W trakcie
Nadchodzące
Ważne
Koniec
W trakcie
Nadchodzące

Samotność, połamane ręce i jeden papieros za dużo. Wojciech Szczęsny na szczyt szedł okrężną drogą

Wojciech Szczęsny
Źródło zdjęcia: Marco Canoniero / Shutterstock.com

We Włoszech wiele spotkań nosi swoje specyficzne miano, ale, o dziwo, żadnego przydomka nie nadano jeszcze starciom Romy z Juventusem. Z uwagi na ostatnie lata, wydaje się jednak, że konfrontacje rzymskich “Wilków” ze “Starą Damą” spokojnie można nazwać derbami Wojciecha Szczęsnego.

Polski bramkarz od ponad czterech lat z powodzeniem występuje na Półwyspie Apenińskim, chociaż jego kariera, najdelikatniej mówiąc, nie była od samego początku usłana różami.

Pozornie może to zabrzmieć nieco zaskakująco, biorąc pod uwagę, że Szczęsny już w wieku 16 lat opuścił rodzinne strony, aby podpisać kontrakt z jednym z największych klubów w Europie, utytułowanym Arsenalem. “Amerykański” sen w wyspiarskim wykonaniu nie był jednak tak piękny, jak mogłoby się wydawać. Sam bramkarz o swoich pierwszych krokach w Wielkiej Brytanii opowiada tak:

- Sam musiałem kupić bilet na samolot, więc wybrałem tanie linie, bo w Legii miałem stypendium, a nie kontrakt. Przed przyjazdem nie wiedziałem, gdzie i z kim będę mieszkał, ale trafiłem do fantastycznych ludzi. Wszedłem do ich domu, powiedziałem “cześć, jestem Wojtek”. I tak to się zaczęło. Tęskniłem, jak każdy 16-latek z dala od domu - komentował Szczęsny.

Trudne początki naturalnie nie zniechęciły nastoletniego wówczas Wojtka, który postanowił uczynić dosłownie wszystko, aby odnieść sukces w klubie z Emirates. A trzeba zaznaczyć, że konieczność aklimatyzacji była tylko jednym z kilku problemów, które dotknęły wychowanka warszawskiej Agrykoli.

W 2008 roku Wojtka spotkała absolutnie najtragiczniejsza z perspektywy golkipera kontuzja, a mianowicie... złamanie obu rąk. 18-letni Szczęsny, który występował w rezerwach “Kanonierów”, podczas treningu na siłowni nie utrzymał sztangi, a ta zmiażdżyła mu obie dłonie.

Nawet tak poważny uraz nie zdołał zatrzymać Szczęsnego, który po powrocie do gry momentalnie wywalczył awans do pierwszej ekipy Arsenalu, a następnie rozpoczął marsz po bluzę z numerem 1. Swoistymi ofiarami polskiego bramkarza byli kolejno Vito Mannone, Łukasz Fabiański oraz Manuel Almunia. Już w sezonie 2011/12 “Szczena” miał niepodważalne miejsce między słupkami “The Gunners”.

Spalone mosty

Kolejne lata w wykonaniu Szczęsnego układały się na Emirates niemal perfekcyjnie. Młody bramkarz imponował refleksem, przygotowaniem fizycznym oraz przede wszystkim umiejętnościami gry nogami, które wtedy jeszcze nie była wymagane u golkiperów na aż tak wysokim poziomie, jak ma to miejsce obecnie.

Trudno było przejść obojętnie obok wyczynów Wojtka, który choćby w sezonie 2013/14 zdobył Złote Rękawice, nagrodę przyznawaną na koniec sezonu Premier League dla bramkarza, który puści najmniej bramek. Polakowi ustąpić musieli nawet tacy fachowcy, jak Tim Howard, Hugo Lloris czy David de Gea.

Jak to jednak w karierze Szczęsnego bywa, sielanka musiała zostać przerwana przez jakieś “ale”. Tym “ale”, które nadszarpnęło relacje Wojtka z klubem okazał się trudny do zwalczenia nałóg zawodnika. Polski bramkarz lubił palić papierosy i już wcześniej w prasie pojawiały się zdjęcia z ukrycia przedstawiające Szczęsnego na “dymku”, jednak w 2015 roku bramkarz nie wytrzymał i… zapalił w szatni, konkretnie pod prysznicem.

Pech chciał, że incydent ten miał miejsce po przegranym przez Arsenal spotkaniu z Southampton. Na domiar złego, Szczęsny walnie przyczynił się do obu bramek zdobytych przez “Świętych”, zatem krytyka, która dotknęła polskiego bramkarza osiągnęła apogeum swoich rozmiarów.

Papieros zapalony przez Wojtka rozwścieczył także władze klubu z samym Arsenem Wengerem na czele. Szczęsny otrzymał karę w wysokości 20 tys. funtów, jednak znacznie poważniejszą represją było natychmiastowe odsunięcie Polaka od pierwszego składu. W Premier League Polak już nie zagrał.

Przez kolejne pół roku Szczęsnemu pozostało jedynie bronić barw Arsenalu w spotkaniach FA Cup. Co ciekawe, “Kanonierzy” z nim w bramce finalnie wygrali te rozgrywki. Radość po triumfie, do którego Szczęsny się przyczynił, nie zdołała jednak załagodzić konfliktu między klubem, a samym zawodnikiem.

Latem 2015 roku na Emirates podjęto decyzję, której zapewne żałuje każdy sympatyk Arsenalu. Niechcianego już Wojciecha Szczęsnego oddano do AS Romy na dwuletnie wypożyczenie.

Tańczący z Wilkami

We Włoszech nikt nie przejął się nałogiem Szczęsnego, ponieważ tamtejsze realia futbolu prezentują się tak, że palaczami są m.in. Marco Verratti, Mario Balotelli czy nawet sam Gianluigi Buffon. Na Stadio Olimpico Szczęsny z miejsca wskoczył do pierwszego składu, chociaż trzeba przyznać, że początkowe miesiące w wykonaniu Polaka nie były zbyt dobre.

W debiutanckim sezonie spędzonym w watasze stołecznych “Wilków” zachował ledwie 8 czystych kont w całym sezonie ligowym, a na arenie europejskiej puścił aż 20 bramek na przestrzeni 8 spotkań Ligi Mistrzów. Dopiero w kolejnych rozgrywkach nastąpił prawdziwy przełom i całkowite odrodzenie byłego zawodnika “Kanonierów”.

Kampania 2016/17 to prawdziwy popis polskiego bramkarza, który niemal w pojedynkę zapewnił Romie małe “scudetto” w postaci wicemistrzostwa. Wojtek, bogatszy o doświadczenia z pierwszego sezonu na włoskich boiskach, wyrósł na najlepszego bramkarza w całej Serie A. Niedoszły zmiennik Ospiny wkroczył do światowej czołówki.

Czas jednak nie podziałał kojąco na włodarzy Emirates, którzy nadal odczuwali awersję do polskiego bramkarza. Niechęć Arsenalu do powrotu Szczęsnego znacznie wpłynęła na cenę, którą trzeba było zapłacić za usługi niepożądanego w Londynie golkipera.

Prawdziwym mistrzem w wyławianiu tego typu okazji transferowych jest Juventus, który sfinalizował transfer Wojtka za śmiesznie brzmiącą dziś kwotę 14 milionów euro. Szczęsny zasilił szeregi absolutnego hegemona włoskiej piłki.

Zagrał wszystkim na nosie

Podpisując kontrakt ze “Starą Damą”, Wojtek uczynił ogromny krok w swojej karierze, aczkolwiek nie brakowało głosów, że Szczęsny w Turynie będzie co najwyżej grzał ławę. Włoskie media nie dawały Polakowi żadnych szans na wygryzienie ze składu żywej legendy “Juve”, Gigiego Buffona.

Dziennikarze “Corriere dello Sport” zapewne robili wielkie oczy, widząc że Szczęsny, zamiast zostać najdroższym rezerwowym świata, rozegrał ponad 20 spotkań w sezonie. Teorie włoskich dziennikarzy można było ostatecznie wyrzucić do kosza, gdy latem 2018 roku Gianluigi Buffon ogłosił, że odchodzi do PSG. Szczęsny został niekwestionowanym numerem 1.

Ubiegła kampania była kolejnym dowodem na wielką klasę naszego golkipera. Mimo utraty swojego wieloletniego kapitana, linia defensywy Juventusu wyglądała znakomicie, a w rolę jej przywódcy wcielił się nie kto inny, ale właśnie Wojciech Szczęsny.

Debata na temat roli Szczęsnego w stolicy Piemontu rozgorzała na nowo, gdy ogłoszono, że Gianluigi Buffon, po nieudanych perypetiach w Parku Książąt, wraca do “Juve”. Sam Włoch zaznaczył jednak, że etatowym bramkarzem “Starej Damy” pozostanie Szczęsny, a dowodem na to było choćby przywdzianie przez 41-latka numeru 77.

Oponentem tego typu hierarchii był dosyć niespodziewany zawodnik, a mianowicie Antonio Cassano. Emerytowany Włoch jasno wyraził się na temat tego, kto powinien bronić dostępu do bramki Juventusu:

- W bramce powinien grać Buffon, bo to lepsza opcja, niż Szczęsny. On zawsze siedział na ławce. W Arsenalu był opcją zapasową przy Fabiańskim i Almunii. Miał dobry rok w Romie, dlatego teraz występuje w podstawie.

Trzeba przyznać, że są to dosyć odważne słowa, jak na zawodnika, którego szczytem kariery można nazwać bycie wiecznym zmiennikiem Ruuda van Nistelrooya. Wypowiedzi Cassano oczywiście zupełnie nie wpływają na Maurizio Sarriego, który w ważnych meczach stawia wyłącznie na Szczęsnego.

Sam Wojtek również nie przejmuje się krytyką zwolenników dożywotniego stawiania na Gianluigiego Buffona. W spotkaniach na szczycie z Atletico czy Interem, “Szczena” niejednokrotnie ratował Juventus. Z Milanem był najlepszy na boisku, notując aż siedem udanych interwencji.

Buffon również okazjonalnie otrzymuje swoje szanse, jednak wyłącznie w meczach mniejszego kalibru z ekipami pokroju Spal, Sassuolo czy Udinese. Dziś przeciwko Romie z pewnością wyjdzie galowa jedenastka Juventusu, której elementarną częścią jest Wojciech Szczęsny.

Mecz przeciwko rzymianom musi wywoływać szczególne emocje u polskiego bramkarza. Wszak to na Stadio Olimpico Szczęsny dosyć nieoczekiwanie przeszedł transformację, z utalentowanego, acz skłonnego do popełniania błędów golkipera, w prawdziwego terminatora na swojej pozycji.

Spotkanie przeciwko podopiecznym Paulo Fonceski może być kolejnym kamyczkiem wrzuconym do ogródka ludzi, którzy zwątpili w umiejętności 29-letniego bramkarza. Włodarze Arsenalu, dziennikarze Corriere dello Sport oraz Antonio Cassano z tych “kamyczków” daliby już radę uzbierać stos o naprawdę pokaźnych rozmiarach. Równie dużych, co skala umiejętności, nie bójmy się tego powiedzieć, jednego z najlepszych bramkarzy świata, Wojciecha Szczęsnego.

Mateusz Jankowski

Źródło: własne
Wszystkie

Sportbuzz

Dyskusja

13
12 sty 2020 | 21:55
-22
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
"jednego z najlepszych bramkarzy świata, Wojciecha Szczęsnego."

Hahaha żarty się was trzymają xD Idę o zakład że znowu zjebie Juve sprawę w LM - jak to zrobił ostatniej wiosny z Ajaxem
12 sty 2020 | 18:04
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Artykuł typu: Nie czytaj jak uważasz że Fabiański jest lepszy
12 sty 2020 | 15:45
-23
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Jaki szczyt? Nigdy nie byl bramkarzem wybitnym raczej dobrym jakich wielu. Nie ma charakteru jest raczej gosciem ktory wyroznia sie poprzez kontrowersje ot klasowy clown. Slabo gra na przedpolu i nogami. Stworzony do defensywnej ligi wloskiej. Nie jest nawet najlepszym polskim bramkarzem.
12 sty 2020 | 15:29
+15
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Z całym szacunkiem dla Fabian, klub który śmiało można umieścić w 10 najlepszych na świecie wybrał go na następcę jednego z najwybitniejszych bramkarzy w historii. Jak sobie przypomnę komentarze typu "nadaje się do tarcia chrzanu" z meczykow to pojawia się na mojej twarzy uśmiech politowania. Łukasz jest wspaniałym bramkarzem i człowiekiem, ale wielkie kluby nigdy się nim nie interesowały - co nie oznacza, że wielkiej kariery nie zrobił, ma bardzo duże uznanie w najlepszej lidze świata. Po prostu jest półkę niżej niż światowy top, w którym z naszych znaleźli się Wojtek z RL9, jako pierwsi od Bońka.
12 sty 2020 | 18:36
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
o Dudku zapomniales ??
13 sty 2020 | 07:04
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Tak :) z drugiej strony Dudek miał pecha z Benitezem, potem wybrał rolę zamiennika Ikera, więc też taki topowy to moim zdaniem był przez chwilę, i może się mylę, ale z tego co pamiętam jak Dudek trafił do LFC to to nie był kandydat do wygrania Ligi Mistrzów (aczkolwiek też nie jakieś ogory żeby nie było). Otarł się o najwyższy poziom, RL9, Boniek i bohater artykułu wyraźnie się na nim zaznaczyli, więc o Dudku można dyskutować, bo w przeciwieństwie do Roberta i Wojtka wygrał Ligę Mistrzów :)
12 sty 2020 | 14:44
+21
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
małe zastrzeżenie - do Romy poszedł tylko na rok, a po sezonie Roma powtórzyła operację i wypożyczyła go drugi raz, bo nie miała kasy, żeby go kupić
12 sty 2020 | 13:35
+28
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
dobry artykuł-rzadkość tutaj....
12 sty 2020 | 13:02
+31
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Komentarze że Fabiański lepszy za 3, 2 1... Szkoda że nawet w naszym kraju nikt go nie potrafi docenić i zawsze będzie hejtowany za błędy obrońców na MŚ w Rosji.
12 sty 2020 | 12:20
+62
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Puszczenie go za 14 baniek to dowód na frajerstwo zarządu Arsenalu. Leno jest półkę niżej. Obecnie za takie bramkarza trzeba płacić za pewne w okolicach 80mln euro.
12 sty 2020 | 13:36
+27
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Arsenal pokpił sprawę jak totalnie amatorski klubik.....
12 sty 2020 | 12:19
+45
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
zdecydowanie czołówka na świecie, opinie, że jest niepewny w bramce i popełnia błędy to przeszłość, jasne, że błędy zdarzają się każdemu także i jemu, ale prezentuje się bardzo pewnie i często ratuje drużynę
12 sty 2020 | 12:38
+16
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Tak on już swoje błędy popełnił . Pamiętam ze u ojca największa wada była arogancja .
{{comment.created_datetime}}
(Edytowany)
{{comment.user_score.team_A_name}}
{{comment.user_score.team_A_score}}:{{comment.user_score.team_B_score}}
{{comment.user_score.team_B_name}}
Edytuj (jeszcze przez {{minuteUnit}})

Tabela ligowa - Serie A

#
Drużyna
M
Z
+/-
Pkt
1
Liga Mistrzów
20
16
20
51
2
Liga Mistrzów
20
14
24
47
3
Liga Mistrzów
19
14
28
45
4
Liga Mistrzów
+1
20
11
15
38
5
Liga Europejska
-1
20
10
22
35
6
Liga Europejska kwalifikacje
20
8
4
30
7
20
8
0
28
8
+2
20
8
-5
28
9
-1
20
8
-2
27
10
-1
19
7
0
26
11
20
6
0
24
12
+1
20
6
-3
24
13
+1
20
6
-4
24
14
-2
20
7
-12
24
15
20
6
-3
22
16
20
5
-13
19
17
20
3
-16
16
18
Spadek
+2
20
4
-16
15
19
Spadek
20
4
-19
15
20
Spadek
-2
20
3
-20
14
1 kolejka
2 kolejka
3 kolejka
4 kolejka
5 kolejka
6 kolejka
7 kolejka
8 kolejka
9 kolejka
10 kolejka
11 kolejka
12 kolejka
13 kolejka
14 kolejka
15 kolejka
16 kolejka
17 kolejka
18 kolejka
19 kolejka
20 kolejka
21 kolejka
22 kolejka
23 kolejka
24 kolejka
25 kolejka
26 kolejka
27 kolejka
28 kolejka
29 kolejka
30 kolejka
31 kolejka
32 kolejka
33 kolejka
34 kolejka
35 kolejka
36 kolejka
37 kolejka
38 kolejka
21{{gameweek}} kolejka

Terminarz - Serie A

Strzelcy {{title}} - Serie A

#
Zawodnik
Bramki(karne)
Asysty
Bramki
Asysty
Żółte kartki
Czerwone kartki
Łącznie
1
23 (9)
2
16 (5)
3
14 (3)
4
13 (3)
5
10 (0)
{{$index + 1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_2}}
{{player.value_3}}
Ranking

Bukmacherzy

Darmowy zakład 29 PLN + Cashback 31 PLN + Bonus 1200 PLN. Kod: MEGABONUS

Brak ryzyka na start

"Pakiet Pudziana" w postaci bonusu 3100 PLN i gra bez podatku

Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

×
Włącz powiadomienia przeglądarkowe i otrzymuj od nas najważniejsze wiadomości sportowe! Kliknij w poniższą instrukcję i dowiedz się, jak to zrobić.