Do Serie A wraca piękno rywalizacji. Koniec dominacji, niech żyje triumwirat!

Cristiano Ronaldo
Źródło zdjęcia: Marco Canoniero / Shutterstock.com

Viva l’Italia! W rządku po scudetto obok coraz starszej, zamożniejszej i utytułowanej Damy stanęli nieco ubożsi parobkowie. Za to wygłodniali i żądni sukcesów. I wszystko wskazuje na to, że na wygranego w pojedynku o prymat na Półwyspie Apeniński poczekamy aż do wyświetlenia napisów „La Fine”.

W Premier League nie ma czego zbierać, 22 punkty różnicy i koronacja Liverpoolu to kwestia czasu. Po drugiej stronie Kanału La Manche, PSG zbudowało mniejszą, ale także bezpieczną przewagę 10 oczek w drodze po ósmy tytuł w dziewięciu sezonach. Hiszpania? Różnice są minimalne, ale La Lidze również przydałby się powiew życiodajnej energii, bo duopol madrycko-kataloński, który podzielił 14 z 15 ostatnich tytułów, nosi za sobą duszną atmosferę walki pięćdziesięcioletnich pięściarzy o pas mistrza świata.

Inaczej miało być w Niemczech, gdzie RB Lipsk w przerwie zimowej usadowił się na pozycji lidera, Bayern oglądał plecy, a w czołówce panował ścisk jak w wagonach porannych połączeń Szybkiej Kolei Miejskiej. Dwa miesiące później mocno życzeniowe prognozy o czempionie spadającym z rowerka zachwiały się na tyle, że nikt nie zawraca sobie głowy znaną historią, która rozegra się pewnie na przełomie kwietnia i maja. Ostatni głos i tak będzie należał, już ósmy raz z rzędu, do Bayernu Monachium.

Conte, czyli nagła zmiana

We Włoszech natomiast trwa prawdziwie konkurencyjny wyścig o tytuł, który grozi przerwaniem absolutnej dominacji Juventusu. „Starą Damę” ścigają bez ustanku Inter, do poprzedniej niedzieli niepokonany w 16 meczach i Lazio, pogromca mediolańczyków z jeszcze lepszą serią 18 spotkań bez porażki. Ostatni spektakl na Stadio Olimpico dał chwilową odpowiedź, kto w tej chwili dzierży pierwszeństwo w pozbawieniu turyńczyków mistrzowskiej tarczy.

Nie można jednak „Nerazzurrich” do końca skreślać. Pod wodzą Antonio Conte w swoim debiutanckim sezonie na San Siro, drużyna wygląda na odrodzoną w porównaniu do poprzednich sezonów. Jedynymi naprawdę bolesnymi potknięciami były porażki z Juventusem na początku października i ostatnia z Lazio, a więc z dwoma przodownikami tabeli.

Conte to zresztą specjalista od błyskawicznych przemian. W 2011 roku przejął Juve i od razu wywalczył z nim scudetto (pierwsze od afery calciopoli i relegacji do Serie B), mimo że dwanaście miesięcy wcześniej gigant włoskiej piłki zajął dopiero siódmą pozycję w lidze.

Pięć lat później powtórzył wyczyn, ale już w innym kraju. Chelsea, zmagająca się z kryzysem i błądzeniem w środku tabeli Premier League, odzyskała mistrzostwo w pierwszym sezonie z Conte. I to w jakim stylu! Metamorfoza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Podobnie, gdy prowadził reprezentację Włoch – porażka przyszła dopiero po 15 rozegranych spotkaniach i to w momencie, gdy ekipa miała pewny awans do Euro 2016. Gdyby to samo udało się w Interze, mielibyśmy do czynienia z fenomenem na niespotykaną skalę.

Rzymska la dolce vita

Z rzymskiego Koloseum z podniesioną głową wychodzi Simone Inzaghi. Wieczny „chwilowy trener” przejął stanowisko po Marcelo Bielsie w 2016 roku, który w klubie zabawił jedynie kilka dni. Młodszy z braci Inzaghich ciągle pozostawał na łasce i niełasce kontrowersyjnego prezydenta, aż do momentu, kiedy jego reputacja wystrzeliła w górę dzięki triumfowi w Coppa Italia w zeszłym roku. Obecnie, pokonanie Interu w dramatycznym boju wytoczyło przed Biancocelesti czerwony dywan do pełni szczęścia, drugiego w historii scudetto.

Od momentu, kiedy klubem zarządza Claudio Lotito, w klubie położono nacisk na inwestycję w młodzież i ośrodki szkoleniowe. Od lata 2015 Lazio wydało zaledwie tylko 8 milionów więcej niż zyskało przy transferach, podczas gdy analogicznie bilans Juventusu wynosi 240 mln, a Interu 310 milionów euro.

Bohaterów, oprócz trenera i właściciela, trzeba wskazać więcej, a większość z nich biega po boisku. Na przykład Ciro Immobile, który pierwszy raz dał o sobie znać jeszcze w Turynie, a potem skuszony obietnicami zjawił się w Borussii, gdzie musiał załatać wielką wyrwę po Robercie Lewandowskim. Powrót do Włoch po dwóch latach tułaczki po Niemczech i Hiszpanii miał rewitalizujący wpływ na zawodnika niczym szpinak na mięśnie Popeye’a.

Dziś Ciro dąży do kolejnych goli jak wampir spragniony krwi. W egzekucji chodzi przede wszystkim o spokój i precyzję, a tu ma niewielu konkurentów. Przeciska futbolówki pod nogami bramkarzy, usadza ich na tyłku w sytuacjach sam na sam, a dzieje się to dlatego, że ma niezwykłą równowagę i jest gotowy czekać wyjątkowo długo aż w końcu podejmie decyzję o uderzeniu.

Juve jak ścigana zwierzyna

W czasie swych ośmiu mistrzowskich kampanii, Juventus pięć razy liderował tabeli Serie A przez co najmniej 25 kolejek. W pozostałych przypadkach ich dominująca pozycja również nie podlegała dyskusji. Najpóźniej „Stara Dama” wracała na czoło w sezonie 2011-12, kiedy wyprzedziła Milan osiem kolejek przed końcem rozgrywek.

Tym razem nic nie wskazuje na to, by scudetto, jeśli w ogóle, miałoby przyjść łatwo. Maurizio Sarri ciągle nie potrafi optymalnie ustawić zespołu, porzucając grę 4-3-3 preferowane na początku rundy jesiennej na rzecz 4-3-1-2, poświęcając dynamiczną grę na skrzydłach tylko po to, aby dać miejsce Paulo Dybali. Zmiany nieszczególnie się obroniły, a klęska z Napoli spowodowała, że trener dał sygnał „cała wstecz” i powrócono do poprzedniej formacji.

Problemy nie zniknęły i nadal kwestią spędzającą Sarriemu sen z powiek jest pytanie: na co mi Ronaldo, skoro środkowi pomocnicy nie potrafią ominąć zapory rywali odcinającej Portugalczyka od podań?

Zniknęła gdzieś również forma Miralema Pjanicia odgrywającego rolę Jorginho w sarriballowym systemie Chelsea. Potrzeba impulsu w drugiej linii, ale trener wydaje się być uwięziony pomiędzy dyscyplinami pozycyjnymi Samiego Khediry i Blaise’a Matuidiego, a nieskończenie mobilnymi, ale ryzykownymi opcjami w osobach Adriena Rabiot i Betancura. Z Turynu pozbyto się Emre Cana, który od razu rozwinął skrzydła w Dortmundzie, a Aaron Ramsey od jesiennej, chwilowej zwyżki formy, do dziś pozostaje w dołku.

Przegrana w Weronie z Hellasem wywołała spekulacje, czy nie warto byłoby przeprosić się z Massimiliano Allegrim, który ciągle „wisi” na kontrakcie Juventusu. Pomysł przywrócenia 52-latka za stery coraz głośniej odbija się od ścian kompleksu klubowego na Allianz Stadium.

Ekipa potrzebuje bodźca, aby nabrać rozpędu, a trzeba pamiętać, że Juve od zawsze przejawia bezwzględność w dążeniu do spodziewanego sukcesu. Nagłe powroty starej miotły nie są zresztą w futbolu przypadkami odosobnionymi.

Rywale nie mogą jednak uzależniać zdobycia mistrzostwa jedynie od potknięć Juventusu. Bardzo dużo zależy od ich samych. Inter już za tydzień podejmie potentata i wynik starcia zdecyduje, czy ciągle będzie się liczyć w wyścigu, czy też nieodwołalnie straci kontakt z peletonem. Lazio ma również przed sobą batalię z turyńczykami na wyjeździe, dzięki czemu jesteśmy świadkami najbardziej ekscytującej walki o scudetto od lat.

Zbyt wyrównanej, by zadać decydujący nokaut. Wszystko powinno rozegrać się na dystansie. Kibice Serie A zbyt już za długo czekali na taki scenariusz. Oby ostatni akt rozegrał się dopiero 24 maja, z ostatnim gwizdkiem ostatniego meczu.

Tobiasz Kubocz

Źródło: własne
Wszystkie

Sportbuzz

Dyskusja

8
24 lut 2020 | 17:19
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Musieli ściągnąć Cristiano aby się wyrównało!
23 lut 2020 | 15:03
Komentarz usunięty
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Komentarz usunięty
23 lut 2020 | 13:18
(Edytowany)
"Triumwirat" ;) Aż z ciekawości wszedłem zobaczyć nazwisko autora... Nie znam! ;) Skoro na tym portalu autor w tytule zamieszcza słowo, które zna 4 użytkowników w porywach do 6, to zabieram się za czytanie. Jestem pełen i obaw i nadziei...
+15
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
"Triumwirat" ;) Aż z ciekawości wszedłem zobaczyć nazwisko autora... Nie znam! ;) Skoro na tym portalu autor w tytule zamieszcza słowo, które zna 4 użytkowników w porywach do 6, to zabieram się za czytanie. Jestem pełen i obaw i nadziei...
PS Zdążyłem z edycją, całkiem przyzwoita robota, jak na ten portal to perełka. Te tweeterowe, nikomu nie potrzebne wstawki to już chyba oznaka nowoczesności i znak naszych czasów, nie będę się czepiał.
23 lut 2020 | 14:32
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
W moich czasach tego słowa uczyły się dzieci w podstawówce.
Aż tak nisko system edukacji w tym kraju upadł?
Oczywiście pomijam fakt, że współzawodnictwo trzech klubów to dokładne przeciwieństwo idei trumwiratu, ale nie przesadzajmy z oczekiwaniami :)
23 lut 2020 | 15:00
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
System serio szoruje po dnie, skoro nie uczy się, by tytułów tekstów publicystycznych nie brać dosłownie.
23 lut 2020 | 15:17
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
W rzeczy samej! Triumwirat to typowy kontekst polityczny, coś jak w dużym uproszczeniu władza trzech tyranów, możnowładców. Jak najbardziej pasuje do tytułu w przenośni. Jeżeli już chciałbym się na siłę czepiać, to pierwszy, wytłuszczony akapit zawiera:- ..."obok coraz starszej, zamożniejszej i utytułowanej Damy stanęli nieco ubożsi parobkowie". Triumwirat stanowiło trzech równorzędnych dyktatorów" ;)
23 lut 2020 | 15:24
(Edytowany)
makaveli, Ty chcąc zostać wielkim pisarzem, musiałeś mieć potęrzny zasób słownictwa ;) a tekst ciekawy, choć niestety uważam, że jednak juve :(
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
makaveli, Ty chcąc zostać wielkim pisarzem, musiałeś mieć potężny zasób słownictwa ;) a tekst ciekawy, choć niestety uważam, że jednak juve :(
23 lut 2020 | 13:13
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Czyli we Włoszech jest rywalizacja, a w Bundeslidze, gdzie od zeszłego sezonu jest ciasno jak nigdy to z założenia wygra Bayern? Obie te ligi bardzo się wyrównały i w obu wypadkach z podobnego powodu. Hegemon zmienia bardzo dobrego trenera na mniej znanego lub niepasującego do zespołu, a goniące zespoły wręcz przeciwnie.
{{comment.created_datetime}}
(Edytowany)
{{comment.user_score.team_A_name}}
{{comment.user_score.team_A_score}}:{{comment.user_score.team_B_score}}
{{comment.user_score.team_B_name}}
Edytuj (jeszcze przez {{minuteUnit}})

Tabela ligowa - Serie A

#
Drużyna
M
Z
+/-
Pkt
1
Liga Mistrzów
+1
26
20
26
63
2
Liga Mistrzów
-1
26
19
37
62
3
Liga Mistrzów
25
16
25
54
4
Liga Mistrzów
25
14
36
48
5
Liga Europejska
26
13
16
45
6
Liga Europejska kwalifikacje
26
11
5
39
7
26
10
-6
36
8
25
9
3
35
9
25
10
1
35
10
26
9
-4
34
11
+1
25
9
2
32
12
-1
25
8
1
32
13
26
7
-4
30
14
26
7
-16
28
15
25
8
-17
27
16
+1
25
7
-16
26
17
+1
26
6
-16
25
18
Spadek
-2
26
6
-22
25
19
Spadek
+1
26
5
-24
18
20
Spadek
-1
26
4
-27
16
1 kolejka
2 kolejka
3 kolejka
4 kolejka
5 kolejka
6 kolejka
7 kolejka
8 kolejka
9 kolejka
10 kolejka
11 kolejka
12 kolejka
13 kolejka
14 kolejka
15 kolejka
16 kolejka
17 kolejka
18 kolejka
19 kolejka
20 kolejka
21 kolejka
22 kolejka
23 kolejka
24 kolejka
25 kolejka
26 kolejka
27 kolejka
28 kolejka
29 kolejka
30 kolejka
31 kolejka
32 kolejka
33 kolejka
34 kolejka
35 kolejka
36 kolejka
37 kolejka
38 kolejka
30{{gameweek}} kolejka

Terminarz - Serie A

Strzelcy {{title}} - Serie A

#
Zawodnik
Bramki(karne)
Asysty
Bramki
Asysty
Żółte kartki
Czerwone kartki
Łącznie
1
27 (10)
2
21 (7)
3
17 (4)
4
16 (3)
5
15 (0)
{{$index + 1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_2}}
{{player.value_3}}
Ranking

Bukmacherzy

Darmowy zakład 29 PLN + Cashback 31 PLN + Bonus 1200 PLN. Kod: MEGABONUS

Bonus powitalny o łącznej wartości 1145zł. Zakład bez ryzyka + darmowy zakład + bonus od depozytu.

Zakład bez ryzyka 100 PLN i "Pakiet Pudziana" 3000 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

Mateusz Borek poleca: Bukmacher ETOTO zamienia 100zł na 300zł

×
Włącz powiadomienia przeglądarkowe i otrzymuj od nas najważniejsze wiadomości sportowe! Kliknij w poniższą instrukcję i dowiedz się, jak to zrobić.