Wielki bój Polaków z mistrzami świata! Wrzało do ostatniej sekundy dogrywki
Wielki, ale przegrany mecz polskich koszykarzy w eliminacjach do mistrzostw świata. Biało-czerwoni po dogrywce przegrali z Niemcami 94:96.
Polacy w eliminacjach do mistrzostw świata grają rewelacyjnie. Przed meczem z Niemcami legitymowali się kompletem siedmiu zwycięstw. Niedzielni rywale biało-czerwonych - pamiętajmy: to aktualni mistrzowie świata i Europy - mieli na koncie sześć wygranych i jedną porażkę.
Początek meczu był bardzo wyrównany. Wynik długo krążył wokół remisu, a na korzyść Polaków działały problemy Denisa Schroedera. Lider Niemców szybko złapał trzy przewinienia.
Polacy po rzutach wolnych Mateusza Ponitki prowadzili 13:12, ale wkrótce odskoczyli Niemcy. Biało-czerwoni końcówkę pierwszej kwarty przegrali 2:16! Po dziesięciu minutach było 15:28.
Początek drugiej części nie zwiastował pogoni naszej drużyny. Polacy grali nerwowo, popełniali sporo strat, zdarzył im się nawet błąd 24 sekund. Po wsadzie Daniela Theisa przegrywaliśmy już 18:34.
Igor Milicić reagował, wziął przerwę na żądanie. Poskutkowało, bo Polacy opanowali sytuację i nieco zmniejszyli straty. Wygrali nawet drugą kwartę 16:13, ale i tak w połowie meczu tracili dziesięć punktów do rywali. Do przerwy przegrywali 31:41.
Wydawało się, że przełomowa dla naszej drużyny może być trzecia część gry. Polacy po celnej "trójce" Jordana Loyda przegrywali tylko 40:46, ale Niemcy nie pozwolili im na więcej. Mistrzowie świata szybko znowu powiększyli przewagę. W ostatnią kwartę wchodzi z dwunastoma punktami zapasu. Na domiar złego z boiska po dwóch faulach technicznych wyleciał Loyd.
Polacy nie odpuszczali: ostatnią część zaczęli od serii trzypunktowych rzutów Igora Milicicia Jr i Andrzeja Pluty. Nadal przegrywaliśmy, ale już tylko 71:72! Zwycięstwo było w zasięgu.
Biało-czerwoni grali pomysłowo, punktowali na różne sposoby i - co równie ważne - dobrze bronili. Na 2:11 przed końcem po dwóch celnych rzutach wolnych Michał Sokołowskiego było 83:83.
Taki wynik utrzymał się do końca czwartej kwarty. Ostatnie sekundy były szalone. Polacy zepsuli akcję, która mogła dać im zwycięstwo. Niemcy ruszyli z kontrą, piłkę do kosza wrzucił Schroeder, ale... przed rzutem wypadł na aut! Polacy mieli 0.7 s na swoją akcję. Za trzy z trudnej pozycji spudłował Jarosław Zyskowski. Dogrywka!
Dodatkowy czas gry zaczął się lepiej dla Niemców, którzy zdobyli pięć punktów z rzędu. Polacy walczyli, ale mieli problem z faulami. Już w dogrywce za pięć przewinień boisko musieli opuścić Sokołowski i Ponitka. Ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Milicić Jr. i Przemysław Żołnierewicz. Drugi z nich na 40 sekund przed końcem dogrywki trafił na 94:94!
Końcówka dogrywki była szalona. Niemcy wyszli na dwupunktowe prowadzenie po celnych rzutach wolnych Schroedera. Wszystko toczyło się po ich myśli, bo Polacy w odpowiedzi popełnili faul w ataku. Mistrzowie świata prowadzili, mieli piłkę i tylko 9 sekund do końcowej syreny, ale... sami sfaulowali.
Biało-czerwoni nie wykorzystali szansy na doprowadzenie do remisu albo nawet odniesienie zwycięstwa. W ostatniej akcji meczu nie zdołali wypracować sobie dogodnej akcji rzutowej. Po wielkim boju przegrali 94:96.