29-letni król potencjału z FIFY przepadł. Aż trudno w to uwierzyć
Był wielkim talentem, a jego przyszłość malowała się w barwach najmocniejszych klubów Europy. Nic bardziej mylnego. Caglar Soyuncu kariery nie zrobił. Pamiętacie go?
W sezonach 2016/17 oraz 2017/18 Caglar Soyuncu wyrobił sobie stosunkowo solidną markę w Niemczech. Był ważnym ogniwem grającego w kratkę Freiburga. Obrywał przez niestabilną formę klubu, choć sam prezentował się przyzwoicie. Swoją formą zapracował na debiut w seniorskiej kadrze Turcji. Uznawano go za duży talent i trafił na radar wielu mocnych ekip Europy. W tamtym czasie jego potencjał w grze FIFA 17 oceniono na 84, a po rozwinięciu się w trybie kariery wyrastał na absolutnie topowego stopera świata.
Realia brutalnie zweryfikowały te oczekiwania, chociaż zaczęło się obiecująco. W sierpniu 2018 roku zgłosiło się po niego Leicester City, które jeszcze przed dwoma laty sięgnęło po mistrzostwo Anglii. "Lisy" wyłożyły na stół ponad 20 mln euro, przez co ten stał się ich trzecim najdroższym transferem w tamtym okienku.
W sezonie 2018/19 Soyuncu nie mógł jednak liczyć na regularne występy. Claude Puel oraz Brendan Rogers woleli stawiać na znacznie bardziej doświadczonych piłkarzy. Rotowali Harrym Maguire’em, Wesem Morganem i Jonnym Evansem. W efekcie Turek zagrał w zaledwie kilku spotkaniach, występując m.in. w zespole rezerw.
W kolejnych rozgrywkach szeregi klubu opuścił Maguire. Soyuncu stanął przed trudnym zadaniem i musiał wejść w buty prezentującego się wyśmienicie na tamten moment Anglika. W pierwszym sezonie faktycznie dawał radę. Co prawda, zdarzały mu się pojedyncze wpadki, lecz w ogólnym rozrachunku wyglądał w meczach "Lisów" bardzo dobrze.
Czas pokazał, że sezon 2019/20 był najlepszymi rozgrywkami Soyuncu w Leicester. W jego trakcie stoper rozegrał ponad 3600 minut w 42 spotkaniach i razem z zespołem zajął piąte miejsce w tabeli Premier League, zapewniając sobie awans do Ligi Europy. Jego dyspozycja po raz kolejny została doceniona przez twórców gry FIFA, którzy w edycji sygnowanej numerem 20. ocenili potencjał obrońcy na 85.
Kolejne rozgrywki w wykonaniu Soyuncu były nieco mniej udane. Turek nabawił się kontuzji i pauzował przez ponad dwa miesiące. Po powrocie do zdrowia dalej mógł jednak liczyć na pewne miejsce w składzie. Widocznie gorzej było dopiero w sezonie 2021/22 - w jego końcówce Rogers odstawił obrońcę na boczny tor.
Turek, który popełniał coraz więcej błędów, nie wrócił już do pierwszego składu. W sezonie 2022/23 na środku obrony grali Jonny Evans, Daniel Amartey oraz Wes Faes. Były gracz Freiburga przesiedział niemal cały sezon na ławce, zaliczając zaledwie kilka występów. Leicester zaś spadło z Premier League.
Na starcie kolejnych rozgrywek Soyuncu odszedł za darmo do Atletico Madryt. Jego pobyt w Hiszpanii ułożył się fatalnie. Stoper był w hierarchii za Mario Hermoso, Jose Marią Gimenezem, Stefanem Saviciem, a także Cesarem Azpilicuetą. W efekcie rozegrał zaledwie 213 minut w dziewięciu meczach.
"Los Colchoneros" nie potrzebowali Soyuncu i najpierw go wypożyczyli, a następnie sprzedali za niecałe dziewięć milionów euro do Fenerbahce. Obrońca zdołał nieco się odbudować nad Bosforem. Przez pierwsze półtora sezonu był podstawowym obrońcą "Żółtych Kanarków". Jego sytuacja zaczęła się pogarszać dopiero w trwających rozgrywkach - niecałe 1200 minut w 17 spotkaniach w wieku 29 lat przez prawie dziewięć miesięcy wygląda dość przeciętnie.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.