Ależ wtopa ŁKS-u. Zrobił to z czerwoną latarnią ligi

Ależ wtopa ŁKS-u. Zrobił to z czerwoną latarnią ligi
Lukasz Sobala / pressfocus
ŁKS poszedł w ślady Widzewa i przegrał sobotnie spotkanie. Pierwszoligowiec został zaskakująco pokonany 2:3 (0:0) przez GKS Tychy.
GKS rozpoczął strzelanie w 11. minucie. Po centrze w pole karne pierwsze uderzenie zdołał odbić Bobek, ale do futbolówki dopadł Keiblinger. Austriak dokończył dzieła i dał prowadzenie.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na tym nie skończyły się problemy przyjezdnych. W 25. minucie boisko musiał opuścić Lewandowski. Jego miejsce zajął Piasecki. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
W 57. minucie Łodzianie doprowadzili jednak do remisu i to właśnie dzięki Piaseckiemu. Po rzucie rożnym uderzona piłka odbiła się od napastnika, dzięki czemu zaskoczyła Mądrzyka i zatrzepotała w siatce.
W 73. minucie ŁKS prowadził, bo Piasecki skompletował dublet. Wydawało się, że goście spokojnie dowiozą korzystny rezultat. Nic bardziej mylnego.
Już w 75. minucie na 2:2 trafił Ryguła, natomiast w 87. wynik ustalił Szpakowski. To był nokaut faworytów. GKS sensacyjnie wygrał 3:2 (1:0) i zmniejszył stratę do bezpiecznej lokaty do ośmiu punktów. ŁKS jest dziesiąty, traci dwa punkty do strefy play-off. Przed sobotnim starciem Łodzianie nie przegrali sześciu spotkań z rzędu.
Redakcja meczyki.pl
Adam NowackiDzisiaj · 21:30
Źródło: własne

Dyskusja

Przeczytaj również