Dlatego rodzina Schumachera milczy. Ekspert zabrał głos

Rodzina Michaela Schumachera nie informuje o stanie jego zdrowia. Głos w sprawie zabrał psycholog i wykładowca Uniwersytetu Madryckiego Guillermo Fouce.
Pod koniec grudnia 2013 roku Michael Schumacher doznał wstrząsającego wypadku na stoku we francuskim Meribel. Wybitny kierowca uderzył głową o znajdujący się na zjeździe kamień.
W efekcie Niemiec doznał sporych obrażeń. Przez dużo czasu znajdował się w szpitalu w stanie śpiączki farmakologicznej. Później przewieziono go do rezydencji nad Jeziorem Genewskim.
Od tragedii minęło ponad 12 lat. W tym czasie nie nadeszła żadna informacja dotycząca poprawy stanu zdrowia 57-latka. Sympatycy Formuły 1 zaczęli zachodzić w głowę, dlaczego tak się dzieje.
Z odpowiedzią pospieszył psycholog i wykładowca Uniwersytetu Madryckiego Guillermo Fouce. W wywiadzie z Marcą ocenił, że bliscy chcą, żeby zapamiętano go głównie jako wybitnego kierowcę.
- Osoby publiczne zdają sobie sprawę, że ich wizerunek może być wykorzystywany na różne sposoby. Dlatego zdarzają się sytuacje, w których konieczna jest ochrona wizerunku. W ten sposób ich wizerunek publiczny jest chroniony przez lata. Nie chcemy kreować wizerunku dla sympatyków zmienionej osoby. Pacjent ma największy głos. Jeśli pacjent nie jest w stanie się komunikować ani podjąć decyzji o ujawnieniu informacji publicznej, sprawą zajmuje się prawnik zatrudniony przez pacjenta. To on decyduje, co może zostać ujawnione opinii publicznej - przekazał ekspert.
Według najnowszych doniesień Schumacher przestał być przykuty do łóżka. Rzekomo zaczął poruszać się na wózku inwalidzkim, co pozwoliło na przewożenie go po całej nieruchomości.
57-letni Niemiec cierpi jednak na zespół zamknięcia. To stan neurologiczny, w którym zachowuje się przytomność i świadomość, jednak pozostaje się niemal całkowicie sparaliżowanym.
Wyjątek stanowią wyłącznie mięśnie odpowiadające za ruchy oczu i powiek. Umożliwia to komunikację przez ruchy oczu czy mruganie. Tradycyjne porozumiewanie się ma jednak być niemożliwe.