Absurdalna książka o Jerzym Brzęczku. "Autorka zapewniła swojemu guru dożywotnie miejsce w panteonie beki"

Niebawem drukiem ukaże się książka Małgorzaty Domagalik o Jerzym Brzęczku pod tytułem "W grze". - PZPN musi wykupić cały nakład i go zniszczyć - komentuje Krzysztof Stanowski.
Na razie egzemplarze recenzenckie trafiły do wybranych dziennikarzy. Z fragmentów, które zamieścili w internecie, wynika, że nie jest to biografia, lecz dość swobodnie płynący strumień przemyśleń autorki na temat selekcjonera. Domagalik wiele miejsca poświęca obronie Brzęczka przed prawdziwą i urojoną krytyką.
Media Brzęczka nie lubią, bo się urodził na wsi (podobno, bo nie mam pojęcia, gdzie się urodził) pic.twitter.com/zqeFvZzHNh— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) September 25, 2020
Autorka maluje wyłącznie pozytywny obraz Brzęczka, którego porównuje nawet do... Kazimierza Górskiego. Także inne użyte przez nią sformułowania mogą zdumiewać.
- Jak określiłabym osobowościowy profil bohatera tej książki? Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to powiedzenie, że z kimś takim jak on można by konie kraść. Pod warunkiem, że koń nie jest kradziony. Na tego trzeba sobie zapracować - pisze Domagalik.
Zacząłem czytać książkę Małgorzaty Domagalik o Jerzym Brzęczku (premiera 30.09). Mimo wszystko liczyłem na choć trochę anegdot, ciekawych historii, jednak pierwszych 50 stron to dużo przemyśleń autorki i non stop tego typu fragmenty. Ta książka bardziej zaszkodzi JB niż pomoże: pic.twitter.com/gUCu6Fftso— Kuba Radomski (@KubaRadomski) September 24, 2020
Książka wzbudziła duże emocje wśród dziennikarzy sportowych. Powszechne jest przekonanie, że jej wydanie może jedynie ośmieszyć selekcjonera. Bezlitośnie punktuje ją choćby Krzysztof Stanowski.
- Przeczytałem wczoraj 70 stron, dzisiaj walczę dalej (walka, bo póki co to najbardziej bełkotliwa pozycja, jaką miałem w ręku). Tak naprawdę nie ma nic o Brzęczku. To wyłącznie urojenia pani Domagalik, która zapewniła swojemu guru dożywotnie miejsce w panteonie wiecznej beki - napisał dziennikarz.
Jeżeli książka „W grze” miała coś wyjaśnić, to jest to raczej dolewanie benzyny do ognia i gaszenie go drewnem. Różne zbitki, jak z Wengerem i Jamesem Bondem, nie pomagają. Czytelnik może pomyśleć, że w okolicach Truskolasów powstaje pomnik trenera wielkości Pałacu Kultury pic.twitter.com/APRU92OXd9— Mateusz Skwierawski (@MSkwierawski) September 25, 2020
Stanowski z przymrużeniem oka zaproponował nietypowe rozwiązanie kłopotliwej sytuacji.
- PZPN potrzebuje tarczy antykryzysowej dla Brzęczka. Trzeba wykupić cały nakład tej książki i go zniszczyć. Niech nikt tego nie drukuje ponownie - podsumował w swoim programie "Stan Futbolu".