Byli najlepsi w Polsce, a finał wygrywali 10:0. Później spotkało ich brutalne zderzenie z rzeczywistością

Byli najlepsi w Polsce, a finał wygrywali 10:0. Później spotkało ich brutalne zderzenie z rzeczywistością
YouTube
Autor: Dominik Budziński 15 wrz 2020 | 15:42
25 czerwca 2014 roku. W wielkim finale Centralnej Ligi Juniorów spotykają się Cracovia i Wisła Kraków. Wcześniej u siebie “Biała Gwiazda” wygrywa 2:1. Wydaje się więc, że sytuacja przed rewanżem jest otwarta. Tymczasem na stadionie "Pasów" dochodzi do teksańskiej masakry. Młodzi wiślacy urządzają sobie koncert, upokarzając rywali. Wygrywają 10:0. Może się wydawać, że przed wieloma z nich świetlana przyszłość...
Gdyby ktoś po tym meczu zapytał tych chłopaków, gdzie widzą się za kilka lat, pewnie znaczna ich część opowiadałaby o wymarzonych ligach zagranicznych, ci bardziej przywiązani do barw klubowych może przyznaliby, że chcą stanowić o sile pierwszej drużyny Wisły. Przecież pokonali całą krajową konkurencję, a w finale przejechali się po lokalnych rywalach. Można było nieźle uwierzyć w siebie.
To teraz zejdźmy na ziemię i sprawdźmy, gdzie są dziś bohaterowie tamtych wydarzeń.

Mateusz Zając (Sokół Sieniawa)

Wówczas podstawowy bramkarz zespołu. Później awansował nawet do kadry pierwszej Wisły, ale tam nigdy nie odegrał znaczącej roli. Debiut w oficjalnym meczu nie nadszedł. Trzeba było szukać szczęścia gdzieś indziej. Poroniec Poronin, Motor Lublin, JKS 1909 Jarosław, Dalin Myślenice, Hutnik Kraków, a obecnie trzecioligowy Sokół Sieniawa. Nie jest to raczej wymarzona ścieżka rozwoju dla dziś 24-letniego golkipera.

Bartłomiej Kolanko (bez klubu)

Kolanko w tamtym finale przebywał na murawie do 64. minuty. Po zdobyciu juniorskiego mistrzostwa Polski doczekał się nawet debiutu w pierwszej drużynie Wisły. Zagrał 32 minuty w pucharowym spotkaniu z Lechem Poznań. Później już jednak swojego dorobku nie powiększył. Powędrował do Odry Opole, Ruchu Zdzieszowice, a jeszcze do niedawna reprezentował barwy trzecioligowej Stali Brzeg. Od blisko dwóch miesięcy pozostaje już jednak bez klubu.

Jakub Bartosz (Puszcza Niepołomice)

Podczas pamiętnego finału przeciwko Cracovii wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie. Nie był więc jednym z liderów zespołu, a niespodziewanie to właśnie on najlepiej poradził sobie już w piłce seniorskiej. Choć słowo najlepiej to w tym przypadku raczej hiperbola. 53 występy w pierwszej drużynie Wisły, cztery gole, dwie asysty. później jeszcze epizody w Sandecji Nowy Sącz i Stali Mielec. Szału nie ma, ale tragedii też nie. Dziś Bartosz gra dla pierwszoligowej Puszczy Niepołomice.

Piotr Żemło (Odra Opole)

Wówczas podstawowy obrońca zespołu, który zbierał na tyle dobre recenzje, że dostał nawet dziesięć szans w seniorskiej ekipie Wisły. W końcu jednak i z niego zrezygnowano. Najpierw “Biała Gwiazda” wypożyczyła go do imienniczki z Puław, a w 2018 roku definitywnie oddała do Odry Opole, gdzie Żemło gra do dziś. Pierwsza liga, czyli w porównaniu z wieloma innymi bohaterami tego artykułu, nawet nie tak tragicznie.

Michał Bierzało (Siarka Tarnobrzeg)

Drugi z duetu środkowych obrońców. W przeciwieństwie do kolegi nie doczekał się jednak szansy w pierwszej drużynie Wisły. Grał więc dla Limanovii, Stali Mielec, GKS-u Bełchatów, Elany Toruń, a obecnie trzecioligowej Siarki Tarnobrzeg. Sporo klubów jak na 25 lat. Kolejny bohater z 2014 roku, który dziś występuje na poziomie czwartego poziomu rozgrywkowego.

Remigiusz Szywacz (Korona Kielce)

Jeden z nowszych nabytków Korony Kielce, która mocno zrewolucjonizowała swoją kadrę po spadku z Ekstraklasy. Szywacz na koncie swoich występów w pierwszej drużynie Wisły Kraków także ma okrągłe zero. Już w lipcu 2015 roku, a więc całkiem niedługo po zdobyciu mistrzostwa Polski juniorów odszedł do Motoru Lublin. Później próbował swoich sił jeszcze w Kotwicy Kołobrzeg, GKS-ie Tychy, Stomilu Olsztyn, Garbarni Kraków i Olimpii Grudziądz. CV więc też dość rozległe.

Dawid Kamiński (Stal Brzeg)

Ciekawy przypadek, bo Kamiński debiutował w ekstraklasowej Wiśle jeszcze w 2012 roku, a więc dwa lata przed zdobyciem tytułu z drużyną juniorów. Miał wtedy 17 lat i zagrał 45 minut w przegranym u siebie spotkaniu z Polonią Warszawa (1:3). Swoją szansę dostał wówczas od Michała Probierza. Później licznik mocno jednak nie ruszył do przodu. Zatrzymał się na trzech epizodach w Ekstraklasie i jednym w Pucharze Polski. A później - jak rapował Taco Hemingway: “po tych klubach żonglerka jak Dele Alli” - Termalica, Raków, Widzew, KSZO Ostrowiec, Chojniczanka, Motor Lublin, a dziś trzecioligowa Stal Brzeg. 25 lat i osiem klubów w CV.

Grzegorz Marszalik (Garbarnia Kraków)

Strzelec jednej z bramek w wygranym 10:0 meczu z Cracovią. Też dostał swoją szansę w pierwszej drużynie Wisły. Dokładnie pięć razy, co przełożyło się na całe 61 minut. I to by było na tyle. Najpierw został wypożyczony do Rozwoju Katowice, a latem 2017 roku “Biała Gwiazda” oddała go bez żalu do Bocheńskiego KS. Przez ostatnie lata Marszalik znów osiadł w Krakowie. Grał dla Hutnika, a obecnie jest zawodnikiem drugoligowej Garbarni.

Grzegorz Gulczyński (Olimpia Grudziądz)

Występy w seniorskiej Wiśle? Zero. Liczba klubów w CV w wieku 24 lat? Licząc także drużyny młodzieżowe Arki Gdynia i Lechii Gdańsk - dziesięć. Do Krakowa Gulczyński trafił właśnie z Pomorza, pograł trochę w juniorach i rezerwach, zdobywając po drodze wspomniane mistrzostwo Polski, a później ruszył dalej - Rozwój Katowice, Bałtyk Gdynia, GKS Przodkowo, Gryf Wejherowo, Concordia Elbląg, Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a od nieco ponad miesiąca drugoligowa Olimpia Grudziądz. Trochę Polski pozwiedzał.

Przemysław Lech (Bytovia Bytów)

W 2014 roku kapitan zwycięskiej drużyny i strzelec jednej z bramek w finale. Dziś zawodnik drugoligowej Bytovii Bytów. Lech w Ekstraklasie zagrał… minutę. Wszedł na murawę w meczu Wisły z Zawiszą Bydgoszcz. Dołożył do tego 79 minut w Pucharze Polski. I nic więcej. “Biała Gwiazda” wypożyczyła go najpierw do Floty Świnoujście, a później sprzedała do imienniczki z Płocka. A tam środkowy pomocnik nawet nie doczekał się debiutu. Więcej pograł już w Stali Mielec i Garbarni Kraków. Od lipca 2019 roku zakłada natomiast koszulkę wspomnianej Bytovii.

Kamil Kuczak (Garbarnia Kraków)

Jeden z bardziej obiecujących wówczas piłkarzy juniorskiej ekipy Wisły. W samym finale Kuczak trafiał do siatki aż trzy razy. Swoje szanse w seniorskim zespole dostał, ale skończyło się na pięciu występach i 127 uzbieranych minutach. Regularnego grania Kuczak szukał na wypożyczeniach w MKS-ie Kluczbork i Pelikanie Łowicz, ale one wcale nie poprawiły jego notowań przy Reymonta. Do drugiego z wymienionych klubów odszedł więc definitywnie. Zanim trafił do grającej dziś na poziomie drugiej ligi Garbarni, zaliczył jeszcze epizod w Sole Oświęcim.

Jakub Janur (bez klubu)

Chyba najbardziej skrajny przypadek. W pamiętnym finale Janur zmienił jednego z bohaterów meczu, Kamila Kuczaka. Dziś w ogóle nie gra profesjonalnie w piłkę. I to od prawie trzech lat. Po odejściu z Wisły reprezentował jeszcze Resovię i TS Węgrzce, a później dał sobie spokój z futbolem. Przynajmniej tak można wnioskować po tym, że od dawna pozostaje bez klubu.

Dominik Kościelniak (GKS Katowice)

Kościelniak też wydawał się wówczas jednym z tych najbardziej perspektywicznych. Tym bardziej dziwne, że nie doczekał się choćby jednej szansy w seniorskim zespole Wisły. Niedługo po wygraniu CLJ “Biała Gwiazda” wysłała go na wypożyczenie do Chrobrego Głogów. Tam - jak się później okazało - został na dłużej. Do Krakowa już nie wrócił. Przez kolejne lata reprezentował jeszcze MKS Kluczbork i Elanę Toruń, a nieco ponad miesiąc temu zameldował się w Katowicach, gdzie póki co zaliczył jeden krótki epizod w koszulce GKS-u.

Tomasz Zając (Wisła Puławy)

W 2014 roku zdecydowanie największa gwiazda zwycięskiej drużyny. Zając w rewanżu z Cracovią strzelił trzy gole, a całą fazę finałową CLJ zakończył z 11 trafieniami. Imponował szybkością, przebojowością, wyszkoleniem technicznym. Dostał szansę w pierwszej drużynie, kilka razy pokazując się z niezłej strony. W końcu jednak nie dogadał się z klubem w sprawie nowego kontraktu. Odszedł do Korony Kielce, licząc, że tam będzie odgrywał większą rolę. W zespole “Złocisto-Krwistych” faktycznie częściej wybiegał na murawę. W 26 meczach nie zdobył jednak żadnego gola, dokładając zaledwie jedną asystę.
Jego kariera zdecydowanie nie potoczyła się w dobrym kierunku. Swoich sił - z różnym skutkiem - próbował jeszcze w Sandecji Nowy Sącz, Stomilu, Pogoni Siedlce i Bałtyku Gdynia. Od stycznia tego roku jest natomiast piłkarzem trzecioligowej Wisły Puławy. Coś poszło nie tak.

Oskar Wąsikowski (bez klubu)

W tamtym pamiętnym meczu Wąsikowski zmienił właśnie Zająca. Dziś nie ma go już na futbolowej scenie. W Wiśle swojej szansy się oczywiście nie doczekał. Odszedł do Karpat Krosno, a później reprezentował jeszcze LKS Skała 2004, zespół regularnie balansujący między Klasą A i B. W końcu dał sobie spokój z profesjonalną grą w piłkę, choć na karku ma dopiero 24 lata.
***
Wnioski? Wynik na poziomie juniorskim to sprawa drugorzędna. Co z tego, że tamta Wisła sięgnęła po tytuł? Co z tego, że wygrała w finale 10:0 z Cracovią? Nikt z tej drużyny na dobre nie zasilił szeregów pierwszego zespołu. A to powinien być priorytet. Rozwijanie młodych, umiejętne wprowadzanie ich do zespołu, później liczenie zysków z ewentualnych transferów.
Tu coś ewidentnie nie zagrało. Ci goście mieli już wtedy po 18-19 lat. Byli na etapie zamykania swojej juniorskiej przygody z piłką. Zrobili to w najlepszy z możliwych sposobów, a później boleśnie zderzyli się ze ścianą. Dziś nikt(!) z nich nie gra choćby w Ekstraklasie. Mało kto przynajmniej na poziomie pierwszej ligi. Oczywiste było, że wszyscy nie zrobią kariery. Ale chyba mało kto mógł przypuszczać, że żaden z nich przynajmniej w jakimś stopniu nie namiesza na zielonych murawach.
Pewnie trochę w tym winy klubu, który nie potrafił zrobić pożytku z chłopaków, którzy przecież w piłkę grać ewidentnie potrafili. Ale też ich samych. Bo jeśli nie poznałaby się na nich Wisła, to poznałby się ktoś inny. A tak się przecież nie stało.
author picture

Dominik Budziński

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

550 PLN

Tydzień bez ryzyka dla nowych graczy w Superbet. Cashback 500 PLN + 50 PLN na start

Dyskusja 20

Przedwczoraj | 12:16
0
W tamtym czasie Wisła nie miała drugiego zespołu. Przeskok z juniorów do ekstraklasy jest za duży. Mistrzowscy juniorzy w Koronie najpierw ogrywają się drugiej Koronie i kilku robi niezłą karierę.
Przedwczoraj | 05:36
0
Szkolenie w Polsce to dno. Tutaj widać jak na dłoni, że nawet w tak gównianej lidze jak nasza, można znaleźć kilku dobrych zawodników, nad których rozwojem trzeba jeszcze popracować. Niestety, trenerów mamy jakich mamy, zostają nimi przygłupy pokroju Świerczewskiego, który ma wszędzie kontakty, a nawet Sandecję spuściłby z ligi.
Przedwczoraj | 02:32
0
A meczykowi "eksperci" wolaja: wincej mlodych do pierwszego skladu, wincej.
15 wrz 2020 | 21:21
0
Ale czego się spodziewać jak w Polsce dzieciaki, które kopią piłkę to te, których tatusie najwięcej zapłacą za to żeby ją sobie kopali. No to później takie kalectwo się odbija od seniorskiej piłki, bo okazuje się, że Hiszpan z 4 ligi ma tonę więcej talentu piłkarskiego od tego drewniaka polskiego co powinien był zakończyć swój romans z futbolem w wieku 15 lat, bo nie miał od początku za grosz talentu do piłki nożnej.
15 wrz 2020 | 21:17
0
I wtedy wychodzi Probierz i mówi, że w Polsce nie ma dobrych młodych zawodników i dlatego ściąga gówno z Bałkanów itp.
15 wrz 2020 | 20:16
0
Dramat! Czytam te wszystkie komentarze tutaj i jest mi mega smutno bo myślałem że tylko mnie spotkała styczność z "polską myślą szkoleniową" czyli zawodnicy niewysocy i słabi fizycznie, nawet mimo dobrej albo nawet bardzo dobrej techniki byli pomijani na rzecz wyrośniętych gości którzy potrafili tylko zagrać ciałem... porażka widać tak działa cały system i nie dziwo że niczego nie osiągamy
15 wrz 2020 | 20:00
0
Autor się namęczył nad artykułem. Slabo mnie interesuje CLJ ale po przeczytaniu tego tekstu chętnie bym spojrzał na podobny artykuł o Cracovii z tego finału. Ciekawe jak im poszło w dorosłej pilce
15 wrz 2020 | 21:53
0
Sprawdziłem to z ciekawości i w zasadzie poszło im chyba gorzej. Większość siedzi w ligach okręgowych lub pozostała bez klubu, jedyna osoba, jaka cokolwiek więcej osiągnęła (o ile tak można nazwać grę w GKSie Katowice i bilans 0/0 w dorosłej Cracovii) to Szymon Kiebzak. Swoją drogą chyba aż trzech graczy ówczesnej Cracovii wylądowało w ciekawie brzmiącej Wiślance Grabie (klasa okręgowa).
15 wrz 2020 | 18:01
0
Jak młodzieżówka w PL to są znajomości a reszta to kupa mulu
15 wrz 2020 | 17:53
0
Co tu można skomentować. Do wszystkiego potrzebne są szkolenia... szkolenia... szkolenia... młodych trzeba kurwa uczyć, a dam sobie łeb uciąć, ze zostawiono ich samych sobie. I co oni mieli ze sobą zrobić? Jakby trafili do zajebistej akademii to może któryś z nich by się przebił i dziś był na czołówkach gazet. A tak? Kilku wybrańców trafia do Niemiec, Włoch i Anglii i uczą ich futbolu od nowa. Nikt mi nie wmówi ze to przez sytuacje w naszym kraju, bo jakoś Portugalia jest 20 lat za nami w rozwoju gospodarki, ale w rozwoju młodych talentów możemy im nadal dupy podcierać. Jebać PZPN i rudego zjeba.
Użytkownik usunięty
15 wrz 2020 | 17:39
0
Komentarz usunięty
15 wrz 2020 | 17:32
0
wniosek jest raczej taki, że w polsce jest tragiczne szkolenie i w ogóle podjeście do juniorów - trenerami zostają największe przygłupy - byli piłkarze, którzy nie nadają się do żadnej pracy i za psie pieniądze zostają trenerami młodzieży (do dorosłych sie nie nadają bo są zbyt nieudolni głupi i za dużo piją) - całą ich filozofią jest stawianie na największych najsilniejszych bo skoro nie umieją ich nauczyć grać to mogąich przynajmniej "nauczyć" "piłki siłowej".. żaden nawet jakby chciał to nawet nie pomysli o uczeniu chłopaków techniki, stawiania na zdolnych ale "chudych" - bo nie miałby wyników i "prezes" by go zwolnił... a że cały system tak działa to wszyscy są "równi" i taka wisła złożona z wyselekcjonowanych z całej polski najsilniejszych drwali wygrywa w juniorach, ale gdy ten drwal co szybko wyrósł spotyka się ze starzym od siebie (jeszcze silniejszym) drwalem to cała jego przewaga znika i wychodzą wszystkie braki... nie chcę nikomu dopiekać - ale taki Brożek na zachodzie kariery nie zrobił.. Grosicki z takim depnięciem jakie ma, gdyby był dobrze wyszkolony to Jadon Sancho by miał jego plakat na ścianie.. Piątek i jego "technika" to już legenda.. nawet lewandowski wyraźnie odstaje od tych najlepszych (chociaż pomimo 30'ki na karku co roku robi postępy).. w Polsce nie dość że się nie uczy chłopaków niczego poza bieganiem i kopaniem, to jeszcze wybiera się tych najbardziej drewnianych tylko dlatego że są wyżsi/szybsi/silniejsi - to jak chów wsobny u psów, tyle że "celem" jest wychodowanie nieudolnych pseudopiłkarzy
15 wrz 2020 | 18:05
0
Zgadzam się w 100% ale jak tak czytam to pierwsze skojarzenie to Szymański, Juźwiak, Karbownik. Gdzieś jednak te techniczne chudziny się przebijają przez ten głupi system.
15 wrz 2020 | 20:48
(Edytowany)
Akurat trenerem tamtej młodzieżowej drużyny Wisły był mój sąsiad Dariusz Marzec, którego nigdy nie widziałem zalanego i o którym nie można powiedzieć, że nie nadaje się do trenowania dorosłych, bo dopiero co wprowadził Stal Mielec do ekstraklasy. Widziałeś w ogóle tamtą drużynę juniorską Wisły? Ja nie, ale zdziwiłbym się, gdyby Marzec stawiał na dryblasów, skoro sam był niewysokim kreatywnym pomocnikiem. Przyczyn braku sukcesów tych młodych dopatrywałbym się gdzie indziej. Oczywiście z mistrzowskich drużyn 18-latków przeważnie karierę w seniorach robi 1-2 chłopaków, a przyczyn tego jest wiele, nie tylko stawianie na wyrośniętych. W tym wieku młody człowiek jeszcze bardzo szybko się rozwija, hierarchia najlepszych zmienia się każdym kolejnym roczniku. Pewnie też jednak nie zajmowano się nimi dobrze. Ale warto też przeczytać komentarz niżej - że najlepsi młodzieżowcy występują w II drużynach swoich klubów, a nie w CLJ. Pozdrawiam.
0
Akurat trenerem tamtej młodzieżowej drużyny Wisły był mój sąsiad Dariusz Marzec, którego nigdy nie widziałem zalanego i o którym nie można powiedzieć, że nie nadaje się do trenowania dorosłych, bo dopiero co wprowadził Stal Mielec do ekstraklasy. Widziałeś w ogóle tamtą drużynę juniorską Wisły? Ja nie, ale zdziwiłbym się, gdyby Marzec stawiał na dryblasów, skoro sam był niewysokim kreatywnym pomocnikiem. Przyczyn braku sukcesów tych młodych dopatrywałbym się gdzie indziej. Oczywiście z mistrzowskich drużyn 18-latków przeważnie karierę w seniorach robi 1-2 chłopaków, a przyczyn tego jest wiele, nie tylko stawianie na wyrośniętych. W tym wieku młody człowiek jeszcze bardzo szybko się rozwija, hierarchia najlepszych zmienia się w każdym kolejnym roczniku. Pewnie też jednak nie zajmowano się nimi dobrze. Ale warto też przeczytać komentarz niżej - że najlepsi młodzieżowcy występują w II drużynach swoich klubów, a nie w CLJ. Pozdrawiam.
15 wrz 2020 | 17:12
0
Centralna Liga Juniorów to żaden wyznacznik, lepszy poziom jest już choćby w IV lidze, dlatego ważne jest jak zespół z ekstraklasy ma rezerwy na poziomie II-IV ligi żeby ogrywać tam młodych, bo między Ekstraklasą a CLJ jest przepaść.
15 wrz 2020 | 17:08
0
"Wnioski? Wynik na poziomie juniorskim to sprawa drugorzędna. "

Normalnie Ameryka odkryta... Problemem nie jest ten "egzamin dojrzałości", który dla takiego juniora przychodzi np. w momencie gdy wkracza w dorosłą piłkę, ale presja medialna i to pompowanie balonika, że ktoś jest nowym Lewandowskim, Wasilewskim czy Błaszczykowskim - szczególnie gdy taki młody chłopaczek pokaże się z dobrej strony w debiucie.
15 wrz 2020 | 16:48
0
Dla mnie żadna nowość ze Polsce w drużynach juniorskich wuefiści stawiają na przerośniętych gimbow, jak starszy albo wcześniej dojrzewa lub ogólnie duży to dobry mimo ze nawet z 5 razy nie potrafi podkapkować ale zagra ciałem i wygramy. A chłopaki z talentem ale bez rozmiarów ławka... Parcie na wynik. Szkolenie, taktyka? Z czym to się pije.
15 wrz 2020 | 16:09
0
mam się śmiać współczuć czy płakać
15 wrz 2020 | 17:11
0
Zesrać
15 wrz 2020 | 17:41
0
mniam
1260 PLN

Dwa Trzy bonusy na start, o łącznej wartości 1225 1260 PLN. Kod rejestracyjny: MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

3100 PLN

"Pakiet Pudziana" w wysokości 3000 PLN na start gry oraz "Siano wraca", czyli 100 PLN bez ryzyka

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

550 PLN

Tydzień bez ryzyka dla nowych graczy w Superbet. Cashback 500 PLN + 50 PLN na start