Relacjonujemy ostatnie godziny zimowego okna transferowego!

Polacy zakładnikiem wyników. Z Holandią zagrali tak jak z Belgią. "Bardzo jednowymiarowi. Nie tędy droga"

Polacy zakładnikiem wyników. Z Holandią zagrali tak jak z Belgią. "Bardzo jednowymiarowi. Nie tędy droga"
własne
Autor: Marek Mizerkiewicz 12 Cze 2022 | 13:13
Jak Polska zdobyła punkt w starciu z faworyzowaną Holandią? Czy remis w tym spotkaniu oznacza, że “Biało-czerwoni” po blamażu w Belgii znacząco się poprawili? Analiza taktyczna pokazuje, że końcowy rezultat nie oddaje poziomu gry, do którego dąży kadra Michniewicza.
Dalsza część tekstu pod wideo
Zgodnie z przedmeczowymi założeniami, również Czesława Michniewicza, Holendrzy od pierwszej minuty starali się zdominować Polaków poprzez atak pozycyjny. ”Biało-czerwoni”, podobnie jak w spotkaniu z Belgią, przeciwstawiali się rywalom w niskim bloku obronnym. Przewag szukali w bocznych sektorach boiska, przesuwając się zgodnie z ruchem piłki. Często ośmiu z dziesięciu graczy z pola zawężało ustawienie względem osi środkowej, co miało utrudnić rozwinięcie ataków ”Oranje”.
Po stronie piłki (znów tak jak w meczu w Brukseli) swoją pozycję obniżał polski skrzydłowy, tutaj Przemysław Frankowski. Wówczas piłkarze Michniewicza występowali z piątką graczy w ostatniej linii obrony, dlatego wokół formacji pomocy powstawało więcej wolnej przestrzeni. Pozwalało to Holendrom posyłać wiele podań między polskie linie (tzw. progresywnych, zdobywających), których adresatami byli najczęściej Davey Klaassen oraz Memphis Depay. Środkowi pomocnicy reprezentacji Polski (tutaj Grzegorz Krychowiak) zostali wtedy postawieni przed dylematem w kryciu, ponieważ za ich plecami gotowych na otrzymanie futbolówki było kilku graczy w pomarańczowych strojach. Wobec tego zawodnicy Louisa van Gaala ze względną łatwością mijali kolejne linie pressingu Polaków - zupełnie jak Belgowie w środowy wieczór.
Reaktywna postawa graczy znad Wisły powodowała, że każdy spóźniony ruch w bloku mógł skutkować przedarciem się Holendrów pod samo pole karne. ”Pomarańczowi” wykorzystywali w tych chwilach m.in. swoje klasyczne rozegranie na trzeciego zawodnika. Każde kolejne podanie następowało po zmianie strefy, a ostatni, trzeci gracz w tej wymianie znajdował się najpierw najdalej od piłki, dlatego uwaga obrońców nie była początkowo na nim skupiona. W ten sposób gospodarze najczęściej zagrażali Polakom w prawym sektorze boiska i też wyprowadzili atak zakończony przyznaniem rzutu karnego. Wszystko to jednak nie byłoby możliwe bez rozszerzenia pola gry…
…które zapewniali dwaj holenderscy wahadłowi - Daley Blind i Denzel Dumfries. To właśnie oni wyjściowo obstawiali obie flanki, dając partnerom możliwość błyskawicznej zmiany strony gry. Jeśli taki atak został rozegrany w odpowiednim tempie, Polacy nie zdążyli jeszcze przeorganizować się w obronie.
Przyniosło to najgorsze możliwe konsekwencje, ponieważ w taki sposób Holendrzy zdobyli oba swoje gole w odstępie niecałych trzech minut. ”Biało-czerwoni” po oddaleniu zagrożenia spod własnej szesnastki wychodzili nieco wyżej, chcąc skrócić pole gry, lecz spójne ustawienie ”Oranje” pod linią piłki pozwalało im szybko ponawiać ataki. Miejsce na dośrodkowanie na lewej flance zyskiwał Blind, asystent przy pierwszym golu, a na prawej Dumfries, strzelec bramki wyrównującej stan rywalizacji. Należy również zaznaczyć, że w obu tych przypadkach - oraz wielu innych w trakcie meczu - Holendrzy atakowali światło bramki aż czterema zawodnikami, którym przeciwstawiała się taka sama lub mniejsza liczba polskich defensorów.
Polacy, pragnąc ograniczyć działania holenderskich wahadłowych, wycofywali często nawet obu skrzydłowych, Przemysława Frankowskiego i Nicolę Zalewskiego. W konsekwencji, polski blok obronny spłaszczał się, przestrzenie wokół środkowych pomocników zaczęły się powiększać…
…co przytomnie wykorzystywali ofensywnie usposobieni obrońcy ”Pomarańczowych”. Nathan Ake oraz Jurrien Timber wypełniali te miejsca, będąc zarazem blisko wykończenia ataków Holendrów. Ten drugi w 37. minucie oddał strzał na bramkę Łukasza Skorupskiego z ok. 20 metrów, co do złudzenia przypominało akcję zakończoną golem Leandra Dendonckera w meczu z Belgią.
Co więcej, wysokie pozycje defensorów gospodarzy sprawiały, że ”Oranje” mogli szybciej zorganizować się po stracie piłki. W przeciwieństwie do Polaków bronili do przodu, podczas gdy podopieczni Michniewicza kierowali się częściej w stronę własnej szesnastki. W dużej mierze wpływało to na przejście do ataku, ponieważ - po raz kolejny, jak w meczu z Belgią - Zalewski i Frankowski byli równie nisko ustawieni, co wtedy Szymański i Kamiński. Powodzenie nielicznych akcji zaczepnych Polaków zależne było głównie od jakości indywidualnej pierwszego z ww. duetów, któremu wsparcie w drugie tempo okazywali Bartosz Bereszyński i Matty Cash, autor gola na 0:1. W tym czasie Holendrzy zdążali już jednak powrócić połową swoich graczy do własnej ”bazy” defensywnej i ograniczyć gościom pole działania.
To właśnie pole, czyli wolna przestrzeń za wysoko ustawioną linią obrony (i plecami wahadłowych) była głównym celem ataków ”Biało-czerwonych”. Aby to wykorzystać, potrzebny był jednak tak samo wysoki odbiór piłki. Na połowie Holendrów Polacy ledwie dwukrotnie podjęli takie próby, z czego jedna zakończyła się kontratakiem zakończonym bramką. Można było wtedy zaatakować większą liczbą graczy, nawet w równowadze liczebnej, co z perspektywy drużyny broniącej stanowi sytuację niepożądaną.
Przejęcie piłki z dala od własnej bramki niesie ze sobą ryzyko odsłonięcia stref największego zagrożenia, lecz należy stwierdzić, że w dzisiejszej piłce nożnej zdecydowanie większym ryzykiem jest brak podjęcia ryzyka. Zaawansowanie taktyczne większości zespołów pozwala im kontrolować grę z piłką oraz bez niej, jednocześnie narzucać rywalom własne warunki gry i tworzyć kolejno sytuacje strzeleckie (xG, gole oczekiwane Holandii i Belgii). Piłkarze Czesława Michniewicza wydają się bardzo jednowymiarowi, nastawieni głównie na jedną z czterech faz gry (obrona, przejście do ataku, atak, przejście do obrony), które w ich przypadku są od siebie odizolowane. Tymczasem akcje bramkowe Polaków, choć nie były często powtarzane w czasie meczu, jasno wskazują, że droga w rozwoju drużyny, a następnie do zwycięstw, wiedzie obecnie przez własną aktywność, a nie jedynie reakcję na działania rywali.
author picture

Marek Mizerkiewicz

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Strzelcy - Liga Narodów UEFA

Strzelcy

Bukmacherzy

Reklama
STS
1660 PLN

100 PLN zakład bez ryzyka, trzy pierwsze wpłaty z bonusem łącznym 1500 PLN i 60 PLN za wykonanie zadań

Więcej o bonusie: STS kod promocyjny
Fortuna
635 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład BEZ OBROTU! Zwrócone środki można od razu wypłacić. Do tego 20 PLN za darmo i 15 PLN freebet 

Więcej o bonusie: Fortuna kod promocyjny
Superbet
3755 PLN

Zwrot do 3500 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 35 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Więcej o bonusie: Superbet kod promocyjny
Betclic
200 PLN

Zwrot do 200 PLN (cashback) w postaci freebetu na pierwszy kupon. Kod rejestracyjny: MECZYKI

Więcej o bonusie: Betclic kod promocyjny

Dyskusja 0

Strzelcy - Liga Narodów UEFA

Strzelcy

Bukmacherzy

Reklama
STS
1660 PLN

100 PLN zakład bez ryzyka, trzy pierwsze wpłaty z bonusem łącznym 1500 PLN i 60 PLN za wykonanie zadań

Więcej o bonusie: STS kod promocyjny
Fortuna
635 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład BEZ OBROTU! Zwrócone środki można od razu wypłacić. Do tego 20 PLN za darmo i 15 PLN freebet 

Więcej o bonusie: Fortuna kod promocyjny
Superbet
3755 PLN

Zwrot do 3500 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 35 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Więcej o bonusie: Superbet kod promocyjny
Betclic
200 PLN

Zwrot do 200 PLN (cashback) w postaci freebetu na pierwszy kupon. Kod rejestracyjny: MECZYKI

Więcej o bonusie: Betclic kod promocyjny