Duży zawód Legii Warszawa. Talent zniknął z radarów. Co dalej? Czesław Michniewicz z radą. "Jestem przekonany"

Duży zawód Legii Warszawa. Talent zniknął z radarów. Co dalej? Czesław Michniewicz z radą. "Jestem przekonany"
Adam Starszynski / PressFocus
Autor: Kuba Majewski 13 maj 2022 | 13:00
W 2022 r. rozegrał w Legii Warszawa ledwie 199 minut. W rubryce asysty i gole zero sąsiaduje obok jedynki. Bez wątpienia więc jest to dorobek więcej niż skromny, zwłaszcza że mowa o ofensywnym pomocniku. Do drużyny był wprowadzany na spokojnie, miał rosnąć wraz z upływem czasu i zyskanym doświadczeniem. I rzeczywiście wydawało się, że zaczyna wkraczać na właściwą ścieżkę rozwoju. W pewnym momencie jednak coś stanęło, by potem całkowicie się posypać. Jaka więc przyszłość czeka Ernesta Muciego?
Czy Ernest Muci pokazał w Legii swój potencjał? A może ten wcale nie był tak duży, jak na początku wydawało się skautom i trenerom?
Dalsza część tekstu pod wideo

Albański Messi

Do Warszawy trafił przed rokiem w wieku 20 lat z metką albańskiego Messiego. Szybko udowodnił to na treningach, w trakcie których imponował grą z piłką przy nodze, ruchliwością i groźnymi uderzeniami. Czesław Michniewicz cmokał z zachwytu i w swoim stylu szybko nadał mu przydomek, właśnie od nazwiska argentyńskiego gracza PSG.
- Trener rzeczywiście cmokał. Pamiętam, że po pierwszym treningu, czy sparingu, w którym zagrał Muci, a ja wówczas ćwiczyłem indywidualnie, koledzy wołali mnie i powtarzali: dawaj, zobacz, jaki Messi! Rzeczywiście robił duże wrażenie w grze jeden na jeden, dobrze strzelał prawą nogą z dystansu. Perełka - tak wtedy myślałem - wspomina Igor Lewczuk, w tamtym czasie piłkarz Legii.
Szybko jednak okazało się, że treningi to jedno, a mecze drugie. Muci dostawał mało szans - przez całą rundę wiosenną 2021 r. tylko 236 minuty. W klubie mówiło się wówczas, że ma problem z przyzwyczajeniem się do nie nadzwyczajnego przecież tempa gry w Ekstraklasie.
- Zarówno moment, w którym trafił do Legii, jak i pozycja oraz sposób gry, nasuwały porównania z Ondrejem Dudą. Różnica polegała na tym, że Duda szybko wskoczył na oczekiwany poziom - twierdzi Michał Żewłakow, ekspert “Canal+”.
W Legii mówiono, że młody Albańczyk ma przyzwyczajać się do rozgrywek, oswajać z polskimi wymogami. Dostał sporo czasu.
- Muci musi poczekać na szansę, ciężko pracować. Widzę, że coraz swobodniej porusza się między kolegami, swobodniej rozmawia, żartuje, zna każdego zawodnika z imienia, pseudonimu. Będzie gotowy do gry, dostanie minuty. Jestem przekonany, że będzie rósł razem z naszą drużyną, ale musi być bardzo cierpliwy - uważał wtedy Czesław Michniewicz.
Trener mówił nam też wówczas, że piłkarz wciąż ma juniorskie nawyki, które trzeba krok po kroku eliminować oraz o tym, że nikt w zespole nie otrzyma miejsca na kredyt. W Warszawie plotkowało się wówczas, że piłkarzowi nie odpowiadała pozycja w drużynie, oczekiwał więcej. Michniewicz zaprzeczał i twierdził, że na swoją sytuację reagował prawidłowo - zaciskał zęby i pracował.
- To prawda, nie przypominam sobie, by coś “furkał” do trenera. To raczej spokojny zawodnik, może nawet za bardzo? Wydaje mi się jednak, że rozumiał swoją sytuację i moment w karierze - twierdzi Lewczuk.

Progres

Latem 2021 r. wydawało się, że Muci może nie wskakuje, ale wchodzi na oczekiwany poziom.
- Na obozie pracował bardzo rzetelnie, widać było, że Michniewicz wiąże z nim nadzieje. Może nie na jutro, ale na pojutrze? - ocenia Wojciech Dobrzyński, naczelny portalu “Legioniści.com”, obserwujący na co dzień treningi i zgrupowania Legii.
Wprawdzie w klubie liczyły się wówczas głównie eliminacje europejskich pucharów i w Ekstraklasie Legia wystawiała głównie zmienników, ale Albańczyk cztery razy z rzędu zaczynał ligowe mecze w pierwszym składzie. I odgrywał w nich niepoślednią rolę. Przede wszystkim strzelił pięknego, dającego wygraną gola z Wisłą Płock.
W pucharowych eliminacjach Albańczyk grał jednak mało, ledwie 51 minut, ale zdążył pokazać się jako wartościowy zmiennik. Szczególnie w Zagrzebiu, gdzie po uderzeniu z dystansu uratował drużynie remis 1:1.
Kibice Legii zacierali ręce. Mogli bowiem przypuszczać, że przejęcie w drużynie boiskowych rządów przez Muciego to już tylko kwestia bliskiej przyszłości. Zwłaszcza, że dobrą dyspozycję potwierdził, choć dostał tylko siedem minut gry, w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Europy w Moskwie. Albańczyk przeprowadził rajd lewym skrzydłem, a następnie idealnie zagrał do Kastratiego, który strzelił Spartakowi zwycięskiego gola. Była to jego debiutancka i zarazem, jak na razie, jedyna w Legii asysta. Swoją drogą, odbiła się ona szerokim echem w całej Europie.

Powrót do punktu wyjścia

- Bardzo solidnie pracował, zasługiwał na szansę już w spotkaniu przeciwko Leicester, ale do planu na Anglików potrzebowałem innych wykonawców. Wystąpił za to jako cofnięty napastnik w Neapolu i zagrał nieźle. Wydawało mi się, że staje się piłkarzem podstawowego składu, był tego już bardzo bliski - wspomina Czesław Michniewicz.
Łącznie w grupie LE Muci zagrał w czterech spotkaniach i nazbierał 191 minut. Zdarzały mu się przebłyski, ale głównie już tylko rozczarowywał. W Ekstraklasie było lepiej. Strzelił jeszcze trzy gole - Górnikom z Łęcznej i Zabrza oraz Piastowi. Problem w tym, że dwa z tych spotkań Legia przegrała.
- Jak Duda szybko doszlusował poziomem do drużyny, tak Muci nie potrafił. Ale nie wiem, czy to jego wina. Mądrość trenera polega bowiem na tym, że nie daje myśleć piłkarzom o złych rzeczach, rozpamiętywać niewykorzystane sytuacje. Muci miał niezły początek sezonu. Od trenera zależało, jak to wykorzysta. Wydaje się, że Czesław Michniewicz umiejętnie wprowadzał go do drużyny, a progres był widoczny - uważa Żewłakow.
W sumie jesienią 2021 r. w lidze i Pucharze Polski 21-letni dziś pomocnik uzbierał 962 minuty. Zespół grał jednak w tym czasie fatalnie, notował rekordowe serie porażek, a Muci wtopił się w tę spiralę słabości. Znikał na wiele minut, nie potrafił wziąć na siebie ciężaru gry. Często przechodził obok meczów.
- No nie jest to typ lidera, który pociągnie za sobą zespół nie tylko umiejętnościami, ale i osobowością. Grał lepiej, gdy i drużyna prezentowała się bardzo dobrze - twierdzi Lewczuk.
Jednocześnie Michniewicz podkreśla, że nigdy nie miał zastrzeżeń do podopiecznego, a podczas słynnej, swej ostatniej przedmeczowej odprawy w Legii, podawał nawet Albańczyka za wzór profesjonalisty.
Przebieg obozu w Dubaju, taktyka stosowana przez trenera Aleksandara Vukovicia, ale przede wszystkim zmiany personalne i dużo miejsca do zagospodarowania w ofensywie po odejściach Emreliego i Luquinhasa sugerowały, że Muci może liczyć na miejsce w wyjściowym składzie.
- Nie sposób było mieć zastrzeżenia do jego pracy na zgrupowaniu. Muci potrafił wielokrotnie dawać sygnały, że może wskoczyć do pierwszego składu - ocenia obecny w Dubaju Dobrzyński.
Jednak Albańczyk zagrał w podstawowej jedenastce tylko raz, w przegranym spotkaniu przeciwko Warcie. Na portalu “Legioniści.com” został wtedy oceniony następująco:
"Był autorem pierwszego celnego strzału Legii, jednak zaznaczmy, że miał on miejsce w 45. minucie... Piłkę z łatwością wyłapał Lis. Starał się, miał ambicję, ale wszystkie jego decyzje były bardzo przewidywalne lub po prostu złe. Zabierał się z futbolówką, miał pomysł, po czym szybko odbierali mu ją rywale".
- Bardzo lubię takich piłkarzy, te techniczne "dziesiątki". Z przyjemnością oglądam jak grają. Taki jest też Muci. Bardzo wiele potrafi. Rzecz jednak w tym, że w futbolu najważniejsza jest powtarzalność. "Erni" robi coś wspaniałego, a potem nie ma go przez długie minuty, czy nawet kilka meczów, by znowu błysnąć. Raz na kilkadziesiąt prób to i mnie wyjdzie jakiś drybling. Może w klubie innym niż Legia to by wystarczyło. Tutaj na pewno nie - komentuje Lewczuk.
Po tej przegranej z Wartą atmosfera przy Łazienkowskiej zrobiła się bardzo nerwowa, zwłaszcza że "Wojskowi" mieli przed sobą bardzo ważny w kontekście walki o utrzymanie wyjazd do Niecieczy. Zawodnika zabrakło jednak w kadrze meczowej. Wkrótce potem pojawiła się informacja, że piłkarz został karnie przesunięty do rezerw, która okazała się fałszywa. Jak się wówczas dowiedzieliśmy, trenerzy nie byli zadowoleni z tego, jak pracuje i jak reaguje podczas treningów i meczów.
- Jest od roku w Warszawie, a wciąż nie może wejść na poziom, do którego jest predestynowany. Nie chcemy, by 21-letni piłkarz zadowalał się tym, co jest, zwłaszcza że to za mało. Musi zrozumieć, że obroni się tylko zaangażowaniem i ciężką pracą - usłyszeliśmy wtedy w Legii.
Dopytaliśmy, jak tamta sytuacja wpłynęła na zawodnika i jak zareagował.
- To była jedna z prób dotarcia do niego. Trudno powiedzieć, by się udała. Muci jest niewątpliwie utalentowanym zawodnikiem, ale w dalszym ciągu ma kłopoty z intensywnością w grze oraz pracą w defensywie. Największym jego problemem jest jednak to, jak reaguje na niepowodzenia. On znika. Nie walczy, nie daje trenerom sygnału, że jest gotowy do rywalizacji o miejsce w składzie. W sytuacji, gdy Vuković ma do dyspozycji Josue, a po bokach Wszołka i walecznego Rosołka, to dla Ernesta po prostu brakuje miejsca - mówią nam w Książenicach.
Potem Muci wrócił do kadry meczowej, wszedł cztery razy z ławki, ale za każdym razem rozczarowywał. W Białymstoku przeciwko Jagiellonii znów zabraknie go w wyjściowym składzie.
- Nie dziwię się. Trener wyciąga wnioski na podstawie postawy piłkarza na treningach. Miejsce w składzie stanowi nagrodę za postawę na zajęciach przez cały tydzień - komentuje Żewłakow.

Przyszłość

Co więc czeka zawodnika?
- To wciąż bardzo młody piłkarz o ogromnych możliwościach i perspektywach. Na pewno nie jest przeszacowany. Jednocześnie "Erni" potrzebuje wsparcia od trenera. By dobrze się prezentować, musi mieć poczucie, że trener mu ufa i jedno, drugie nieudane zagranie, czy występ nie zaważą na jego pozycji w drużynie. Moje zaufanie miał. Nie wiem, jak było w ostatnich miesiącach, ale jestem głęboko przekonany, że Legia może jeszcze mieć z niego duży pożytek - twierdzi Czesław Michniewicz.
- Na ten moment najlepszym rozwiązaniem byłoby wypożyczenie Muciego. Powinien pójść do miejsca, w którym będą na niego stawiać, by się odbudował, ale przede wszystkim zapracował na nową szansę w Legii. Zdecydowanie może jeszcze sporo w piłce osiągnąć. Ale za chwilę w Warszawie pojawi się nowy trener i kto wie? Może będzie widział w nim podstawową "dziesiątkę"? - dowiadujemy się z kolei w Książenicach.
- To wciąż taka wielka nadzieja... Chyba jeszcze można się łudzić, że nowy trener coś z niego wyciśnie, bo potencjał ma. Tylko czas ucieka - mówi Dobrzyński.
- Michał Żewłakow porównywał go do Dudy, a mnie się bardziej kojarzy z Michałem Masłowskim, gościem o niesamowitych umiejętnościach, który jednak potrzebował ogromnego zaufania od trenera i wielu występów, by pokazać pełnię możliwości. Muci też taki jest, trzeba by mu dać serię meczów. Tylko w Legii po paru przegranych trener żegna się z posadą. Który więc zaryzykuje posadę kosztem promowania jednego piłkarza? - twierdzi Lewczuk.
- Musimy wziąć pod uwagę, że to młody chłopak, ma za sobą pierwszy, trudny rok. Może mu to pracuje w głowie? Z drugiej strony klasowi piłkarze wyciągają wnioski z trudności, korzystają i idą dalej. Tutaj tego nie widać. Jednak zmiana szkoleniowca, to nowe otwarcie kolejna szansa Muciego. Jeśli Josue odejdzie, to znów zrobi się więcej miejsca. Ernest może z tego skorzystać - mówi Żewłakow.
- Nie wiem tylko, czy będzie w stanie. Jego osobowość, sposób w jaki reaguje pokazuje, że największym problemem jest jego głowa. Jeśli się to nie zmieni, to nie wiązałbym z nim w Legii wielkich nadziei - powątpiewa na koniec Lewczuk.
author picture

Kuba Majewski

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Tabela ligowa - Ekstraklasa

Terminarz - Ekstraklasa

34 Kolejka
Jutro
Lech Poznań
17:30
Zagłębie Lubin
Legia Warszawa
17:30
Cracovia
Piast Gliwice
17:30
Radomiak Radom
Pogoń Szczecin
17:30
Termalica Nieciecza
Raków Częstochowa
17:30
Lechia Gdańsk
Śląsk Wrocław
17:30
Górnik Zabrze
Wisła Kraków
17:30
Warta Poznań
Wisła Płock
17:30
Stal Mielec
Górnik Łęczna
17:30
Jagiellonia Białystok
STS
1640 PLN

100 PLN zakład bez ryzyka i trzy pierwsze wpłaty z bonusem łącznym 1500 PLN

Fortuna
2720 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład, z obrotem 1x po dowolnym kursie! Do tego 20 PLN za darmo i 2100 PLN od drugiej wpłaty

Superbet
1534 PLN

Zwrot do 1300 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 34 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Betclic
200 PLN

Zwrot do 200 PLN w postaci freebetu za pierwszy przegrany kupon. Kod rejestracyjny: MECZYKI

Tabela ligowa - Ekstraklasa

Terminarz - Ekstraklasa

34 Kolejka
Jutro
Lech Poznań
17:30
Zagłębie Lubin
Legia Warszawa
17:30
Cracovia
Piast Gliwice
17:30
Radomiak Radom
Pogoń Szczecin
17:30
Termalica Nieciecza
Raków Częstochowa
17:30
Lechia Gdańsk
Śląsk Wrocław
17:30
Górnik Zabrze
Wisła Kraków
17:30
Warta Poznań
Wisła Płock
17:30
Stal Mielec
Górnik Łęczna
17:30
Jagiellonia Białystok
STS
1640 PLN

100 PLN zakład bez ryzyka i trzy pierwsze wpłaty z bonusem łącznym 1500 PLN

Fortuna
2720 PLN

Zwrot do 600 PLN za przegrany pierwszy zakład, z obrotem 1x po dowolnym kursie! Do tego 20 PLN za darmo i 2100 PLN od drugiej wpłaty

Superbet
1534 PLN

Zwrot do 1300 PLN, jeśli zakończysz pierwszy tydzień na minusie, 200 PLN podwojenia pierwszej wpłaty oraz 34 PLN freebet po pierwszej wpłacie

Betclic
200 PLN

Zwrot do 200 PLN w postaci freebetu za pierwszy przegrany kupon. Kod rejestracyjny: MECZYKI