Argentyńczycy zmiażdżeni po klęsce w finale. "Samozaoranie, prymitywny, obrzydliwy"
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
W finale mistrzostw świata w oczy rzucały się: fatalna postawa sędziego i niewiarygodnie słaby występ reprezentacji Argentyny. Dziennikarze i eksperci na kanale Meczyki nie szczędzili słów krytyki.
Hiszpania wygrała 1:0 z Argentyną po dogrywce i zdobyła tytuł mistrza świata. "Albicelestes" zanotowali beznadziejny mecz, dopiero w końcówce dogrywki oddali pierwszy, jakikolwiek strzał. Głównie skupiali się na brutalnym faulowaniu i prowokowaniu rywali.
Inna sprawa, że pozwalał im na to sędzia Slavko Vincić. Zwlekał z kartkami, ignorował oczywiste faule, dopiero po 90. minucie wyrzucił z boiska Enzo Fernandeza. Nie panował nad wydarzeniami boiskowymi, na co zwrócił uwagę Tomasz Urban.
- Vincić kompletnie nie zapanował nad tym meczem i to on doprowadził do tego, że Argentyna w drugiej połowie przestała grać w piłkę. Popychanki, faule, uderzenia z łokcia w plecy - przez sędziego w dużej mierze ten mecz tak wyglądał - powiedział na kanale Meczyki. - Można zadać sobie pytanie, ile Paredes mógł jeszcze zadać przewinień i fauli. Odpowiedź brzmi - wszystkie. Niewiarygodne, jak on się utrzymał na boisku po tym, jak otrzymał żółtą kartkę. Tam było jeszcze cztery, albo pięć fauli - dodał dziennikarz Eleven Sports.
Argentyna wyglądała fatalnie, co nie umknęło uwadze ekspertów w studiu.
- Finał, który zapamiętamy, z tego jak nie słabo, a tragicznie Argentyna zaprezentowała się w ataku - jeśli czekaliśmy na strzał do 117 minuty to są bezprecedensowe wydarzenia. Czegoś takiego nie pamiętam - podkreślił Maciej Łuczak. - Absolutnie obrzydliwy mecz ze strony Argentyny - prymitywny futbol, po prostu poddanie się i samozaoranie. Spaprany mecz od początku do końca - brutalnie podsumował Paweł Wilkowicz.
Oglądaj program po finale MŚ na kanale Meczyki:

Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google