Przyszłość Realu Madryt. Następca Courtois coraz lepszy. Co zrobi latem? "W klubie wszyscy go chwalą"

Przyszłość Realu Madryt. Następca Courtois coraz lepszy. Co zrobi latem? "W klubie wszyscy go chwalą"
Lina Reshetnyk / Shutterstock.com
Autor: Tobiasz Kubocz 20 maj 2022 | 09:33
Przeżywa najtrudniejsze chwile jako człowiek, obywatel Ukrainy, myśląc o rodzinie i znajomych walczących o wolność, a jednocześnie na boisku pokazuje pełnię klasy mimo niewielkiego doświadczenia i statusu zmiennika. Andrij Łunin z Realu Madryt to bramkarz znacznie większy od tego, co sugerują statystyki.
Real Madryt ma w składzie wielu wspaniałych zawodników, ale niektórym talentom często trudno przebić się do pierwszej drużyny. Nie otrzymują minut, których potrzebują. Nie z własnej winy, ani nawet z powodu mało elastycznego sztabu trenerskiego. Więc dlaczego? Po prostu ze względu na jakość pierwszej jedenastki i z natury na fakt, jak duże jest oczekiwanie wygrywania każdego meczu, kolekcjonowania każdego trofeum.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na potwierdzenie tego wystarczy zaprezentować przykład Andrija Łunina. Młody bramkarz z Ukrainy otrzymał w tym sezonie zaledwie kilka szans, ponieważ jest zmiennikiem najlepszego fachowca na tej pozycji na świecie, Thibaut Courtois.

Transfer na lata

Lato 2018 w Madrycie przebiegało w dobrej atmosferze. Chociaż “Los Blancos” stracili Cristiano Ronaldo, to byli pewni, że następne sezony i tak będą należały do nich. W końcu po raz trzeci z rzędu wygrali Ligę Mistrzów, a do tego podpisali długoletnią umowę z bohaterem ostatniego finału LM, Garethem Bale’em. Pion sportowy mógł zająć się kompletowaniem “gwiazd przyszłości”. To wtedy przyszedł Vinicius, do tego Brahim Diaz, a z Realu Sociedad udało się wyjąć Alvaro Odriozolę. Zupełnie bez rozgłosu w tym mercato przeszedł jeszcze jeden transfer. Zaledwie 19-letniego Andrija Łunina z Zorii Ługańsk. Madrytczycy zapłacili za niego 8,5 miliona euro.
Teraz, po niespełna czterech latach, życie Ukraińca stanęło na głowie. Jego były klub szuka miejsca, gdzie mógłby rozgrywać mecze w europejskich pucharach, bo miasto przeszło w ręce separatystycznej republiki, a de facto kontrolują je najeźdźcy z Rosji. Piłkarz znajduje się w bezpiecznym miejscu, w Madrycie, w kadrze jednej z najsilniejszych drużyn na świecie, w marce samej w sobie. Mimo to jego kariera nie postępuje tak, jakby mógł sobie wcześniej wyobrażać.
Od momentu przybycia do Hiszpanii rozegrał zaledwie 33 mecze, a większość w barwach innych ekip. “Królewscy” wypożyczali go do Leganes (siedem występów), Realu Valladolid (dwa) i Realu Oviedo (20). Wszędzie otrzymywał komplementy za postawę w bramce. Ale oczywistym było, że w żadnym z tych miejsc nie mógł pozostać na dłużej. Markę wyrobił sobie w 2019 roku na mistrzostwach świata U-20, które Ukraina wygrała, a Łunin otrzymał Złote Rękawice dla najlepszego bramkarza turnieju.
W tym sezonie sprawę postawiono jasno. Miał być numerem dwa, pierwszym do wejścia na boisko w przypadku absencji Courtois. Przygotowując się do gier w Copa del Rey, Carlo Ancelotti powiedział mu prywatnie w styczniu (później zrobił to publicznie przed kamerami), że Ukrainiec zasługuje na więcej szans. Nie otrzymał ich za wiele. Trener dał mu tylko 90 minut przeciwko Alcoyano i 120 w 1/8 finału z Elche. W ćwierćfinale Włoch ponownie postawił na Courtois.
Dopiero po zapewnieniu sobie mistrzostwa “Carletto” znów zwrócił się do Łunina. Niedawno ukraiński golkiper wyszedł na derbowe starcie z Atletico, gdzie wpuścił jednego gola, z rzutu karnego. Zaś przeciwko Cadiz CF w ostatniej kolejce Łunin był najlepszy na boisku. Wprawdzie sprowokował jedenastkę, faulując Alvaro Negredo, ale po chwili obronił rzut karny wykonany przez doświadczonego napastnika. To zresztą specjalista od powstrzymywania wykonawców stałego fragmentu z jedenastu metrów. W całej swojej karierze bronił co drugi taki strzał. Jego potencjał nie pozwala, by marnował się na ławce rezerwowych. Tego rodzaju diament musi się rozwijać.

Profesjonalista i pracuś

W klubie wszyscy go chwalą. Mówią, że należy do nielicznych, którzy pracują najciężej i że mimo braku możliwości regularnej gry, bez problemów przykłada się do wszystkich ćwiczeń, nie pozwalając sobie nawet na jeden niepotrzebny, zły gest. Pokora, praca i cierpliwość. Zdarzało się, że przyjeżdżał do Valdebebas, kompleksu treningowego Realu, nawet gdy drużyna miała wolne, co świadczy o jego zaangażowaniu. W domu zaś utrzymuje ścisłą dietę. “Marca” raportowała, że w mieszkaniu Andrija nie ujrzymy ani gazowanych napojów, ani słodyczy.
W jego przygotowanie włożono również wiele pracy w sferze psychologicznej, mentalnej. Życie w cieniu Courtois, najlepszego na świecie bramkarza, nie może być łatwe. Do tego dochodzi trener, który nigdy nie przywiązywał wagi do rotacji, zwłaszcza na tak wrażliwej pozycji. Rosyjska inwazja także nie ułatwia zadania, a przecież mamy do czynienia nadal z zawodnikiem młodym, 23-letnim. Dlatego bacznie przygląda mu się El Presidente. Florentino Perez nie pomoże Andrijowi w kwestii sportowej, ale zaopiekuje się w każdy inny sposób. Zatroszczył się o rodzinę Łunina, ale też aktywnie angażuje się w Hiszpanii w różne akcje mające na celu złagodzenie skutków putinowskiej agresji na tyle, na ile to możliwe.
Sam piłkarz skupił się na akcjach pomocowych, zbierając żywność, lekarstwa i odzież, które wysyła z Madrytu. Wsparcie przychodzi również ze strony kolegów z szatni. Chociaż jego wpływ na osiągnięcia zespołu jest marginalny, czuje się pełnoprawnym członkiem zwycięskiego teamu. Casemiro, Modrić, Vinicius - wszyscy chętnie robili sobie z nim zdjęcia, gdy podczas mistrzowskiej fety na Plaza de Cibeles paradował z ukraińską flagą.
Rywalizacja z Courtois to nie podkładanie sobie świń, wręcz przeciwnie. Belg traktuje Andrija niemal jak syna. Gdy z powodu Covid-19 niedostępny był trener bramkarzy, to właśnie Thibaut prowadził sesję treningową. I wskazywał Łuninowi, co powinien poprawić, jak lepiej się ustawiać. A po świetnym spotkaniu z Cadiz, nie kto inny jak właśnie Thibaut pierwszy pospieszył z gratulacjami w mediach społecznościowych.

Adios Madryt? Jeszcze nie

Co dalej? Łunin wie, na jakim tkwi gruncie. Nie domaga się częstszych występów, ani jasnego podziału minut między numerami jeden i dwa. Musi nadal cierpliwie czekać i nabywać doświadczenia. Jest niemal pewne, że kolejny sezon znów spędzi na wypożyczeniu. Real może się spodziewać mnóstwa ofert, dlatego sztab z piłkarzem muszą zasiąść do rozmów i przeanalizować każdą opcję. Andrij jest otwarty na zmianę otoczenia (prawdopodobnie zostanie w La Liga), ale nie chce porzucać “Królewskich” na stałe. Opuszczenie Estadio Santiago Bernabeu dla nikogo nie było łatwe.
Trener Ancelotti i zarząd są bardziej niż zadowoleni z jego postępów, rozumiejąc też sytuację, w jakiej się znajduje. Łunin prawdopodobnie osiągnął odpowiedni poziom, by być starterem Realu w epoce przed Courtois lub post-Casillas, kiedy nie było tak wielkiej konkurencji. Teraz pozostaje mu czekać na “brzydkie” starzenie się Belga, ale nie powinien tego robić na ławce rezerwowych.
Tu sztab widziałby kogoś, kto najlepsze momenty kariery ma za sobą, a jednocześnie nie odbiegałby bardzo poziomem, gdyby awaryjnie musiał zastąpić Courtois. Dlatego media donoszą, że Łunin zasili któregoś z hiszpańskich beniaminków, a Real zgłosi się po Davida Ospinę z Napoli, którego Carlo Ancelotti bardzo dobrze zna i ceni. Na Andrija przyjdzie jeszcze czas i wszyscy na Bernabeu wiedzą, że latem powie “zaraz wracam”, a nie “żegnajcie”.

Tobiasz Kubocz

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne