Atletico wyznaczyło termin Alvarezowi. Do tego dnia czekało na ofertę transferu
Julian Alvarez stał się bohaterem jednej z najdziwniejszych sag transferowych w ostatnich latach. Właśnie na jaw wyszły nowe okoliczności.
O Alvareza od wielu tygodni zabiega Barcelona, która widzi w nim następcę Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa. Zainteresowanie Argentyńczykiem w środę potwierdził Joan Laporta.
- Działamy z pełnym szacunkiem dla Atletico. Chcemy, żeby wiedzieli, że jeśli są gotowi sprzedać Alvareza w tym oknie transferowym, to my jesteśmy gotowi kupić go na warunkach przedstawionych w naszej ofercie - przekazał prezydent Barcelony.
Odpowiedź Atletico była zdecydowana. Klub z Madrytu ogłosił, że "nie ma szans na sprzedaż piłkarza do Barcelony".
Nowe szczegóły dotyczące zamieszania wokół piłkarza przekazał dziennikarz Miguel Martin Talavera. W programie El Larguero podał, że Atletico poinformowało Alvareza na piśmie, że jeśli chce odejść z klubu, musi do 20 czerwca przedstawić ofertę na 150 mln euro. Tak jednak się nie stało. Argentyńczyk dopiero później ogłosił, że chciałby zmienić barwy.
Barcelona do tej pory złożyła jedną ofertę za Alvareza. Zaproponowała 100 mln euro, ale nie otrzymała odpowiedzi. Trudno uwierzyć, by w tej sytuacji doszło do nagłego ocieplenia relacji między klubami i przenosin Argentyńczyka na Camp Nou.
Alvarez ma na stole dwie możliwości: dalszą grę w Atletico albo odejście do Arsenalu. Żadna go niesatysfakcjonuje. W dodatku jest bardzo mało czasu na zrealizowanie ewentualnego transferu, bo okno zamyka się już 1 września.