40-letni genialny napastnik nadal w grze. To był kozak! I dalej nie ma dość
Po transferze do Europy okazał się prawdziwą żyłą złota. Zachwycał w szeregach FC Porto i Atletico Madryt. Zaliczył kilka potknięć w Anglii, lecz to nie wpłynęło na ogólny odbiór jego kariery. Radamel Falcao ma 40 lat i dalej gra w piłkę.
Radamel Falcao stawiał pierwsze piłkarskie kroki w kolumbijskim Millonarios. Mając zaledwie 15 lat, został wypatrzony przez skautów River Plate i przeniósł się do Argentyny, gdzie rozwijał swoją karierę. Włączono go do seniorskiej drużyny klubu po czterech latach, a konkretniej w lipcu 2005 roku.
Ledwie 19-letni Kolumbijczyk był ważnym zawodnikiem River Plate. Występował w seniorskiej drużynie klubu przez w sumie pięć sezonów. W ich trakcie zaliczył 112 występów, zdobył 45 bramek, zanotował 13 asyst i sięgnął po mistrzostwo Argentyny. Dobrą grą zapracował także na debiut w reprezentacji swojego kraju. W pewnym momencie stało się jasne, że jest gotowy na większe wyzwania.
W 2009 roku Falcao zdecydował się na transfer do Europy. Trafił do FC Porto za niecałe sześć milionów euro. Decyzja o jego sprowadzeniu okazała się strzałem w dziesiątkę. Snajper błyszczał już w debiutanckim sezonie na Półwyspie Iberyjskim. Podczas niego zagrał w 43 spotkaniach, w których zdobył 34 bramki.
W kolejnych rozgrywkach Kolumbijczyk strzelał jeszcze więcej. W 42 meczach trafił do siatki 37 razy. Zachwycał przede wszystkim na arenie międzynarodowej. Z 18 bramkami na koncie został królem strzelców Ligi Europy, w której triumfował razem z FC Porto. Co więcej, wspólnie z kolegami wygrał krajowy puchar oraz sięgnął po mistrzostwo Portugalii.
Po koncertowych rozgrywkach Falcao znalazł się na ustach całej piłkarskiej Europy. Chciały go wielkie marki. Jednej z nich udało się sfinalizować jego transfer. W sierpniu 2011 roku snajper opuścił Porto, z którym zdobył łącznie siedem trofeów. Przeniósł się do Atletico Madryt za 40 milionów euro.
Kolumbijczyk dobrze zniósł presję związaną z kasowym transferem. Debiutanckiego sezonu w stolicy Hiszpanii nie mógł sobie wymarzyć lepiej. 36 bramek w 50 meczach, korona króla strzelców i triumf w Lidze Europy potwierdziły tylko jego wartość. Na tamten moment można było stwierdzić, że "Los Colchoneros" trafili żyłę złota.
W kolejnych rozgrywkach Falcao wystąpił w 41 meczach, w których zdobył 33 bramki. Zęby ostrzyły sobie na niego kolejne kluby. Wielką kasę za Kolumbijczyka wyłożył władający dużymi funduszami beniaminek Ligue 1, AS Monaco. Snajper przeniósł się do Księstwa za 43 miliony euro i miał być kluczowym ogniwem dużego projektu. Razem z nim szeregi klubu w tamtym momencie zasilili m.in. James Rodriguez, Anthony Martial czy Joao Moutinho.
Po transferze do Francji Kolumbijczyk dalej prezentował się solidnie. W pierwszej części sezonu 2013/14 zdobył 11 bramek w 19 meczach. W styczniu otrzymał jednak potężny cios. Zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i wypadł z gry na ponad siedem miesięcy. Wrócił na boisko dopiero w kolejnych rozgrywkach.
Po powrocie do zdrowia Falcao rozegrał kilka spotkań, a następnie został wypożyczony do Manchesteru United. Jego przygoda na Old Trafford okazała się kompletną klapą. Przez dziesięć miesięcy zagrał w 29 meczach, w których zdobył tylko cztery bramki. Po sezonie wrócił do Księstwa i znów został wypożyczony.
Tym razem Kolumbijczyk przeniósł się do Chelsea. Ponowna gra w Anglii wcale nie była lepsza. Rozegrał kilka spotkań jako rezerwowy i nabawił się urazu pachwiny, przez który pauzował pięć kolejnych miesięcy. Epizod na Stamford Bridge zakończył na 12 występach i jednej bramce.
Falcao znów wrócił do AS Monaco i tym razem został na dłużej. Występował w Księstwie przez trzy kolejne sezony, w trakcie których wyraźnie odżył. Podczas każdego z nich strzelał dwucyfrową liczbę goli. W sezonie 2016/17 odegrał ważną rolę w historycznym mistrzostwie kraju zdobytym przez klub. Jak jednak mawiają, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.
We wrześniu 2019 roku Kolumbijczyk odszedł za darmo do Galatasaray. Nad Bosforem występował przez dwa lata, borykając się z większymi bądź mniejszymi problemami zdrowotnymi. Gdy grał, był gwarancją bramek. W 2021 roku znów jednak zmienił klubowe barwy.
Snajper przeniósł się do Rayo Vallecano, gdzie spędził trzy sezony. Po powrocie do Hiszpanii był już tylko zmiennikiem i dostawał same "ogony". W lipcu 2024 roku zdecydował się na wyjazd z Europy. Powrócił do klubu, w którym wszystko się zaczęło. Falcao ponownie zasilił szeregi Millonarios, gdzie występuje do dziś. Mając 40 lat, rzadko kiedy pojawia się na boisku, lecz w dalszym ciągu jest związany z ukochanym klubem.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.