat nie zmazał jednak hańby, która nastąpiła 2 lata wcześniej podczas turnieju w RPA. Wówczas “Les Bleus” poszli śladami naszej reprezentacji i rozegrali tylko 3 mecze - otwarcia, o wszystko i o honor. Dopiero zmiana Benzemy na Giroud wydobyła “Trójkolorowych” z otchłani marazmu i degrengolady.
Didier Deschamps podczas turnieju rozgrywanego na rodzimej ziemi nie kombinował ze żadną zmianą formacji. Francja nadal grała w asymetrycznym systemie 4-2-3-1, gdzie Antoine Griezmann pełnił rolę cofniętego napastnika, a Giroud teoretycznie występował na szpicy. Podczas spotkań często dochodziło do wymiany pozycjami, co poskutkowało tym, że sam “Griezu” został królem strzelców turnieju. Wszystko układało się po myśli Deschampsa, Giroud i całej reszty do momentu przegranej z Portugalią w finale. Ale na tym nie koniec.
Jak wiadomo, 2 lata później “Trójkolorowi” wreszcie zmazali plamy przeszłości, triumfując na największej piłkarskiej imprezie reprezentacyjnej. Integralną rolę w mistrzowskiej drużynie pełnił nie kto inny, ale Olivier Giroud. Zabrzmi to specyficznie, jednak rosły napastnik dołożył ogromną cegiełkę do triumfu Francji, mimo że w trakcie całego turnieju… nie zdobył ani jednej bramki. Zakres jego zadań był diametralnie inny.
W każdej zdrowo funkcjonującej drużynie muszą być zawodnicy przeznaczeni do tzw. gry na fortepianie oraz ci pechowcy, którym przypadło nosić cały instrument. Podczas Mundialu Giroud wziął na swoje barki ogromną odpowiedzialność skupiania uwagi stoperów rywali, grania na ścianę, wypracowywania przestrzeni dla Griezmanna i Mbappe. Swoboda zapewniana przez wychowanka Montpellier pozwoliła pozostałym napastnikom na zaprezentowanie pełni swojego potencjału. Antoine i Kylian zaserwowali w Rosji recital, ale tym, który stroił instrumenty, był niezawodny Olivier Giroud.

Wiecznie niedoceniany

Giroud dokonał czegoś wielkiego, chociaż jego przydatność podważali nawet… rodzimi kibice. Sympatycy reprezentacji “Trójkolorowych”, żądni gry skutecznej, acz zarazem efektownej, hucznie krytykowali wybór Deschampsa na pozycji nr 9. Choćby w trakcie ostatniego Mundialu Giroud został niemiłosiernie wygwizdany przez publikę zgromadzoną przy Łuku Triumfalnym. Magazyn L’Equipe domagał się wystawienia tercetu Mbappe-Griezmann-Dembele. Nikt nie rozumiał postępowania selekcjonera.
- Jeśli oczekujecie, że Giroud weźmie piłkę i przejdzie trzech rywali, to wiedzcie, że on tego nie zrobi. Ale nie podważajcie klasy Oliviera. Nie patrzcie tylko na bramki. Zobaczcie, co on robi na boisku. On jest często niepotrzebnie krytykowany. Giroud jest ważną częścią naszej drużyny - uspokajał sfrustrowanych kibiców i zdziwionych dziennikarzy Didier Deschamps.
Po ostatnim gwizdku finału z Chorwacją 51-letni selekcjoner powinien przekąsem szepnąć pod nosem “ten się śmieje, kto ufa Olivierowi Giroud”. Ten niepozorny, nieskuteczny, ślamazarny, ktoś mógłby nawet powiedzieć, że drewniany napastnik okazał się kluczowym elementem układanki, która sięgnęła po najważniejszy puchar w świecie piłki.
Od razu warto również zaznaczyć, że wszelkie zarzuty wobec Girouda względem jego wyszkolenia technicznego są całkowicie chybione. Chociaż 32-latek posturą rzeczywiście bardziej przypomina Shane’a Longa, niż Leo Messiego, jego niektóre bramki są czystym artyzmem. Kompilacja najpiękniejszych trafień Giroud miałaby szanse na sukces na gali Oscarów w kategorii najlepsze efekty specjalne.
Trzeba także, niczym Adam Savage i Jamie Hyneman, obalić mit dotyczący nieskuteczności Giroud w koszulce z kogutem na piersi. W rankingu najlepszych strzelców reprezentacji Francji nikogo nie zaskoczą dwa pierwsze miejsca okupowane przez Henry’ego i Platiniego. Dziwić może za to nazwisko uzupełniające podium najskuteczniejszych snajperów w historii “Les Bleus”. Nie jest to Trezeguet, nie jest to Zidane, ani tym bardziej, co jasne, Karim “Bolid” Benzema. To właśnie Giroud łapie się do prestiżowego top 3.
Jedynym argumentem w dyskusji Giroud czy Benzema, który przemawia za “dziewiątką” Realu, jest jego dorobek w piłce klubowej. Karim może się pochwalić znacznie większą liczbą trofeów czy bramek w rozgrywkach Ligi Mistrzów, ale, nie oszukujmy się, śrubowanie indywidualnych statystyk jest “ociupinkę” łatwiejsze na Santiago Bernabeu, niż w Arsenalu czy Chelsea.
Zwłaszcza, że nie wszyscy szkoleniowcy są na tyle rozważni, co Didier Deschamps. Choćby Maurizio Sarri niechętnie korzystał z usług Francuza, preferując ustawienie z Moratą lub Hazardem w roli fałszywej 9. Obecnego trenera Juventusu nie przekonały nawet słowa samego Belga, który podkreślał, że z Giroud na boisku gra mu się znacznie łatwiej.
Giroud to po prostu napastnik inny, niż wszyscy. W dyskusji czy lepszy jest ten czy ten, a może jednak tamten najczęściej posługujemy się liczbą bramek, aczkolwiek to nie jedyny miarodajny czynnik przy ocenie zawodników linii ofensywnej. Giroud nigdy nie był i najprawdopodobniej nie będzie super-strzelcem, ponieważ jego zadanie to ułatwianie gry partnerom.
W erze statystyk, wykresów, współczynników bramek, asyst i Bóg wie czego jeszcze, Giroud wymyka się wszelkim pomiarom. Jego główne atuty są niemal niemożliwe do zmierzenia, ponieważ zaliczają się do nich kooperacja ze skrzydłowymi, gra kombinacyjna, na ścianę, z rywalem na plecach, praca na całej szerokości boiska. Zapierające dech w piersiach bramki stanowią tylko piękne uzupełnienie i tak szerokiego repertuaru.
Nikt nie zabroni Benzemie chełpić się wyimaginowaną wyższością nad Giroud, aczkolwiek prawda wygląda tak, że to Olivier jest jednym z najwybitniejszych napastników w dziejach “Trójkolorowych”. Ostatnie turnieje pokazały, że może Giroud to nie Francja, ale Francja bez Giroud to nic.
Mateusz Jankowski
Źródło: własne

Dyskusja 20

3 kwi 2020 | 16:52
0
Benzema tak mówi, bo ma na niego taśmy xD
1 kwi 2020 | 15:05
0
Karim Benzema: "Nie można porównywać mnie z Giroud. To tak jak porównać bolid Formuły 1 do gokartów."





- Olivier Giroud: "Przynajmniej ja jestem Mistrzem Świata wśród gokartów"
1 kwi 2020 | 10:30
0
Dobry artykuł, zgadzam się w pełni. Giroud nawet w Fifie Francja bez niego jest o połowę gorsza.Mówię to po rozegraniu bardzo wielu meczów właśnie Francją.
31 mar 2020 | 17:43
0
Podsumowując : Z Benzemą w składzie Francja nie zdobyłaby majstra . Dziękuję :)
31 mar 2020 | 16:15
0
Giroud dla mnie jest bardzo dobry, fakt nigdy nie będzie robił różnicy w dryblingu ale za to ma inne atuty, głowę na TOP światową, jest silny zastawi się tyłem do bramki odegra, problem jest taki że taka piłka powoli zamiera i napastnicy tzw starej daty nie mają dziś racji bytu.
31 mar 2020 | 22:47
0
Ja sobie glowa w sciane jebnie to bedzie top co ty cpiesz
1 kwi 2020 | 20:39
(Edytowany)
Oglądnie sobie gole zdobyte głową tego gościa to zrozumiesz sens mojej wypowiedzi.
0
Oglądnij sobie gole zdobyte głową tego gościa to zrozumiesz sens mojej wypowiedzi.
31 mar 2020 | 15:29
0
Jaka furia fanów Realu w komentarzach :D Giroud jest dobrym napastnikiem, ale to nie jest zawodnik na cały sezon, a bardziej na kilka ważnych meczów.
31 mar 2020 | 15:26
0
Bardziej stronniczego tekstu dawno nie czytałem. Wszystkie "zalety" Giroud to znaki rozpoznawcze Benzemy właśnie.
31 mar 2020 | 15:11
0
Kto jest fanem Arsenalu ten wie ze Giroud zawsze byl slaby, drewniany i wolny nigdy nawet nie zblizyl sie do 20 goli w PL a gral caly czas praktycznie od deski do deski
31 mar 2020 | 15:04
0
najbardzije niedoceniany jest karim benzema. Zywa legenda realu madryt. Najbardziej utytulownego klubu. Girodu nic w zyciu nie zdobyl oprocz tego ze nieuczciwie benzema zostal przez polittyke wyluczony z reprezetancji i guirodu sie wslizgnal w jego miejsce
31 mar 2020 | 14:58
0
Komentarz usunięty
31 mar 2020 | 14:33
0
BUHAHAHAHAHAHAHAHA, co za pajac to pisał????
Nie lubie karima, ale pisanie że giroud więcej osiągnał w reprezantacji to jakaś kpina...
Jakieś kompleksy ma chyba p. Mateusz
31 mar 2020 | 13:29
(Edytowany)
Giroud najbardziej niedocenionym napastnikiem świata? Przecież to jest zwykły przeciętniak. On może mówić o wielkim szczęściu, no na MŚ zagrał w pierwszym składzie tylko dlatego bo Benzema został wyrzucony z reprezentacji, tak to by wchodził z ławki pod koniec meczu na zmęczonego przeciwnika.. I komu tych pięknych bramek nastrzelał? Były to jakieś znaczące bramki? Jeśli już ktoś pisze o najbardziej niedocenionym napastniku świata to powinien wskazać na Firmino, który jest świetny i rzeczywiście dużo daje drużynie, a mimo wszystko więcej się mówi o Salahu czy Mane. A Giroud to jest typowy przeciętny piłkarz, który nadaje się do grania w mało znaczących meczach pucharowych lub ligowych, ewentualnie na wejście z ławki. On do Benzemy nie ma startu.
0
Giroud najbardziej niedocenionym napastnikiem świata? Przecież to jest zwykły przeciętniak. On może mówić o wielkim szczęściu, na MŚ zagrał w pierwszym składzie tylko dlatego bo Benzema został wyrzucony z reprezentacji, tak to by wchodził z ławki pod koniec meczu na zmęczonego przeciwnika.. I komu tych pięknych bramek nastrzelał? Były to jakieś znaczące bramki? Jeśli już ktoś pisze o najbardziej niedocenionym napastniku świata to powinien wskazać na Firmino, który jest świetny i rzeczywiście dużo daje drużynie, a mimo wszystko więcej się mówi o Salahu czy Mane. A Giroud to jest typowy przeciętny piłkarz, który nadaje się do grania w mało znaczących meczach pucharowych lub ligowych, ewentualnie na wejście z ławki. On do Benzemy nie ma startu.
31 mar 2020 | 13:17
0
Jedna wielka bzdura
31 mar 2020 | 13:04
0
Mati ochujales? Olivier jest cienki jak barszcz ma farta ze trafia do klubow w ktorych ma takich pomocnikow ze potrafia nawet w takie dreewno dobrze zajebac zeby sie odbilo do bramki. Ja nie moge patrzec na jego gre krew zalewa... dobra technika? Xd dobre sobie przypadkiem bramka roku bo mu sie od seka odbila noe mowmy tu o gosciu co go kazdy trener na lawe stawia. Dzis wystarczy ze ma dobrego agenta to go gdzies fo czolowej druzyny wepchnie... no ale fo benzemy mu to jak polskim klubom do ligi mistrzow...
31 mar 2020 | 13:25
0
Obejrzyj sobie kompilacje bramek Arsenalu. Przy wszystkich bramkach 'z klepki' udział brał Giroud -np ta z Norwich. - youtu.be/odxh_ZEUPlQ
Ja sie z tym zgodze. Dla kogos kto gra na skrzydle jako schodzacy napastnik to taki napastnik to skarb.
31 mar 2020 | 14:30
0
No na
Pewno przy wszystkich xd dla mnie tam.chuja gra kiepski jest
31 mar 2020 | 12:59
0
Mati nie zesraj sie
31 mar 2020 | 12:53
0
Olivier musi podziękować Karimowi , bo dzięki niemu jest na meczykach plus ;)
Ten Benzema to ma jednak przebicie...;)