Jóźwiak wrócił do gry, kibice mają dość. "Marnowanie pieniędzy. Może odchodzić" [POLACY ZA GRANICĄ]

Jóźwiak wrócił do gry, kibice mają dość. "Marnowanie pieniędzy. Może odchodzić" [POLACY ZA GRANICĄ]
Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Autor: Mateusz Hawrot 2 gru 2021 | 11:16
Rywalizacja w środku tygodnia w najlepszych ligach przyniosła nam kilka pozytywnych akcentów ze strony polskich piłkarzy. Błysnął przede wszystkim Piotr Zieliński.
TUTAJ przeczytasz poprzedni raport POLACY ZA GRANICĄ.
Dalsza część tekstu pod wideo
***

GOLE I ASYSTY

Zieliński show
Ależ formę złapał ostatnio Piotr Zieliński! Pomocnik Napoli jest w niesamowitym gazie. Niedawno strzelał gole Interowi i Lazio, a teraz podreperował też licznik asyst. Zanotował dwie przeciwko Sassuolo (2:2). Najpierw bardzo przytomnie odegrał futbolówkę do Fabiana Ruiza, a następnie popisał się doskonałą, mierzoną wrzutką, po której bramkę zdobył Dries Mertens. Duża klasa “Ziela”, zobaczcie sami:
Włoskie media wystawiły Polakowi ładne laurki.
- To był jego dzień - napisał “Eurosport”. - Zmienił oblicze gry. Występ na dużym plusie - ocenili dziennikarze serwisu “Leggo.it”. Inne media zwróciły uwagę, że w zagraniach Zielińskiego było widać dużą jakość. Wydaje się, że reprezentant Polski ma już problemy za sobą i jego forma utrzyma się na obecnym, świetnym poziomie.
Przebudzenie
W Anglii pod bramką rywala przebudził się Jan Bednarek. Polski stoper zdobył pierwszego gola w tym sezonie, doskonale odnajdując się w polu karnym Leicester (2:2) przy zamieszaniu podbramkowym. Nieco szczęśliwie, ale przytomnie skierował futbolówkę do siatki, co zobaczycie TUTAJ.
Jak to się ma do obecnej formy Bednarka? Za puentę niech posłuży poniższy, trafny komentarz Macieja Łuczaka, dziennikarza “TVP Sport”.
Dwie twarze Buksy
W MLS do gry wrócił Adam Buksa, którego New England Revolution przystąpiło do gry w play-offach o tytuł mistrzowski. Drużynę Polaka wymieniano w gronie faworytów do końcowego sukcesu, bo w sezonie zasadniczym radziła sobie wręcz kapitalnie, pokonując jednego przeciwnika za drugim. W ćwierćfinale play-offów przyszło jednak spore rozczarowanie, a Buksa odegrał w nim sporą rolę - zarówno pozytywną, jak i negatywną.
Pozytywną, bo to właśnie reprezentant Polski strzelił pierwszą bramkę dla swojego zespołu. Bezbłędnie wykończył głową dośrodkowanie z rzutu wolnego, pokazując, że w powietrzu rzadko znajduje godnych rywali.
Mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem, więc do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a następnie rzuty karne. Adam Buksa jako jedyny z dziewięciu strzelających nie wykorzystał “jedenastki”. Uderzył słabo, bramkarz stanął na wysokości zadania, New England Revolution pożegnało się z marzeniami o tytule. Okoliczności przykre dla Buksy, ale rosły napastnik i tak może być zadowolony z tego sezonu. Zdobył 17 goli, trafiając do siatki średnio co 125 minut. Czy to by było na tyle? Niewykluczone, że nadszedł czas na transfer do ligi z europejskiej “wielkiej piątki”. Sporo na to wskazuje.
Dodajmy, że awans do półfinału play-offów MLS wywalczył za to Kacper Przybyłko, który rozegrał 105 minut w starciu Philadelphii Union z Nashville.

INNE WYDARZENIA

Anglia
Jakub Moder nadal czeka na pierwszą bramkę w Premier League. Zawodnik Brighton był bliski jej strzelenia przeciwko West Hamowi, ale powstrzymał go znakomitą interwencją Łukasz Fabiański. Z perspektywy Modera - szkoda, bo pomocnik reprezentacji Polski fantastycznym podaniem rozpoczął widowiskową akcję “The Seagulls” i właściwie zabrakło w niej tylko prawidłowej finalizacji. Ale oczywiście nie umniejszamy nic umiejętnościom “Fabiana”, który zachował czujność do ostatniej sekundy, dzięki czemu odbił uderzenie rodaka nogą. Biało-czerwony moment w Londynie od 0:38, TUTAJ.
Łukasz Fabiański miał zresztą spory udział w tym, że West Ham długo utrzymywał korzystny wynik, zanim Neal Maupay uratował ekipie Brighton punkt pięknym strzałem przewrotką. Dobrze widzieć, że z wiekiem doświadczony golkiper utrzymuje równą, solidną formę.
W dużo słabszej dyspozycji jest za to Mateusz Klich, który nie może na stałe nawiązać do optymalnych występów z ubiegłych rozgrywek. Leeds wprawdzie wygrało z Crystal Palace, a “Clichy” zagrał od pierwszej minuty, ale spisał się poniżej oczekiwań i został zdjęty w przerwie. Lokalny portal “Leeds-live” ocenił go tak:
- Tak jak ostatnio w czasie gry z Tottenhamem, Klich właściwie nie istniał. Wykonał dziesięć podań w pierwszej połowie meczu. Tylko połowa z nich dotarła do adresata. W tej chwili po prostu nie spisuje się dobrze - napisano.
Ciężko miał także Matty Cash z Manchesterem City (Aston Villa przegrała 1:2). Ogólnie jednak, mimo porażki, wyglądał całkiem przyzwoicie.
Pozostańmy jeszcze na chwilę w klimacie angielskim. W poniedziałek na boisku w barwach Derby County dość niespodziewanie pojawił się Kamil Jóźwiak. Skrzydłowy dostał szansę w końcówce meczu z QPR, lecz szału, delikatnie mówiąc, nie zrobił.
Włochy
W Serie A czyste konto zachowali Wojciech Szczęsny (2:0 Juventusu z Salernitaną) oraz Łukasz Skorupski (1:0 z Romą). Drugi z nich zasłużył na miano bohatera meczu z ekipą Jose Mourinho. Między słupkami szalał jak w transie - obronił sześć uderzeń i udowodnił, że w tym sezonie należy do czołowych golkiperów ligi. Zagrał na zero z tyłu po raz szósty w bieżących rozgrywkach. Lepszym wynikiem może się pochwalić tylko David Ospina z Napoli.
Pamiętacie, jak w ubiegłym roku na głęboką wodę został rzucony Sebastian Walukiewicz, który zaczynał przygodę z włoskim futbolem od rywalizacji przeciwko topowym drużynom? Teraz w jego buty wszedł Jakub Kiwior. Młodzieżowy reprezentant Polski zadebiutował w barwach Spezii i na start dostał rywali z najwyższej półki, bo piłkarzy Interu. Poszło mu średnio. Z jednej strony, w obronie dawał radę, nie bał się zdecydowanych, skutecznych interwencji. Zaliczył osiem wybić, dwa wybloki, dwa przechwyty, nie tracił piłek. Z drugiej strony, to właśnie on sprokurował rzut karny wykorzystany następnie przez Lautaro Martinez. W 56. minucie futbolówką odbiła się od ręki Kiwiora, a sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na “wapno”. Ogólnie jednak 21-latek może mieć nadzieję na regularne występy w swoim zespole. Każdy jakoś zaczynał.
W tym meczu zagrał też Arkadiusz Reca, ale Thiago Motta raczej nie był zadowolony z gry wypożyczonego z Atalanty Polaka, bo odesłał go na ławkę już w przerwie. Gorszy występ przydarzył się również Bartoszowi Bereszyńskiemu, którego Sampdoria uległa Fiorentinie (1:3). “Bereś” niefortunnie przyczynił się do trzeciego gola dla “Violi”, nieumyślnie powodując rykoszet, który umożliwił zdobycie bramki Ricardo Sottilowi.
Lepiej poszło za to Pawłowi Dawidowiczowi z Hellasu. Lider defensywy zespołu z Werony rozegrał znakomite zawody przeciwko Cagliari. Odnajdywał się w rozgrywaniu piłki, a przy tym trzymał w ryzach linię obrony. Czyste konto to w sporej mierze jego zasługa, a też niewiele zabrakło, by sam wpisał się na listę strzelców. To jest świetny, równy sezon w wykonaniu Dawidowicza.
Co jeszcze?
Arkadiusz Milik tym razem zaczął mecz Marsylii (1:0 z Nantes) od ławki rezerwowych. Jorge Sampaoli wpuścił go na murawę w 66. minucie, ale Polak niczym specjalnym się nie wyróżnił.
Po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją na boisku zameldował się Karol Fila z francuskiego Strasbourga. Dostał 20 minut w wysoko wygranym starciu z Bordeaux (5:2). Nie będzie mu łatwo wywalczyć miejsca w podstawowym składzie, ale oby z czasem łapał coraz więcej minut.
W poniedziałek grał Maciej Rybus, który jednak nie może zaliczyć wyjazdowego spotkania Lokomotiwu z Tułą (1:3) do udanych. Cała linia obrony “Parowozów” zawodziła, a “Ryba” dostał żółtą kartkę i zszedł z boiska w 60. minucie.
author picture

Mateusz Hawrot

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Oglądaj
Oglądaj
  • Nieszablonowi eksperci
  • Największa przestrzeń studyjna
  • Niebawem sporo nowych formatów
Źródło: własne

Dyskusja 15