Absurd na meczu Polonii Warszawa. Klub nie przewidział dużej liczby kibiców. "Tłumy odbiły się od bramek"

Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Pierwszy, domowy mecz Polonii Warszawa po powrocie do 2. ligi nie okazał się sukcesem. Piłkarzom nie udało się pokonać Stomilu Olsztyn, a sporo działo się także poza boiskiem. Klub bowiem zgłosił zbyt małe wydarzenie, by na trybuny mogli wejść wszyscy chętni kibice. - Tłumy kibiców odbijają się od bramek - relacjonował obecny na miejscu sekretarz mazowieckiego ZPN, Tomasz Flakowski.
Nie tak miał wyglądać powrót drugoligowego futbolu na stadion Polonii Warszawa przy ulicy Konwiktorskiej. "Czarne Koszule" zmierzyły się w poniedziałkowy wieczór ze Stomilem Olsztyn, ale głośniej niż o wydarzeniach na murawie (1:1), jest o tym, co działo się poza nią.
Stołeczny klub zgłosił bowiem wydarzenie na 2500 osób (stadion może pomieścić blisko trzy razy więcej fanów), a kibiców chętnych do obejrzenia spotkania było znacznie, znacznie więcej. W efekcie wielu sympatyków Polonii nie zdołało wejść na stadion.
Jak informuje serwis "sport.tvp.pl", ci, którzy liczyli na kupno biletu w kasach, natrafili na informację o "wyprzedaniu biletów". Tyle że stadionu nie wyprzedano, bo sprzedaży wejściówek na tzw. "Trybunę Kamienną" w ogóle nie uruchomiono.
Obecny przy Konwiktorskiej Tomasz Flakowski, sekretarz Mazowieckiego ZPN, relacjonował, że tłumy fanów odbijały się od bramek wejściowych, zaś ta część kibiców, która weszła na trybuny, w ramach protestu na kilka minut je opuściła.
- Klub wraca po latach do 2 ligi. Awansują do niej przy pełnych trybunach w meczu z Legionovią. Na pierwszy mecz u siebie trafiają jedyny hit w lidze. Zgłaszają imprezę na 2500 osób. Tłumy kibiców odbijają się od bramek, a ci na trybunie ostentacyjnie opuszczają ją na 5 minut - napisał.
- To co działo się w dniu dzisiejszym jest pokazem nieudolności, arogancji a przede wszystkim skąpstwa. Czekamy z niecierpliwością na oświadczenie klubu i kolejne tłumaczenie, a prawda jest taka jaką opiszemy poniżej: Klub zgłosił imprezę na 2500 osób (w tym 250 gości). Pomimo tego, że sugerowana przez naszego przedstawiciela liczba wynosiła 3000-3500 osób. Zgłoszenie liczby kilkaset większej wiązałoby się z kosztami w granicach 2000zł!!! Tyle dołożyłby ewentualnie klub. (...) Mamy nadzieje że zaczniecie w końcu słuchać kibiców, którym na tym klubie zależy niezależnie od wszystkiego - napisali w oświadczeniu kibice Polonii zrzeszeni w grupie "Ultras Enigma".
Do całej sytuacji pod opublikowanym na Facebooku oświadczeniem szybko odniósł się właściciel Polonii, Gregoire Nitot, który przyznał, że decyzja o zgłoszeniu imprezy masowej na 2500 osób była błędem, ale jednocześnie skrytykował postawę kibiców.
- Ze względu na wasze race mecz został niestety przerwany na wiele minut, co nie jest przyjemne dla widzów. Samolubne zachowanie z waszej strony. (...) Zamiast zawsze cały czas krytykować wszystko, być wrogami klubu, ciągle sprawiać problemy, mieć haniebne zachowanie (np. Pogoń Siedlce), należy być pokornym. Klub ma kłopoty z powodu waszego dziecinnego, lekceważącego i głupiego zachowania. (...) Waszym jedynym egoistycznym celem jest konkurowanie z innymi grupami Ultras. Polonia was nie obchodzi - napisał (całość TUTAJ), odnosząc się do niedawnej awantury w Siedlcach z udziałem kibiców "Czarnych Koszul".
Kolejny domowy mecz Polonia rozegra 11 sierpnia ze Zniczem Pruszków. Wcześniej zagra jeszcze na wyjeździe ze Śląskiem II Wrocław.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google