FC Bayern. Monachijski czołg wjeżdża na miny i traci na sile. Powtórka sprzed roku? Zapomnijmy

Monachijski czołg wjeżdża na miny i traci na sile. Powtórka sprzed roku? Zapomnijmy
MDI / Shutterstock.com
Autor: Tobiasz Kubocz 20 lis 2020 | 09:00
Prowadzą w Bundeslidze i swojej grupie Ligi Mistrzów. Miażdżą Atletico, wygrywają “Klassikera”, najpewniej mają najlepszy ofensywny pakiet w Europie. To wszystko prawda. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że w twardym pancerzu Bayernu pojawiają się pierwsze pęknięcia. Być może to tylko kwestia czasu, kiedy wytworzą się potężne wyrwy.
Przeciwnicy i neutralni kibice nadstawiają uszu, by usłyszeć jakąkolwiek niepokojącą informację z obozu w Monachium. Ekipa Hansiego Flicka dokonała rzeczy niemożliwych w poprzednim sezonie. Z łatwością podbiła Bundesligę, rozbiła w puch Bayer Leverkusen w Pucharze Niemiec, a przede wszystkim szturmem wzięła Ligę Mistrzów, wygrywając wszystkie spotkania, nokautując w rundzie finałowej po kolei Chelsea, Barcelonę, Lyon, PSG. Zwalniając przy tym Mauricio Pochettino oraz Quique Setiena. Ich najlepszy piłkarz, Robert Lewandowski został królem strzelców wszystkich rozgrywek, w których wzięli udział. W myśl zasady “bij mistrza” cała Europa będzie chciała przerwać passę hegemona. Ten wprawdzie jeszcze nie chwieje się na nogach, ale wydaje się, że osiągnął już swój punkt kulminacyjny.

Defensywa kruszeje

Pierwszy cień na Bayern rzuciła sprawa Davida Alaby, którą opisaliśmy szerzej w zeszłym tygodniu. Najwyraźniej pozostaje tylko pytanie, czy Austriak odejdzie w styczniu, czy też po wygaśnięciu umowy, latem przyszłego roku. Ci, którzy niespecjalnie kibicują mistrzom Niemiec, mogą być podnoszeni na duchu przez tego rodzaju wieści, zastanawiając się, czy niepokój wokół jednego z kamieni węgielnych Flicka może zakłócić przechodzenie jego Bayernu do epoki dominacji. Sygnały, że w drużynie jest kilka niedokręconych śrubek, widać w ostatnich spotkaniach.
Zwycięstwo Bawarczyków nad FC Koeln (2:1), odniesione na początku miesiąca, wisiało na włosku. To był oczywiście występ tego rodzaju, którego moglibyśmy się spodziewać, zwłaszcza w tak szalonych czasach i gąszczu totalnie wypełnionego kalendarza. Później jednak przyszła pozornie łatwa wygrana 6:2 z Salzburgiem, wynikająca głównie ze znakomitej maszyny ofensywnej, która w 11 minut potrafiła czterokrotnie wpakować piłkę do siatki. W defensywie natomiast przeważała atmosfera plażowania i popijania drinków z palemką. Austriacy strzelili dwa gole, ale mogli zrobić Bayernowi więcej przykrości. W sumie piłkarze Flicka dopuścili do 11 strzałów na własną bramkę.
Triumfatorzy LM stracili już 17 bramek w 13 meczach tego sezonu, z czego 11 w samej Bundeslidze. Szukając drużyny z większą liczbą puszczonych goli musimy dojść aż do siódmej w tabeli Borussii Moenchengladbach (12) i jedenastego Eintrachtu Frankfurt (również 12). Tę słabość w grze obronnej aż za dobrze obnażyła drużyna z Dortmundu w ostatnim “Klassikerze”.
Hansi Flick po spotkaniu powiedział, że zwycięstwo 3:2 nad BVB stanowiło ważny krok dla zapewnienia jego klubowi “dominacji w Niemczech”. Ale wcale się tak nie stało. Albo inaczej, nie do końca tak się stało. Podczas gdy mecz mógł podkreślić bezradność reszty stawki Bundesligi względem południowego giganta, przesłaniem wynikającym z przebiegu gry były słabości Bayernu, a nie jego niezachwiana siła.
Mats Hummels stwierdził nawet, że do ich porażki przyczyniły się gole stracone po rykoszetach, a brakowało im jedynie szczęścia. Przyznał też, że jego koledzy powinni lepiej zachowywać się pod bramką rywali. I rzeczywiście, gospodarze stworzyli więcej dobrych szans niż ich przeciwnicy (xG, czyli gole oczekiwane: 2,43 po stronie Borussii, 1,49 po stronie Bayernu), nawet jeśli liczby nieco wypaczyły niezaliczone trafienia Lewandowskiego, który znajdował się na minimalnych pozycjach spalonych. Niemniej jednak był to dopiero drugi raz za panowania Flicka, kiedy inny ligowiec stworzył więcej okazji niż Bayern. Ostatni raz przydarzyło się to “Die Roten” w rozgrywanym pod koniec września meczu z Hoffenheim, gdy niespodziewanie przegrali 1:4.

Niezastąpiony lider

W spotkaniu z BVB poważnej kontuzji łąkotki nabawił się Joshua Kimmich i wiadomo już, że pomocnika czeka długa przerwa. Jego nieobecność zaostrzy problem. W drużynie nie ma nikogo takiego jak on. Gracza, który łączy doskonałą technikę, ogromną siłę woli i ciężką pracę, aby osiągnąć niszczycielski efekt.
Zastępca Kimmicha, Corentin Tolisso, to nie ten sam poziom. Nie dawał sobie rady z Jadonem Sancho i trudno przypuszczać, by w przyszłości nadążał za innymi zawodnikami światowego formatu. Inny środkowy pomocnik, Javi Martinez, wciąż może wykonywać dobrą robotę tworząc “rygiel”, ale jego mobilność jest zbyt ograniczona, aby dawać coś z przodu. Nowy nabytek Marc Roca to ciągle ziemia nieznana, co nie pozostawia Flickowi zbyt wiele miejsca na efektywną rotację aż do lutego/marca. Dopiero teraz widać, jak duże straty może ponieść drużyna po opuszczeniu pokładu przez Thiago Alcantarę.
Trener nie ma innego wyjścia, jak uciec się do młodzieży. Tanguy Kouassi oraz Roca będą musieli błyskawicznie przyzwyczaić się do stylu gry i taktyki Bayernu, aby w razie potrzeby przynajmniej w części załatać dziurę po Kimmichu. Chociaż oś drugiej linii Goretzka-Tolisso może zazwyczaj spełniać swoje zadania, nikt nie ma wątpliwości, że to żadne długoterminowe rozwiązanie. Osobowość Joshuy napędzała cały zespół w sposób nieosiąglany dla innych pomocników (może z wyjątkiem Thomasa Muellera). Dla dobra Bayernu dyrektor sportowy Hasan Salihamidzić już powinien rozglądać się za dostępnymi opcjami na rynku transferowym.

To tylko ostrzeżenia

Hansi Flick i jego chłopcy na razie mogą się poklepywać po plecach, gratulując sobie dobrej roboty, ponieważ spokojnie usadowili się na pierwszym miejscu w Bundeslidze i nie grozi im nic strasznego w grupowych rozgrywkach Champions League. Bayern potrafi też wyjść obronną ręką, gdy pierwszy traci gola, jak w przypadku meczów z Salzburgiem i Borussią. To buduje mentalność mistrzów. Ale pozwolenie rywalom na łatwe pokonywanie Manuela Neuera to proszenie się w przyszłości o większą liczbę nieszczęść.
Oni nadal będą lepsi od większości swoich przeciwników, ale można się spodziewać, że ich problemy systemowe zaczną postępować. Bez jakości i świeżości oraz ciągłej konkurencji wymaganej w każdej mistrzowskiej ekipie, w końcu nastąpi stagnacja, a później regres w wynikach. Rezultaty będą “obracać się” gwałtownie w obu kierunkach, przez co na karkach piłkarzy siądzie większa presja, a kolejne kontuzje i inne symptomy zmęczenia zapoczątkują błędne koło, które nie tak łatwo zatrzymać. W dziwnych futbolowych czasach wahadło może łatwo wychylić się w drugą stronę. Od seryjnych zwycięstw do nieoczekiwanych porażek.

Tobiasz Kubocz

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

600 PLN

Nowy pakiet startowy w Betfan! m.in. trzy zakłady bez ryzyka na 600 PLN łącznie

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

584 PLN

Freebet 34 PLN za pierwszą wpłatę dla nowych graczy z Meczyki.pl + cashback 500 PLN + bonus 50 PLN

Dyskusja 17

20 lis 2020 | 23:44
0
Pozwolę sobie na polemikę z autorem tekstu, gdyż większość tego tekstu, to tak na dobrą sprawę bzdury.
Po pierwsze jeśli Alaba odejdzie, to nastąpi to najprawdopodobniej po zakończeniu sezonu, więc co to ma do rzeczy, odnośnie tego sezonu? Jeżeli nawet odchodziłby w styczniu, to akurat nie będzie to, aż taki cios. Sam autor powinien się z tym zgodzić, skoro sam, trafnie zauważa, że problemem jest przede wszystkim defensywa, a to właśnie Alaba ma stanowić jej główny filar. W razie potrzeby może tam zagrać Hernandez. Jest również młody Nianzou, o którym autor najwyraźniej zapomniał, a zapowiada się na talent pokroju Daviesa.
dobór meczów odnośnie dyspozycji tejże defensywy też dziwny, bo aż się prosiło by wspomnieć o meczu z Herthą. W tamtym meczu było katastrofalnie. mecz z Salzburgiem, gdzie kończy się 6:2 wskazywać jako słaby? przecież z Barcą było podobnie. Katalończycy mieli też sporo szans i równie dobrze mogło być 10:4 jak 8:2.
Wskazywanie na mecz z BVB, że nie do końca potwierdza hegemonię Bawarczyków co najmniej dziwne. Pokonali najtrudniejszego rywala, na jego boisku. Mecz pod kontrolą (bardziej wyrównany mecz między nimi odbył się w superpucharze). Wyglądałoby na to, wedle słów autora, że Dortmundczycy, to jacyś kelnerzy i postawili się Bayernowi, jakby to było dziwne. Przecież to nie tylko główny rywal do tytułu,(no i jeszcze Lipsk oczywiście), ale również pretendent, by w LM zamieszać.
Pominięto milczeniem wielkie zwycięstwo nad Atletico, bo chyba nie pasowało do koncepcji.
Mecz z Koeln do zapomnienia. Tu się zgodzę, że będzie wiele podobnych. Sam Flick mówił, że jadą na trybie ekonomicznym ze słabszymi drużynami. Zatem nie grają na 100%, a także trener daje odpoczywać zawodnikom. Chyba, że autor spodziewał się, że każdy będzie bity po 5, 6 do zera. Osobiście nie zdziwię się gdy z Atleti i z Lokomotiwem zagrają w połowie rezerwami. Pełnia formy, jak zapowiadał Flick, ma nadejść wiosną.
Jest mowa o kontuzji Kimmicha, jakby to był koniec świata. Owszem, to duże osłabienie. Jednakże bez niego też sobie radzą. Poza tym, co równie istotne, z kontuzjami kluczowych graczy borykają się niemal wszystkie zespoły w Niemczech i w LM. I wypadają również kluczowe ogniwa jak np. Van Dijk.
Odnośnie stagnacji. Przypomnę tylko, że Real zdobył 3 Ligi Mistrzów niemal bez żadnych wzmocnień i roszad. Nie przypominam sobie, by w międzyczasie przeprowadzili wielki transfer poza uzupełnieniem składu (być może się mylę, jeśli tak z góry przepraszam). Bayern postawił na młodzież i oby miał rację, bo skoro z Daviesem wypaliło, to czemu nie z innymi talentami?
Reasumując jeżeli w fazie pucharowej będzie mecz i rewanż to jestem spokojny. Przyszłość pokaże czy tak będzie. Jestem pewien 100 goli w Bundes, straconych coś koło 40 również. Liga Mistrzów? Są faworytem. Osobiście obstawiam finał, z zaznaczeniem, że będą dwumecze, w pojedynczym wszystko jest możliwe.
Zgodzę się, że odejście Alcantary to spora strata, a Tolisso to faktycznie nie ta półka.
20 lis 2020 | 12:23
0
Większego gówna jeszcze nie czytałem, znalazłem piekna fraszkę w tym bagnie, uwaga, " Corentin Tolisso, to nie ten sam poziom. Nie dawał sobie rady z Jadonem Sancho " To ładnie, ch*j z tym że Sancho był najgorszym zawodnikiem Borussi i grał jeszcze gorzej niż Tolisso w tym meczu.

Ogolnie Sancho to przereklamowny grajek, jeszcze nie zagrał dobrego spotkania przeciwko Bayernowi, lub innemu wielkiemu klubowi z topu, zawsze w ważnych meczach gówno gra, jeżeli Borussia opyli go do United na 120 to zrobią jeszcze lepszego deala niż z Dembele.
20 lis 2020 | 13:17
(Edytowany)
Taki komentarzowy wylew mógł popełnić tylko psychofan Bayernu. Sancho vs. Bayern: poziom całego BVB w tym meczu (z wyjątkiem mega dyspozycji Guerreiro), dwie znakomite piłki, które powinny się zakończyć golami: w 40. minucie do Witsela i w 46. do Haalanda, który nie wiadomo czy podawał, czy strzelał. Solidne 70 minut, oczywiście nie top, ze względu na ograniczającą go klasę rywala. Tolisso? Najgorszy na placu, trzy wygrane pojedynki na 11. Najsłabsza nota według whoscored. O czym tu dyskusja. Kuriozalny komentarz
0
Taki komentarzowy wylew mógł popełnić tylko psychofan Bayernu. Sancho vs. Bayern: poziom całego BVB w tym meczu (z wyjątkiem mega dyspozycji Guerreiro), dwie znakomite piłki, które powinny się zakończyć golami: w 40. minucie do Witsela i w 46. do Haalanda, który nie wiadomo czy podawał, czy strzelał. Solidne 70 minut, oczywiście nie top, ze względu na ograniczającą go klasę rywala. Tolisso? Najgorszy na placu, trzy wygrane pojedynki na 11. Najsłabsza nota według whoscored. Tyle z weryfikacji. Kuriozalny komentarz
20 lis 2020 | 15:59
0
Bez przesady, Sancho jest dobry na średniaków i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to za niedługo będzie grał z każdym na wysokim poziomie ale do tego musi mieć poważny zespół i musi jeszcze dojrzeć, to młody chłopak.
20 lis 2020 | 12:10
0
Bayern jak nawet ma słabszy sezon to dochodzi do pół finału. Ale myślę, że i ten sezon LM wygrają. Mają bardzo dużo jakości, im się lepiej gra z lepszymi zespołami, gdzieś ta motywacja jest większa. Chciałbym zobaczyć finał Bayern - Juventus to by było coś ciekawego.
20 lis 2020 | 12:24
0
Ni byłoby to ciekawe spotkanie ponieważ Juventus nie wyszedłby z własnej połowy i ogólnie przejebali by 4-0.
20 lis 2020 | 16:00
0
Na pewno zrobili by więcej niż Atletico :D
20 lis 2020 | 10:52
0
Żeby nie było jak z Liverpoolem z tamtego sezonu he he
20 lis 2020 | 16:01
0
Ty tam nie patrz co będzie na koniec tylko się módl żeby Atleti kolejnego wpierdolu w drugim meczu nie dostało.
20 lis 2020 | 16:27
0
Nic dwa razy się nie zdarza
20 lis 2020 | 17:50
0
no 4-0 nie musi być, może być nawet i z 6-0.
20 lis 2020 | 10:15
0
Nie jest aż tak źle. Przyjrzyjmy się po kolei opisywanym problemom. Kwestia Alaby nie jest dla Bayernu stracona. W niemieckich mediach czytamy, że Bayern jest "spokojny" co do jego przyszłości, bo zdaje sobie sprawę z tego, że w dobie COVID żadnego klubu nie stać na wypłacenie Alabie takiej pensji jaką on chce (około 20 milionów euro rocznie) i całkiem prawdopodobne jest, że Bayern się z nim dogada co do umowy z niższą pensją. Lekarz Kimmicha potwierdził po operacji, że spodziewa się jego powrotu do gry już w styczniu, czyli dużo wcześniej niż zakładano - to oznacza, że w kluczowej fazie sezonu będzie dostępny i ograny. Nianzou to bardzo ciekawy talent. Ralf Rangnick (a to w końcu Rangnick odkrył i wprowadził do poważnej piłki takie talenty jak Kimmich, Werner, Sadio Mane, Upamecano) ostatnio stwierdził, że Nianzou to największy talent defensywny w Europie i nie zdziwi się, jeśli w tym sezonie zostanie podstawowym graczem Bayernu. Patrząc na to, że Liverpool ma spore problemy z kontuzjami a inne kluby z topu po prostu nie są tak dobrze obsadzone jak Bayern, dla mnie dalej pozostają głównym faworytem Ligi Mistrzów
20 lis 2020 | 11:04
0
dokładnie, Bayern ma swoje problemy, ale ciągle są ze dwie długości przed resztą stawki. Liverpool się sypie, Real gra piach, Barcelona podobnie, Man City najsłabsze od lat, Chelsea czy United to nie ten poziom, PSG mocno w dół i raczej nie ma szans na powtórkę z zeszłego sezonu, forma Juve to sinusoida, Atletico z Suarezem może postraszyć, ale czy na tyle by coś ugrać? raczej nie.

na krajowym podwórku też ciężko szukać realnej konkurencji. wiadomo, sezon jest długi, ale na chwilę obecną to Bayern wygląda najsolidniej w Europie i mogą znowu zgarnąć pełną pulę. moim zdaniem dopiero w przyszłym sezonie zaczną nieco zjeżdżać z formą w dół, ale niewykluczone, że i tak z rozpędu zdobędą jakieś puchary.
20 lis 2020 | 09:47
0
Nie wiem czy stagnacja będzie problemem, bo jest tam sporo młodych lub nowych, którzy chcą walczyć o swoje, poza tym nawet ci, którzy są dłużej mają profesjonalne podejście i wciąż chcą być najlepsi. Fakt, że jednak motywacja mniejsza. Większym problemem może się okazać kontuzja Kimmich'a, bo po odejściu Thiago nie ma już oczywistego zastępcy. No ale Flick pokazał już, że potrafi zbudować/odbudować piłkarzy, więc liczę, że pojawi się ktoś kto wejdzie w buty Kimmich'a/
20 lis 2020 | 09:12
0
Ten cały Bayern jest przereklamowany a Roberciq na siłę gloryfikowany.Takie sa fakty.
20 lis 2020 | 09:23
0
Żebyś czasem ty się nie przereklamował jako debil.
20 lis 2020 | 09:33
(Edytowany)
Wygrali wszystko na niemieckim podwórku , wygrali wszystkie mecze LM i dołożyli superpuchar. Lewy królem strzelców Lm i ligi . A ty gadasz że przereklamowany to wychodzi na to że jesteś skończonym idiotą.....
0
Wygrali wszystko na niemieckim podwórku , wygrali wszystkie mecze LM i dołożyli superpuchar. Lewy królem strzelców LM i ligi . A ty gadasz że przereklamowany , jesteś skończonym idiotą.....
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

600 PLN

Nowy pakiet startowy w Betfan! m.in. trzy zakłady bez ryzyka na 600 PLN łącznie

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

584 PLN

Freebet 34 PLN za pierwszą wpłatę dla nowych graczy z Meczyki.pl + cashback 500 PLN + bonus 50 PLN