Gareth Bale znowu łamie piłkarski savoir vivre. NieREALnie trudna miłość Walijczyka i "Królewskich"

Gareth Bale znowu łamie piłkarski savoir vivre. NieREALnie trudna miłość Walijczyka i "Królewskich"
Brais Seara / Shutterstock.com
Autor: Mateusz Połuszańczyk, Mateusz Połuszańczyk 13 lut 2020 | 19:30
Wielu ekspertów zapowiadało Garethowi Bale’owi świetlaną przyszłość, kiedy na początku września 2013 roku związał się kontraktem z Realem Madryt. Kibice „Królewskich” przyjęli walijskiego skrzydłowego do swoich serc, włodarze klubu obdarzyli kredytem zaufania, a on sumiennie go spłacał. Stał się niezwykle istotną częścią pasma sukcesów drużyny ze stolicy Hiszpanii w ostatniej dekadzie, ale i ta miłość nie wytrzymała wszystkich prób.
Nie ulega wątpliwości, że Gareth Bale to wyrazista postać na arenie europejskiej piłki nożnej. Człowiek, którego wpływu na czterokrotne sięgnięcie przez Real Madryt po puchar Champions League nie sposób pominąć. Jednak głęboko w nas kiełkuje nieodparte wrażenie, że w pewnym momencie równowaga na biogramie kariery Walijczyka przestała mieć cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek dyscypliną wewnętrzną. Piłkarskie zen zawiodło.
Już nawet nie chodzi o kwestie zdrowotne u zawodnika „Królewskich”, bo że Bale jest podatny na kontuzje, wiadomo nie od przedwczoraj. Brak również przytyków pod adresem aspektów czysto sportowych, ponieważ na tej konkretnej płaszczyźnie spisuje się raczej bez zarzutów. Jasne: w futbolowym światku pojawili się młodsi, lepsi, bardziej perspektywiczni, z którymi coraz trudniej konkurować, lecz kłopot tkwi zupełnie gdzie indziej.

Outsider

Łatka introwertyka przylgnęła do Bale’a jeszcze za czasów występów w Southampton oraz Tottenhamie. Gareth nigdy nie lubił uczestniczyć w spotkaniach integracyjnych, stronił od brania udziału we wspólnych wypadach na miasto z kolegami z zespołu, wzbraniał się od spożywania alkoholu w ich towarzystwie. Nie czuł futbolowej symbiozy, traktując całą otoczkę związaną z piłką nożną jako pracę. Nic poniżej, nic ponadto. Pracę.
Zawód, którego wykonywanie może i jest przyjemne, ale walijski skrzydłowy nie dałby sobie uciąć dłoni za herb żadnego klubu. Gdy my przeżywamy boiskowe zmagania razem z naszymi ukochanymi drużynami piłkarskimi, każdy następny mecz stanowi dla Bale’a robotę na umowę zlecenie, zwykłe chałturzenie. O ile z jednej strony wydaje się to normalnym podejściem, o tyle z innej perspektywy zasługuje na soczysty wyraz dezaprobaty.
Bo jak mają się czuć fani „Królewskich”, kiedy po uderzeniu Bale’a futbolówka zatrzepocze w sieci, a zawodnik podbiega w kierunku trybun, aby cieszyć się ze strzelonego gola? Jak gratyfikacja finansowa do umowy Walijczyka? Rozumiemy, że nie wszyscy gracze muszą deklarować oddanie barwom. Zdajemy sobie sprawę, że nie każdemu przyświecają nadrzędne ideały związane z piłką nożną.
Jesteśmy świadomi, że obecnie lojalnością można handlować bez przeszkód, ale fundamentalny brak poszanowania w stosunku do miłośników Realu Madryt plus dodatkowe żądanie od nich respektu zakrawa na farsę. Choć Walijczyk dołożył swoje trzy grosze do wielkich triumfów ekipy ze stolicy Hiszpanii – i nie zamierzamy tego deprecjonować – nadal pozostaje tylko facetem na etacie.

Walia, golf, Real Madryt

Gdy Gareth doznał urazu podczas październikowego meczu przeciwko reprezentacji Chorwacji, przez kolejny miesiąc obserwował potyczki Realu Madryt z wysokości trybun. Już wtedy gorzkich komentarzy wobec walijskiego skrzydłowego nie szczędził były piłkarz „Los Blancos”, Predrag Mijatović, który stwierdził krótko: „Priorytety Bale’a to Walia, golf i dopiero potem Real Madryt”.
Listopadowe mecze kadry przypieczętowały awans Walijczyków na Euro 2020. Najpierw zwycięstwo w Baku nad Azerbejdżanem, a następnie wygrana na stadionie w Cardiff z Węgrami, po której Bale postanowił dać upust emocjom i ustawił się z flagą przed obiektywem aparatu fotograficznego do zdjęcia, które obiegło cały świat, wywołując multum kontrowersji.
Oczywiście, klarowny przekaz był odpowiedzią na słowa Mijatovicia, jednak większość odebrała to jako naigrywanie się z Realu Madryt. Hiszpańska prasa nie pozostawiła na Bale’u suchej nitki. Brzmienie nagłówków najpopularniejszych hiszpańskich gazet odbiło się szerokim echem w piłkarskim środowisku. „Marca”: „Lekceważący. Niefortunny. Niewdzięczny. W tej kolejności”. Natomiast jeden z felietonistów „AS-a” wezwał 30-latka do natychmiastowego opuszczenia klubu: „Out. Out. Out. In that order!”.
Trudno się dziwić fali krytyki płynącej ze strony mediów, sympatyków, czy agentów sportowych, aczkolwiek Real Madryt nie wyciągnął żadnych konsekwencji względem zawodnika, więc on sam poczuł, że jest bezkarny. Wciąż szyderczo wyśmiewał się z władz „Królewskich”, zamiast – kiedy miał ku temu sposobność – zmienić front i z rozkapryszonego bachora stać się wreszcie poważnym mężczyzną.

Punkt kulminacyjny

Ostatnimi czasy wydawało się, że Gareth Bale ponownie odzyskuje twarz i za chwilę będzie odgrywał znaczącą rolę w rotacji trenera Zinedine’a Zidane’a. W ubiegłym tygodniu zasiadł wśród widowni obiektu Santiago Bernabeu, aby oglądać pojedynek swoich, nazwijmy to umownie, kolegów, przeciwko Realowi Sociedad w ramach Pucharu Króla. Wtedy walijskiemu skrzydłowemu znowu odkręciła się śruba.
Właściwie nie istnieje żadna etykieta zachowań, która wymaga od zawodnika obecności od początku do końca meczu, oprócz jednego ważnego kodeksu, a mianowicie zasad moralnych. Wsparcie doświadczonego kumpla, choćby z trybun, w kluczowym dla finałowego rezultatu momencie starcia byłoby doskonałym świadectwem piłkarskiej elegancji, ale nie. Zabieram się i idę!
Bez łaski, przeczytam biografię Tigera Woodsa, sprawdzę prognozę pogody dla Cardiff, powęszę między plotkami transferowymi na własny temat, zamówię dorsza z warzywami gotowanymi na parze z ulubionej restauracji, położę się spać, jutro wstanę i założę się, że ciągle będę na ustach wszystkich w Madrycie. Ba, piłkarska Europa będzie nawijać o moim kunsztownym wyczynie. Owszem, w rzeczy samej, tak się wydarzyło.
Dziennikarze dają burę, fani besztają na lewo i prawo, Florentino Perez broni Walijczyka, a Zidane mówi, że nie ma z nim problemów wychowawczych. Wszystko jest w najlepszym porządku. Co więcej, opiekun „Królewskich” wystawia Bale’a w wyjściowej jedenastce na ligowe spotkanie z Osasuną. 30-latek snuje się po murawie jak cień siebie z lat świetności, celność podań oraz strzałów zawodzi i na domiar złego co chwila gubi piłkę. Zaiste, wybitna dyspozycja.

Czas nie uczy pokory

Słaba forma kapitana reprezentacji Walii nie jest dziełem przypadku. To efekt żmudnej, tytanicznej harówy. Gareth Bale po prostu zadecydował, że będzie sabotować grę „Los Blancos”, manifestować pogardę wobec Realu Madryt i uczyni wszystko, co w jego mocy, żeby otrzymać zielone światło na definitywny transfer. Nie zważając na dobre imię klubu, postara się dążyć po trupach do upragnionego celu.
Najgorszy jest fakt, że tego rodzaju postępkami pogłębia kryzys wokół siebie, obniżając własną potencjalną wartość nie tyle sportową, co marketingową. Strategia futbolowego kamikaze: jeśli będę przeżywać męki, ucierpi nie tylko mój wizerunek, lecz was również pociągnę na dno. Jakże inaczej by to brzmiało, jak inaczej wyglądało, gdyby potrafił dostosować się do warunków stawianych przez zarząd klubu i był odrobinę pokorniejszy.
Rzadko zdarza się nam zgodzić z Janem Tomaszewskim, ale przypomnieliśmy sobie słowa, które popularny „Tomek” wypowiedział niegdyś na temat Grzegorza Laty. Właśnie one idealnie odzwierciedlają Walijczyka w tej absurdalnej sytuacji. Parafrazując: „Gareth Bale zna trzy języki. Dwa od butów oraz jeden swój, który i tak czasem trzeba tłumaczyć”. Oby niezbyt często.
Mateusz Połuszańczyk
Źródło: własne

Tabela ligowa - La Liga

#DRUŻYNAMZ+/-PKT
1
Real Madryt 38264587
2
FC Barcelona 38254882
3
Atlético Madryt 38182470
4
Sevilla 38192070
5
Villarreal 38181460
6
Real Sociedad 3816856
7
Granada 3816756
8
Getafe 3814654
9
Valencia 3814-753
10
Osasuna 3813-852
11
Athletic Bilbao 3813351
12
Levante 3814-649
13
Real Valladolid 389-1142
14
Eibar 3811-1742
15
Betis Sevilla 3810-1241
16
Deportivo Alavés 3810-2539
17
Celta de Vigo 387-1237
18
Leganés 388-2136
19
Mallorca 389-2533
20
Espanyol Barcelona 385-3125
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

600 PLN

Bonus powitalny 600 PLN. Superbet podwaja trzy pierwsze wpłaty nowych graczy

Dyskusja 15

14 lut 2020 | 18:27
0
Spoko artykuł, tylko nie rozumiem co to za pierdolenie o sabotowaniu gry żeby wymusić zielone światło na transfer które ma już od jakichś 3 okienek. Gdyby chciał odejść to już by go tam dawno nie było, ale wie że w Europie tyle nie zarobi a Chiny to raczej nie dla każdego atrakcyjny kierunek, zważając na sytuację polityczną. Gość zwyczajnie dba o swoją rodzinę i uczciwie wypełnia podpisany kontrakt. Nie bez powodu taka umowa działa w dwie strony.
14 lut 2020 | 12:36
0
dla mnie Bale to kozak, z Walia nie mial szans na zdobycie trofeum, w Tottenhamie tez jak widac,. poszedl do Realu - zrealizowal swoje plany i marzenia a teraz robi co chce, rozliczac kogos takiego z jego zycia to po prostu idiotyzm.
14 lut 2020 | 07:49
0
Szczerze to dorosły człowiek , może sobie robić co chce , wyjść przed końcem meczu swojej drużyny może na pochwale nie zasługuje ale swoje lata ma i jaki by nie był to tyle trofeów zdobył z tą drużyna że respect mu się należy . To zdjęcie z flaga ? Jak dla mnie genialnie , lubię ironię i w sumie pokazał jaki ma stosunek do tych wszystkich nagabywań . Poza tym nigdy się nie dowiemy czy tylko Gareth jest winny swojemu zachowaniu , pewne rzeczy zostają w klubie , a dobrze wiem jaki szanowany pan Perez ma stosunek nawet do legend klubu . Zreszta sam Zidane chciał się pozbyć Bala , ale okazało się że znaleść kogoś równie dobrego nie jest tak łatwo . Wydać 100 mln na gracza który miał raptem jeden dobry sezon to przychodzą większe szkła niż on (np. Dembele) .
14 lut 2020 | 06:32
0
Tam musiał mieć miejsce jakiś zgrzyt, wejście na ambicje ktoś za dużo powiedział. Nie ma innej odpowiedzi na to dlaczego Bale się tak zachowuje, ale zauważcie jeden wspólny mianownik po odejściu Ronaldo, Bale upadł przepadł całkowicie.
14 lut 2020 | 06:21
0
Komentarz usunięty
13 lut 2020 | 21:21
0
Dojebali mu kontraktem ,niech teraz cierpią ;)
13 lut 2020 | 20:39
(Edytowany)
Sam sa sobie winni w Madrycie. Mieli okazje wywalic go do Chin to zatrzymali transfer. Teraz sie na nich msci i z jednej strony ok.
0
Sam sa sobie winni w Madrycie. Mieli okazje wyjebac go do Chin to zatrzymali transfer. Teraz sie na nich msci i z jednej strony ok.
13 lut 2020 | 22:19
0
Sam Bale się nie zgodził na transfer do Chin.
13 lut 2020 | 22:31
0
Jego agent ostatnio twerdził że Bale chciał.
13 lut 2020 | 23:34
0
Chuja sie zna taki agent
Chyba nemrod wie lepiej
13 lut 2020 | 20:22
0
Artykuł pisany przez 5 latka co tsubasy za dużo oglądał. to jest jego praca przede wszystkim, nie musi kochać klubu jeśli nie chce.
13 lut 2020 | 20:13
0
A co ma robić, skulić uszy i dać się zeszmacić, zwyzywać i zbesztać? Każdy po kolei - władze, łysa pała i rozwydrzona dzieciarnia na trybunach Bernabeu - zasłużyli sobie na to, by Bale siedział i się śmiał po kolejnym strzelonym golu, każąc się cmokać w pompę.
Chyba jedynymi osobami, które burzą się do Bale'a są kibice Realu, bo tak to większość postronnych obserwatorów śmieje się razem z Balem i zbija mu wirtualną pionę, bo Real chciał zrobić z niego frajera, a wyszło całkiem na odwrót. Realowi nikt tak nigdy nie nadepnął na odcisk jak Walijczyk i ten ból dupy płynący z Madrytu jest po prostu wspaniały.
13 lut 2020 | 20:37
(Edytowany)
Kibic 4senalu bedzie cos gadac o frajerstwie XD
0
Kibic 4senalu bedzie cos gadac o frajerstwie XD. A ci postronni obserwatorzy o ktorych piszesz to szkoda ze w wiekszosci to dzieci kibicujace frajerom z katalonii.
13 lut 2020 | 22:00
0
Niestety gówno wiesz, ale dużo piszesz. Plusy dostajesz od ludzi, którzy zwyczajnie nie lubią RM.

Bale od praktycznie samego początku gry w RM ma kontuzje. Od czego się zaczęło? Od samochodu. Dziwne, ale taka jest prawda. (Giggs też miał taki problem) Gareth miał jeździć samochodem specjalnie dostosowanym, ale ch*j z tym! Bale wie lepiej.
Gość nie nauczył się płynnie mówić po hiszpańsku (te wyreżyserowane wywiady są słabe). Jak ktoś śledzi RM to wie jak wyglądała dyskusja po hiszpańsku Ramosa, Marcelo, Modricia, Casemiro i Bale'a. On nie rozumiał o czym mówią jego koledzy.
Mam szacunek dla Walijczyka bo bardzo dużo zrobił dla RM. Niestety po finale LM zarówno Cr7 jak i Bale odwalili "manianę". I o ile Perez pozwolił odejść Ronaldo tak nie mógł pozwolić odejść Bale-owi na którym chciał budować drużynę (przecież to najdroższy zakup Pereza, a Perez Ronaldo nie kupił)
Ale Bale to nie Ronaldo, piłkarzem jest świetnym, ale kontuzje nie pozwalają na to by był liderem RM.
Perez zawalił dając Walijczykowi długi kontrakt i teraz są tego konsekwencje. Z jednej strony nie dziwię się, że Bale korzysta z tej sytuacji, ale to też pokazuje brak ambicji u Bale.
Bale nigdy nie będzie jak Ronaldo, a Perez taki miał plan - grubo się przeliczył.
13 lut 2020 | 19:49
(Edytowany)
Bale vs Real już się pogubiłem kto pierwszy zaczął kogo olewać pewnie wina leży po troszku po obu stronach gdzieś jest kość niezgody która jest potęgowana do dziś. Gareth gra w golfa znów Zidane z Bale korzysta tylko jak niema z kogo. Bale miał odejść to Real się nie zgodził potem fochy Bale i tak to leci.
0
Bale vs Real już się pogubiłem kto pierwszy zaczął kogo olewać pewnie wina leży po troszku po obu stronach gdzieś jest kość niezgody która jest potęgowana do dziś. Gareth gra w golfa znów Zidane z Bale korzysta tylko jak niema z kogo. Bale miał odejść to Real się nie zgodził potem fochy Bale i tak to leci. Końca nie widać.

Tabela ligowa - La Liga

#DRUŻYNAMZ+/-PKT
1
Real Madryt 38264587
2
FC Barcelona 38254882
3
Atlético Madryt 38182470
4
Sevilla 38192070
5
Villarreal 38181460
6
Real Sociedad 3816856
7
Granada 3816756
8
Getafe 3814654
9
Valencia 3814-753
10
Osasuna 3813-852
11
Athletic Bilbao 3813351
12
Levante 3814-649
13
Real Valladolid 389-1142
14
Eibar 3811-1742
15
Betis Sevilla 3810-1241
16
Deportivo Alavés 3810-2539
17
Celta de Vigo 387-1237
18
Leganés 388-2136
19
Mallorca 389-2533
20
Espanyol Barcelona 385-3125
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

600 PLN

Bonus powitalny 600 PLN. Superbet podwaja trzy pierwsze wpłaty nowych graczy