Spór o fotel prezesa PKOl-u. Supron grzmi. "On się do tego nie nadaje"

Spór o fotel prezesa PKOl-u. Supron grzmi. "On się do tego nie nadaje"
Rafal Oleksiewicz / pressfocus
Pojawiają się głosy, że następcą Radosława Piesiewicza na fotelu prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego może okazać się Robert Korzeniowski. Andrzej Supron taką kandydaturę wyśmiewa.
Radosław Piesiewicz stracił posadę niedługo po wybuchu afery Zondacrypto. Po odwołaniu Piesiewicza tymczasowym prezesem PKOl-u został Marian Kmita. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wszystko wskazuje na to, że były szef Polsatu Sport wystartuje w wyborach zaplanowanych na kwiecień 2027. Niewykluczone, że będzie wtedy rywalizował z Robertem Korzeniowskim, o którym od dłuższego czasu mówi się w kontekście fotela prezesa. Czterokrotny mistrz olimpijski przez dwa lata pełnił funkcję doradcy Ministra Sportu i Turystyki.
Wydawać byt się mogło, że pozycja 58-latka jest bardzo mocna. To jednak tylko pozory. Część osób związanych z PKOl-em deprecjonuje kandydaturę byłego lekkoatlety.
- Nie wiem, z jakiego powodu Korzeniowski chce kandydować. Był wybitnym sportowcem, a teraz czuje się chyba jakiś taki niezrealizowany. Próbuje funkcjonować w różnego rodzaju organizacjach, czy biznesie. Nie mam pojęcia, dlaczego chce zostać prezesem PKOl-u, bo nawet we własnym związku nie został wybrany do choćby jakiejkolwiek komisji - rzucił Andrzej Supron.
- Kampanię prowadzi w sposób dosyć agresywny. To jest ogromny błąd, który na pewno mu nie pomoże, a może tylko zaszkodzić w staraniach o fotel prezesa PKOl-u. Większość głosów, które do mnie docierają, to takie stwierdzenia, że Robert się do tego nie nadaje - dodał w rozmowie z portalem Sportowy24.pl.
Supron to obecnie prezes PKOl-u. Jego zdaniem odpowiednią osobą do kierowania związkiem jest Otylia Jędrzejczak, która również pełni funkcję wiceprezeski, a do tego przewodzi Polskiemu Związkowi Pływackiemu.

Dyskusja

Przeczytaj również