Afera po hicie w Lizbonie. Mourinho ujawnił. "Nazwał mnie zdrajcą 50 razy"
Nie milkną echa emocjonującego starcia Benfiki z FC Porto. Jose Mourinho na pomeczowej konferencji zdradził, w jaki sposób nazwał go Lucho Gonzalez, asystent Francesco Fariolego.
Niedzielny hit na Estadio da Luz zdecydowanie nie zawiódł. Po pierwszej połowie Porto prowadziło 2:0 po bramkach Victora Froholdta i Oskara Pietuszewskiego. W drugiej odsłonie Benfica ruszyła do odrabiania strat. Gole Andreasa Schjelderupa i Leandro Barreiro pozwoliły ugrać remis 2:2.
Po bramce Barreiro doszło do przepychanek z udziałem przedstawicieli obu klubów. Sędzia ukarał czerwoną kartką Jose Mourinho, który znalazł się w centrum zamieszania. Trener nie zgadza się z decyzją arbitra.
- Sędzia powiedział, że wyrzucił mnie z boiska, ponieważ kopnąłem piłkę w kierunku ławki Porto. To kompletna bzdura. Wiem, że nie jestem zbyt dobry technicznie, ale kopnąłem piłkę w stronę naszych kibiców. Często tak robię, żeby szczęśliwy fan mógł wziąć piłkę - powiedział Mourinho, cytowany przez portal A Bola.
Następnie opiekun Benfiki skomentował słowną sprzeczkę z Lucho Gonzalezem. Asystent Francesco Fariolego miał nazwać Mourinho "zdrajcą".
- Nazwał mnie zdrajcą 50 razy. Chciałbym, żeby wyjaśnił, kogo zdradziłem? Czy kiedy on przeszedł do Marsylii, to był zdrajcą Porto? Ja też byłem w Porto, oddałem temu klubowi duszę. Później pracowałem w Chelsea, Interze, Realu, podróżowałem po całym świecie i każdego dnia poświęcałem 24 godziny na swoją pracę. To się nazywa profesjonalizm. Mógł mnie obrazić, ale to był atak na mój profesjonalizm - dodał Mourinho.
Benfica jest obecnie trzecia w ligowej tabeli. Strata do liderującego Porto wynosi siedem punktów.