Koronawirus paraliżuje świat futbolu. 5 klubów, które stracą najwięcej, jeśli nie dokończymy sezonu

W ostatnich dniach całym naszym życiem zawładnął koronawirus. Epidemia ma ogromny wpływ nie tylko na jego najbardziej przyziemne dziedziny, ale i sport. Niemal co chwilę dostajemy informacje o zawieszeniu kolejnych rozgrywek, co, jak się wydaje, jest jedynym słusznym wyborem. Wciąż nie wiadomo jednak, co przyniesie przyszłość. A jeśli sezon nie zostanie dokończony, to wiele drużyn z najwyższych poziomów rozgrywkowych będzie mogło żałować ogólnoświatowego paraliżu z powodów czysto sportowych.
Dziś wstrzymanie rozgrywek przynajmniej do 4 kwietnia ogłoszono w Anglii. Pod presją piłkarzy ugięły się też władze PZPN-u i Ekstraklasy. Wczoraj mecze Ligi Mistrzów i Ligi Europy przełożyła UEFA, idąc w ślad władz piłkarskich we Francji, Hiszpanii czy Włoszech. Stale napływają do nas informacje o przypadkach koronawirusa w świecie futbolu. W każdym kraju finalny wpływ kryzysu na piłkę nożną może okazać się inny. Niewykluczone jest nawet, że w niektórych przypadkach pełny sezon nie zostanie „zaliczony”.
Co wtedy? Może nie zostać przyznane mistrzostwo (jak spekulowało się o Premier League), może nie być spadków (niedawne doniesienia z Bundesligi) lub awansów, a o udziale w europejskich pucharach mogą decydować wyniki z poprzedniej kampanii (co podobno rozważano w przypadku Serie A). W takich scenariuszach oczywiście znajdą się drużyny, które zostaną poszkodowane. Kto mógłby żałować najbardziej?
5. Lazio Rzym
Wielu z nas już chyba przywykło do tego, że Scudetto można przyznawać Juventusowi niemal w ciemno. „Stara Dama” dominuje w Italii nieprzerwanie od ośmiu lat. W tym sezonie jednak musiała liczyć się z konkurencją dwóch klubów. W tym jednego naprawdę zaskakującego – stołecznego Lazio, które zalicza swoją potencjalnie najlepszą kampanię w XXI wieku.
Ostatni tytuł „Biancocelesti” zdobyli w 2000 roku. Ostatni raz w Lidze Mistrzów grali w sezonie 2007/08. Rok temu udało im się sięgnąć po puchar kraju, ale mistrzostwo byłoby czymś niesamowitym, zwłaszcza z uwagi na potencjalną detronizację „Juve”. Zaledwie punkt straty po 26 kolejkach, seria 21 ligowych meczów bez porażki... Oczywiście – łatwo być nie mogło, ale lepsza szansa może się nie powtórzyć.
Liverpool
Liverpoo
Liverpo
Liverp
Liver
Live
Liv
Li
L
La
Laz
Lazi
Lazio
There's a new unbeaten streak to end now. ? pic.twitter.com/BwJUKpYrGE— Squawka Football (@Squawka) March 6, 2020
Na ten moment futbol na Półwyspie Apenińskim zawieszony jest do 4 kwietnia.
4. Atalanta Bergamo
Z każdym kolejnym sezonem coraz więcej osób zachwyca się tym, co pokazują podopieczni Gian Piero Gasperiniego. Ofensywny, radosny futbol, który cieszy oczy. Grad bramek, fenomenalny Josip Ilicić – trudno nie zakochać się w drużynie z włoskiego regionu, w którym mają największe problemy z koronawirusem. Klub z Lombardii pierwszy raz w swojej historii awansowali do Ligi Mistrzów i niedawno zapewnił sobie awans do ćwierćfinału!
Dwumecz z Valencią, zakończony wynikiem 8:4, może jednak okazać się ostatnim, jaki rozegrają w tej edycji rozgrywek. Chociaż UEFA oficjalnie odłożyła jedynie rozegranie spotkań przewidzianych na przyszły tydzień, to trudno przewidywać, jaki los czeka Champions League. Zwłaszcza, jeśli ligi krajowe będą miały zostać dokończone w późniejszym terminie. Wtedy kalendarz będzie szalenie napięty. Kto wie, Atalanta mogła stracić niesamowitą szansę na napisanie historii na miarę Ajaxu z poprzednich rozgrywek.
3. Leeds United
W angielskim futbolu dużo mamy uznanych marek, które błąkają się od lat po niższych poziomach rozgrywkowych. Niewiele z nich jednak zaliczyło tak spektakularny upadek, jak popularne „Pawie”. Drużyna z Elland Road w 2001 roku zagrała w półfinale Ligi Mistrzów, ale zaledwie trzy lata później z powodu kryzysu finansowego spadała z Premier League. Minęło kolejne 36 miesięcy i już musiała pogodzić się z widmem gry w trzeciej lidze. Po latach „średniactwa” w Championship w końcu kilka lat temu zaczęli liczyć się w walce o powrót do elity.
W poprzedniej kampanii wydawało się, że Premier League jest im pisana. Zaliczyli jednak katastrofalną serię, która zepchnęła ich do playoffów, w których ponieśli porażkę. Tym razem również mieli kryzys, ale go przełamali. Aktualnie przewodzą drugiemu poziomowi w Anglii i mają siedem oczek przewagi nad strefą barażową. Przed zawieszeniem rozgrywek znajdowali się w fenomenalnej formie i byli murowanymi faworytami do awansu. Ich powrót do ekstraklasy wydawał się jedynie formalnością. Teraz stoi pod znakiem zapytania.
Jak już wspominaliśmy, w Anglii, podobnie jak we Włoszech, przerwa w grze potrwa co najmniej do 4 kwietnia.
2. LASK Linz
Austriacka drużyna nie tylko bardzo dobrze spisywała się w rozgrywkach międzynarodowych, ale i na swoim rodzimym podwórku. Awans do 1/8 Ligi Europy i możliwość rywalizacji z Manchesterem United był wielką okazją dla zespołu, który ostatni raz w fazie grupowej pucharów europejskich (nie licząc Pucharu Intertoto) grał jeszcze w latach 80-tych! Jeśli w tym sezonie nie wrócimy już na boiska, to ekipa z Linzu straci jednak szansę na historyczny sukces w lidze.
„Die Schwarz-Weißen” są aktualnie liderem austriackiej Bundesligi. Na 10 kolejek przed końcem mają trzy oczka przewagi nad Red Bullem Salzburg. Rywale od sześciu lat nie oddają tronu, a w ostatnich 13 edycjach rozgrywek triumfowali aż 10-krotnie! Przełamanie hegemonii „Byków” byłoby szalonym osiągnięciem, swego rodzaju zwycięstwem Dawida nad Goliatem. Co więcej, ewentualne mistrzostwo kraju przerwałoby posuchę trwającą aż 55 lat!
Oficjalny komunikat austriackich władz, podobnie jak w poprzednich przypadkach, mówi o zawieszeniu rozgrywek do 4 kwietnia.
1. Liverpool
Ich nie mogło tutaj zabraknąć. „The Reds” czekają na mistrzostwo już 30 lat. W tych rozgrywkach nie mogło im go odebrać już nic. Zwłaszcza, że w obliczu porażek w FA Cup oraz Lidze Mistrzów, do końca kampanii graliby tylko o tryumf w Premier League. Kosmiczna, 25-punktowa przewaga w tabeli (przy jednym spotkaniu mniej na koncie Manchesteru City) nie pozostawiała żadnych wątpliwości. W internecie żartowano, że jedynie koronawirus jest w stanie ich zatrzymać. W obliczu niejasnej najbliższej przyszłości, taki scenariusz może się ziścić.
Ta kampania była nie tylko okazją na przełamanie serii bez tytułu, która dręczyła fanów Liverpoolu, ale i szansą na zapisanie się w historii. 82 z możliwych 89 punktów na tym etapie rozgrywek to wynik niesamowity, dający ogromne szanse na zanotowanie najlepszej kampanii w historii Premier League.
Liverpool would have become the first club in Premier League history to win the title before April with victories over Everton and Crystal Palace.
All Premier League fixtures have been postponed until April 3 due to the coronavirus outbreak. pic.twitter.com/OncveWr1Be— ESPN FC (@ESPNFC) March 13, 2020
Choroba dotknęła jednak świat wyspiarskiego futbolu. Wykryto ją u piłkarza Chelsea, Calluma Hudsona-Odoi oraz menedżera Arsenalu, Mikela Artety. I chociaż władze nie chciały się ugiąć – ba, zapowiadały nawet, że najbliższa kolejka zostanie rozegrana z udziałem publiczności – to decyzja o zawieszeniu gier do 4 kwietnia wydaje się optymalna. Pytanie tylko, co dalej?
Odwołanie spotkań to jedyne rozsądne podejście. Zamykanie trybun nie pomaga, co pokazały chociażby mecze Champions League w Paryżu i Walencji. O ile to możliwe, postarajmy się zostać w domach i przeczekajmy to, co się dzieje. Podobnie musi być i w futbolu. Ostateczne rozwiązania zależą od tego, jak potoczy się walka z epidemią. Jeśli jednak nie uda się jej szybko zwalczyć, to możliwe, że rozgrywki po prostu nie zostaną dokończone. Futbol, sport, rozrywka, słusznie schodzą w takich sytuacjach na drugi plan.
My za to po prostu bądźmy odpowiedzialni. Dbajmy o siebie, o innych i miejmy nadzieję, że wszyscy zainfekowani wrócą do zdrowia.
Kacper Klasiński