Atletico zakpiło z Barcelony. Kuriozalna "oferta" za Yamala
Atletico Madryt nie zamierza sprzedawać Juliana Alvareza. "Rojiblancos" w ironiczny sposób zareagowali na medialne doniesienia na temat potencjalnego transferu 26-latka.
Alvarez od dwóch lat występuje na Metropolitano. W tym klubie rozegrał łącznie 106 spotkań, notując 49 bramek i 17 asyst.
Wychowanek River Plate znalazł się na celowniku Barcelony. Fabrizio Romano informował, że mistrzowie Hiszpanii złożyli za Argentyńczyka ofertę w wysokości 100 mln euro. Atletico za pośrednictwem dziennika Marca przekazało, że doniesienia o propozycji "Blaugrany" to kłamstwo, a mistrz świata nie jest na sprzedaż. O szczegółach pisaliśmy TUTAJ.
Atletico postanowiło pójść o krok dalej. Madrytczycy wydali kpiący komunikat na temat tego, jaką ofertę mieli rzekomo złożyć za Lamine'a Yamala.
- Here we go. Wysłaliśmy faks do Barcelony z naszą ofertą transferową: cztery bilety na koncert Bad Bunny'ego, roczna subskrypcja ABC i paczka słoneczników. Z niecierpliwością oczekujemy odpowiedzi, aby przygotować ogłoszenie transferu - ogłosiło Atletico, po czym zamieściło podobny wpis z Pedrim.
- I pamiętajcie, stworzenie tego fałszywego wpisu zajęło nam tylko pięć minut. Nie wierzcie we wszystko, co widzicie, zwłaszcza jeśli jest to związane z Barceloną - dodał klub, sugerując, że doniesienia o Alvarezie również nie mają pokrycia w prawdzie.
Wygląda na to, że relacje między "Atleti" i Barceloną są niezwykle napięte, co raczej uniemożliwi sfinalizowanie transferu Alvareza. Jego kontrakt obowiązuje aż do 2030 roku, zapisano w nim klauzulę wykupu na poziomie 500 mln euro.