Ależ forma gracza Realu. Jego kolega nie ma złudzeń. "Piłkarz turnieju"
Jude Bellingham zdobył dwie bramki w meczu z Norwegią i w pojedynkę wprowadził Anglię do półfinału mundialu. Nad postawą pomocnika Realu Madryt rozpływa się kolega z kadry, Morgan Rogers.
Reprezentacja Anglii pokonała po bardzo wymagającym spotkaniu Norwegię 2:1. Jego początek należał jednak do "Wikingów". Już w 36. minucie prowadzenie rywalom 1:0 dał Andreas Schjelderup.
Tuż przed zejściem na przerwę do remisu 1:1 doprowadził Jude Bellingham. Pomocnik nie poprzestał na jednym trafieniu i na początku dogrywki ustrzelił drugiego gola, dając swojej kadrze zwycięstwo.
Na przestrzeni całego turnieju piłkarz Realu Madryt zdobył już sześć bramek i zanotował jedną asystę. 23-latek nieoczekiwanie włączył się do walki o koronę króla strzelców tych mistrzostw. Liderem wciąż pozostaje Kylian Mbappe. Francuski atakujący ma w swoim dorobku aż osiem goli.
Świetna dyspozycja Bellinghama nie mogła umknąć również partnerom z kadry. Nad grą pomocnika rozpływa się m.in. Morgan Rogers.
- Piłkarz turnieju, być może... do tej pory był szalony - przyznał.
W półfinale na reprezentację Anglii czeka niezwykle trudne zadanie. Jej rywalem będzie Argentyna. W niedzielę pokonała Szwajcarię 3:1.