8:1 w Ekstraklasie! Lech kompletnie zniszczył rywali. Musicie to pamiętać
Takie demolki w ostatnich latach zdarzały się rzadko. W sezonie 2024/25 Lech Poznań zafundował show nie z tej ziemi, wygrywając w Ekstraklasie z Puszczą Niepołomice aż 8:1.
W ostatnich latach Ekstraklasa nie bez powodu zyskała miano jednej z najbardziej wyrównanych europejskich lig. W szczególności bieżąca kampania pokazała, że każdy jest w stanie wygrać z każdym, a zarówno walka o mistrzostwo, jak i batalia o spadek mogą toczyć się do ostatniej serii gier. W XXI wieku zdarzyło się jednak kilka starć, w których faworyt był jasny od pierwszego do ostatniego gwizdka.
Do annałów jako najwyższa ligowa wygrana w XXI wieku przeszedł mecz Górnika Zabrze z Pogonią Szczecin z sezonu 2002/03 zakończony wynikiem 9:0. Na podium plasuje się jednak też współczesne spotkanie. Mowa o starciu Lecha Poznań z Puszczą Niepołomice z 3 maja 2025 r. - było aż 8:1. Nie brakowało pięknych goli!
W starciu 31. kolejki Ekstraklasy Lech ruszył na Puszczę już od pierwszych minut. Błyskawicznie zaowocowało to trafieniami. W trzeciej minucie było już 1:0. Technicznym strzałem popisał się Ali Gholizadeh. W 14. minucie zrobiło się 2:0. Gholizadeh skompletował dublet po efektownym rajdzie.
Widzowie nie mogli nawet mrugnąć. Dwie minuty później Lech strzelił trzeciego gola. Znakomitym uderzeniem popisał się Mikael Ishak. Po chwili Ishak kropnął obok słupka. Puszcza postarała się o spektakularną odpowiedź. W 21. minucie Jani Atanasow zaliczył honorowe trafienie, przymierzając zza pola karnego.
Po chwili w szeregach Lecha zapanowało rozprężenie. Próbował to wykorzystać Antoni Klimek, natomiast jego próbę zastopował Bartosz Mrozek. W 32. minucie Lech zdobył czwartą bramkę. Afonso Sousa popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu. Trzy minuty później było już 5:1. Tym razem Sousa umieścił piłkę w siatce głową.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. W 56. minucie zrobiło się 6:1. Ishak skompletował dublet, wykorzystując sytuację sam na sam. W odpowiedzi Atanasow przymierzył obok słupka. W 64. minucie gola strzelił Kornel Lisman, uderzając do pustej siatki. W końcówce tempo gry trochę spadło. Obie ekipy dały sobie na wstrzymanie.
Ostatecznie do ustanowienia rekordu XXI wieku nieco zabrakło. W 82. minucie ustalającą wynik bramkę zdobył Dino Hotić, który spróbował swoich sił z dystansu. Koniec końców Lech pokonał Puszczę 8:1. Sędzia nie zamierzał znęcać się nad graczami. Pomimo kilku zmian i paru urazów nie doliczył ani jednej minuty.
Majowe starcie w znacznym stopniu przyczyniło się do finalnych rozstrzygnięć z udziałem obu ekip. Lech zajął pierwszą pozycję, sięgając po mistrzostwo z nieznaczną przewagą nad drugim Rakowem Częstochowa oraz trzecią Jagiellonią Białystok. Puszcza spadła natomiast z Ekstraklasy z hukiem, plasując się na 18. lokacie.

***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.