Balogun przerwał milczenie ws. afery. "Wiedziałem, że to wywoła kontrowersje"
Folarin Balogun został bohaterem jednej z głośniejszych afer na tych mistrzostwach świata. 25-latek skomentował anulowanie zawieszenia, które umożliwiło mu grę w 1/8 finału.
Stany Zjednoczone rozpoczęły fazę pucharową od zwycięstwa 2:0 z Bośnią i Hercegowiną. W tamtym meczu Folarin Balogun obejrzał czerwoną kartkę za faul na Tariku Muharemoviciu.
FIFA podjęła zaskakującą decyzję o anulowaniu zawieszenia napastnika. Dzięki temu wystąpił on w kolejnym spotkaniu z Belgią. Federacja "Czerwonych Diabłów" była zszokowana takim obrotem spraw, ale jej protesty na nic się zdały.
Ostatecznie Balogun zagrał w 1/8 finału, chociaż nieszczególnie pomógł swojej drużynie. Amerykanie zostali zdeklasowani przez Belgów 1:4. Zawodnik AS Monaco podkreślił, że zamieszanie związane z czerwoną kartką nie wpłynęło na niego dobrze.
- Kiedy usłyszałem o decyzji, moją pierwszą reakcją była radość. Ale później zacząłem zastanawiać się nad tym, bo wiedziałem, że to wywoła kontrowersje. Widziałem u kolegów z drużyny lekkie zdenerwowanie. Im bliżej meczu, tym było trudniej. Trudno było odciąć się od hałasu z zewnątrz - powiedział Balogun w rozmowie z CBS Sports.
- Jednocześnie byłem wcześniej zszokowany tą czerwoną kartką. Moim zdaniem to nawet nie był faul. Musiałem jednak zaakceptować tę decyzję. Ale jeśli nie wykonujesz czegoś celowo, to nigdy nie powinieneś otrzymać czerwonej kartki. To było po prostu niefortunne zdarzenie - dodał.
25-latek jest 31-krotnym reprezentantem Stanów Zjednoczonych. W barwach narodowych zanotował 12 bramek i pięć asyst.