23 lata od wielkiej polskiej kompromitacji w Europie. Rywal miał być memem

GKS Katowice nie najlepiej wspomina swój poprzedni epizod w międzynarodowych rozgrywkach. Powiedzieć, że poniósł niespodziewaną porażkę, to jak nie powiedzieć nic, a memiczną nazwę rywala kibice pamiętają do dziś. Po dwumeczu nikomu do śmiechu jednak nie było.
Dla GKS-u Katowice dwumecz z Żyliną to dopiero drugi epizod na międzynarodowej arenie w tym stuleciu. Poprzedni zakończył się wręcz katastrofalnie. Miał on miejsce w sezonie 2003/04, po tym jak klub z Katowic zajął trzecie miejsce w ligowej tabeli.
"GieKSa" zagrała w pierwszej rundzie eliminacji do Pucharu UEFA. W jej trakcie zmierzyła się z ówczesnym triumfatorem Pucharu Macedonii, Cementarnicą Skopje. Po wylosowaniu nazwa i poziom rywala raczej budziły wesołość, dominowały żartobliwe skojarzenia z polskim cmentarzem (co ciekawe, błędne, bo chodziło o cement).
Cóż, żarty szybko poszły na bok, bo jak się okazało, Cementarnica okazała się rywalem nie do przejścia. Już po pierwszym meczu w Skopje pojawiły się początkowe obawy.
Ekipa z Katowic nie potrafiła strzelić rywalom gola, przez co inauguracyjne starcie zakończyło się bezbramkowym remisem. Nie zwiastowało to jeszcze najczarniejszego scenariusza dla polskiego klubu.
Koszmar GKS-u rozpoczął się w Katowicach. W 24. minucie Almir Bajramovski strzelił na 1:0, zapewniając Cementarnicy przewagę. W 57. minucie Jacek Kowalczyk doprowadził do wyrównania, lecz to by było na tyle.
W trakcie meczu nie padło więcej bramek. Z uwagi na obowiązujący w tamtych latach system premiujący gole na wyjeździe, awans do kolejnej rundy wywalczył zespół ze Skopje. Na cmentarzysku wylądowała GieKSa, a jej klęska długo była w ścisłym topie klęsk polskich drużyn w Europie.
Teraz, miejmy nadzieję, GKS nie zakończy gry w pucharach już na pierwszym dwumeczu. Musi natomiast gonić wynik po porażce 1:2 z Żyliną. Oby się udało!
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.