Płaczący Cristiano Ronaldo, "zaskakujący" remis, bramkarz bez rękawic. Z czego pamiętamy Euro 2004?

Płaczący Cristiano Ronaldo, "zaskakujący" remis, bramkarz bez rękawic. Z czego pamiętamy Euro 2004?
Youtube
Autor: Dominik Budziński 10 kwi 2020 | 10:30
Panujący koronawirus zabrał nam tegoroczne mistrzostwa Europy. Podobno odda dopiero za rok, więc nie pozostaje nic innego, tylko powspominać trochę poprzednie rywalizacje o miano najlepszej reprezentacji na Starym Kontynencie. Dziś Euro 2004. Turniej pełen niespodzianek, emocji, pięknych bramek, łez szczęścia i rozpaczy. Żeby jednak nie zamieniać się w Wikipedię, wybraliśmy tylko te momenty, które najbardziej wryły się w pamięć.
Kolejność oczywiście całkowicie przypadkowa. Jeśli Wy zapamiętaliście portugalskie Euro z czegoś innego, dajcie znać w komentarzach. Działo się bowiem wtedy naprawdę sporo!

Dzielna Łotwa

Dziś reprezentacja Łotwy to najniższa europejska półka. Niech świadczy o tym chociażby bilans z ostatnich eliminacji do Euro 2020. Na koniec udało się sensacyjnie wygrać z Austrią, ale wcześniej było dziewięć porażek w dziewięciu meczach. Bilans bramek - 3:28.
Jednak kilkanaście lat temu rewelacyjni Łotysze dostali się na Euro, w grupie eliminacyjnej odprawiając z kwitkiem m.in. Polskę, później wygrywając też w barażach z Turcją. Sam występ na turnieju w Portugalii miał być prawdziwą wisienką na torcie, jednak dzielni podopieczni Aleksandra Starkovsa nie chcieli pełnić tam tylko roli statystów. Wstydu na pewno nie przynieśli. Zremisowali z Niemcami (0:0), a Czechom dali się przechytrzyć dopiero kilka minut przed końcem meczu (1:2). Tylko w starciu z Holandią nie mieli większych szans (0:3), ale “Oranje” byli wtedy w naprawdę dużym gazie.

“Niespodziewany" remis

W ostatniej kolejce grupy C spotkały się dwie skandynawskie ekipy - Dania i Szwecja. Obie miały wówczas po cztery punkty, trzecie Włochy zgromadziły z kolei dwa oczka. Remis 2:2 (lub wyższy) mógł sprawić, że to Duńczycy i Szwedzi na pewno awansowaliby do ćwierćfinału. No i można już się domyślić, jakim wynikiem mecz się zakończył.
W 89. minucie Mattias Jonson wyrównał stan rywalizacji na 2:2, co wyeliminowało z gry Italię, która akurat rzutem na taśmę pokonała Bułgarię. Sytuacja wzbudziła spory niesmak. Nie brakowało głosów, że dwie skandynawskie reprezentacje - kolokwialnie ujmując - ustawiły spotkanie. Głośno swoją wściekłość wyrażał chociażby Gianluigi Buffon, jednak nikomu w tym przypadku nigdy nie udowodniono żadnego przekrętu.

Czechy vs Holandia

Co to był za mecz! Co prawda obie drużyny pokazywały naprawdę ciekawy futbol przez cały turniej (zwłaszcza Czesi), ale gdy nasi południowi sąsiedzi stanęli w szranki z Holendrami, to zobaczyliśmy taki pokaz ofensywnego futbolu z obu stron, że oczy trzeba było przecierać ze zdumienia. “Oranje” szybko objęli prowadzenie za sprawą Boumy, a niedługo później na 2:0 podwyższył Van Nistelrooy. Po meczu? Nic bardziej mylnego.
Szybko kontakt Czechom dał Koller, natomiast w ostatnich 20 minutach ciosy zadali jeszcze Baros i Smicer. Faktem stał się piękny come back. Trzy punkty sprawiły, że podopieczni Karela Brücknera wygrali grupę z kompletem punktów. Holandia awansowała natomiast z drugiego miejsca.

“Zizou” Time

Pamiętacie grupowy mecz Francji z Anglią? Piłkarze znad Sekwany potwierdzili tego dnia, że nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. W 38. minucie wynik spotkania strzałem głową otworzył Frank Lampard, wykorzystując perfekcyjne dośrodkowanie Davida Beckhama. 0:1 na tablicy świetlnej widniało aż do doliczonego czasu gry. Wtedy sprawy w swoje ręce - a może bardziej nogi - wziął Zinedine Zidane.
Obecny szkoleniowiec Realu Madryt najpierw fantastycznie przymierzył z rzutu wolnego, a dwie minuty później pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Davida Jamesa na Thierrym Henrym. Warto wspomnieć, że golkiper Anglików został w tej sytuacji “wrzucony na konia” przez Stevena Gerrarda. Co chciał wtedy zrobić “Stevie”? Zostawiamy to do Waszej oceny.

Ricardo bez rękawic, Beckham w trybuny

I znów “Lwy Albionu” w roli głównej. Po raz kolejny jednak jako przegrani. Portugalia i Anglia zmierzyły się na etapie ćwierćfinału, a samo spotkanie bez wątpienia można uznać za jedno z najlepszych, jakie mieliśmy okazję oglądać na tamtym turnieju. Szybko na 1:0 trafił Michael Owen, a gospodarze musieli ruszyć do ataku. Swego dopięli dopiero w 83. minucie. Helder Postiga dostał świetne dośrodkowanie z lewej strony, dołożył głowę i było 1:1. Dogrywka.
W niej nie było czekania na karne. Nikt nie chciał tracić czasu. W 110. minucie przepięknie z dystansu przymierzył Rui Costa, doprowadzając Estadio da Luz do prawdziwej euforii. Jak się zaraz okazało, nieco zbyt wczesnej, bo pięć minut później Anglików do tlenu podłączył jeszcze Frank Lampard, który najlepiej odnalazł się w tłocznym polu karnym.
No i rzuty karne. Zaczął Beckham i… uderzył najgorzej jak mógł. Bardziej jakby grał w rugby, nie piłkę nożną. Niedługo później pomylił się jednak Rui Costa, dzięki czemu goście wrócili do gry. Walka nerwów trwała aż do siódmej serii. Wtedy broniący… bez rękawic Ricardo wyczuł intencje Dariusa Vassella. Po dramatycznej rywalizacji Portugalia awansowała do półfinału.

Początek wielkiej kariery

Na portugalskim Euro swoje pierwsze kroki w wielkim futbolowym świecie stawiał też Cristiano Ronaldo. Pierwsze dwa spotkania zaczynał jeszcze co prawda na ławce, wchodząc na murawę dopiero w drugiej części gry, ale później stał się podstawowym elementem układanki Luiza Felipe Scolariego.
19-letni wówczas Ronaldo dwa razy podczas Euro 2004 wpisał się na listę strzelców. Najpierw jako joker strzelił honorowego gola w grupowym starciu z Grecją, a na etapie półfinału otworzył wynik, gdy Portugalia walczyła z Holandią. Bardziej zapamiętamy go jednak z rzęsistych łez, jakie wylewał po przegranym finale. Wtedy jeszcze nie CR7, a CR 17.
Kto by wówczas pomyślał, że jesteśmy świadkami narodzin takiej legendy.

Skuteczna do bólu Grecja

No i na pewno pierwsze skojarzenie z rozgrywanym szesnaście lat temu Euro. Gdyby ktoś przed rozpoczęciem rywalizacji powiedział, że mistrzem zostanie Grecja, zostałby pewnie wzięty za wariata. A tak faktycznie było. Podopieczni Otto Rehhagela nie grali wtedy najprzyjemniejszego dla oka futbolu, ale byli do bólu skuteczni. Na otwarcie sensacyjnie pokonali gospodarzy, zaraz potem zremisowali z Hiszpanią, a grupę zakończyli niespodziewaną porażką z Rosją. Mimo wszystko udało im się awansować.
A w fazie pucharowej… trzy razy po 1:0. Niesamowity pragmatyzm. Najpierw z torbami puszczona Francja po golu niezawodnego Charisteasa, później Delas odesłał z kwitkiem rewelacyjnych Czechów, a w finale… któżby inny - Charisteas. Drugie zwycięstwo nad Portugalią. Tym razem mające jednak dużo większe znaczenie. O wiele bardziej sensacyjne.
Do dziś to chyba największy piłkarski szok XXI wieku, porównywalny może jedynie z mistrzostwem Leicester. Nikopolidis, Karagounis, Charisteas, Zagorakis. Nagle cała Europa poznała piłkarzy, którzy do tej pory raczej nie byli na świeczniku. Ostatni z wymienionych zajął nawet piąte miejsce w plebiscycie Złotej Piłki za rok 2004.

Milan Baros

Chociaż turniej miał wielu bohaterów, najwięcej po jego zakończeniu mówiło się chyba o rewelacyjnym Milanie Barosu, który został zresztą z pięcioma trafieniami królem strzelców. Ówczesny napastnik Liverpoolu miał wtedy formę życia, dzięki czemu na jakiś czas stał się jednym z popularniejszych piłkarzy na Starym Kontynencie.
Baros trafiał do siatki w każdym z czterech pierwszych meczów swojego zespołu, a na etapie ćwierćfinału ustrzelił nawet dwupak przeciwko Duńczykom. Powstrzymali go dopiero późniejsi triumfatorzy.
***
Był to niewątpliwie turniej magiczny. Znakomite mecze, rodzący się bohaterowie, nieoczekiwane zwroty akcji, sensacje, gęsto wylewane łzy. Pędząca po zielonych stołach “Roteiro”, niesamowity stadion w Bradze, ulokowany przy stromym, skalistym zboczu. Fajnie to wszystko powspominać.
Dominik Budziński
author picture

Dominik Budziński

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

600 PLN

Bonus powitalny 600 PLN. Superbet podwaja trzy pierwsze wpłaty nowych graczy

Dyskusja 6

11 kwi 2020 | 18:05
0
Co prawda moje zamiłowanie do futbolu i włoskiego calcio narodziło się w trakcie fazy pucharowej Euro 2000, ale tamten belgijsko-holenderski turniej pamiętam trochę przez mgłę, więc to właśnie Euro 2004 było dla mnie takimi premierowymi, w pełni świadomie przeżytymi Mistrzostwami Europy - od pierwszego do ostatniego meczu, w których zresztą rywalizowały te same drużyny. Starcia Czechów z Holendrami i Portugalczyków z Anglikami oczywiście niezapomniane. Warto też wspomnieć o zaciętej rywalizacji skandynawsko-włoskiej w grupie. Ogółem wówczas najlepszy futbol na Starym Kontynencie prezentowali nasi południowi sąsiedzi. Wygrała jednak wyrachowana Grecja Rehagela, ale dokonała tego historycznego wyczynu w pełni zasłużenie swoim ogromnym poświęceniem na murawie. W finale byłem właśnie za Helladą. 2004 był niesamowitym rokiem w piłce nożnej, biorąc jeszcze pod uwagę sensacyjne rozstrzygnięcia w Lidze Mistrzów.
10 kwi 2020 | 20:38
0
Nie pierdolcie, Ronaldo nie moze plakac, bo by sie mu tusz na rzesach rozmazal.
10 kwi 2020 | 18:03
0
Ja pamiętam jak miałem gdzieś z 11,12 lat grałem koło domu z kolegami mama kupiła mi koszulkę reprezentacji Portugalii z nazwiskiem Rui Costa i szczerze powiedziawszy kiedyś Rui Costa był moim ulubionym piłkarzem i chyba przez niego miałem wtedy duże zamiłowanie do kibicowania Portugalii , wtedy to oglądałem pierwszy raz w życiu turniej piłki nożnej wtedy tak bardzo nie interesowałem się futbolem dopiero po tym turnieju miałem więcej pasji i zainteresowania do futbolu .
Pamiętam oglądałem pierwszy mecz na turnieju kibicowałem tylko Portugalii nikomu więcej chciałem żeby wszystkich pokonała bo wtedy to była moja ulubiona drużyna no i Cristiano Ronaldo pierwszy raz oglądałem widziałem go w akcji wcześniej nic o nim nie słyszałem bo wtedy nie interesowałem się futbolem i mi się bardzo podobała jego gra,kozacka gra,szybka przekładanka nad piłką,rajdy, szybkość, efektowne przełożenie piłki z lewą na prawą nogę i na odwrót dzięki czemu potrafił łatwo zwięść rywala na lewą albo prawą stronę,zagrania piętą na pamięć , mnóstwo wymyślnych zagrań,kiwek w jego wykonaniu i to jeszcze w wieku 19 lat na tamtym turnieju to był chyba najlepszy zawodnik młodego pokolenia a jego wkład w sukces Portugalii (choć oczywiście srebro w tamtym czasach dla Portugalczyków było jak rozczarowanie) jest nie podważalny a on cały turniej zagrał bardzo dobrze albo świetnie ,widowiskowy styl.Greków to chyba najbardziej
nienawidziłem z całego turnieju za gówniany styl gry jaki prezentowali murarka całą jedenastką w polu karnym i jedna sytuacja w całym meczu która daje im zwycięstwo.
Ale trzeba przyznać ciężko było strzelić im gola nawet drużyny o olbrzymim potencjale ofensywnym mieli z tym problem jak Francja , Czechy, Hiszpania, Portugalia no i stałe fragmenty gry świetnie opanowane . Przyznam że kiedyś po tym przegranym finale z Grecją bardzo płakałem jak kibicowałem Portugalii i że wygrała jakaś gówniana Grecja ale to już przeszłość,a co do Ronaldo kiedyś grała Portugalia i Manchester United to kiedyś był mój ulubiony piłkarz , kibicowałem tylko temu klubowi i tej Portugalii bo mi się strasznie podobał ten jego kozacki styl gry pod publiczkę ale z czasem mi się jego gra nie podobała te jego cwaniakowate zagrania , cwaniactwo, kozactwo kim on nie jest, nie podobała mi się jego osobowość i jego styl życia i dlatego o 2009 kibicuję Barcelonie choć oczywiście szanuję dokonania Ronaldo w futbolu oraz to że napisał kawał historii w futbolu oraz to że jest już wielką legendą futbolu.
10 kwi 2020 | 12:14
0
Pamiętam, że nawet szkoda mi było wtedy Portugalii i całej Europy, która przegrała z raczkującym antyfutbolem.
10 kwi 2020 | 13:46
0
A my z Grecją wygraliśmy przed euro
10 kwi 2020 | 11:02
0
Płaczący Ronaldo? To równie dobrze może być EURO 2004, 2008, 2012, 2016
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

600 PLN

Bonus powitalny 600 PLN. Superbet podwaja trzy pierwsze wpłaty nowych graczy