Wielki zawód polskiego mistrza! Nie obroni tytułu, nie dostał się do finału

Fatalny początek lekkoatletycznych mistrzostw Europy! Wojciech Nowicki, który bronił zdobytego przed dwoma laty tytułu, nie dostał się nawet do finału.
Mistrz olimpijski z Tokio i trzykrotny mistrz Europy poprzedni sezon musiał przedwcześnie zakończyć z powodu kontuzji. W Birmingham bronił tytułu sprzed dwóch i czterech lat.
Nowicki spisał się jednak poniżej oczekiwań. Wynik 74,49 metra nie dał jednak awansu do finału. Dał dopiero piąte miejsce w grupie A.
Polak musiał jeszcze czekać na wyniki grupy B. Tam do ostatniego rzutu o awans walczył inny z naszych młociarzy, Paweł Fajdek.
W decydującej próbie wielokrotny mistrz świata rzucił młot na odległość 77,35 metra. Dzięki temu awansował do finału konkurencji. Nowicki pożegnał się jednak z rywalizacją.
- Pomimo tego, że fizycznie wróciłem, to jakoś nie zbiega się to z techniką. To jest smutne dla mnie. Nie mam czucia w ogóle. Nie mogę tego rozpędzić tak, jak powinienem i ten młot po prostu nie leci - tłumaczył w rozmowie z TVP Sport.
- Może układ nerwowy jest domęczony i nie mam czucia sprzętu. Z pokorą muszę to wziąć, przełknąć. Nie ukrywam, że bardzo chciałem wrócić po kontuzji, dobrze się zaprezentować przed państwem... Tak w sporcie jest. Chciałoby się, żeby było dobrze. Mam nadzieję, ze uda mi się przebrnąć ten ciężki moment - dodał.