Argentyna przetrwała w dogrywce! To mogła być sensacja wszech czasów!
Reprezentacja Argentyny prześlizgnęła się do 1/8 finału mistrzostw świata. Zwycięzcy poprzedniego mundialu po dogrywce wygrali z Republiką Zielonego Przylądka 3:2. Co to był za mecz! Ozdobą cudowny gol Sidnego Lopesa Cabrala.
Piłkarze Republiki Zielonego Przylądka nie zamierzali kurczowo bronić swojego pola karnego. Już w pierwszych minutach meczu zapuścili się pod bramkę Emiliano Martineza, ale nie stworzyli pod nią większego zagrożenia. Zwracał uwagę też sposób, w jaki próbowali budować swoje akcje. Rozgrywali piłkę od własnego pola karnego, a bramkarz Vozinha kiwał się nawet z rywalami.
Mistrzowie świata rozpoczęli bardzo leniwie. Dopiero po kwadransie w pole karne rywali wtargnął Messi, ale jego strzał minął bramkę.
Argentyńczycy na dobre przyspieszyli po przerwie na nawodnienie. Zryw dał im gola: piłkę za linię obrony zagrał Lisandro Martinez, pięknie opanował ją Leo Messi i błyskawicznym strzałem pokonał Vozinhę.
Gol podciął skrzydła graczom Republiki Zielonego Przylądka. Argentyńczycy kontrolowali sytuację. Nie forsowali tempa i długo utrzymywali się przy piłce.
Ekipa z Afryki ponownie ośmieliła się w drugiej połowie. Argentyńczycy dostali ostrzeżenie w 54. minucie. Z dystansu uderzył Deroy Duarte, a piłkę z trudem zatrzymał Emiliano Martinez.
Kolejnego ostrzeżenia już nie było. Piłkarze z Capo Verde doprowadzili do wyrównania w 59. minucie. Bierną postawę defensywy wykorzystał Deroy Duarte.
Argentyńczycy wzięli się do roboty. Wkrótce po stracie gola mogli wrócić na prowadzenie. W sytuacji sam na sam z Vozinhą znalazł się Messi, ale kropnął prosto w bramkarza rywali. Później zatrudnił go strzałem z rzutu wolnego. 40-latek popisał się kolejną udaną interwencją.
W 81. minucie Capo Vede miało szczęście. Piłkę w pole bramkowe wstrzelił jeden z Argentyńczyków, a wślizgiem wybił ją Pico Lopes, który był bardzo blisko samobója.
Faworyt bił głową w mur. Już w doliczonym czasie na strzał z dystansu zdecydował się Leandro Paredes, ale Vozinha był na posterunku. Chwilę później z rzutu wolnego uderzył Messi. Piłka odbiła się od jednego z obrońców, a Vozinha zdołał ją odbić.
Konieczna okazała się dogrywka. Dodatkowy czas zaczął się znakomicie dla Argentyny. Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Lisandro Martineza, a ten z ostrego kąta wpakował ją do bramki.
Republika Zielonego Przylądka ruszyła do ataku i została za to nagrodzona. Bohaterem był Sidny Lopes Cabral, który ściął ze skrzydła w narożnik pola karnego i cudownie zakręcił piłkę w okienko argentyńskiej bramki. Gol mundialu, gol roku!? Znów remis!
Argentyna ruszyła do ataku i w 111. minucie cieszyła się z trzeciego gola. Messi dośrodkował z rzutu rożnego, na bramkę główkował Cristian Romero, a piłka po odbiciu od jednego z obrońców wpadła do siatki.
Piłkarze Capo Verde się nie poddawali. Znów ruszyli do ataku, znów zagrażali bramce Martineza. Znów na bramkę przymierzył Lopes Cabral, ale tym razem argentyński bramkarz zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Nawałnica debiutanta trwała, po chwili bramkarz Aston Villi interweniował po raz kolejny... Szaleństwo!
Argentyńczycy przetrwali do końcowego gwizdka. Piłkarze Republiki Zielonego Przelądka przegrali, ale rozkochali w sobie świat i zapisali piękną kartę w historii mundiali. Chwała pokonanym!