Nadchodzące
Ważne
Koniec
W trakcie
Nadchodzące

Legendarni mistrzowie NBA wstają z kolan. Kto dołączy do Lakers LeBrona Jamesa i Anthony'ego Davisa? [WIDEO]

LeBron James Anthony Davis
Źródło zdjęcia: Twitter

Odbudowa imperium Los Angeles Lakers nabiera rozmachu. Istnieje mnóstwo gorących nazwisk, które mogą pomóc LeBronowi Jamesowi i Anthony'emu Davisowi zaprowadzić zespół z LA na sam szczyt NBA!

12 kwietnia 2013 r., mecz Los Angeles Lakers - Golden State Warriors. Będący w fenomenalnej formie Kobe Bryant próbuje minąć pilnującego go Harrisona Barnesa, ale faulowany nagle pada na parkiet i chwyta się za łydkę. Niespełna 35-letni lider zespołu niebawem usłyszy od lekarzy w zasadzie wyrok kończący jego karierę dominatora: zerwane ścięgno Achillesa.

Zanim jednak opuści halę, wrodzona nieustępliwość nakazuje mu powrócić na parkiet i wykonać dwa rzuty wolne. Następnie, wraz z zejściem Bryanta w kierunku ławki, skończy się pewna epoka w historii 16-krotnych mistrzów NBA.

Wkrótce odejdą ważniejsi zawodnicy, zespół stoczy się na samo dno ligi, a w 2016 r. karierę zakończy Bryant, który po kontuzji nie był już tym samym zawodnikiem. Zakończy ją jednak w wielkim stylu - rzuci 60 punktów w ostatnim meczu.

To na długie miesiące były ostatnie fajerwerki w meczach "Jeziorowców".

King LA i hałastra

Po kolejnych dwóch latach szorowania po dnie NBA kibice Lakers wreszcie mogli znów się cieszyć. W lipcu 2018 r. do Los Angeles przybył "Król" LeBron James, któremu wygasła umowa z Cleveland Cavaliers.

Wyświetl ten post na Instagramie.

The King has arrived 👑 #LakeShow + @kingjames

Post udostępniony przez Los Angeles Lakers (@lakers)

Gwiazdor podpisał czteroletni kontrakt z Lakers, co oznaczało nowe rozdanie w historii klubu. Pozyskanie największej postaci obecnej NBA postawiło przed władzami organizacji trudne zadanie - konieczność zbudowania kadry wokół Jamesa, która pomoże mu zaprowadzić zespół do wielkiego finału.

Nie udało się to w pierwszym sezonie obowiązywania kontraktu "Króla". Lakers wyglądali bardziej jak zbieranina niechcianych nigdzie zawodników niż prawdziwa ekipa. Dość powiedzieć, że w barwach purpury i złota grał nawet Michael Beasley, dla którego dużym wysiłkiem było prawidłowe skompletowanie stroju meczowego przed wejściem na boisko.

Wszystko to sprawiło, że już w połowie sezonu 2018/2019 władze Lakers starały się o pozyskanie kolejnej gwiazdy. Na celowniku znalazł się Anthony Davis z New Orleans Pelicans. Do mediów przedostała się informacja, że "Jeziorowcy", po błogosławieństwie LeBrona, za lidera "Pelikanów" gotowi są oddać niemal pół składu, w tym młodych zawodników, m.in. Lonzo Balla, Brandona Ingrama oraz Josha Harta.

Ostatecznie do transakcji w trakcie sezonu nie doszło, a w szatni Lakers zrobił się olbrzymi kwas, ponieważ LeBron naciskał na przehandlowanie wielu graczy, którzy pozostali w kadrze do końca sezonu. "Jeziorowcy" zajęli 10. miejsce na Zachodzie i fazę Playoffs znów mogli obejrzeć jedynie w TV.

Nie żałować młodych

Ledwie jednak skończyły się finały NBA, a Puchar Larry'ego O'Briena trafił w ręce Toronto Raptors, wszystkie media w USA obiegła wieść: Lakers wracają do gry! Władze klubu dopięły z Pelicans szczegóły transakcji i do Los Angeles trafił wspomniany wyżej Anthony Davis. W drugą stronę powędrowali Lonzo Ball, Brandon Ingram, Josh Hart i trzy wybory w przyszłych draftach. Wysoka cena za Davisa? To zależy.

Dla tych, którzy patrzą daleko w przyszłość, oddanie młodych i picków wydaje się być strzałem w stopę, która będzie się powoli wykrwawiać - tak, że za kilka lat Lakers znów będą w kryzysie. Ci jednak, którzy pamiętają, że LeBronowi pozostały już tylko trzy lata umowy, wskażą, iż liczy się tylko tu i teraz. Zbudowanie mistrzowskiej ekipy wokół Jamesa i Davisa sprawi, że Lakers znów będą magnesem dla innych wyróżniających się zawodników.

Poza tym wcale nie jestem przekonany o wielkiej wartości oddanych graczy. Lonzo Ball, rzekomo przyszła gwiazda NBA, zwyczajnie nie potrafi rzucać do kosza, a jego technika rzutu jest przedmiotem szerokiej szydery za oceanem. Co więcej, notorycznie ma problemy ze zdrowiem - po dwóch sezonach (każdy po 82 mecze) ma na koncie zaledwie 99 spotkań. Jedyną jego poważną zaletą jest niezła gra w obronie.

Brandon Ingram - kreowany na następcę Kevina Duranta okazał się być zawodnikiem, który po świetnym występie notuje pięć słabych meczów. Do tego, podobnie jak u Balla, dochodzą także problemy zdrowotne, które pozwoliły mu (choć był także objęty zawieszeniem za sytuację z wideo poniżej) na rozegranie zaledwie 52 spotkań w zakończonym niedawno sezonie. Na dodatek czasami zachowywał się skrajnie nieodpowiedzialnie.

W pewnym stopniu żal może Josha Harta, który czasami potrafił dać odpowiedni impuls po wejściu z ławki rezerwowych, ale też nie miało to miejsca tak często, jak powinno.

Ostatecznie więc należy uznać, że ci zawodnicy i oddane picki to cena, jeśli nie niska, to chociaż adekwatna. W końcu chodziło o Anthony'ego Davisa, który według legendarnego centra Kareema Abdula-Jabbara (6-krotny mistrz NBA, w tym pięć pierścieni w barwach purpury i złota) jest aktualnie najlepszym podkoszowym w NBA. Swoją drogą, ich transfery do Lakers mają zbliżone daty dzienne.

Jeśli Davis uzyska choć w połowie taki dorobek jaki uzyskał Abdul-Jabbar, nikt nie wspomni nawet o Ballu i jego zwariowanym ojcu, który twierdzi, że bez Lonzo "Jeziorowcy" już nigdy nie wygrają mistrzostwa NBA.

LeBron chyba ma inne zdanie...

Wyświetl ten post na Instagramie.

AD on da way!! @antdavis23 🤣. Let’s get it bro! Just the beginning..👑 #LakeShow

Post udostępniony przez LeBron James (@kingjames)

Kibice Lakers dość już mieli słuchania o ciągłym rozwoju młodych zawodników, którzy będą liderami za kilka lat. Po długim okresie posuchy mają wreszcie dwie gwiazdy, a wkrótce być może dostaną nawet trzecią.

Wielka Trójka

No właśnie. Po transferze Davisa wszystkie sportowe media w USA w kontekście Lakers mówią tylko o jednym: kto jeszcze? Kto stworzy kolejną "Big Three" w NBA? Wielka Trójka ma długą historię w NBA. Gwiazdorskie zespoły wielokrotnie zdobywały mistrzostwo NBA - choćby Chicago Bulls z Michaelem Jordanem, Scottie Pippenem i Dennisem Rodmanem, Boston Celtics z Paulem Piercem, Kevinem Garnettem i Rayem Allenem czy wreszcie Miami Heat z Dwayne Wade'em, Chrisem Boshem oraz właśnie LeBronem Jamesem.

Miami Heat Big Three
(+) Powiększ zdjęcie
Źródło zdjęcia: Twitter

Dlatego też konieczność pozyskania trzeciej gwiazdy dla wielu stała się naturalna. Kogo mogą zatem pozyskać Los Angeles Lakers? W te wakacje na rynku wolnych agentów dostępnych będzie mnóstwo gwiazd - od razu jednak zaznaczę, że pominę Kevina Duranta oraz Klaya Thompsona, którzy dotąd występowali w ekipie Golden State Warriors.

"Durantula" zerwał ścięgno Achillesa i na parkietach NBA zobaczymy go dopiero za rok, a bliźniak ze "Splash Brothers" zerwał więzadło przednie krzyżowe. Obie te kontuzje są świeże, odniesione w dopiero co zakończonych finałach NBA. Co prawda, mimo urazów obaj cieszą się zainteresowaniem klubów, lecz w sytuacji, gdy Lakers budują zespół "na już", absurdalne byłoby zakontraktowanie przez nich zawodnika, który nie będzie grał przez kilkanaście miesięcy.

Przy założeniu, że Lakers stać będzie na zawarcie maksymalnego kontraktu, cztery najgorętsze nazwiska łączone z ekipą LeBrona Jamesa to: Kawhi Leonard, Kyrie Irving, Jimmy Butler oraz Kemba Walker.

1) Kawhi Leonard

Wyrasta (już wyrósł?) na największą gwiazdę ligi. Świeżo upieczony mistrz NBA. Dosłownie „cichy zabójca” - uważa, że nie ma co dużo mówić, bo najważniejsze dzieje się na parkiecie. Gdy już się na nim znajdzie, potrafi załatwić każdego. Trafi celnie za trzy punkty, wjedzie pod kosz z dwoma obrońcami na plecach - wszystko to bez emocji na twarzy.

Nie bez przyczyny wiele osób twierdzi, że w końcówce Leonard potrafi "przejąć mecz" niczym Michael Jordan. Po prostu bierze piłkę, robi, co trzeba, i wygrywa spotkanie.

Jego pozyskanie przez Lakers sprawi, że będą murowanym kandydatem do mistrzostwa. Pół żartem, pół serio, można będzie stawiać na nich dom, samochód, żonę, dzieci i wszystkie oszczędności - tak wielki będzie to faworyt.

Jednakże "Jeziorowcy" muszą zmagać się z dość dużym problemem. Co prawda, sam Kawhi chciałby wrócić do rodzinnej Kalifornii, ale:

  1. nie zamierza tworzyć żadnej wielkiej trójki, interesuje go bowiem gra zespołowa,
  2. nie chce przejść do Lakers, tylko do ich lokalnego rywala - Clippers.

Jak to się potoczy, zobaczymy niedługo. Osobiście sądzę, że pozostanie w Raptors, z którymi właśnie zdobył tytuł, ale dopiero lato da nam odpowiedź.

2) Kyrie Irving

Mistrz NBA z 2016 r., gdy wraz z LeBronem Jamesem poprowadził Cleveland Cavaliers do sensacyjnego odrobienia strat w wielkim finale przeciwko Golden State Warriors. Świetny rozgrywający, czyli ktoś, kto regulowałby grę Lakers, a także dobry strzelec. Sam deklaruje, że chętnie zagrałby z Davisem. Wniósłby z pewnością wiele w zakresie kreowania akcji, ale jego angaż budzi również wątpliwości.

Przede wszystkim jest bardzo konfliktowym gościem, który psuje atmosferę w zespole - za oceanem mówią o nim "chemistry killer". Nie układały mu się do końca relacje z Jamesem (z którym ostatnio rzekomo się pogodził), odszedł z Cavaliers do Celtics, z którymi niczego nie zawojował, popsuł tam całkowicie atmosferę, a teraz nie chce z nimi przedłużyć kontraktu - zerwał wszelkie kontakty z osobami w klubie. Dość powiedzieć, że najbardziej z tego sezonu zostanie zapamiętana jego wypowiedź o tym, iż jego zdaniem Ziemia jest płaska.

Na koniec warto dodać, że mocno interesują się nim także Brooklyn Nets (bardzo możliwa opcja) oraz New York Knicks (spekulowano, że utworzy tam znakomity duet z Kevinem Durantem, ale wobec kontuzji tego drugiego Irving raczej nie przejdzie do Knicks).

3) Jimmy Butler

Typ podobny do Irvinga, jeśli chodzi o charakter. Dostarcza dużo punktów, ale także jest konfliktowy. Zrobił wielką awanturę w Minnesocie Timberwolves i wymusił transfer stamtąd do Filadelfii.

W zespole "Szóstek" potrafił się pokazać jako lider, ale media informowały także, że daje znać o sobie jego krnąbrne usposobienie. Z pewnością wzmocniłby w Lakers pozycję rzucającego obrońcy, ale też nie zapewniłby takiego rozegrania, jakie oferuje np. Irving.

4) Kemba Walker

Lider Charlotte Hornets, czyli zespołu, który chciałby, a nie może. Mały rynek, średni zespół, przeciętna zdolność do przyciągania gwiazd - wszystko to powoduje, że Walker marnuje kolejne lata na walce o to, by sezon nie kończył się po zaledwie 82 meczach.

Dotychczas dał się poznać jako człowiek spokojny i lojalny - czuł przywiązanie do ekipy "Szerszeni" i nie chciał jej opuszczać. Jednakże ostatnio zadeklarował, że sprawdzi oferty, jakie dostanie. Nie ma co się oszukiwać, gość jest w doskonałym wieku do wielkich rzeczy, a w Playoffs zagrał tylko dwa razy, z czego nigdy nie przebrnął z Hornets nawet pierwszej rundy. Kiedy, jeśli nie teraz, powinien poszukać zespołu, w którym mógłby powalczyć o najwyższe cele?

Czy to naprawdę konieczne?

Należy jednak zadać sobie pytanie, czy naprawdę istnieje potrzeba sprowadzenia trzeciej gwiazdy. LeBron James i Anthony Davis dostarczą ogromną ilość punktów, zbiórek i asyst. To na nich opierać się będzie gra zespołu. Obaj są bardzo wszechstronnymi zawodnikami, którzy nie są przywiązani do jednej tylko pozycji na parkiecie.

Talentu jest już zatem wystarczająco dużo w rotacji Lakers. Po co wpychać do niej kolejnego All-Stara, który także będzie chciał mieć piłkę jak najczęściej? Czy jest sens płacenia ogromnych pieniędzy trzeciej gwieździe, skoro tę samą kwotę można wydać na pozyskanie sensownych zawodników, którzy zapewnią Jamesowi i Davisowi odpowiednie wsparcie?

Oprócz wspomnianej wyżej dwójki wartościowym zawodnikiem w kadrze Lakers jest Kyle Kuzma. Jego także domagały się władze Pelicans, ale "Jeziorowcy" wytargowali pozostawienie go w Los Angeles. "Kuz" również nie jest jednowymiarowy i może grać na przynajmniej dwóch, jeśli nie trzech, pozycjach.

Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby właśnie podpisanie kontraktów z takimi zawodnikami, którzy co mecz potrafiliby dostarczyć konkretne punkty, zbiórki czy asysty - pracę na rzecz drużyny i jej wyniku, a nie wielkie ego i gwiazdorstwo. Lakers powinni pomyśleć o strzelcach dystansowych, ponieważ w minionym sezonie wyglądali bardzo słabo pod względem rzutów za trzy punkty.

Na rynku wolnych agentów aż roi się od strzelców, którzy byliby znakomitym uzupełnieniem rotacji Lakers, m.in. J.J. Redick (skuteczność rzutów za 3 pkt w ostatnim sezonie - niemal 40%), Danny Green (45%), Bojan Bogdanović (42%), Seth Curry (45%) czy Patrick Beverley (niecałe 40%). Warto także zastanowić się nad ponownym zakontraktowaniem centra Brooka Lopeza, który umie też rzucić za trzy - pozyskanie strzelców rozszerzy grę Lakers i utrudni rywalom obronę.

Planując skład, włodarze klubu powinni mieć na uwadze to, co się stało z ekipą byłych już mistrzów NBA. Golden State Warriors mieli w swej kadrze aż pięć gwiazd ligi, którym trzeba było płacić ogromne pieniądze, a przez to ławka rezerwowych była krótka i bardzo przeciętna. Durant i Thompson doznali kontuzji i nagle okazało się, że nie ma kim grać.

"Wojownicy" ulegli w finale Raptors, czyli drużynie, która była zbudowana przede wszystkim wokół dwóch graczy: Leonarda oraz Kyle'a Lowry'ego. Ich możliwości ofensywne i defensywne uzupełniono zawodnikami, którzy stanowili solidne wsparcie. Wszystko to doprowadziło do tego, że cała Kanada cieszy się teraz z sukcesu Toronto.

Którą drogą podążą Lakers? Przekonamy się po wakacjach.

Jakub Witczak

Źródło: własne/Twitter
Wszystkie

Sportbuzz

Dyskusja

32
6 lip 2019 | 09:59
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
koniec koncow juz nikt do nich nie dołaczy i znowu pewnie do playoff nie wejdą
29 cze 2019 | 18:10
(Edytowany)
Gdyby ten Lebron mial troche oleju w glowie to juz by mial z 10 mistrzostw, ale najpier chcial byc drugim MJ i wygrywac z pierwszym klubem, potem sie zreflektowal , ze nie jest i dolaczyl do Miami, potem powrot syna marnotrawnego, a z tym LA to juz w ogole jakas parodia.
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Dla mnie LBJ jest skonczony. Rozne mial kompromitacje, ale to LA to juz przekracza wszelkie granice.
22 cze 2019 | 22:40
Komentarz usunięty
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Komentarz usunięty
22 cze 2019 | 17:50
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
najlepiej byłoby dla nich sprowadzic Irvinga. Co jak co potrzenby im wlasnie dobry rozgrywajacy, a do tego Kyrie juz z lebronem grali wiec nie beda.musieli sie docierac.
Leonard to chyba nie by)by dobry pomysl bo popierwsze gra na tej samej pozycji co LBJ, a po drugie ma taka samą osobowośc lidera co King wiec beda sie nawzajem wykluczac, niechlepiej zostanie w Raptors i probuje bronic tytułu za rok
22 cze 2019 | 15:00
+15
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Pojęcia nie mam o NBA... Tym bardziej plus dla autora, brawo!
22 cze 2019 | 15:38
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Czyli już masz jakieś pojęcie o NBA "chłopie" ;)...brawa dla ciebie ,że to przeczytałeś mimo ,że się nie interesujesz tym sportem.
22 cze 2019 | 11:52
(Edytowany)
1. "Legendarne" Lakers zdobyło 5 mistrzostw będąc jeszcze klubem z MInneapolis.
2. Ostatnie dwa sezony Kobe'go (szczególnie ostatni) to była komedia, a Lakers wyglądali jak obwoźny cyrk.
3. Ingram w ostatnim sezonie wyglądał całkiem nieźle, problemy zdrowotne wyłączyły go z końcówki.
4. Lakers oddali 3 picki + 2 zamiany picków = do 2025r. nie mają kontroli nad swoimi pickami.
5. Davisowi został rok kontraktu + jego agentem jest przyjaciel i agent LeBrona - cena jest wysoka.
6. Lakers źle skonstruowali sam trade, przez co nie zrobili miejsca w salary cap na kolejnych zawodników i teraz muszą "przeprowadzić" ten trade od nowa.
7. Davis taki niby najlepszy podkoszowy NBA, a zagrał póki co 13 meczów w PO. Przez 7 lat w lidze.
8. Kawhi na 99% nie zostanie w Raptors (był raporty o tym niedawno), kupił dom 2h drogi od LA. Tylko woli Clippers, więc szanse podpisaniu kontraktu z Lakers są znikome.
9. Irving ponoć pewny podpisania z Nets (chociaż oni nie są pewni przy kontuzji Duranta), Knicks wypadło z walki o Kyriego (prasa w NYC jest dobrze poinformowana, a nie ma żadnych info o NYK - Irving).
10. Butler mówił, że dla niego najważniejszy jest kontrakt = hajs, a najwięcej może mu dać 76ers. Dodatkowo średnio pasuje do LeBrona, bo Jimmy potrzebuje piłki, a LeBron musi być otoczony strzelcami.
11. Kemba powiedział, że chce zostać w Hornets, nawet za mniej niż max.
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
1. "Legendarne" Lakers zdobyło 5 mistrzostw będąc jeszcze klubem z MInneapolis.
2. Ostatnie dwa sezony Kobe'go (szczególnie ostatni) to była komedia, a Lakers wyglądali jak obwoźny cyrk.
3. Ingram w ostatnim sezonie wyglądał całkiem nieźle, problemy zdrowotne wyłączyły go z końcówki.
4. Lakers oddali 3 picki + 2 zamiany picków = do 2025r. nie mają kontroli nad swoimi pickami.
5. Davisowi został rok kontraktu + jego agentem jest przyjaciel i agent LeBrona - cena jest wysoka.
6. Lakers źle skonstruowali sam trade, przez co nie zrobili miejsca w salary cap na kolejnych zawodników i teraz muszą "przeprowadzić" ten trade od nowa.
7. Davis taki niby najlepszy podkoszowy NBA, a zagrał póki co 13 meczów w PO. Przez 7 lat w lidze.
8. Kawhi na 99% nie zostanie w Raptors (był raporty o tym niedawno), kupił dom 2h drogi od LA. Tylko woli Clippers, więc szanse podpisaniu kontraktu z Lakers są znikome.
9. Irving ponoć pewny podpisania z Nets (chociaż oni nie są pewni przy kontuzji Duranta), Knicks wypadło z walki o Kyriego (prasa w NYC jest dobrze poinformowana, a nie ma żadnych info o NYK - Irving).
10. Butler mówił, że dla niego najważniejszy jest kontrakt = hajs, a najwięcej może mu dać 76ers. Dodatkowo średnio pasuje do LeBrona, bo Jimmy potrzebuje piłki, a LeBron musi być otoczony strzelcami.
11. Kemba powiedział, że chce zostać w Hornets, nawet za mniej niż max.
12. Lopez miałby wrócić do Lakers po tym jak go wytransferowali kilka miesięcy temu?
22 cze 2019 | 12:10
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ale jakie znaczenie ma to, w jakim mieście wcześniej występowali? W NBA było mnóstwo zmian siedzib klubów, np. San Diego Clippers, Vancouver Grizzlies, New Jersey Nets... ;)
Co do Davisa, koszykówka to sport zespołowy, więc sam często nie mógł nic zdziałać - solidne wsparcie miał przez jeden sezon. Poza tym spójrz na Lakers po odejściu Shaqa w 2004 r. - Kobe był wtedy w swoim absolutnym prime, a ledwo do PO dali radę awansować w kolejnych sezonach (w pierwszym po rozpadzie duetu nawet nie awansowali). Poza tym Davis może być najlepszym podkoszowym, a nie być jednocześnie liderem - moim zdaniem to jest u niego kluczowe. Z Jamesem znalazł sobie lidera i może grać swoją najlepszą koszykówkę.
22 cze 2019 | 13:13
(Edytowany)
No tylko nikt nie nazywa np. Clippers "legendarnymi". Celtics wszystkie 17 mistrzostw zdobyli w Bostonie.
No właśnie ta "świetność" Davisa to w sumie tylko statystyki z regular season. A prawdziwa gra zaczyna się dopiero w playoffach. Kyrie Irving w RS miał najlepsze staty w karierze i wszyscy się nim zachwycali, potem przyszły PO i zesrał się w nich, na rzadko. Także takie górnolotne stwierdzenia za sam RS jest mocno na wyrost.
Z Jamesem na pewno będzie to wyglądało inaczej, ale to jeszcze zależy od kolejnych ruchów LAL. Jeśli znowu otoczą LeBrona ludźmi, którzy nie potrafią grać bez piłki to się skończy pewnie niewiele lepiej niż w tym roku. Dość powiedzieć, że najlepsze 3P% miał... Rondo.
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
No tylko nikt nie nazywa np. Clippers "legendarnymi". Celtics wszystkie 17 mistrzostw zdobyli w Bostonie.
No właśnie ta "świetność" Davisa to w sumie tylko statystyki z regular season. A prawdziwa gra zaczyna się dopiero w playoffach. Kyrie Irving w RS miał najlepsze staty w karierze i wszyscy się nim zachwycali, potem przyszły PO i zesrał się w nich, na rzadko. Także takie górnolotne stwierdzenia za sam RS jest mocno na wyrost.
Z Jamesem na pewno będzie to wyglądało inaczej, ale to jeszcze zależy od kolejnych ruchów LAL. Jeśli znowu otoczą LeBrona ludźmi, którzy nie potrafią grać bez piłki to się skończy pewnie niewiele lepiej niż w tym roku. Dość powiedzieć, że najlepsze 3P% miał... Rondo. Teraz to w sumie Kuzma jedyny może grać catch & shoot.
22 cze 2019 | 13:25
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Dalej nie wiem, jakie ma znaczenie siedziba klubu w kontekście określenia "legendarni". Lakers od 1960 r. grają w LA, więc jaki problem...
Davis dwa razy grał w PO - za pierwszym razem średnia na poziomie 31 pkt, 11 zb, 3 bl, a za drugim: 30,1 pkt, 13,4 zb, 2,3 bl. Gość potrafi grać, tylko rzadko miał okazję to pokazać.
Co do otoczenia, to się zgadzam. Jak nałapią znowu dziadostwa, to nigdzie nie zajadą.
22 cze 2019 | 13:34
-8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Te 5 mistrzostw nie zdobyło Los Angeles Lakers, tylko Minneapolis Lakers. 11 mistrzostw w 59 lat. To jest "legendarne" osiągnięcie?
Davis jest na pewno gwiazdą NBA i jednym z lepszych zawodników, ale żeby nazywać go najlepszym podkoszowym, to musi jeszcze coś w tej NBA osiągnąć.
22 cze 2019 | 13:46
+5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Wiesz co, rozumiem, że można być kibicem np. Boston Celtics, ale deprecjonowanie osiągnięć klubu przez to, że grał w dwóch różnych miastach... Pod względem prawnym to ten sam klub, nawet właściciel nie zmienił się podczas zmiany siedziby.
22 cze 2019 | 14:07
-6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Taa a Seattle Supersonics to Oklahoma City Thunder... Tylko pod względem prawnym są to te same kluby.
22 cze 2019 | 14:09
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ale to inna sytuacja - przecież w Seattle miasto zachowało sobie prawa do nazwy i logo klubu.
22 cze 2019 | 14:17
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Tam gość sobie kupił klub, a potem przeniósł i tu zrobiono to samo.
22 cze 2019 | 14:25
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ech, sprawdź sobie stan prawny obu klubów - jak w Seattle znów powstanie klub, będzie mieć pełne prawo do nazwy Supersonics, historii ekipy i logo. Z Lakers nic takiego nie miało miejsca, Minneapolis nie zastrzegło sobie niczego i cały dorobek Lakers pojechał do Los Angeles.
22 cze 2019 | 15:49
-4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
No już to pisałeś, bardzo interesujące.
W jednym przypadku gość kupił klub i po paru latach go przeniósł i w drugim przypadku kupił klub i po kilku latach przeniósł, tylko miasto nie dało się tak łatwo i zostawili sobie nazwę. Różnica formalna. Minneapolis skradziono klub i Seattle skradziono klub - miejsce istnienia klubu to nieodłączny element, tworzący tożsamość organizacji.
Nie chce mi się dłużej toczyć dyskusji na ten temat, bo prowadzi do nikąd.
22 cze 2019 | 11:51
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Niech oni zakontraktuja strzelców AD i LBJ już starcza
22 cze 2019 | 11:46
+4
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Dobry artykuł...tylko ,że trochę przedwczesny bo AD dalej jest zawodnikiem Pelicanów ,a o jego transferze w kontekście Lakers mówi się od momentu odejścia LeBrona z Cavs. A z artykuły wynika jakby było to już na 100% przyklepane. Może i tak jest ,ale oficjalnej informacji o tym nigdzie nie ma więc po co snuć takie dywagacje? Osobiście jestem wielkim fanem talentu Davisa i wolałbym żeby został tam gdzie jest ,a myślę ,że lepszą opcją dla Lakers byłoby ściągniecie Kemby Walkera i na tej dwójce plus Brook Lopez (jak sugeruje autor). I tak na marginesie dodam tylko ,że w Toronto też mają 3 All-Starów ,bo od połowy sezonu jest tam również Mark Gasol (który był wcześniej liderem w Memphis) ,ktoś może się nie zgodzić ,ale jeśli do wielkiego trio Chicago dopisuje się Dennisa Rodmana to czemu nie jego?
22 cze 2019 | 12:01
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Jeśli Woj coś ogłasza, to jest to praktycznie oficjalne :) Poza tym oczywiste jest, że kluby już się we wszystkim porozumiały, tylko czekają na możliwość legalnego ogłoszenia wymiany - dość powiedzieć, że Josh Hart już nawet na Instagramie wpisał w na swoim profilu, że jest zawodnikiem Pelicans - https://www.instagram.com/jhart/
Co do Gasola, wydaje mi się, że mimo wszystko jego wkład w sukces drużyny nie był tak duży, jak Rodmana. Owszem, był istotny, ale podobnie jak np. Siakam czy VanVleet. Rodman z kolei był filarem obrony Bulls. Gasol w tegorocznym Playoffs zapewnił Raptors 5.7 zbiórki w defensywie na mecz. Tyle samo miał Rodman w Bulls, tylko że w ofensywie. :) W defensywie w każdych Playoffs w Chicago dawał ok. 10 zbiórek, co łącznie wynosiło po 15-16 zbiórek na mecz w Playoffs.
22 cze 2019 | 12:23
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
No tak tylko zwróć uwagę ,że Gasol nie jest tylko od zbierania piłek ,a Rodman tylko to potrafił (czasem nawet nie potrafił przycerować z pod kosza z ofensywnej zbiórki ,po czym znowu tą piłkę zbierał dlatego często nabijał sam sobie statystyki) ...Gasol ma rzut za 3 pkt i sporo asyst jak na centra ,a czasem też kogoś przyblokuje. Poza tym dwa razy w karierze grał w meczu gwiazd ,a Rodman ile razy? ;)
22 cze 2019 | 13:19
+5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Zgoda w zakresie zdobywania punktów - Gasol potrafi też rozciągać grę, ale moim zdaniem i tak jego wkład w sukces Raptors był znacznie mniejszy niż wkład Rodmana w mistrzostwa Bulls. To moja opinia, nie fakt, każdy przecież może mieć inne wrażenie. Dodam jednak jeszcze, że same minuty wskazują, iż Bulls częściej potrzebowali Rodmana (po 35 minut w sezonie zasadniczym) niż Raptors Gasola (niecałe 25 minut).
Na koniec - mecz gwiazd to dla mnie żaden wyznacznik. Co więcej, Gasol był nie dwa razy, tylko trzy, Rodman - dwa. ;) Inne osiągnięcia - DPOY - Gasol raz, Rodman dwa razy, Gasol raz w All-Defensive, Rodman - osiem razy, Gasol ani razu liderem w zbiórkach, Rodman aż osiem razy. Chodzi mi o to, że Gasol to obecnie solidny zawodnik, ale nie ma podjazdu do osiągnięć Rodmana. :)
22 cze 2019 | 13:43
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Kurcze kajam się za to porównanie do meczów gwiazd :) rzeczywiście grał 2 razy gdy był w Detroit Pistons. I masz rację Marc 3 razy w meczu gwiazd. Oczywiście ,że każdy ma prawo do swojego zdania. Nawet jeśli porównujemy zupełnie inne czasy w których grało się zupełnie inną koszykówkę. ;) Pozdrawiam i dzięki za ciekawą dyskusję oby więcej takich na meczykach :)
22 cze 2019 | 13:47
+5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Nie ma problemu. Również pozdrawiam i dzięki :)
22 cze 2019 | 13:17
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Gasol gra dalej od kosza, bo potrafi rzucać, nie to co Rodman, dlatego Marc ma mało zbiórek. Patrz na Brooka Lopeza, jak zaczął grać dalej od kosza to też zbiórki mu mocno spadły.
Woj już nie raz się mylił, także nie ma co tego uznawać za pewnik. Co do samej wymiany to ona na 99,9% przejdzie, ale musi zostać jeszcze raz skonstruowana, bo LAL zapomnieli zrobić sobie miejsca w salary cap xD
A Siakam w PO był ważniejszy i od Gasola i od VanVleeta.
22 cze 2019 | 11:18
+26
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Bardzo fajny artykuł Panie Jakubie. Podziękowania i gratulacje! Oby więcej rzeczowych artykułów o koszykówce na meczykach! Co do samego artykułu wydaje mi się, że Kawhi lepiej odnajdzie się w roli samodzielnego lidera - jak w Toronto. W zespole z Lebronem tylko by sobie wzajemnie przeszkadzali i marnowali swój potencjał.
22 cze 2019 | 10:17
+17
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Piękne by to było gdyby Lakers zakontraktowali Setha Curry i drugi brat utarłby nosa Stephowi w przyszłym sezonie i zgarnął pierścień
22 cze 2019 | 10:21
+11
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ano, to fakt. Ciekawe, czy GSW w ogóle załapią się do Playoffs, bo mają nieciekawą sytuację kadrową.
22 cze 2019 | 17:46
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Pomimokontuzji i tak w grze pozostają Curry Iguodala Green czy Cousins. Znajac życie znowu sprowadzą jakiegos gracza na poziomie All-star
22 cze 2019 | 17:49
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Cousins miał roczny kontrakt i zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem :)
22 cze 2019 | 20:25
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Z Cousinsa taki All Star jak i ze mnie.
22 cze 2019 | 10:08
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Duży budżet może sprawić cuda...
{{comment.created_datetime}}
(Edytowany)
{{comment.user_score.team_A_name}}
{{comment.user_score.team_A_score}}:{{comment.user_score.team_B_score}}
{{comment.user_score.team_B_name}}
Edytuj (jeszcze przez {{minuteUnit}})
Ranking

Bukmacherzy

Brak ryzyka na start. Szczegóły po kliknięciu w przycisk "SPRAWDŹ".

Kod rejestracyjny: MEGABONUS. Szczegóły po kliknięciu w przycisk "Sprawdź".

Kod rejestracyjny: MEGABONUS500. Szczegóły po kliknięciu w przycisk "Sprawdź".

×
Włącz powiadomienia przeglądarkowe i otrzymuj od nas najważniejsze wiadomości sportowe! Kliknij w poniższą instrukcję i dowiedz się, jak to zrobić.