Adamczuk ocenił Jovićevicia. "To była czerwona lampka"
Igor Jovićević w czwartek został zwolniony z funkcji trenera Widzewa Łódź. Na piątkowej konferencji prasowej o współpracy ze szkoleniowcem mówił Dariusz Adamczuk.
Pełnomocnik zarządu ds. sportu w Widzewie był odpowiedzialny zarówno za zatrudnienie, jak i zwolnienie Jovicevicia. Adamczuk przyznaje, że jeszcze tydzień temu wierzył w tego szkoleniowca.
- Wcześniej byłem pewny trenera Jovicevicia. Dużo dyrektorów sportowych zatrudnia, a później zwalnia. Nie jest to łatwa sytuacja, ale wierzę w to, co robię i tego się trzymam - powiedział Adamczuk.
- Przed meczem z Pogonią, gdzie mieliśmy cztery punkty w dwóch ostatnich meczach, wydawało nam się, że to idzie w dobrym kierunku. Cały czas obserwowaliśmy drużynę, bo - będąc wewnątrz - mamy więcej danych niż wy - podkreślił.
O wszystkim zdecydował tak naprawdę pucharowy mecz z GKS-em Katowice. Gdyby Widzew wygrał i awansował do półfinału, Jovićević pozostałby na dotychczasowy stanowisku.
- Mecz z Pogonią był już jednak czerwoną lampką. Uznaliśmy, że mecz z GKS-em Katowice może odwrócić sytuację. Tak w piłce jednak nieraz jest, że strzelony czy niestrzelony rzut karny decyduje o tym, czy jest zmiana trenera, czy nie. W tym wypadku to o tym zadecydowało, ale na końcu była analiza Igora Jovićevicia, który w Ekstraklasie miał 12 meczów, z czego 3 wygrał, 2 zremisował, a 7 przegrał. W tej statystyce - tak jak w ogólnej tabeli - jesteśmy na przedostatnim miejscu. Nie można więc zaklinać rzeczywistości - przyznał.
- Jest tak, że trenerzy, którzy osiągają dobre wyniki w innych ligach, nie potwierdzają tego w pozostałych ligach. Tu to się wydarzyło i musiała nastąpić zmiana trenera. Nie chcieliśmy robić tego wstrząsu przed meczem pucharowym - zakończył.
Oglądaj konferencję Widzewa na kanale Meczyki:
