Dokładnie cztery lata temu uciekły nam marzenia. Jakub Błaszczykowski i Łukasz Fabiański wyciągnęli wnioski

Ten mecz mogliśmy wygrać, a w półfinale bylibyśmy faworytem. Cztery lata temu karny Kuby zabrał nam marzenia
Marcin Kadziolka/shutterstock.com
Autor: Dominik Budziński 30 cze 2020 | 14:25
Oglądanie meczów na Stade Velodrome w Marsylii dalej boli. Śledzenie krętych losów Renato Sanchesa wciąż prowadzi do zagwozdki, dlaczego ten dzieciak mecz życia musiał zagrać właśnie z nami. Raz na jakiś czas o 2.34 w nocy przychodzi myśl, że przecież brakowało tak niewiele. Że tam czekała wypompowana Walia bez Aarona Ramseya. Dokładnie cztery lata temu reprezentacja Polski po dramatycznym meczu przegrała w ćwierćfinale Euro 2016 z Portugalią. I choć cały turniej to wspomnienie piękne, akurat ten wieczór chętnie wymazalibyśmy z pamięci.
Kilka dni wcześniej była euforia. Wtedy znaleźliśmy się po drugiej stronie barykady. Scenariusz był przecież łudząco podobny. Prowadzenie 1:0, później stracona bramka, walka nerwów w dogrywce i rzuty karne. Ze Szwajcarią się udało. Biało-Czerwoni bezbłędnie wykonywali swoje jedenastki, pomylił się Granit Xhaka i wszystkie polskie domy zatrzęsły się w posadach. Od siebie przyznam, że był to zdecydowanie najpiękniejszy moment w moim piłkarsko-kibicowskim życiu. A na pewno nie jestem w takim myśleniu odosobniony.

Jak Portugalia się tam dostała?

Wtedy chyba wykorzystaliśmy swój limit szczęścia, choć.... czy dużo wcześniej nie wykorzystała go Portugalia? Trzy remisy w grupie. W dodatku z Islandią, Węgrami i Austrią, a więc zdecydowanie nie z potęgami. Skorzystanie z nowej formuły Euro i awans z trzeciego miejsca. W 1/8 finału kolejny remis po 90 minutach, zwycięski gol dopiero w samej końcówce dogrywki. Z nami zwycięstwo po karnych, później jeszcze finał wygrany po dogrywce. I to po golu napastnika, który zdobył przez całą karierę tyle bramek, ile Robert Lewandowski zapisuje na swoje konto w trakcie dwóch sezonów.

Fernando Santos latem 2016 roku powinien chyba regularnie puszczać totka.

Piękne smutnego początki

30 czerwca o 21.00 zaczynaliśmy ćwierćfinałowy mecz z Portugalczykami, a niecałe dwie minuty później Cristiano Ronaldo zrezygnowany machał już rękoma, bo “Lewy” perfekcyjnie wykorzystał płaskie wstrzelenie futbolówki przez Kamila Grosickiego. Eksplozja radości wśród polskich fanów zgromadzonych na stadionie w Marsylii, szał w domach, pubach, strefach kibica. Nawet Jakub Błaszczykowski uwieszony na plecach Roberta Lewandowskiego, co pewnie zobaczyliśmy pierwszy i ostatni raz w życiu.
Ale radość potrwała tylko do 33. minuty. Zaledwie 18-letni wówczas Renato Sanches zdecydował się na strzał zza pola karnego, a futbolówka po lekkim rykoszecie wpadła do bramki bezradnego Łukasza Fabiańskiego. Mecz zaczynał się od nowa.
I choć później obie drużyny miały swoje okazje, nikt nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Ani w podstawowym czasie gry, ani w dogrywce. Znów czekała nas palpitacja serca podczas konkursu jedenastek.
Wszyscy wiemy, co było później. Do pewnego momentu szliśmy jeszcze z rywalami łeb w łeb, ale w końcu pomylił się - jak na ironię - nasz najlepszy zawodnik podczas całego turnieju, czyli Jakub Błaszczykowski. Kropkę nad “i” postawić musiał Quaresma. I postawił. Polska odpadła z Euro 2016.

Wyciąganie wniosków

Załamani byli wszyscy, ale uwaga skupiła się oczywiście na tym, który jedynego karnego nie wykorzystał. Niemal płaczącego Jakuba Błaszczykowskiego pocieszał Łukasz Piszczek.
- Zdaję sobie sprawę, że mój karny zadecydował o tym, że nie awansowaliśmy do kolejnej rundy. Potrzeba czasu, by wyczyścić głowę po tym, co się stało. Takie jest życie. Mój karny zadecydował, że nie jesteśmy w półfinale. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jest mi bardzo przykro. Będę dalej walczył. Zbyt wiele razy leżałem na ziemi, żeby nie wiedzieć, że najważniejsze, to by dalej walczyć. Biorę na klatę to, co się wydarzyło - mówił później Kuba w rozmowie z "TVP Sport".
Zmarnowana jedenastka chyba musiała mocno utkwić Błaszczykowskiemu w pamięci, bo od tamtej pory wykonuje je bezbłędnie. Dziewięć podejść - dziewięć goli. Za każdym razem niezwykle pewnie. Wnioski jak widać wyciągnięte.
To samo można zresztą powiedzieć o Łukaszu Fabiańskim, który podczas Euro 2016 nie obronił żadnego z dziesięciu rzutów karnych, a w większości przypadków nie wybierał nawet dobrego rogu. Po porażce z Portugalią też zalewał się łzami, a w rozmowie z "Polsatem" nie ukrywał, że ma do siebie żal.
- Nie uważam, że przesadzę, gdy powiem, że mam do siebie ogromne pretensje, że w tych dwóch seriach rzutów karnych nie pomogłem drużynie… - mówił łamiącym głosem.
Wielu mądralińskich uważało oczywiście, że Adam Nawałka powinien iść drogą Luisa Van Gaala i wpuscić tuż przed konkursem rzutów karnych Artura Boruca, bo ten lepiej radzi sobie z piłką ustawioną przez rywali na jedenastym metrze. Można to jednak skwitować słowami - mądry Polak po szkodzie.
A sam “Fabian” - podobnie jak Kuba Błaszczykowski - wyciągnął wnioski z tej bolesnej lekcji. Od tamtego momentu obronił już siedem jedenastek. Co ciekawe, przez całą wcześniejszą karierę dokonał tego tylko pięć razy. Progres jest więc widoczny gołym okiem.
- Przede wszystkim zmienił swoje podejście do rzutów karnych. To być może brzmi zbytnio trywialnie, lecz po prostu nauczył się je bronić poprzez zwracanie uwagi na małe detale, które pomagają podejmować lepsze decyzje przy jedenastkach - mówił Daniel Pawłowski, były już trener bramkarzy ROW-u Rybnik, który pomógł Fabiańskiemu w pracy nad bronieniem rzutów karnych. - Ze względu na ograniczenia czasowe, otrzymał ode mnie tzw. prezentacje tdb, czyli pakiet informacji odnośnie podniesienia skuteczności obron rzutów karnych. Jego obecna skuteczność potwierdza wykonanie przez niego świetnej roboty - dodawał w rozmowie z “WP Sportowe Fakty”.

To nie było mission impossible

Być może dziś Fabiański wyczułby już intencje któregoś z Portugalczyków. Może Jakub Błaszczykowski pewnie pokonałby Ruiego Patricio. Teraz to już jednak tylko gdybanie. Jak śpiewał Kazik: “Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka”. I faktycznie mogła to być rzecz wielka. Czy w półfinale stalibyśmy na straconej pozycji w starciu z Walią? Wręcz przeciwnie. To była wtedy drużyna mocno już wymęczona, pozbawiona lidera w postaci Aaarona Ramseya. Widać to było po meczu Walijczyków z Portugalią. Jechali już na oparach.
Obejrzałby człowiek taki finał Francja - Polska, co? Brzmi surrealistycznie, ale droga do tego była krótsza niż nam się wydaje. Zgubiliśmy ją na ostatnich metrach. Po prostu wielka szkoda.
author picture

Dominik Budziński

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

Dyskusja 17

30 cze 2020 | 20:06
0
Pomińmy przyszłoroczne ME,zakwalifikujmy się na MŚ w Katarze. I teraz uwaga!
MŚ2006, Francja wicemistrz świata. W bramce Barthez(Monaco),MŚ2010,Holandia wicemistrz świata. W bramce Stekelenburg(Monaco),MŚ2014,Argentyna wicemistrz świata. W bramce Romero(Monaco),MŚ 2018,Chorwacja wicemistrz świata. W bramce Subasić(Monaco).
MŚ 2022... Majecki w bramce Monaco.
30 cze 2020 | 19:28
0
Trzeba mieć trenerskiego nosa. Górski go miał. (Szarmach i Żmuda w wyjściowym składzie na MŚ1974).Piechniczek nie.(Pałasz a nie Szarmach w półfinale MŚ1982 z Włochami). Nawałka też nie.Wystawiając na karne z Portugalią Boruca niczym przecież nie ryzykował po tym jak Fabian "bronił " karne z Albańczykami grającymi pod banderą Szwajcarii. A gdyby Holly Artur coś wyciągnął i przeszlibysmy Portugalczyków, ludzie uważaliby Nawałkę za ... Ja wiem...??? ...Nostradamusa? Szkoda,bo mam obawy,że długo będę czekał na jakiś półfinał czy finał naszych,a że jestem w podeszłym wieku (48lat), to mogę tfu, tfu nie doczekać.
30 cze 2020 | 19:05
0
Wybaczam Kubie tego karniak, ale nigdy nie wybaczę Nawałce, że nie wpuścił King Artura na karniaki. Chyba wielu wtedy czuło, że Artur by coś wyciągnął.
30 cze 2020 | 18:51
0
Wpisał się na długą listę piłkarzy,którzy przestrzelili najważniejsze rzuty karne.
30 cze 2020 | 18:47
(Edytowany)
Jesli chodzi o mecz z Portugalia to Mnie najbardziej wkurzyl gol tego Renato Sancheza. Kopnął klopsa takiego i gdyby nie odbiła sie rykoszetem to nic by nie ugrali.
Renato uwazalem wtedy za gamonia ktory nic nie gra i jak widac dzis nie mylilem sie talentem to on nie byl.
Szkoda Kuby bo mial bardzo dobry turniej ale trzeba powiedziec otwarcie ze to wina Nawalki gosc byl w eugorii juz po wyjsciu z grupy i ten balonik sukcesu pompowal az do MS. Jak dla mnie to byl zaden sukces inaczej bym.to odebral gdybysmy byli w półfinale.
0
Jesli chodzi o mecz z Portugalia to Mnie najbardziej wkurzyl gol tego Renato Sancheza. Kopnął klopsa takiego i gdyby nie odbiła sie rykoszetem to nic by nie ugrali.
Renato uwazalem wtedy za gamonia ktory nic nie gra i jak widac dzis nie mylilem sie talentem to on nie byl.
Szkoda Kuby bo mial bardzo dobry turniej ale trzeba powiedziec otwarcie ze to wina Nawalki gosc byl w euforii juz po wyjsciu z grupy i ten balonik sukcesu pompowal az do MS. Jak dla mnie to byl zaden sukces inaczej bym.to odebral gdybysmy byli w półfinale.
30 cze 2020 | 18:46
0
'...a niecałe dwie minuty później Cristiano Ronaldo zrezygnowany machał już rękoma..."Cr7 machał rękoma.macha ibedzie machał nwet gdy w wieku 40 lat będzie kończył karierę w Aves czy Maritimo.To jego znak rozpoznawczy :)

30 cze 2020 | 18:16
0
Czyli to co mówię od dawna Blaszykowski i Fabiański out z kadry to mielibyśmy mistrza Europy
30 cze 2020 | 19:37
0
Co do Fabiana zgoda. To nigdy nie był topowy bramkarz. I piszę to jako kibic z Ł3. Natomiast co do Kuby...gdyby moja była żona miała tyle serca do małżeństwa,co Kuba do piłki, to do dziś bylibyśmy małżeństwem 😁
30 cze 2020 | 17:12
0
Wygraliśmy szczęśliwie że Szwajcarią w karnych za to z Portugalią to przeciwnik strzelał je lepiej.
Moim zdaniem mieliśmy jednego pełnowartościowego rezerwowego w polu - Kapustkę (vide chaos w 1 połowie w 3 meczu grupowym jak grało 4-5 rezerwowych), a druga sprawa - żelazna jedenastka miała siłę na połowę Max godzinę gry, potem rywale - szwajcaria, Portugalia zyskiwali przewagę.
Patrząc wstecz po wszystkim wydaje się, że gdybyśmy mieli lepszego selekcjonera i trenerów przygotowania fizycznego moglibyśmy zajść wyżej, może nawet na sam szczyt. Szkoda.. kolejnego Lewandowskiego, Piszczka, Kuby nie widać, wkrótce czekają nas najprawdopodobniej gorsze lata.
30 cze 2020 | 16:40
0
Zabrał to, co wcześniej dał. Strzelił połowę naszych bramek na mistrzostwach. Nie przegraliśmy żadnego meczu w regularnym czasie gry. Z Portugalią pogrążył nas w remisie transferowy niewypał Sanches. To było szczytowe osiągnięcie tego pokolenia. Za rok ci trzydziestolatkowie pod wodzą wuefisty nie wyjdą niestety z grupy.
30 cze 2020 | 16:10
0
To i tak był dla nas sukces.Totalną błazenadą były występy na MŚ w Rosji.
30 cze 2020 | 16:02
0
Już w meczu ze Szwajcarią widać było że Fabian nie był nawet blisko obrony żadnego karnego... Wiele osób liczyło że z Portugalią na karne wejdzie Boruc... Teraz można tylko sobie gdybać co by było ale faktem jest że w półfinale czekałaby na nas Walia...
30 cze 2020 | 15:33
(Edytowany)
co za dzban, nawet nie spojrzał, że bramkarz już się niemal rzucił w tym kierunku tylko sobie wybrał róg i wali na oślep :/
0
co za dzban, nawet nie spojrzał, że bramkarz był przechylony i już się niemal rzucił w tym kierunku tylko sobie wybrał róg i wali na oślep :/
30 cze 2020 | 15:22
0
Co do wystawienia Boruca w karnych: poszesz, ze madry Polak po szkodzie, ale skoro Nawałka nie wpadl na ten pomysl w meczu ze Szwajcaria, to po tym meczu juz mogl na to wpasc, widząc ile karnych Fabian obronil. A niestety nie nauczyl sie na błędach.
30 cze 2020 | 15:17
0
Komentarz usunięty
30 cze 2020 | 15:08
0
Boruc by to wybronił...
30 cze 2020 | 14:59
0
ZABRAŁ... Kurwa, gdyby nie on to w grupie mogłoby być różnie...
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550