Gruchotał kości rywalom, tankował piwo i ujadał jak wściekły pies. Roy Keane - od boksera do... doktora

Gruchotał kości rywalom, tankował piwo i ujadał jak wściekły pies. Roy Keane - od boksera do... doktora
D. Ribeiro/shutterstock.com
Autor: Mateusz Połuszańczyk 7 kwi 2020 | 14:30
Po Vinniem Jonesie oraz Ericu Cantonie przedstawiamy Wam sylwetkę następnego piłkarskiego brutala, przed którym rywale drętwieli z przerażenia. Słynnego zawodnika Manchesteru United cechowały: wrząca w żyłach irlandzka krew, buntowniczy charakter jak przystało na romantyka futbolu, tytaniczna praca wykonywana w środkowej strefie boiska, demoniczna determinacja i niewyparzony język. Kombinacja konfliktowości w duchu współzawodnictwa pozbawionego barier z umiłowaniem wszelkich aspektów piłki nożnej. Witamy w świecie Roya Keane’a.
O ile renoma futbolowego zadymiarza szybko przyczepiła się do irlandzkiego pomocnika, o tyle większość znajomych z podstawówki kojarzyła go raczej ze spokojem i milczeniem podczas zajęć lekcyjnych. Jednak poza placówką edukacyjną był aktywny, poszukiwał sportowej tożsamości. Miejsca, w którym mógłby ukierunkować własne emocje na właściwy tor. Kiedy ukończył trzy lata, rodzice zapisali go do sekcji pięściarskiej, gdzie nieraz boksował w odrobinę za dużych rękawicach, trenując też w akademii piłkarskiej Rockmount.
Potem, podążając za tradycjami rodzinnymi, ostatecznie wybrał piłkę nożną. Usłyszał multum odmownych odpowiedzi od znaczących angielskich firm (Chelsea, Aston Villa, Derby County), zanim zadebiutował w seniorskim futbolu jako zawodnik Cobh Ramblers, skąd powędrował do Nottingham Forest. Trzy lata później, gdy odpalił domowy teleodbiornik po zatankowaniu kilku piw w lokalnej knajpie, brat Irlandczyka odebrał połączenie. Dzwonił Sir Alex Ferguson, który oznajmił Royowi, że skoro nie podpisał jeszcze przygotowanego przez Blackburn kontraktu, powinien wpaść do siedziby Manchesteru United. Zatem wpadł i został. Legendą.

Awanturnik w „Teatrze Marzeń”

„Keano” bez najmniejszych problemów zaaklimatyzował się w Manchesterze. Sumiennie realizował nakreślone przez trenera Fergusona plany taktyczne, trenował w pocie czoła, natomiast w czasie wolnym zwiedzał okoliczne puby. To było sanktuarium Roya, gdzie wprawdzie wlewał w siebie hektolitry złocistego trunku, ale zawsze zachowywał ostrożność, ponieważ Sir Alex wysyłał w ślad za swoimi zawodnikami szpiegów, którzy informowali go o ewentualnym naginaniu przez piłkarzy zasad dotyczących kodeksu trzeźwości.
Niemniej pierwsze skrzypce w życiu Irlandczyka grał futbol. Poza czyszczeniem środka pola bezwzględnymi metodami, pomocnik „Czerwonych Diabłów” potrafił również kreować sytuacje i wolne przestrzenie kolegom z drużyny oraz zdobywać bramki, aczkolwiek nie na nim spoczywała odpowiedzialność za strzelanie goli. On miał za wszelką cenę powstrzymać zapędy oponentów, a najdotkliwiej przekonał się o tym Alf-Inge Haaland.
Przy przewinieniu otwierającym konflikt z norweskim graczem Keane nabawił się kontuzji więzadła krzyżowego. Drugi faul, noszący piętno barbarzyńskiego, był istną wendettą, która definitywnie zakończyła karierę „Alfiego”. Kara pięciu meczów zawieszenia i 150 tysięcy funtów to marne zadośćuczynienie, zważywszy na fakt, że irlandzki łotrzyk nigdy nie okazał skruchy stosunkując się do tamtego wydarzenia. Więcej na temat incydentu pisaliśmy tutaj.
Roy uiszczał wówczas rachunek sumienia, jakby to był kwit za dziesięć kufli chmielowego wywaru w tawernie. Bez żadnego żalu za grzechy, o postanowieniu poprawy czy spowiedzi nie wspominając. Od tamtej pory w szatni nazywano go „Schizo” albo „Psychopath”. Keane - jeśli można to tak ująć - dojrzał charakterem do swojej reputacji, a precyzując: nawet ją przerósł o kilkanaście pięter. Rzec aktualnie, że stał się wtedy boiskowym bandytą, to jak splunąć i w gruncie rzeczy nie wypowiedzieć ani jednego słowa.

Wyzwanie rzucone Scholesowi

Nie od przedwczoraj wiadomo, że piłkarze w ramach integracji wyskakują na miasto, zaliczając bary lub restauracje, gdzie mogą podzielić się ze sobą szczegółami z życia osobistego. Ponadto uwielbiają rywalizować na rozmaitych płaszczyznach niezwiązanych czy też pośrednio połączonych z futbolem. Eric Cantona organizował kultowe losowania czeków z kapelusza, natomiast Zbigniew Boniek przeżył chrzest, podczas którego został oblany kubłem lodowatej wody z hotelowego balkonu, a następnie zrewanżował się oprawcom.
Roy wraz z piekielną załogą „Czerwonych Diabłów” także uczestniczył w różnego rodzaju akcjach, pomagających w zadzierzgnięciu więzów przyjaźni pomiędzy zawodnikami. Kilka lat temu Przemysław Rudzki przytoczył fantastyczną opowieść „Keano”, która fenomenalnie oddaje atmosferę wesołej ferajny Manchesteru United z okresu, gdy smak wielkiego futbolu poznawał David Beckham.
Jak widać, ekipa bawiła się przednio, choć często kosztem innych. Obecnie sytuacja wygląda zgoła odmiennie, gdyż „Schizo” niepochlebnie komentuje występy telewizyjne Paula Scholesa, zarzucając mu pazerność na zbicie grubej kasy: - Scholesy zbyt skromny na to? Cóż, przecież teraz się w to wpieprzył po uszy, zgadza się? Może w grę wchodzi więcej pieniędzy? Gdyby siedział tu, na wprost mnie, powiedziałbym mu to samo.
Publiczne cięgi zbiera też Sir Alex Ferguson, oskarżany przez Irlandczyka o kumoterstwo: - Niektórzy mówią o zarządzaniu ludźmi przez Fergusona. Nie dajcie się na to wszystko nabrać. Byłem w klubie, kiedy odszedł Bryan Robson. Byłem tu, gdy odszedł Steve Bruce. To dwie osoby oddane Manchesterowi. Nie podobało mi się ich traktowanie. Ferguson powtarzał zawsze, że często robi to, co jest najlepsze dla Manchesteru United. Nonsens. Jego syn, Darren grał w drużynie i dwa razy sięgnął po medal. Miał szczęście. Brat Sir Alexa przez długi czas był szefem skautów. Dziwię się, że jego żony nie zatrudniono w sztabie.

Al Capone z piekła rodem

Sportowe dossier Roya Keana jest niezwykle bogate. Z Manchesterem United siedmiokrotnie sięgał po mistrzostwo Anglii, cztery razy zdobywał krajowy puchar, raz zwyciężył w prestiżowych rozgrywkach Champions League i u schyłku kariery wygrał mistrzostwo Szkocji w barwach Celticu Glasgow. Wystąpił w 66 potyczkach międzypaństwowych, w których zanotował 9 trafień. Jednak z kadrą Irlandii też nie zawsze było mu po drodze.
Pewnego razu „Psychopath” z kumplem spóźnili się na wyjazd reprezentacyjny, a wybitny szkoleniowiec, Jack Charlton, czczony na Wyspach bardziej od mitologicznych bogów w Grecji, udzielił swoim podopiecznym twardej reprymendy. Tak tę aferę wspomina Roy:
- Gdzie wy, ku**a, byliście?! Wszyscy na was czekamy, na was dwóch!
- Dlaczego nie poszedłeś bez nas? Nie prosiłem cię, żebyś na nas czekał.
W ciszy patrzyłem mu prosto w oczy. Ani mnie nie przestraszył, ani nie wywarł żadnego wrażenia. Był kimś, kto nie lubi, gdy druga osoba rozdaje karty. Wycofał się. Wziąłem swoje rzeczy i poszedłem na koniec autobusu.
- Zostałeś wyłączony z drużyny, ty.
Spojrzałem do góry i zobaczyłem Micka McCarthy’ego. „Captain Fantastic” we własnej osobie, gapiący się na mnie z wyższością.
- Pie**ol się - odpowiedziałem.
Po zawieszeniu butów na kołku „Keano” trenował Sunderland i Ipswich Town. Z pierwszym wymienionym zespołem zdołał nawet awansować do Premiership, ale po kilku sezonach zrezygnował z prowadzenia drużyn klubowych, a z upływem lat otrzymał posadę eksperta piłkarskiego w stacji telewizyjnej Sky Sports, gdzie pracuje do dziś. Oczywiście nadal posiada zdolność podsumowywania świata futbolu językiem ostrzejszym niż brzytwa. Bo przecież tytuł doktora honoris causa uniwersytetu Cork do czegoś zobowiązuje.
Wchodzić w jakąkolwiek polemikę z Royem, to jak włożyć głowę pod gilotynę. Brian Clough skwitował kiedyś „Schizo” następującymi słowami: „Mówi się, że Al Capone zrobił coś dobrego w życiu. Problem tkwił w tym, że on wychodził na ulice i zabijał ludzi. Keane staje się takim Alem Capone w Manchesterze United”. Cóż, parafrazując klasykę polskiej kinematografii: „Pan Keane jest debeściak. I jego piekielna mafia też jest debeściak”.
Mateusz Połuszańczyk
Źródło: własne

Dyskusja 25

7 kwi 2020 | 21:39
0
prostytutka nadajaca sie do klubu kibica legii
7 kwi 2020 | 19:48
0
Uwielbiałem go, czasem kogoś drasnął jak tatusia młodego Haalanda, ale bez przesady. Ogólnie był dobrym wojownikiem, nie to co dzisiejsze pizdeczki w ManUtd.
7 kwi 2020 | 17:52
0
Rozumiem, że kolejny nominowany do takiego artykułu to znany wszystkim rzeźnik Joey Barton ?
7 kwi 2020 | 16:37
0
kocham tego gościa podziwiam go i cenie mój ulubiony zawodnik
7 kwi 2020 | 15:03
0
"O ile renoma futbolowego zadymiarza szybko przyczepiła się do irlandzkiego pomocnika, o tyle większość znajomych z podstawówki kojarzyła go raczej ze spokojem i milczeniem podczas zajęć lekcyjnych"

No dziwne, żeby ćwierćinteligent brał czynny udział w lekcji :D
7 kwi 2020 | 14:52
0
A ja tam go bardzo lubiłem, barwna postać a nie te flaki z olejem co teraz w piłkę grają i przewracają się od byle zefirka.
7 kwi 2020 | 14:51
0
A teraz w tym samym klubie graja Lingard, Rashford czy Pogba którzy graja kiedy im się zechce, w tym samym klubie w którym grały legendy o charakterze Keano, gotowe oddać dla klubu wszystko...
7 kwi 2020 | 15:22
0
Ale Rashforda to Ty nie obrażaj w ten sposób.
7 kwi 2020 | 15:36
0
Nikogo nie miałem zamiaru obrażać, obrazą jest to do czego doprowadzili ten klub, podziwiany niegdyś za właśnie ogrom motywacji i charakter na boisku. Jaki charakter ma dzisiejszy ManU?
7 kwi 2020 | 16:12
0
Może i nie miałeś zamiaru, ale postawienie Rashforda obok Pogby i Lingarda pod względem charakteru jest obrazą. Co do dzisiejszego MU, to jest w trakcie odbudowy. To fakt - od odejścia Sir Alexa do niedawna nie było w tej drużynie ani krzty charakteru, pasji, ani niczego (pod względem mentalnym) co pozwalałoby myśleć o sukcesach. Każdy kto przyszedł do MU od przyjścia Ole wnosi poza umiejętnościami odpowiedni charakter + kilku wychowanków, którzy wcześniej pełnili marginalne role bądź wcale nie było ich w zespole i na Old Trafford zaczyna być widać zarys drużyny z charakterem.
7 kwi 2020 | 16:27
0
Tego też życzę, przywołując Rashforda m.in bardziej skupialem się na porównaniu do Keano, możesz sobie wstawić w jego miejsce kogokolwiek z dzisiejszego MU i ciągle będzie nikim przy piłkarzach z minionego okresu
7 kwi 2020 | 17:06
0
Takie porównanie w tym momencie też nie jest fair. 'Piłkarze z minionego okresu' mają już swoje kariery za sobą, wiemy dokładnie ile osiągnęli i można na spokojnie oceniać. Rashford jest początku kariery i nie wiemy ile osiągnie, może dokonaniami indywidualnymi jak i z zespołem przebije Giggsa, Rooney i pozostałych. Wiadomo, że nie będzie to łatwe, ale czy można to wykluczyć w całą pewnością? - No nie, więc na porównania za wcześnie.
7 kwi 2020 | 17:52
0
Oleg,przecież w Barcelonie nie ma ani jednego młodego piłkarza nawet w połowie tak dobrego jak Rashford.
7 kwi 2020 | 18:37
(Edytowany)
@miocinho
De Jong? Dembele?
Barcelona ma swoje problemy to też prawda, ale kryzys ten nie dotyczy ani filozofii ani tożsamości klubu co uważam za o wiele większy problem niż kretynski zarząd i nieumiejętność prowadzenia polityki transferowe z czym do czynienia ma Barca. Zarząd Barcelony ledwo potrafił znaleźć kogoś by zastąpić Suareza na parę miesięcy.
0
@miocinho
De Jong? Dembele?
Barcelona ma swoje problemy to też prawda, ale kryzys ten nie dotyczy ani filozofii ani tożsamości klubu co uważam za o wiele większy problem niż kretynski zarząd i nieumiejętność prowadzenia polityki transferowej z czym do czynienia ma Barca. Zarząd Barcelony ledwo potrafił znaleźć kogoś by zastąpić Suareza na parę miesięcy, więc ciężko mówić o rozwoju kadry la Masii który jest jeszcze większym wyzwaniem
9 kwi 2020 | 10:30
0
Dembele 1 gol w tym sezonie
Rashford 19 goli
Ty serio Dembele do Rasha porównujesz przecież to inna liga.
9 kwi 2020 | 11:24
0
19 goli? Rashford nie ma żadnej konkurencji w ataku przez biede w zespole, dwa Dembele ma po prostu pecha siedząc ciągle na kontach. Pod względem talentu i wizji myślę że Dembele prezentuje co najmniej ten sam level.
9 kwi 2020 | 12:00
0
Pecha ma Rashford bo od grudnia nie gral ani jednego meczu przez kontuzje.Juz 18 letni Mason Greenwod,ktory strzelil 12 bramek jako rezerwowy,prawoskrzydlowy gra 3 klasy lepiej niz Dembele i ktokolwiek mlody z Barcelony.w Barcelonie nie ma mlodych talentow.McTominay zjada de Jonga.
9 kwi 2020 | 13:14
0
Żebyś się nie posunął za daleko, zaraz wyjdzie że ManU jako drużyna może z Barca konkurować. Ciężko dyskutować o młodych zawodnikach, którzy nie mieli wystarczająco okazji do pokazania siebie, swojego charakteru i maniery rozwoju. Póki co de Jong i Dembele są w lepszej sytuacji, bo na chwilę obecną są w lepszym klubie, w lepszej lidze i mają wokół siebie topowych zawodników służących za wzór. Jest to po prostu fakt.
Na boisku, poki co, to widziałem w de Jongu i Dembele podoba mi się o wiele bardziej niż gra Rashforda i McTominaya, ale podejrzewam że to bardziej sprawa gustu, zawsze będziemy wolec zawodnika który prezentuje filozofię klubu któremu kibicujemy.
9 kwi 2020 | 13:57
(Edytowany)
Barcelona w lidze angielskiej byłaby przeciętna drużyna moim zdaniem.Real który nie istniał z City łatwo pokonał Barce,a United łatwo parę dni później pokonali City.ja uważam że w bieżącej formie United z łatwością ograłoby Barcelonę.chodzi o to w Barcelonie nie ma nikogo kto mógłby zastąpić Messiego.w United akcentów jest od groma.wieke wskazuje na to że Barcelona będzie miała bardzo ciężkie czasy,a United które jest teraz kopalnia talentów wróci do czołówki.
0
Barcelona w lidze angielskiej byłaby przeciętna drużyna moim zdaniem.Real który nie istniał z City łatwo pokonał Barce,a United łatwo parę dni później pokonali City.ja uważam że w bieżącej formie United z łatwością ograłoby Barcelonę.chodzi o to w Barcelonie nie ma nikogo kto mógłby zastąpić Messiego.w United talentóww jest od groma.wieke wskazuje na to że Barcelona będzie miała bardzo ciężkie czasy,a United które jest teraz kopalnia talentów wróci do czołówki.
9 kwi 2020 | 14:26
0
Barcelona nie jest w lidze angielskiej i nigdy nie była. W każdej jednej edycji LM ostatnich 10l, może poza ostatnim sezonem, mamy dowód na to że góruje la liga, a nawet powiedziałbym że 2 miejsce nie należy do EPL tylko do Serie A, i nie ma tu nad czym się rozwodzić, każdy jeden serwis typu Marca czy Goal są takiego zdania. Dlatego nie sądzę by dalsza dyskusja i gdybanie wniosły coś nowego.
Co czeka Barce, nie wiem, w chwili obecnej czeka ja kryzys, to fakt, ta klaunady jaką odwala Bartomeu ciągnąc klub na dno robi z Barcy pośmiewisko na całą Europę. Z drugiej strony, mimo tak ciężkiej sytuacji wewnątrz klubu, Barca ciągle jest konkurencyjna, powiedziałbym raczej że wyniki są dobre.
Messi jest geniuszem bez 2 zdań i to on czesto stanowi o tym jak Barca wygląda, nie ma go kim zastąpić, nawet nie ma w tej chwili zawodnika w żadnej z lig który rokowalby jako następca. Myślę że trochę płytkie z punktu widzenia kibica Barcelony byłoby przejmowanie się tym że nie ma go kim zastąpić, skoro twój jest na tyle wyjątkowy że potrafil wychowac największa legendę w historii piłki
9 kwi 2020 | 14:36
(Edytowany)
No ale od jego czasow nikogo nie wychowali.co do lig to nie temat naszej dyskusji.fakty są takie że wasze największe talenty czyli Dembele,de Jong,Fati nie lapalyby się nawet na kawkę rezerwowych w Manchesterze United.to tylko pokazuje jak ciężkie czasy czekają Barce.
0
No ale od jego czasow nikogo nie wychowali.co do lig to nie temat naszej dyskusji.fakty są takie że wasze największe talenty czyli Dembele,de Jong,Fati nie lapalyby się nawet na lawkę rezerwowych w Manchesterze United.to tylko pokazuje jak ciężkie czasy czekają Barce.
9 kwi 2020 | 21:01
(Edytowany)
W chwili obecnej podejrzewam że nawet Ole nie ma pojęcia kto się nadaje na ławkę a kto nie. Na przestrzeni ostatnich lat w ManU mieszają składem na wszystkie możliwe sposoby, zaczął Mourinho kontynuuje Ole, grali tam już chyba wszyscy łącznie z kadrą juniorów, siłą rzeczy znalazł się ktoś kto się spisał. W Barcelonie pojawiło się jedno jedyne miejsce w składzie dla zawodnika z głębszych rezerw i gość też wykorzystuje swoją szansę w 100%. Są to 2 różne kluby i sorry ale nie sadzw by Twoje "gdyby" po raz kolejny mozna bylo uznac za argument
0
W chwili obecnej podejrzewam że nawet Ole nie ma pojęcia kto się nadaje na ławkę a kto nie. Na przestrzeni ostatnich lat w ManU mieszają składem na wszystkie możliwe sposoby, zaczął Mourinho kontynuuje Ole, grali tam już chyba wszyscy łącznie z kadrą juniorów, siłą rzeczy znalazł się ktoś kto się spisał. W Barcelonie pojawiło się jedno jedyne miejsce w składzie dla zawodnika z głębszych rezerw i gość też wykorzystuje swoją szansę w 100%. Są to 2 różne kluby, różne okoliczności dające w tym momencie przewagę młodym zawodników w twoim zespole, nic więcej. I sorry ale nie sadze by Twoje "gdyby" po raz kolejny mozna bylo uznac za argument, bo taka dyskusja nigdy nas nie doprowadzi do jakiegokolwiek wniosku.
9 kwi 2020 | 21:53
0
To prawda fakty.nie ma co gdybać.fakty są takie że w Manchesterze młodzież wykręca bardzo dobre liczby i jest siłą napędową drużyny,w Barcelonie młodzież odgrywa drugorzędną rolę i jest w cieniu ponad 30 letnich gwiazd
9 kwi 2020 | 23:11
0
Jakby nie patrzec juz odpowiedziałem na ten komentarz wyżej.
Musze przyznac ze nie jestes głupi, chociaż dosc uparty, co znowu nie koniecznie jest wada. Nie sadze by dalsza dyskusja wniosla cos nowego, wiec mam nadzieje ze spotkamy sie tez przy jakims innym temacie.
7 kwi 2020 | 18:29
0
@Introone
Troche niejasno się wyraziłem, mój błąd. Nie da sie porównać kogos kto juz zakonczyl kariere z kims kto ciagle jest mlody. Chodzilo mi bardziej o stan klubu, atmosfery panującej w zespole, dyscyplinę oraz poziom jego motywacji, to ile zawodnicy wymagają wobec samych siebie teraz w porównaniu do tego co prezentowali kiedyś Scholes, Giggs czy inni.
Z drugiej strony korzystając z tego że już i tak mnie za to opieprzyles, powiem że nie uważam Rashforda za kogoś wybitnego, może nie jest tak beznadziejny jak pozostała 2 która wymieniłem, ale i tak dla mnie osobiście nie jest to ktoś kogo jakos specjalnje chce oglądać, może też przez klub jaki reprezentuje, nie czuje jakoś jego pomysłu na grę