W więzieniu postanowił założyć klub piłkarski. I odnosi sukcesy. "Wciąż jestem w szoku, jak ten projekt urósł"

W więzieniu postanowił założyć klub piłkarski. I odnosi sukcesy. "Wciąż jestem w szoku, jak ten projekt urósł"
Hackney Wick
Autor: Piotrek Przyborowski 30 Wrz 2021 | 16:20
W czasach, gdy w futbolu coraz częściej liczą się pieniądze, a gra o najwyższą stawkę toczy się w zamkniętym gronie kilkunastu klubów, tym ważniejsze są oddolne projekty społeczne. Takim jest Hackney Wick FC - klub założony przez byłego więźnia, który po wyjściu na wolność postanowił zrobić coś dobrego nie tylko dla siebie, ale też całej lokalnej społeczności.
Bobby Kasanga w 2015 roku nie czekał zbyt długo i zaczął działać. Osiem lat, które spędził w więzieniu za napad z użyciem broni, postanowił naprawdę wykorzystać. Podjął studia, wydał dwie powieści, ale przede wszystkim opracowywał dokładny plan założenia własnego klubu piłkarskiego. Jako w przeszłości obiecujący zawodnik niższych lig zdawał sobie sprawę z tego, że to właśnie futbol może okazać się szansą na nowy start po opuszczeniu więziennych krat.
Dalsza część tekstu pod wideo
Choć dorastał w Peckham, to po wyjściu z więzienia trafił innej należącej do Wielkiego Londynu gminy - Hackney. Od jej nazwy wywodzi się określenie ‘hackney carriage’, które odnosi się do słynnych londyńskich taksówek. To one przez lata musiały dowozić mieszkańców tego obszaru na obiekty drużyn z innych podlondyńskich klubów. Hackney, mimo blisko 280 tysięcy mieszkańców, własnego zespołu bowiem nie miało. Kasanga znalazł więc nie tylko świetny plan, ale też i miejsce, w którym mógł zacząć wcielać go w życie. W ten oto sposób narodziło się właśnie Hackney Wick FC.

Z tęsknoty za futbolem

Klub został założony dokładnie sześć tygodni po wyjściu Kasangi na wolność. Jego głównym celem od początku było stworzenie swoistej odskoczni od życia codziennego, która zarazem będzie stanowić dla zawodników szansę na lepsze jutro i dostarczy im dużo więcej niż tylko sport. Założyciel “The Wickers” doskonale zdawał sobie sprawę, że w okolicy znajdzie się sporo osób, które podobnie jak on w przeszłości żyją na granicy prawa lub też próbują odnaleźć siebie po odsiadce. Zespół piłkarski miał służyć również ratowaniu życia takim osobom.
- Kiedy byłem w więzieniu, bardzo tęskniłem za futbolem i nie mogłem się doczekać, aż się stamtąd wydostanę i znów będę mógł grać mecze. Zauważyłem tam, że więźniowie mocno się uspokajali i regulowali swoje zachowanie za każdym razem, gdy okazywało się, że w weekend będziemy grać w piłkę, a wszystko po to, by być wybranym. Spotkałem tam naprawdę wielu utalentowanych zawodników. Stąd narodził się we mnie pomysł założenia klubu - wspomina w rozmowie z nami Kasanga.
Początkowe obawy odnośnie zebrania choćby pierwszej jedenastki okazały się zupełnie nieuzasadnione. Klub szybko się rozwijał, a już po dwóch latach dokonał fuzji z innym lokalnym zespołem, London Bari, stając się tym samym półprofesjonalny. Teraz występuje w Eastern Counties League Division One South, czyli na dziesiątym angielskim poziomie rozgrywkowym.
- W Hackney rzeczywiście był odczuwalny głód futbolu. Jeśli czegoś w danej okolicy nie ma lub jest tego mało, to znaczy, że istnieje jakaś potrzeba. Dlatego początkowo było całkiem łatwo zainteresować potencjalnych zawodników. Nigdy nie spodziewałem się jednak, że odniesiemy sukces tak szybko. Wiedziałem, że prędzej czy później on nastąpi, ale na pewno nie na taką skalę. Wciąż jestem w szoku, jeśli spojrzę na to, jak bardzo ten projekt urósł, ale doskonale zdajemy sobie też sprawę z tego, jak wiele pracy wciąż jest przed nami - przyznaje Kasanga.

Najważniejsze są wartości

Sporo tej pracy już jednak za nimi. Aktualnie Hackney Wick FC zrzesza ponad 70 dorosłych graczy oraz 160 dzieci i młodzieży. Prowadzi w sumie 20 zespołów, w tym między innymi drużynę rezerw czy odnoszącą sukcesy ekipę kobiet. Oprócz samego sportu ważnym elementem “The Wickers” jest aspekt społeczny. Klub regularnie organizuje warsztaty edukacyjne czy też pomaga swoim członkom znaleźć odpowiednie oferty pracy. Każdy zawodnik, bez żadnego wyjątku, musi też angażować się w wolontariat na rzecz lokalnej społeczności i poświęcić mu przynajmniej dwie godziny miesięcznie.
- Zależy nam przede wszystkim na tym, by pokazać naszym młodym zawodnikom wartości, które niesie za sobą ciężka praca, oraz jak budowanie wzajemnych stosunków w społeczeństwie może pomóc im w przyszłości. To wszystko sprawiło, że pojawiły się szanse oraz możliwości zawodowe dla naszych piłkarzy. Dlatego też kontynuujemy budowanie tych relacji - tłumaczy założyciel klubu.
Piłkarze Hackney Wick FC pomagają przy najrozmaitszych inicjatywach w szkołach, hospicjach, fundacjach dla kobiet, centrach ogrodniczych czy podczas półmaratonów. Dołączenie do klubu oznacza zobowiązanie do bycia ambasadorem nie tylko na boisku, ale również poza nim. Na tym wszystkim mają skorzystać przede wszystkim sami zawodnicy, którzy w ten sposób mogą zyskać zaufanie i znajomości wśród lokalnej społeczności.

Więcej niż sport

“The Wickers” nie stoją w miejscu i cały czas szukają nowych pomysłów. W sierpniu klub wprowadził nowe stroje, które powstały we współpracy z urodzonym w tej okolicy raperem Unknown T oraz magazynem “Gaffer”, opisującym relację między futbolem, muzyką, modą i kulturą. Wyjątkowość domowych trykotów polega na tym, że ukazują one mapę Hackney. Klub zdaje sobie sprawę, że futbol nie jest tylko tym, co się dzieje na boisku. I choć w planach mają awans do wyższej ligi, w podlondyńskim projekcie nikt nie zamierza rezygnować z pozasportowej działalności.
- Piłka nożna oraz inne dyscypliny stanowią coś więcej niż tylko sport. One łączą ludzi i sprawiają, że spędzają oni ze sobą wspólnie czas, zarówno fizycznie, jak i wirtualnie. Jednoczą i inspirują. Są dla nas dostarczycielami emocji, niezależnie od tego, skąd pochodzimy. Sport jest potrzebny nie tylko dla zdrowia, ale także naszego dobrego samopoczucia - mówi Kasanga.
Na razie nadrzędnym celem pozostaje budowa stadionu. Aktualnie drużyna mecze domowe rozgrywa bowiem na oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od Hackney Simarco Stadium w Witham. Klub chce jednak wybudować własny obiekt, a plan zakłada jego powstanie do 2025 roku. Dla Kasangi będzie to ukoronowanie projektu, który dał wiele zarówno jemu, jak i całej lokalnej społeczności.
author picture

Piotrek Przyborowski

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Dyskusja 8