VAR podpala Hiszpanię. Sędziowie pod ostrzałem, fani w furii, piłkarze węszą spiski

VAR podpala Hiszpanię. Sędziowie pod ostrzałem, fani w furii, piłkarze węszą spiski
Christian Bertrand/shutterstock.com
Autor: Tobiasz Kubocz 30 cze 2020 | 17:00
Szkoda, że to, co dla wielu oznaczało wejście „najwyższej sprawiedliwości” do piłki nożnej, zakończyło się prawdziwą porażką. VAR, przynajmniej w wersji hiszpańskiej, okazuje się jeszcze większą kontrowersją niż era bez wspomagania technologicznego. W ostatnich dniach sympatycy teorii spiskowych mają swoje eldorado.
Gdy po zeszłym weekendzie Hiszpania urządziła się w nowej rzeczywistości, bo Real Madryt wrócił na szczyt tabeli, kibice pozostałych drużyn także wrócili, ale do dyskusji o tym, bez czego trudno byłoby im się obyć: o sędziach i ich werdyktach. Stan ogólnego niepokoju ostatecznie zakończył się po 14 długich tygodniach bez żywych debat, oskarżania siebie nawzajem i bez obrzucania błotem na linii Madryt-Barcelona. Wreszcie pojawiła się tradycyjna panika i wzajemna nieufność. Typowe hiszpańskie piekiełko.

Kto ma rację?

30. kolejka rozpoczęła się od Gerarda Pique, stojącego przed mikrofonem owiniętym folią samoprzylepną i opróżniającego swoje gruczoły jadowe. Praktycznie zrezygnowany stwierdził, że „będzie bardzo trudno obronić tytuł”, sugerując sędziowski spisek. Słowa obrońcy Barcelony żywo podchwyciło „Mundo Deportivo” i inne katalońskie media. Z drugiej strony, te kastylijskie, wzięły w obronę Real, podkreślając, że wyniki podopiecznych Zinedine’a Zidane’a wzięły się z dobrego przygotowania, szczęścia i jednocześnie pecha rywali do „stykowych” momentów na boisku.
Wulkan eksplodował po spotkaniu „Królewskich” z Realem Sociedad, gdzie pod wątpliwość podano aż trzy decyzje arbitra. Karny podyktowany po faulu na Viniciusie, nieuznany gol dla Basków strzelony przez Mikela Merino oraz zaliczoną bramkę Karima Benzemy, który przyjął piłkę klatką piersiową/barkiem/ręką - w zależności od tego, w co bardziej wierzysz. VAR sprawdził wszystkie sytuacje i za każdym razem potwierdził pierwotne wskazanie arbitra głównego, co ze zrozumieniem przyjęto w obozie Madrytu i co rozwścieczyło grupę sympatyków Barcelony. Wszystko w myśl zasady: nie komentujemy, gdy sędziowie nam sprzyjają, ale kiedy robią to rywalowi, wołamy o pomstę do nieba. I tak w kółko.
„Duma Katalonii” ma obiekcje, co do tego, czy ręka to ręka, a spalony to na pewno spalony, z kolei „Los Blancos” stale podnoszą problem brutalności Leo Messiego i pytają, dlaczego Argentyńczyk do tej pory za swoje ostre wejścia w przeciwników nie otrzymał jeszcze nawet żółtej kartki.

Komu pomaga? Komu szkodzi?

Debata nie kończy się tylko na tych dwóch potęgach, bo poszkodowanych jest znacznie więcej. Konkretnie tylu, ile liczy stawka drużyn w La Liga. Valencia na przykład skarży się, że system wideoweryfikacji się na nich uwziął i rozszyfrowuje skrót VAR jako „Vamos anularularo a Rodrigo”, czyli „no, dalej, anulujmy (gola) Rodrigo”. Napastnik “Nietoperzy” w ciągu kilku dni dwukrotnie został pozbawiony radości po zdobyciu bramki. Ciągle walczące o ligowy byt Alaves po porażce 0:6 biadoliło w sprawie dwóch wątpliwych rzutów karnych dla Celty. Z kolei Getafe, robiące wszystko, by awansować do Ligi Mistrzów, uratowało się, gdy VAR nie uznał w końcówce bramki dla Eibaru. VAR-owcy dopatrzyli się spalonego, którego nikt później nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć. Ot, czarna magia. I wielki chaos.
A gdyby odłożyć własne przekonania, uprzedzenia i powszechną nieufność, a sprawdzić tę całą „grandę” na suchych liczbach? Spróbował tego MisterChip, znany na południu bloger piłkarski i statystyk. Policzył punkty, które zyskiwały bądź traciły w tym sezonie wszystkie kluby La Liga na skutek zmian decyzji po interwencji VAR. Okazuje się, że „poprawiona” tabela praktycznie nie różniłaby się od tej oficjalnej. Najwięcej oczek z pomocą sprzętu „otrzymał” Villarreal, trochę mniej Osasuna, Barcelona i Sevilla.
A kto najbardziej stracił na wprowadzeniu technologii? Valencia bez VAR byłaby sześć punktów do przodu, czyli zamiast w okolicy środka tabeli, kręciłaby się koło miejsc gwarantujących Ligę Mistrzów. Mallorca jeszcze mogłaby wierzyć w utrzymanie, a Real zyskałby bezpieczną przewagę nad największym rywalem z Katalonii.
Sędziowanie w Hiszpanii czy siedzenie na VARze to najgorszy zawód na świecie. Jesteś poddany olbrzymiej presji nie tylko ze strony piłkarzy, trenerów i swoich pracodawców, ale też piłkarskich ekspertów, fanów z całego świata i opinii publicznej. Mając z tyłu głowy wszystkie te wpływające na ciebie podmioty, musisz ocenić sytuację, najczęściej mało klarowną, absolutnie nie zerojedynkową.
Kluby wykorzystują ten fakt i patrząc na to, jak układa się tabela, same dorzucają dodatkowy nacisk na ligowych oficjeli. Albo poprzez insynuacyjne wywiady piłkarzy, albo wskazywanie na krzyczące nagłówki z porannych gazet. W taki sposób chce się nakłonić sędziów, by w najbliższych spotkaniach dwa razy zastanowili się, czy przyznać karnego, skoro drużynę X uznaje się ostatnio za faworyzowaną, albo czy pokazać czerwoną kartkę graczowi z ekipy Y, skoro media twierdzą, że „jest wiecznie poszkodowana”.

Defekty systemu

Pamiętacie, jak ludzie mówili, że VAR zakończy dyskusję raz na zawsze? Takie tezy można dzisiaj skwitować jedynie śmiechem. Włącz telewizor, sprawdź w gazecie, wejdź na jakąkolwiek hiszpańską stronę traktującą o sporcie. „La polemica” dostaje więcej miejsca niż sam opis meczu. Programy telewizyjne rozpoczynają się od kontrowersji, każdą decyzję przewija się do tyłu i ogląda bez końca. I tak wracamy do punktu zero, do mrocznego miejsca na oskarżenia i zniesławienia. Nikt nikomu nie ufa. Na stronie „Sportu”, zamieszczono sondę, w której zapytano Internautów, czy uważają, że VAR zepsuł La Ligę. 85% czytelników, która wzięła udział w badaniu, uznało, że tak. Podpiszą się pod tym fani wszystkich klubów.
Teraz okazuje się, że ten, kto wygrywa, tak naprawdę zwycięża dzięki pomocy techniki, albo sędziów par excellence, a ten, kto nie potrafi „skubnąć” trzech punktów ze słabszym rywalem, swoją indolencję zrzuca na kogoś innego, tylko nie na siebie.
Ale tak naprawdę nie chodzi o same decyzje. W Hiszpanii stawia się szersze pytania o sędziów i VAR, ciągłego grzebania przy regułach, które teraz są bardziej koncepcyjne niż konkretne. Czy ktoś pamięta, za co czerwoną kartkę ujrzał Luka Modrić? W pierwszej kolejce rozgrywek Chorwat przypadkowo “zdewastował” achillesa piłkarza Celty, Denisa Suareza. Przypadkowość oczywiście nie była okolicznością łagodzącą i zdobywca Złotej Piłki musiał swoją karę odbębnić. W międzyczasie federacja doszła do wniosku, że tego typu incydenty spowodują, że liczba wykluczeń wzrośnie o kilkadziesiąt procent w skali roku i już po kilku tygodniach zliberalizowała przepisy. Większość kibiców nawet się o tym nie dowiedziała i nadal powołuje się na „casa Modrić”, choć to prawo od dawna nie obowiązuje.
Transparentność, a właściwie jej brak, to nie jedyny problem związany z VAR. W systemie doszukuje się ostatecznej sprawiedliwości, dowodu na słuszność bądź niesłuszność wskazania arbitra. Sprowadza się to do pojedynczej klatki wideo, niezdolnej przecież do interpretacji gry. Przy faulu oczy wszystkich kierują są na to, czy był kontakt. Faktycznie był, tylko co z tego? Przecież należałoby jeszcze wyjaśnić, czy miał jakiś wpływ na utratę równowagi przez napastnika. Stopklatka tej kwestii nie rozwiąże, powtórka w zwolnionym tempie tym bardziej. Nie wystarczy wziąć lupę, usiąść przed telewizorem i samemu osądzić. A niektórzy tak właśnie twierdzą.
Sprawiedliwość, która, mimo wszystko, została wzmocniona, nie jest pozbawiona kosztów. Po drodze wzmocniła też spór, zaogniła konflikt. Błędne werdykty, choć znajdziemy ich teraz coraz mniej, są coraz trudniejsze do zaakceptowania i nie są już związane z ludzką omyłką Wszystko dlatego, że VAR wszedł na spustoszone przez kontrowersje pole walki z dwoma fałszywymi mitami: że wszystko, co się do tej pory działo w La Liga, było okropne i wymagało gruntownej zmiany oraz że technologia wszystko naprawi. O święta naiwności! To się musiało tak skończyć.

Tobiasz Kubocz

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Tabela ligowa - La Liga

#DRUŻYNAMZ+/-PKT
1
Real Madryt 33224074
2
FC Barcelona 33213970
3
Atlético Madryt 33151859
4
Sevilla 33151557
5
Villarreal 33161354
6
Getafe 33141152
7
Real Sociedad 3315850
8
Athletic Bilbao 33121048
9
Granada 3313246
10
Valencia 3312-746
11
Osasuna 3311-744
12
Levante 3312-542
13
Betis Sevilla 339-1137
14
Real Valladolid 337-1036
15
Deportivo Alavés 339-1835
16
Eibar 339-1635
17
Celta de Vigo 337-1034
18
Mallorca 338-2129
19
Leganés 335-2525
20
Espanyol Barcelona 335-2624
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

1145 PLN

Zakład bez ryzyka 100 125 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 1000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

Dyskusja 10

Przedwczoraj | 12:42
0
Chyba nie jest tak źle .
30 cze 2020 | 21:27
0
Jeśli ktoś nie jest skupiony na swojej pracy i prezentuje niski poziom, to i VAR nie pomoże, niestety...
30 cze 2020 | 20:36
0
Nie wierzę w to, że sędziowie są kupowani by pod kogoś gwizdali. Oni są po prostu słabi.
30 cze 2020 | 18:17
0
VAR w Hiszpanii nie zdaje zbytnio egzaminu bo ciągle ci sami sędziowie rozpatrują spory. Z Celtą Barcę mocno skrzywdzono, ale kolejkę temu Messi powinien wylecieć. I chyba tylko Argentynczyk zyskał na VARze, jego klub już niekoniecznie
30 cze 2020 | 18:08
0
Co to za artykuł? Czyżby redaktorzynie wypadają ostatnie włosy przed dzisiejszym spotkaniem? No tak trzeba, zwalić na VAR, a gówno dzieję się teraz w FCB i to wszyscy widzą ! VAR w Hiszpanii zawodzi nie tylko w tym sezonie.
30 cze 2020 | 17:22
0
Technologia nie zawiodła ani razu. Problemem jest interpretacja przez człowieka.
Też czasem siedzę oglądam mecz jest faul na czerwo i nic. Te młoty przy monitorach albo nie wiedzą jak dokładnie działają przepisy albo mają to w dupie. Federacja powinna odcinać jakiś procent wynagrodzenia od każdej pomyłki i od razu wszystko stałoby się przejrzyste, fachowe i sprawiedliwe.
30 cze 2020 | 17:09
0
Co jak co, ale barca to powinna sędziom dziękować, bo ile meczy to oni za nich wygrali?
30 cze 2020 | 17:34
(Edytowany)
Na pewno mniej niż dla realu.
0
Rozumiem że jak są błędy na korzyść realu lub innego klubu to wtedy odwracasz głowę?
30 cze 2020 | 23:21
0
Dzięki że napisałeś że coś rozumiesz, bo z góry mogę cię wrzucić do jednego worka z innymi głupkami i cię ignorować :)
30 cze 2020 | 19:57
0
To podaj te mecze z tego sezonu ligowego :)

Tabela ligowa - La Liga

#DRUŻYNAMZ+/-PKT
1
Real Madryt 33224074
2
FC Barcelona 33213970
3
Atlético Madryt 33151859
4
Sevilla 33151557
5
Villarreal 33161354
6
Getafe 33141152
7
Real Sociedad 3315850
8
Athletic Bilbao 33121048
9
Granada 3313246
10
Valencia 3312-746
11
Osasuna 3311-744
12
Levante 3312-542
13
Betis Sevilla 339-1137
14
Real Valladolid 337-1036
15
Deportivo Alavés 339-1835
16
Eibar 339-1635
17
Celta de Vigo 337-1034
18
Mallorca 338-2129
19
Leganés 335-2525
20
Espanyol Barcelona 335-2624
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

1145 PLN

Zakład bez ryzyka 100 125 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 1000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550