Absurdalny błąd Szczęsnego, klops Yamala. 7:2, Barcelona zmiażdżyła rywala

Absurdalny błąd Szczęsnego, klops Yamala. 7:2, Barcelona zmiażdżyła rywala
Screen/X
FC Barcelona zmiażdżyła kolejnego rywala, tym razem "robiąc dżem" z Racingu Santander! Gigant wygrał 7:2, a kolejny kapitalny występ zaliczył Raphinha. Po przerwie zagrał Wojciech Szczęsny. Polak zanotował absurdalną stratę przy golu dla beniaminka.
Bieżący sezon układa się wyśmienicie z perspektywy Barcelony, która notuje triumf za triumfem. Na sześć rozegranych spotkań zanotowała sześć zwycięstw. Tym razem mierzyła się z Racingiem Santander.
Dalsza część tekstu pod wideo
Mecz rozgrywany na Camp Nou nie mógł ułożyć się lepiej z perspektywy "Dumy Katalonii". Już w 8. minucie podanie od Lamine Yamala na gola zamienił Joao Cancelo. Potentat nie zdjął nogi z gazu.
Kwadrans później na tablicy wyników było już 2:0. Na listę strzelców po pewnie wykorzystanym rzucie karnym wpisał się Raphinha.
Mimo różnicy klas Racing potrafił tego wieczoru zagrozić Barcelonie. W 30. minucie bramkę kontaktową zdobył Maguette Gueye. Asystę przy tym trafieniu zaliczył zaś Asier Villalibre. Napastnik gości rozpędził się do tego stopnia, że chwilę później sam trafił do siatki... swojej siatki.
Barcelona prowadziła już 3:1, ale nie zamierzała zwalniać tempa. Tuż przed zejściem na przerwę na 4:1 trafił Raphinha. W 45. minucie wynik mógł podwyższyć Yamal, jednak zmarnował rzut karny.
W przerwie meczu na boisku pojawił się Wojciech Szczęsny, który zastąpił Joana Garcię. O występie tym będzie chciał jednak szybko zapomnieć. W 65. minucie Polak zakiwał się pod własną bramką, tracąc piłkę na rzecz Yassira Zabiriego. Marokańczyk trafił na 2:4.
Dwie minuty później kolejną bramkę dla Barcelony zdobył Raphinha. Reprezentant Brazylii zamienił na gola rzut karny. W końcówce wszelkich formalności dopełnili zaś Gabriel Jesus i Yamal, którzy dali "Dumie Katalonii" triumf 7:2. Gigant utrzymał pozycję lidera w La Liga.

Przeczytaj również