Amerykanie pokazali moc! Piłkarskie święto w USA
Reprezentacja USA świetnie spisuje się na tegorocznym mundialu. Współgospodarze turnieju wygrali 2:0 w Seattle z Australią, która nie zdołała sprawić kolejnej niespodzianki.
Podopieczni Mauricio Pochettino rozpoczęli fazę grupową od rozbicia 4:1 Paragwaju. Australijczycy niespodziewanie wygrali natomiast 2:0 z reprezentacją Turcji.
Piątkowe starcie zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od razu zdominowali rywali. Już w jedenastej minucie Amerykanie cieszyli się z gola.
W pole karne przedarł się Folarin Balogun i zagrał przed australijską bramkę. Tam źle zachował się Cameron Burgess, który próbował wybić piłkę, ale zamiast tego wpakował ją do własnej bramki.
Gospodarze nie zwalniali tempa i w końcówce pierwszej połowy podwyższyli prowadzenie. Strzał Sergino Desta został zablokowany, ale piłka trafiła do Alexandra Freemana, który z bliska trafił do siatki. Początkowo sędziowie odgwizdali spalonego, lecz analiza VAR wykazała, że wszystko było zgodnie z przepisami.
Na początku drugiej części spotkania stuprocentową okazję na gola miał Balogun. Wydawało się, że wyjdzie sam na sam z bramkarzem, ale dogonił go jeden z obrońców i zdołał zablokować strzał.
Australijczycy dokonali kilku zmian i jedna z nich mogła przynieść błyskawicznego gola. Cristian Volpato tuż po wejściu na boisko przestrzelił w dobrej sytuacji.
W końcówce "Socceroos" mocno naciskali. Dwukrotnie domagali się odgwizdania rzutu karnego, lecz gwizdek arbitra milczał. Finalnie nie doczekaliśmy się kolejnych goli, także przy kontrach gospodarzy.
Amerykanie wygrali 2:0 i z sześcioma punktami znajdują się na czele grupy D. W pierwszej fazie turnieju zmierzą się jeszcze z Turcją. Australię czeka natomiast ważny mecz z Paragwajem.