Absurdalny transfer Wisły Kraków. Odszedł po 11 dniach

To jeden z najbardziej absurdalnych transferów w historii nie tylko Wisły Kraków, lecz także PKO BP Ekstraklasy. Tim Hall spędził w klubie 11 dni. Później nie wytrzymał i opuścił ekipę.
Po pierwszych krokach w futbolu postawionych w Dudelange nazwisko Tima Halla szybko znalazło się w kajetach zagranicznych skautów. W wieku 15 lat środkowy obrońca przeniósł się do Standardu Liege, z kolei w wieku 17 lat - do FC Saarbruecken. Ani w pierwszej, ani w drugiej ekipie nie zagrał jednak w seniorach.
W 2016 roku z juniorów wyrwał go Elversberg, który pozwolił mu zadebiutować w drugiej drużynie. Niedługo później klub włączył go do pierwszego zespołu. Tam nie udało mu się załapać do składu. Oczekujący na prawdziwą szansę Hall zdecydował się odejść. Przeniósł się z Niemiec do Belgii, gdzie pozyskało go Lierse.
Jego sytuacja zmieniła się jednak w minimalnym stopniu. Przez całe rozgrywki Hall rozegrał jedynie sześć starć. Niedługo później wykonał desperacki krok. Wrócił do ojczyzny. W 2018 roku związał się z Progresem Niederkorn. Tam bez zastanowienia stawiano na niego w podstawowym składzie, co pozwoliło mu się odbudować oraz osiągnąć przyzwoitą formę.
Po kolejnym roku Hall zdecydował się na następny transfer. Tym razem przeniósł się do Karpatów Lwów. W tym klubie również mógł liczyć na pewne miejsce w pierwszej jedenastce. Sprawiło to, że uwagę na niego szybko zwrócili skauci z renomowanych klubów. W 2020 roku środkowy obrońca trafił do Gil Vicente, gdzie ponownie liczył na regularne występy.
Tym razem się przeliczył. Rozpoczął rozgrywki na ławce rezerwowych, po czym zachorował na koronawirusa. Od tego czasu pozostawał poza składem. Wyjątek stanowiły dwa występy, z Benficą i Uniao Leiria, gdzie trener zwyczajnie nie miał wyboru i musiał na niego postawić. Hall był jednak skreślony. Zaczął szukać nowego klubu.
Niebawem zainteresowanie nim wyraziła Wisła Kraków. Orędownikiem transferu był trener Peter Hyballa. Szkoleniowiec miał nadzieję, że zrobi z Halla wymiatacza środka defensywy. Klub mu uwierzył, wiążąc się zimą 2021 r. na dwa i pół roku z opcją przedłużenia o 12 miesięcy. Potem wszystko potoczyło się w błyskawicznym tempie.
Hall nie wytrzymywał treningów trenera Hyballi. Były one na tyle intensywne, że w trakcie jednego z nich miał nawet zwymiotować. Doszło również do ostrej wymiany zdań ze szkoleniowcem. W związku z tym Hall postanowił, że najlepszym wyjściem będzie powrót do ojczyzny, w klubie miał wytłumaczyć się problemami osobistymi. Po 11 dniach zdecydował się opuścić zespół Wisły.
Po kilku miesiącach ponownie zmienił otoczenie. Tym razem został graczem Ethnikosu Achna. Tam treningi mu pasowały. Rozgrywki 2021/22 spędził w podstawowym składzie. Klub zdecydował się jednak nie przedłużać z nim porozumienia. Po półrocznym bezrobociu sięgnął po niego FC Ujpest. Scenariusz wyglądał jednak identycznie: rok w klubie i szybkie rozstanie.
Później środkowego obrońcę czekała egzotyczna przygoda. Część sezonów 2023/24 i 2024/25 spędził bowiem w FC Hanoi. Nie zagrzał tam jednak miejsca, po kilku słabszych występach robiąc miejsce dla nowych graczy. Po jeszcze jednym epizodzie bezrobocia wrócił do ojczyzny na stałe. W rozgrywkach 2025/26 zasilił UNA Strassen. Tam wreszcie mu się wiedzie. Wygląda na to, że spędzi tam ostatnie lata kariery.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.