Nadchodzące
Ważne
Koniec
W trakcie
Nadchodzące

Rusza Liga Europy lub, jak kto woli, Puchar Pocieszenia. Czy da się ją wygrać, nie grając w Lidze Mistrzów?

Liga Europy
Źródło zdjęcia: Ververidis Vasilis/Shutterstock

Już dzisiejszego wieczora startuje następna edycja uboższej krewnej Champions League, czyli Liga Europy. No właśnie! Czy rzeczone rozgrywki rzeczywiście są szansą dla drużyn pochodzących z teoretycznie gorszych piłkarskich regionów? A może to pic na wodę, zasłona dymna, fotomontaż? Na łamach naszego serwisu postanowiłem wziąć na tapet system, który w pewnych strukturach jest konstrukcją wadliwą.

Transformacja profilu rywalizacji na – nazwijmy to umownie – zapleczu Ligi Mistrzów przeprowadzona przed sezonem 2009/10 miała zwiększyć możliwość zaprezentowania się na arenie europejskiej słabszym futbolowym firmom, przecierając im szlaki do fazy grupowej międzynarodowych salonów. Prestiż? Pięknie brzmi. Promocja piłki nożnej? Sztampowe i jednocześnie flagowe zawołanie przy każdej inicjatywie UEFA. Dwa słowa: mydlenie oczu!

Owszem, eksperyment w pewnym stopniu wypalił, bo przez dekadę dużo prowincjonalnych zespołów zakwalifikowało się do współzawodnictwa na poziomie grupowym, ale kiedy zatopimy wzrok nieco głębiej, za kulisy pucharowych zmagań, sytuacja nie wygląda wcale tak różowo. Mamy do czynienia z iluzją. Im bardziej wytężamy ślepia na to, kto awansował do jesiennych meczów Ligi Europy, tym mniej dostrzegamy ekipy, które są realnymi zwycięzcami, zanim jeszcze usłyszymy dźwięk pierwszego gwizdka.

Puchar pocieszenia

Nowoczesny schemat rozgrywania spotkań eliminacyjnych sprawił, że dotychczas wyboista droga do wielkiej – a przynajmniej większej – piłki stała się łatwiejsza dla klubów z niezbadanych zakątków Starego Kontynentu. Nazwy drużyn, których nawet świetnie poinformowany zjadacz futbolowego chleba nie znał na co dzień, zaczęły szturmem dochodzić do głosu. I choć bez sukcesów, odcisnęły ślad na mapie piłkarskiej Europy, czy też w świadomości cenionych ekspertów.

Wręczane od prawie dekady trofeum jest określane mianem nagrody pocieszenia. Takim pluszowym misiem, żeby dziecko nie płakało, gdy na ziemię upadnie mu wata cukrowa w wesołym miasteczku. Tak, dawniejszy Puchar UEFA to milutkie i przytulne wesołe miasteczko, w którym atrakcja goni atrakcję. Showbiznes z niższej półki. Bo show zapewnia cyrkowa trupa drugorzędnych zawodników, natomiast karuzela finansowa kręci się w najlepsze.

Oczywiście mam na myśli, że niektóre kluby w ogóle odpuszczają walkę na zapleczu Champions League, wystawiając często drugi garnitur graczy, bądź lekceważąc oponentów, z którymi skojarzył ich układ drabinki albo ślepy los. Najprostszym przykładem z brzegu jest Liverpool odpadający ze Sportingiem Braga w 2011 roku. Gdzie Rzym, gdzie Krym? Przecież „The Reds” są klubem z wyrobioną renomą, a Braga tylko portugalskim średniakiem.

Wiem, że Sporting dotarł wtedy do finału Ligi Europy, co wyłącznie potwierdza moją tezę, że ekipa z Anfield kompletnie zignorowała rangę zawodów. Ot, coś tam kopią, to i my pokopiemy w ramach przygotowań przed nadchodzącą weekendową potyczką w Premiership. Nie podoba mi się tego rodzaju olewanie (mogliby chociaż poudawać, że im zależy), aczkolwiek z drugiej strony… Takie podejście, jaki turniej.

Liga słabszych mistrzów

Jest również liczna grupa klubów, które skrzętnie wykorzystały nadarzającą się okazję, aby pokonać aroganckich gigantów futbolu, powalczyć o jak najwyższą stawkę, ukłonić się europejskiej piłce nożnej i powiedzieć: „Dzień dobry, Czechu jestem”. Nie mówię tutaj o paralitycznych próbach podbicia futbolowego światka przez polskie zespoły, choć zdarzały się przełomy, prawię o naszych południowych sąsiadach, którzy skrupulatnie ustosunkowali się do nowego formatu.

Jeżeli dołożymy do tego wtorkowy bramkowy remis Slavii Praga z Interem w Mediolanie, to naprawdę bajka. Wracając do kwestii przewodniej, przeanalizowałem triumfatorów wszystkich odsłon Ligi Europy i doszedłem do jednego wniosku. Nieistotne kto będzie walczył, nieważne z jaką intensywnością, ostatecznie puchar i tak powędruje w ręce drużyny reprezentującej najmocniejsze klasy rozgrywkowe.

W trakcie dziesięciu kampanii trofeum sześciokrotnie zgarniali przedstawiciele hiszpańskiej Primera Division, trzy razy sięgały po nie drużyny angielskiej Premier League i zaledwie w jednym przypadku trafiło ono do FC Porto. Jasne, na przestrzeni lat na szczeblu finału meldował się Ajax Amsterdam lub Dnipro Dniepropetrowsk, lecz 90% pucharów paradoksalnie zdobyli reprezentanci potężnych piłkarskich lig.

Czarnoksiężnik Emery

Interesującym faktem jest, że tytuł mistrzów Ligi Europy aż czterokrotnie padał łupem ekip, które pożegnały się z fazą grupową Champions League, ale zajęły trzecie miejsce, gwarantujące im udział w 1/16 wiosennych meczów pucharowych na zapleczu Ligi Mistrzów.

Istnym czarnoksiężnikiem zaklinania „drugorzędnych” rozgrywek został trener Unai Emery, który trzy razy z rzędu kończył sezon z trofeum na koncie. Poza tym prowadzone przez niego zespoły awansowały po kolejnym razie: do finału, do półfinału i raz do ćwierćfinału, kiedy w 2010 roku sprawował funkcję szkoleniowca Valencii CF.

Wśród faworytów do ostatecznego triumfu w inaugurującej dziś sezon Lidze Europy będą bez dwóch zdań takie marki jak: Manchester United, Arsenal FC, Lazio Rzym czy AS Roma. Należy przy tym pamiętać o tzw. „spadkowiczach” z Champions League, w gronie których mogą znaleźć się równie silni potentaci, np. Bayer Leverkusen, Inter Mediolan, Olympique Lyon, Borussia Dortmund, Valencia, a nawet trimfator z ubiegłego roku - Chelsea Londyn.

Apokalipsa 2021

Gdy UEFA poinformowała za pośrednictwem swojej oficjalnej strony, że od 2021 roku szykują się rewolucyjne zmiany w schemacie Ligi Europy, złapałem się za głowę. Już nie 48 osiem, lecz 32 klubowe drużyny będą toczyły batalie o palmę pierwszeństwa w Lidze Europy na nowopowstałych zasadach.

Tę pigułkę zdołałem przełknąć z wielkim trudem, lecz kiedy zobaczyłem, że celem włodarzy będzie stworzenie czegoś na wzór starego Pucharu Zdobywców Pucharów pod nazwą Europa Conference League, zamówiłem u znajomego barmana jeszcze kolejkę.

Nie da się uciec od przeświadczenia, że obecnie europuchary są rozgrywkami dla bogatych, którzy pragną być jeszcze bogatsi. System rozgrywek, czy to LM czy to LE, jest ułożony w ten sposób, aby w decydującej fazie uczestniczyło jak najmniej tych "maluczkich". Cała eliminacyjna sieć jest zorganizowana w niewiadomo jakim celu. Europejskie puchary na kilometr cuchną komercją.

Biorąc pod uwagę Ligę Mistrzów, Ligę Europy oraz świeże ECL, w sumie w europejskich pucharach od 2021 roku wystąpi aż 96 drużyn. Wszystkie finały zorganizowane zostaną w jednym tygodniu. Zwycięzca nowych rozgrywek będzie znany w środę, Ligi Europy w czwartek, zaś Ligi Mistrzów w sobotę.

Publiczność poderwała się z krzesełek, rozległy się gromkie brawa pod adresem sterników UEFA, eksperci zaczęli pisać psalmy pochwalne ku ich czci, bo przecież robią wszystko, żeby umożliwić maluteńkim klubom zaistnienie na olbrzymiej futbolowej estradzie. Założę się o butelkę burbona, że monopol na panowanie ekip z Anglii, Hiszpanii, Niemiec, Włoch oraz Francji nie zostanie przełamany.

Powód jest prosty, aż pozwolę sobie zacytować śp. Janusza Wójcika: „Kasa, misiu, kasa”. Nazwijcie mnie sceptykiem, ale moim skromnym zdaniem to następny krok w kierunku zagłady. Jednak w swoim życiu już dwa razy przeżyłem koniec świata, więc apokaliptyczne plany europejskiej federacji też przetrwam. Czego życzę również sympatykom piłki nożnej.

Mateusz Połuszańczyk

Źródło: własne
Wszystkie

Sportbuzz

Dyskusja

17
29 wrz 2019 | 17:14
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
ale jaja - ktoś chce zarobić kasę na piłce...
jak chcecie oglądać piłkę w której nie rządzą pieniądze to zapraszam na ligę akademicką albo inną ligę 6-tek.. jak poziom za niski i chcecie oglądac zawodówców to przestańcie narzekać że ci zawodowcy grają za pieniądze i że kluby chcą te pieniadze zarabiać żeby płacić tym zawodowcom..
polskie kluby nie grają w LM nie dlatego że ktoś im zabrania, tylko dlatego że są SŁABE ..
To że najleposze kluby grają w fazie pucharowej to chyba normalne, problemem jest paradoksalnie ten drugi koniec - gdzie jakies kluby z d**py wygrywają po sałbych meczach albo remontady od 4-0 w 15minut - bo to są mecze USTAWIANE poza boiskiem - to zabija futbol, a nie to że mocne drużyny grają z mocnymi drużynami, a my polaczki chcielibysmy zeby grali z nami
20 wrz 2019 | 13:58
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
lepiej by było wtorek-czwartek-sobota
19 wrz 2019 | 19:03
+16
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Widzę, że przeważająca część komentujących nie wie co oznacza sarkazm i ironia. Jeden z lepszych tekstów o europejskich rozgrywkach jaki pojawił się ostatnio na łamach naszych piłkarskich portali. No, ale jeżeli ktoś preferuje styl "Weszło", to raczej tej publikacji nie doceni. Pozdrawiam autora.
19 wrz 2019 | 18:50
-4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
następnym razem popros barmana zeby Ci nie pozwolil pisac przy barze tylko najpierw idz do domu i sie wyspij...
19 wrz 2019 | 18:32
(Edytowany)
W prawdzie nie jestem fanem tychże rozgrywek (zresztą wspominałem już o tym nie raz), ale nie mniej uważam, że co by o nich nie mówić to jednak LE przynajmniej jako tako spełnia swoją rolę... Nie oszukujmy się. Głównym założeniem LE miała być szansa pokazania się/odniesienia sukcesu tym mniejszym, biedniejszym klubom ze słabszych piłkarsko federacji. No i w sumie to się udaje. Przecież sezon w sezon już w samej fazie grupowej mamy całą gamę mniejszych i słabszych klubów piłkarskich z takich samych federacji... Co więcej, ich występy często wcale nie kończą się na tym etapie rozgrywek ale przynajmniej na wyjściu z grupy a często nawet na dojściu do jakiejś dalekiej fazy całego turnieju... Przecież oprócz wspomnianych w artykule zaskakujących finalistów LE jak Braga czy Dnipro, tak w zeszłym sezonie szalały Slavia Praga czy Dinamo Zagrzeb (zdaje się obaj doszli do ćwierćfinałów). Jeszcze sezon wcześniej zdaje się w półfinale oparł się FC Salzburg... A z grup regularnie wychodzą też chociażby Karabach, Ludogorets czy Viktoria Pilzno... Oczywiście nie są to kluby anonimowe czy całkiem ogórkowe ale faktem jest, że w LE przynajmniej potrafią coś osiągnąć/pokazać podczas gdy zazwyczaj ich udział w LM ogranicza się do statystowania w grupach... Oczywiście zupełnie inną sprawą jest, że sukcesy mniejszych w LE nie wynikają z ich siły a bardziej z tego, że dla prawdziwych faworytów rozgrywki te zaczynają się (jeśli w ogóle się zaczynają XD) gdzieś tak od fazy cwierć/półfinałów... No a nie oszukujmy się jak LE się zacznie dla gigantów to tak naprawdę rzadko kiedy ten mniejszy klub mam realną szansę w rywalizacji i właśnie dlatego mimo wszystko zazwyczaj LE wygrywa któryś klub z topu (chodzi mi przynajmniej o federację)... Konkludując uważam, LE za wręcz genialne posunięcie ze strony UEFY... Z jednej strony te mniejsze kluby faktycznie dostają się do LE, grają w niej całkiem dobrze, dochodzą całkiem daleko a co za tym idzie dostają szansę gry w co by nie było jednak Europejskich pucharach, szansę pokazania się, a przy okazji złudną nadzieję (zazwyczaj) na końcowy tryumf... Z drugiej strony zazwyczaj mimo wszystko zazwyczaj wygrywa jednak jakaś drużyna z federacji Top 5 i kasa się zgadza i mamy upieczone dwie pieczenie na jednym ogniu...
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
W prawdzie nie jestem fanem tychże rozgrywek (zresztą wspominałem już o tym nie raz), ale nie mniej uważam, że co by o nich nie mówić to jednak LE przynajmniej jako tako spełnia swoją rolę... Nie oszukujmy się. Głównym założeniem LE miała być szansa pokazania się/odniesienia sukcesu tym mniejszym, biedniejszym klubom ze słabszych piłkarsko federacji. No i w sumie to się udaje. Przecież sezon w sezon już w samej fazie grupowej mamy całą gamę mniejszych i słabszych klubów piłkarskich z takich samych federacji... Co więcej, ich występy często wcale nie kończą się na tym etapie rozgrywek ale przynajmniej na wyjściu z grupy a często nawet na dojściu do jakiejś dalekiej fazy całego turnieju... Przecież oprócz wspomnianych w artykule zaskakujących finalistów LE jak Braga czy Dnipro, tak w zeszłym sezonie szalały Slavia Praga czy Dinamo Zagrzeb (zdaje się obaj doszli do ćwierćfinałów). Jeszcze sezon wcześniej zdaje się w półfinale oparł się FC Salzburg... A z grup regularnie wychodzą też chociażby Karabach, Ludogorets czy Viktoria Pilzno... Oczywiście nie są to kluby anonimowe czy całkiem ogórkowe ale faktem jest, że w LE przynajmniej potrafią coś osiągnąć/pokazać podczas gdy zazwyczaj ich udział w LM ogranicza się do statystowania w grupach... Oczywiście zupełnie inną sprawą jest, że sukcesy mniejszych w LE nie wynikają z ich siły a bardziej z tego, że dla prawdziwych faworytów rozgrywki te zaczynają się (jeśli w ogóle się zaczynają XD) gdzieś tak od fazy cwierć/półfinałów... No a nie oszukujmy się jak LE się zacznie dla gigantów to tak naprawdę rzadko kiedy ten mniejszy klub mam realną szansę w rywalizacji i właśnie dlatego mimo wszystko zazwyczaj LE wygrywa któryś klub z topu (chodzi mi przynajmniej o federację)... Konkludując uważam, LE za wręcz genialny pomysł ze strony UEFY... Z jednej strony te mniejsze kluby faktycznie dostają się do LE, grają w niej całkiem dobrze, dochodzą całkiem daleko a co za tym idzie dostają szansę gry w co by nie było jednak Europejskich pucharach, szansę pokazania się, a przy okazji złudną nadzieję (zazwyczaj) na końcowy tryumf... Z drugiej strony zazwyczaj mimo wszystko zazwyczaj wygrywa jednak jakaś drużyna z federacji Top 5 i kasa się zgadza i mamy upieczone dwie pieczenie na jednym ogniu...
21 wrz 2019 | 10:25
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Dodam tutaj bo postarałeś się że jest to szansa dla samych zwodników na np. transfer do lepszej druzyny jeśli się pokażą z lepszej strony bo nie czarujmy się Liga Europy to poligon dla skautów itp itd.
19 wrz 2019 | 18:27
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Jak dla mnie mogliby zaorac te całe puchary bo i tak nie ma to sensu, albo zmienić nazwę, bo to żadna liga mistrzów. Mam nawet lepszy pomysł, niech od razu w niej występują, Real, Barca, City, Liverpool, Bayern, Juve, Atletico i Borussia, reszta drużyn i tak nie ma szans zwyciężyć tej "ligi mistrzów", a resztę dziadów niech się bije o Ligę Europy.
21 wrz 2019 | 10:29
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Tottenham finalista zeszłoroczny, Ajax półfinał... W 2018 Roma półfinał. Są kopciuszki w tych zestawieniach nie ma dużo fakt ale dochodzą nieco "mniejsze" drużyny do niezłych wyników więc aż tak źle nie jest a teraz z VARem kto wie bo nie będzie aż tak stronniczo na korzyść tych klubów które wymieniłeś.
19 wrz 2019 | 17:44
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Emery w sezonie 2018/2019 dotarł do półfinału? Ciekawe. Bałem się, że Arsenal przegrał finał a tu taka niespodzianka. Brawo Panie "redaktorze".
19 wrz 2019 | 18:16
(Edytowany)
A widzisz tam gwiazdkę i sprawdziles kiedy był wrzucony tweet?
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
A widzisz tam gwiazdkę i sprawdziles kiedy był wrzucony tweet? EDIT: faktycznie w artykule jest przepisane z tweeta, amatorka.
19 wrz 2019 | 18:44
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Oczywiście, że widziałem gwiazdkę. Ale do niczego się ona nie odnosi w artykule.
19 wrz 2019 | 17:22
(Edytowany)
'w swoim życiu już dwa razy przeżyłem koniec świata'
Koniec świata jest średnio co 4-5 lat, więc pan... wróć, tj kolega redaktor chyba jeszcze dość młody.
To był kącik humorystyczny, a teraz na poważnie.
Przeczytałem do końca i nie za bardzo ogarniam o co w ogóle chodzi autorowi, serio. Że w LM gra najwięcej drużyn z najsilniejszych lig? Że najsłabsi nie dostają z urzędu miejsca w elitarnych rozgrywkach? Że taki obrót kasy tam jest? No i o jakiej zagładzie mowa? Oczywiście można by drużynom z takich lig jak polska, luksemburka, litewska itp, ale to by tylko zaniżyło poziom tych rozgrywek. Osobiście wolę oglądać w LM czwartą drużynę z ligi angielskiej, hiszpańskiej włoskiej czy niemieckiej niż mistrzów lig piłkarskiego trzeciego świata, bo to po prostu gwarantuje wyższy poziom i mniejsze dysproporcje między drużynami.
Dalej, dla takich klubów jak Chelsea, MU czy obecne Atletico LE to faktycznie tylko puchar pocieszenia, ale już dla Sevilli czy Fulham nie jest to 'jakiś tam puchar 2 kategorii' tylko międzynarodowe rofeum i powód do radości, więc nie zgadzam się z krytyką faktu, że LE i tak wygrywają głównie kluby z topowych lig. Aczkolwiek rozumiem (przynajmniej to jedno) co autor chciał przekazać i dlatego uważam, że ta cała LE2 będzie miała sens wyłącznie jeśli będą mogły w niej grać kluby z lig zajmujących w rankingu UEFA powiedzmy poniżej 15 albo 20 miejsca, bo jak takiej Romie albo Borussi Moenchengladgach powinie się noga w eliminacjach LE albo LM to i tak pozamiatają tą LE2 i i tak puch powędruje do którejś topowej ligi.
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
'w swoim życiu już dwa razy przeżyłem koniec świata'
Koniec świata jest średnio co 4-5 lat, więc pan... wróć, tj kolega redaktor chyba jeszcze dość młody.
To był kącik humorystyczny, a teraz na poważnie.
Przeczytałem do końca i nie za bardzo ogarniam o co w ogóle chodzi autorowi, serio. Że w LM gra najwięcej drużyn z najsilniejszych lig? Że najsłabsi nie dostają z urzędu miejsca w elitarnych rozgrywkach? Że taki obrót kasy tam jest? No i o jakiej zagładzie mowa? Oczywiście można by dawać udział w LM bez eliminacji drużynom z takich lig jak polska, luksemburka, litewska itp, ale to by tylko zaniżyło poziom tych rozgrywek. Osobiście wolę oglądać w LM czwartą drużynę z ligi angielskiej, hiszpańskiej włoskiej czy niemieckiej niż mistrzów lig piłkarskiego trzeciego świata, bo to po prostu gwarantuje wyższy poziom i mniejsze dysproporcje między drużynami.
Dalej, dla takich klubów jak Chelsea, MU czy obecne Atletico LE to faktycznie tylko puchar pocieszenia, ale już dla Sevilli czy Fulham nie jest to 'jakiś tam puchar 2 kategorii' tylko międzynarodowe rofeum i powód do radości, więc nie zgadzam się z krytyką faktu, że LE i tak wygrywają głównie kluby z topowych lig. Aczkolwiek rozumiem (przynajmniej to jedno) co autor chciał przekazać i dlatego uważam, że ta cała LE2 będzie miała sens wyłącznie jeśli będą mogły w niej grać kluby z lig zajmujących w rankingu UEFA powiedzmy poniżej 15 albo 20 miejsca, bo jak takiej Romie albo Borussi Moenchengladgach powinie się noga w eliminacjach LE albo LM to i tak pozamiatają tą LE2 i i tak puchar powędruje do którejś topowej ligi.
19 wrz 2019 | 16:25
(Edytowany)
Liga Europy to typowe rozgrywki pod bukmacherkę, astronomiczna ilość spotkań rozgrywanych o jednej porze teoretycznie daje szansę na to by wzbogacić się w jeden wieczór. Jeśli chodzi o te zespoły to rzeczywiście "niedzieli kibice" pewnie nawet nie wiedzą z jakich krajów pochodzą co poniektóre teamy. No ale wyrawni gracze wiedzą w których meczach typować + 2.5 a w których zagrać na minus.
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Liga Europy to typowe rozgrywki pod bukmacherkę, astronomiczna ilość spotkań rozgrywanych o jednej porze teoretycznie daje szansę na to by wzbogacić się w jeden wieczór. Jeśli chodzi o te zespoły to rzeczywiście "niedzieli kibice" pewnie nawet nie wiedzą z jakich krajów pochodzą co poniektóre teamy. No ale wytrawni gracze wiedzą w których meczach typować + 2.5 a w których zagrać na minus.
19 wrz 2019 | 16:46
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
chcesz mi powiedzieć, że jeśli jakiś kibic nie zna drużyn z piłkarskiego trzeciego świata, to jest niedzielnym kibicem :D
19 wrz 2019 | 16:57
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
A nawet więcej, Liga Europy została stworzona z myślą o bukmacherce, nie o piłkarzach, klubach, kibicach czy po prostu piłce nożnej.

Weź wyjmij głowę z dupy i przestań obstawiać, bo już mocno Ci musiało od tego przygrzać w sagan.
19 wrz 2019 | 17:10
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Widzę że nie zrozumiałeś pointy. Nadal wierzysz w banialuki o szczytnych ideach, tymczasem te rozgrywki stworzono jedynie z myślą o robieniu kasy.
19 wrz 2019 | 19:33
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Taa i wiadomo, że UEFA/FIFA, kluby piłkarskie itd. robią kasę dzięki bukmacherce, a nie dzięki sponsorom, telewizji czy sprzedanym biletom xD

Ponawiam apel - skończ z obstawianiem!
{{comment.created_datetime}}
(Edytowany)
{{comment.user_score.team_A_name}}
{{comment.user_score.team_A_score}}:{{comment.user_score.team_B_score}}
{{comment.user_score.team_B_name}}
Edytuj (jeszcze przez {{minuteUnit}})

Strzelcy {{title}} - Liga Europy

#
Zawodnik
Bramki(karne)
Asysty
Bramki
Asysty
Żółte kartki
Czerwone kartki
Łącznie
1
9 (1)
2
7 (0)
3
7 (2)
4
6 (0)
5
6 (0)
{{$index + 1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_2}}
{{player.value_3}}
Ranking

Bukmacherzy

Kod rejestracyjny: MEGABONUS

Brak ryzyka na start

Kod rejestracyjny: MEGABONUS530

×
Włącz powiadomienia przeglądarkowe i otrzymuj od nas najważniejsze wiadomości sportowe! Kliknij w poniższą instrukcję i dowiedz się, jak to zrobić.